Logo Thing main logo

Argentyna: trudna walka z koronawirusem

Ze względu na rozległe kontakty i powiązania społeczne z Europą, Argentyna była jednym z pierwszych państw latynoamerykańskich dotkniętych COVID-19. Pierwszy przypadek zakażenia w kraju zanotowano 3 marca, a już 7 marca ogłoszono śmierć pacjenta – pierwszej ofiary pandemii w regionie Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Urzędujący od grudnia 2019 r. lewicowy prezydent Alberto Fernández z dnia na dzień stanął przed ogromnym wyzwaniem – powstrzymania epidemii w drugim co do wielkości państwie regionu, gdzie ponad 90% ludności mieszka w miastach, stanowiących idealne środowisko dla rozprzestrzeniania się wirusa. Działania podjęte zostały szybko. W ciągu nieco ponad tygodnia od pierwszej śmierci podjęto decyzje o zawieszeniu lotów i zamknięciu granic dla cudzoziemców. 20 marca rozpoczęła się w Argentynie obligatoryjna, „twarda” kwarantanna. W domu pozostać mieli wszyscy poza niezbędnymi dla działania państwa urzędnikami i pracownikami kluczowych sektorów. Wyjść z domu można było jedynie do najbliższych miejscu zamieszkania aptek oraz sklepów z żywnością i produktami pierwszej potrzeby. Przestrzegania zakazu cyrkulacji po ulicach pilnowały służby całodobowo patrolujące ulice. Ścisła kwarantanna była kilkukrotnie przedłużana – realne łagodzenie obostrzeń w większości prowincji rozpoczęto 10 maja, lecz w najbardziej dotkniętym epidemią obszarze metropolitarnym Buenos Aires izolacja nadal jest utrzymywana.

Prezydent Alberto Fernández i Szef Gabinetu Ministrów Santiago Cafiero wielokrotnie podkreślali, że wprowadzenie obligatoryjnej kwarantanny na terenie całego kraju istotnie przyczynia się do wypłaszczenia krzywej zachorowań i pozwala uniknąć zapaści systemu ochrony zdrowia. Wypowiedzi te oparte były na analizie tzw. wskaźnika podwojenia zakażeń – podstawowego narzędzia metodologicznego stosowanego w Argentynie w walce z wirusem. Wprowadzając obligatoryjną kwarantannę, wskaźnik ten wynosił około 3 dni. Na początku maja natomiast, na podwojenie liczby przypadków potrzebo było ponad 20 dni. Trzeba jednak pamiętać, że zagrożenie koronawirusem w Argentynie rozkłada się bardzo nierównomiernie. Na kilkanaście tysięcy wykrytych zakażeń, 90% dotyczy obszaru metropolitalnego Buenos Aires (stolicy państwa i otaczającej ją prowincji o tej samej nazwie), potocznie określanego jako AMBA. Nowych zachorowań nie notuje się już na znacznej większości terytorium państwowego, a w części słabo zaludnionych prowincji południowych i północno-wschodnich całościowa liczba przypadków nigdy nie przekroczyła 5 osób. Władze argentyńskie mają świadomość konieczności prowadzenia walki z epidemią w oparciu o dwie prędkości – odmiennych dla AMBA i dla reszty państwa. Nie ma też wątpliwości, że szczyt zachorowań jeszcze przed Argentyną. W czerwcu na południowej półkuli zaczyna się bowiem kalendarzowa zima, okres zwiększonej zapadalności na choroby zakaźne.


Komentarz:

  • Epidemia koronawirusa stanowi pierwszy poważny sprawdzian polityczny dla urzędującego od grudnia 2019 r. lewicowego prezydenta Alberto Fernándeza. Jego działania w obliczu zagrożenia oceniane są przez Argentyńczyków wysoko – zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w kwietniu, prawie 90% społeczeństwa określa je jako bardzo dobre lub dobre. Jest to znaczny wzrost poparcia w porównaniu z początkiem roku, kiedy aż 40% obywateli oceniało prezydenta negatywnie. Epidemia stanowi więc dla Fernándeza szansę na konsolidację władzy prezydenckiej i zyskanie autorytetu również wśród wyborców partii opozycyjnych.
  • Mimo ograniczenia zasięgu występowania epidemii na terenie większości kraju, nie należy bagatelizować faktu koncentracji zakażeń na obszarze AMBA. Poważnym problemem jest wzrost zachorowań w ubogich dzielnicach, tzw. barrios humildes. Do rozprzestrzeniania się wirusa na tych obszarach przyczyniają się duża gęstość zaludnienia oraz złe warunki sanitarne, w tym często brak dostępu do bieżącej wody. Zakażenia w barrios stanowią ponad 1/3 wszystkich przypadków wykrytych w stolicy. Liczba ta będzie rosnąć. Co więcej, ze względu jednak na niewystarczające testowanie, dane te uznać można za zaniżone.
  • Zakaz wychodzenia z domu wyraźnie wpływa na sytuację ekonomiczną mieszkańców ubogich dzielnic, z których znaczna część pracuje w sektorze nieformalnym. Zmuszeni do kwarantanny mieszkańcy barrios humildes nie mają środków pozwalających na przeżycie. Szacuje się, że liczba Argentyńczyków zależnych od pomocy w zakresie żywnościowym wzrosła w ostatnich miesiącach z 8 do ponad 11 milionów osób.
  • Obok wzrostu wskaźników ubóstwa, epidemia koronawirusa może doprowadzić w Argentynie do trwałego pogłębienia się istniejącej już przepaści edukacyjnej w społeczeństwie. Wprowadzone przez rząd zalecenia dotyczące zdalnego nauczania w dużej mierze pozostają martwą literą. Zgodnie ze statystykami, prawie połowa Argentyńczyków nie ma komputera ani dostępu do szerokopasmowego Internetu – wśród najuboższych wskaźnik ten sięga natomiast 60%.


Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” w latach 2019-2021

Komentarze