Logo Thing main logo

Ostatnie wpisy

Nota

Peru: kontrowersje po wyborach prezydenckich

02.07.2021

6 czerwca 2021 r. w Peru miała miejsce druga tura wyborów prezydenckich, w której starli się lewicowy związkowiec i nauczyciel Pedro Castillo i konserwatywna polityczka Keiko Fujimori, córką dyktatora rządzącego krajem w latach 1990-2000.Po przeliczeniu ponad 99,9% głosów różnica między dwójką kandydatów okazała się minimalna, ze wskazaniem na Castillo. Kandydat lewicowo-populistycznej partii Perú Libre utrzymuje przewagę na poziomie 0,3% (około 40 tys. głosów), choć Fujimori konsekwentnie odmawia uznania tego rezultatu. Liderka Fuerza Popular, startująca w wyborach prezydenckich już po raz trzeci, domaga się ponownego przeliczenia głosów płynących z kilkuset okręgów, oskarżając swoich przeciwników o manipulacje wyborcze, oszustwa i kupowanie głosów.Skargi wnoszone przez Fujimori zostały przyjęte przez komisję wyborczą, mimo że sama kandydatka nie przedstawiła realnych dowodów na poparcie swoich oskarżeń. Rozpatrywanie sprawy znacząco opóźnia ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów, na które Peruwiańczycy czekać mogą nawet dwa tygodnie. Sytuacja niepewności wykorzystuje dwójka kandydatów, konsekwentnie mobilizując swoich zwolenników przeciwko opozycji.Komentarz:Przedłużające się w czasie ogłoszenie wyników wyborów prezydenckich w Peru grozić może wybuchem społecznych niepokoi, co wydaje się szczególnie niebezpieczne w spolaryzowanym społeczeństwie. Niewielkie różnice pomiędzy kandydatami prezentującymi tak skrajnie odmienną wizję przyszłego państwa wskazują na głębokie podziały wśród Peruwiańczyków, na które dodatkowo nakładają się przepaści na linii wieś-miasto. Keiko Fujimori jest polityczką konserwatywną, odwołującą się do dziedzictwa swojego ojca, odbywającego karę więzienia dyktatora Alberta Fujimoriego. Jej zaplecze wyborcze stanowią zamożni mieszkańcy dużych miast o sympatiach prawicowych. W trakcie kampanii otwarcie atakowała ona lewicowego Castillo, obiecującego radykalne reformy i zadośćuczynienie mieszkańcom interioru, głównie ludności rdzennej. To właśnie zamieszkujący andyjską prowincję Peruwiańczycyrdzennego i metyskiego pochodzenia odpowiadają za tak wysoki wynik uzyskany przez Castillo. Sam kandydat w okresie przedwyborczym nie stronił od haseł populistycznych, opierając swoją kampanię na bezpośrednim kontakcie z wyborcami. W trakcie organizowanych przez niego licznie wieców składał on radykalne z punktu widzenia prawicy propozycje, między innymi wywłaszczenie zagranicznych koncernów trzech kluczowych sektorów: górniczego, gazowego i ropy naftowej. Mimo że ostatecznie wycofał się on z większości kontrowersyjnych propozycji, złożone przez niego obietnice wykorzystane zostały przez zwolenników Fujimori w celu uruchomienia kampanii strachu, co jedynie napędzało protesty w stolicy kraju, Limie.Trzeba mieć świadomość, że dla samej Fujimori stawką w wyborach nie jest jedynie zwycięstwo i objęcie funkcji prezydenckiej, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa również wolność. Na polityczce ciążą poważne zarzuty korupcyjne, między innymi w związku z takzwaną aferą Odebrechtu – brazylijskiej spółki budowalnej, od której Fujimori przyjmować miała pieniądze na prowadzenie wcześniejszych kampanii wyborczych. Uzyskanie immunitetu w wyniku zwycięskich wyborów pozwoliłoby jej oddalić w czasie będące w toku procesy sądowe, a w dłuższej perspektywie być może całkowicie uniknąć więzienia.

Nota

Argentyna: restrukturyzacja zadłużenia

04.01.2021

Rząd lewicowego prezydenta Alberto Férnandeza ogłosił we wtorek 4 sierpnia 2020 roku wstępne porozumienie osiągnięte z największymi wierzycielami w sprawie restrukturyzacji 65 milionów dolarów argentyńskiego długu. Deklaracja ta stanowi istotny krok w wychodzeniu tego państwa z trwającego od lat kryzysu zadłużeniowego.Rozmowy pomiędzy rządem Argentyny, reprezentowanym przez ministra ekonomii Martína Guzmána, a amerykańskimi wierzycielami trwały od momentu objęcia władzy przez Alberto Férnandeza w grudniu 2019 roku. Prezydent obiecał renegocjację zobowiązań zaciągniętych za czasów wcześniejszych administracji, w tym zapadających w 2020 roku obligacji skarbu państwa, wyemitowanych podczas wcześniejszych restrukturyzacji. Pierwsza propozycja porozumienia, wystosowana przez Guzmána w kwietniu 2020 roku, nie została przyjęta przez wierzycieli. Państwu groziło kolejne już w historii bankructwo, a negocjacje były wielokrotnie przedłużane. Oferta wystosowana przez rząd w sierpniu, znacznie korzystniejsza od poprzedniej, określona została przez prezydenta Férnandeza jako „maksymalny możliwy do podjęcia wysiłek”. Po długich rozmowach zaakceptowana została ona przez obligatariuszy, którzy zgodzili się na tzw. rolowanie obligacji. Restrukturyzacja 65 milionów dolarów argentyńskiego zadłużenia polegać ma na zastąpieniu starych obligacji nowymi, których zapadalność przypadałaby na kolejne lata. Rozpoczęcie spłacania zobowiązań rozpocząć miałoby się już po roku po podpisaniu porozumienia, nie zaś po trzech latach, jak przewidywała kwietniowa oferta. Zwiększono również wysokość wypłat dla samych obligatariuszy – za każdego dolara zobowiązania Argentyna płacić będzie wierzycielom 54,8 centów. Jeśli ogłoszone 4 sierpnia porozumienie zyska poparcie większości inwestorów, Argentyna nie tylko nie będzie zmuszona ogłosić kolejnego technicznego bankructwa, ale również uniknie ponownej izolacji na rynkach obligacji.Komentarz:Nie ulega wątpliwości, że czynnikiem wpływającym na pozytywny rezultat negocjacji rządu z wierzycielami była panująca w świecie pandemia COVID-19 oraz jej prognozowane skutki społeczne i gospodarcze w Argentynie. Koronawirus znacznie pogorszył sytuację ekonomiczną państwa, od 2018 zmagającego się z recesją. Szacuje się, że tylko w 2012 r. argentyńska gospodarka skurczy się o 12%. Znacznie wzrosną też wskaźniki ubóstwa i głodu. Widmo pogłębienia kryzysu gospodarczego, jak również nieuchronny kryzys społeczny doprowadziły do zmniejszenia oczekiwań inwestorów. Obok argumentów pragmatycznych pojawiać się zaczęły również argumenty moralne. W warunkach pandemii trudno jest bowiem polemizować z argentyńskim rządem stawiającym zdrowie publiczne i bezpieczeństwo socjalne obywateli ponad wszelkimi innymi zobowiązaniami.Wstępne porozumienie z amerykańskimi wierzycielami nie wyczerpuje argentyńskich wysiłków w zakresie restrukturyzacji zadłużenia. Całość argentyńskiego zadłużenia szacuje się bowiem na około 323 miliardy dolarów, z czego połowa to długi wobec zagranicznych inwestorów. Jedną z kluczowych obietnic wyborczych Alberto Férnandeza była renegocjacja warunków spłaty kredytu w wysokości 57 milionów dolarów przyznanego Argentynie w 2018 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Rozmowy te cały czas trwają. W 2021 roku ministra Martína Guzmána czekają również negocjacje z Klubem Paryskim, któremu Argentyna winna jest 2,1 miliarda dolarów.

Nota

Wenezuela: opozycja bojkotuje wybory prezydenckie

17.12.2020

W niedzielę 6 grudnia 2020 r. w Wenezueli odbyły się wybory parlamentarne do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Zdecydowanym zwycięzcą okazała się Zjednoczona Socjalistyczna Partia Wenezueli (Partido Socialista Unido de Venezuela, PSUV) kierowana przez prezydenta Nicolasa Maduro. Głosowanie zbojkotowane zostało jednak przez główne wenezuelskie partie opozycyjne, oskarżające reżim Maduro o manipulowanie procesem wyborczym.Zgodnie z wynikami podanymi przez Narodową Radę Wyborczą Wenezueli (Consejo Nacional Electoral, CNE) partia PSUV otrzymała 67,7% głosów ważnych. Frekwencja wyniosła 31%, oddano 5,2 mln głosów. Wynik ten pozwoli partii Maduro przejąć kontrolę nad Zgromadzeniem Narodowym, jedynym organem władzy państwowej zdominowanym do tej pory przez opozycję.Zwycięstwo partii PSUV w wyborach z 6 grudnia nie budzi zdziwienia. Stanowiło ono ukoronowanie trwającego w Wenezueli od lat procesu rozkładania demokratycznych instytucji przez reżim Nicolasa Maduro. Członkowie wenezuelskiej opozycji nie mają wątpliwości, że proces wyborczy nie spełniał standardów wolności, powszechności, a nawet tajności. Wybory pozbawione były również jakiegokolwiek nadzoru ze strony niezależnych obserwatorów, jak też ogłoszone zostały w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.Skład odpowiedzialnej za organizację wyborów w Wenezueli Narodowej Rady Wyborczej powołany został przez Sąd Najwyższy, z pominięciem zdominowanego ówcześnie przez opozycję parlamentu. Nowymi członkami CNE zostały osoby bezpośrednio związane z rządem, w tym takie, na które społeczność międzynarodowa nałożyła sankcje. Aby zachować pozory pluralizmu politycznego, Sąd Najwyższy odwołał też z funkcji przewodniczących głównych partii opozycyjnych, którzy odmawiali startu w ogłoszonych przez upolitycznioną CNE wyborach. Na ich miejsce powołani zostali komisarze, również powiązani z reżimem Maduro.Wyniki wyborów parlamentarnych podważone zostały przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską. Należy pamiętać, że w wyniku kryzysu i protestów do jakich doszło w Wenezueli w 2019 r., zdecydowana większość państw zachodnich za prawowitego tymczasowego prezydenta Wenezueli uznaje dotychczasowego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Juana Guaidó. Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo określił wybory w Wenezueli mianem farsy, podtrzymując poparcie Stanów Zjednoczonych dla Guaidó. Podobne stanowisko wyraził również wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell. Uznania wyników wyborów odmówiła również Organizacja Państw Amerykańskich, potępiająca reżim Nicolasa Maduro w wystosowanej przez Stałą Radę rezolucji.Wenezuelska opozycja, dysponująca poparciem ze strony społeczności międzynarodowej, nie składa broni. Jej przedstawiciele zapowiedzieli już dalsze kroki, w tym rozpisanie referendum w sprawie odwołania Nicolasa Maduro i rozpisania nowych wyborów prezydenckich. W obliczu wygaśnięcia mandatów parlamentarnych opozycyjnych polityków nie można jednak zakładać, że scenariusz ten z pewnością będzie realizowany, a represje przeciwko niezgadzającym się z linią polityczną reżimu nie nasilą się.

Nota

Gwatemala: protesty przeciwko cięciom budżetowym.

27.11.2020

W sobotę 21 listopada 2020 r. setki Gwatemalczyków wyszło na ulice stolicy protestując przeciwko uchwalonemu przez Kongres budżetowi na rok 2021. Przyjęta ustawa budżetowa zakłada znaczne cięcia wydatków na pomoc socjalną, w tym ograniczenie wysokości wypłacanych zasiłków, środków na walkę z niedożywieniem dzieci, edukację i ochronę zdrowia. Jednocześnie zwiększa ona środki na wydatki własne gwatemalskich parlamentarzystów. Bulwersujący okazał się również tryb negocjacji budżetu, które odbywały się w sposób niejawny dla opinii publicznej.W trakcie zaplanowanej przez media społecznościowe demonstracji doszło do szeregu incydentów, w tym podpalenia części budynku parlamentu. Grupa protestujących studentów postawiła też przed Kongresem gilotynę. Policja użyła siły przeciwko demonstrantom, rozpylając jednocześnie gaz łzawiący. Doszło do licznych aresztowań, a kilkanaście osób odniosło obrażenia. Protestujący domagali się nie tylko zawetowania przyjętego budżetu, ale wręcz dymisji prezydenta państwa, Alejandra Giammattei. Sam prezydent Giammattei potępił wydarzenia w stolicy, zapowiadając pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich dopuszczających się aktów wandalizmu.Wsparcie dla protestujących wyraził natomiast wiceprezydent Gwatemali, Guillermo Castillo. Nie tylko wezwał on do zawetowania budżetu przez głowę państwa, ale również zaproponował prezydentowi wspólną dymisję dla dobra kraju. Otwarcie krytycznie wobec budżetu na 2021 r. wypowiedzieli się również przedstawiciele gwatemalskich organizacji broniących praw człowieka oraz kościół katolicki.Komentarz:Przyjęcie kontrowersyjnego budżetu stanowiło jedynie punkt zapalny, ukazujący skalę społecznego niezadowolenia i braku zaufania dla władzy w Gwatemali. W państwie panuje powszechne rozczarowanie postawą elit politycznych, w tym szczególnie prezydenta Alejandra Giammattei, z wykształcenia lekarza medycyny. Protestujący wielokrotnie podkreślali, że rząd nie radzi sobie z pandemią koronawirusa i nie oferuje wsparcia finansowego ofiarom huraganów, które przetoczyły się niedawno przez kraj z ogromnym natężeniem. Redukcja środków na ochronę zdrowia, przy jednoczesnym zwiększeniu uposażeń parlamentarzystów, jedynie utwierdziła demonstrantów w przekonaniu, że państwo nie jest zainteresowane pomocą własnym obywatelom.Problemem Gwatemali, wielokrotnie podnoszonym w trakcie protestów, jest również powszechnie panująca w państwie korupcja i brak skłonności organów państwowych do walki z tym procederem. Warto podkreślić, że w wyniku masowych protestów w 2015 r. do dymisji podał się ówczesny prezydent Gwatemali, Otto Pérez Molina, wraz z wiceprezydentką Roxaną Baldetti i całym gabinetem. Zarówno Pérez Molina jak i Baldetti przebywają obecnie w więzieniu, oskarżeni w licznych sprawach o korupcję.

Nota

Chile: referendum w sprawie zmiany konstytucji

10.11.2020

W niedzielę 25 września w Chile miało miejsce referendum w sprawie zmiany obowiązującej w państwie ustawy zasadniczej Przytłaczająca większość78% głosujących opowiedziała się za opracowaniem nowej konstytucji.Przyczynkiem do podjęcia dyskusji nad zmianą konstytucji były masowe protesty społeczne, które przetoczyły się przez państwo w 2019 r. Chilijczycy protestowali przeciwko rażącym nierównościom, domagając się jednocześnie radykalnego odcięcia od spuścizny dyktatury Augusta Pinocheta (1973-1990). Obowiązująca obecnie w Chile konstytucja pochodzi właśnie z tego okresu.Zapowiedziane 15 listopada 2019 r. referendum pierwotnie zaplanowane było na kwiecień 2020 r., jednak ze względu na pandemię COVID-19 wydarzenie przełożono na październik tego roku. W trakcie jednodniowego głosowania Chilijczycy odpowiadali na dwa pytania: „Czy chce Pan/Pani uchwalenia nowej konstytucji?” oraz „Jaki organ powinien przygotować tekst nowej konstytucji?”. W przypadku drugiego pytania głosujący mogli zdecydować się na jedną z dwóch możliwości: Konwencję Mieszaną, złożoną w połowie z członków zasiadających obecnie w Kongresie Narodowym (chilijskim parlamencie) i obywateli wybranych w głosowaniu powszechnym, bądź Konwencję Konstytucyjną w całości pochodzącą z wyborów zaplanowanych na 11 kwietnia 2021 r.Zgodnie z przedstawionymi wynikami, za zmianą obowiązującej konstytucji opowiedziało się aż 78% głosujących przy niecałych 22% głosów przeciwko. W przypadku drugiego pytania, prawie 79% poparło pomysł opracowania nowej ustawy zasadniczej przez pochodzącą z wyborów Konwencję Konstytucyjną. Frekwencja wynosiła 51% uprawnionych do głosowania.Zgodnie z przyjętymi ramami czasowymi, wybrana w 2021 r. Konwencja Konstytucyjna będzie mieć dziewięć miesięcy na przygotowanie tekstu nowej konstytucji (z możliwością jednorazowego przedłużenia o kolejne trzy miesiące). Następnie tekst konstytucji poddany będzie głosowaniu w kolejnym narodowym referendum, zaplanowanym na połowę roku 2022.Komentarz:Wyniki referendum spotkały się z wielką radością społeczeństwa chilijskiego. Pomimo utrzymującego się zagrożenia epidemicznego, dziesiątki tysięcy Chilijczyków wyszło na ulice świętować. Świadczy to, obok wyników samego referendum, o zdecydowanym braku społecznej akceptacji dla szeregu zapisanych w pinochetowskiej konstytucji rozwiązań, jak chociażby prywatne szkolnictwo, stanowiące niejako symbol pogłębiających się nierówności.Wyniki referendum zostały z zadowoleniem przyjęte przez prezydenta Chile, pochodzącego z konserwatywnej partii Odnowy Narodowej Sebastiana Piñerę. Warto podkreślić, że sama decyzja o organizacji referendum podjęta została przez rząd pod wpływem zeszłorocznych protestów, jako sposób kanalizacji społecznego niezadowolenia. Mimo to, poparcie dla Piñery w dalszym ciągu utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie.

Nota

Argentyna: sierpniowe protesty opozycji

20.09.2020

Sierpień 2020 r. przebiegł w Argentynie pod znakiem protestów środowisk opozycyjnych wobec lewicowego rządu prezydenta Alberto Fernándeza. Mimo zagrożenia epidemicznego, w Buenos Aires i innych miastach odbywały się masowe wystąpienia przeciwników polityki prowadzonej przez rząd. Demonstrujący Argentyńczycy sprzeciwiają się dwóm zasadniczym kwestiom: kontynuowaniu ograniczeń wprowadzonych w walce z pandemią COVID-19 oraz zapowiedzianej przez rząd reformie wymiaru sprawiedliwości. Największa demonstracja w stolicy państwa miała miejsce 17 sierpnia i stanowiła bezpośrednią reakcję na zapowiedź rządu o przedłużeniu lockdownu w najbardziej dotkniętym przez pandemię obszarze metropolitalnym Buenos Aires (miasto i prowincja o tej samej nazwie) do 30 sierpnia. Manifestanci zwracali uwagę, że trwające od marca ograniczenia rujnują argentyńską gospodarkę. Obecni oskarżali również rząd o ograniczanie wolności i forsowanie swojej agendy politycznej w warunkach kryzysu. W tym kontekście bardzo źle odebrana została zapowiedź rządu o skierowaniu do Kongresu projektu ustawy reformującej argentyńską judykatywę. Zmiany w systemie sądownictwa zapowiadane były przez prezydenta Fernándeza jeszcze w trakcie kampanii wyborczej. Zwracał on uwagę na dysfunkcyjność argentyńskiego wymiaru sprawiedliwości – niewystarczającą ilość funkcjonujących sądów federalnych i procedury postępowania ułatwiające upolitycznianie się sędziów. Reforma zakłada utworzenie nowych sądów federalnych oraz zmianę modelu postępowania sądowego z mieszanego na skargowy, w którym sędzia nie pełni funkcji śledczych, a jedynie bezstronnie orzeka o winie. Przeciwna reformie jest opozycja, oskarżająca lewicowy rząd o chęć odwrócenia uwagi opinii publicznej od realnych problemów gospodarczych. Nierzadko pojawiają się również zarzuty o partykularne interesy obozu władzy. Zdaniem opozycji, wprowadzenie reform miałoby ułatwić oddalenie zarzutów wytoczonych wobec polityków koalicji rządzącej jeszcze w okresie, gdy prezydentem był Mauricio Macri (2015-2019). Jedną z oskarżonych w procesie o korupcję jest była argentyńska prezydentka i obecna wiceprezydentka – Cristina Fernández de Kirchner.Komentarz:Argentyna, podobnie jak cała Ameryka Łacińska, bardzo mocno odczuwa skutki pandemii koronawirusa, w tym długotrwałych ograniczeń i rozpoczętego 20 marca twardego modelu izolacji społecznej. Argentyńska gospodarka w ponad 50% oparta jest na usługach, które najbardziej ucierpiały na skutek wprowadzonych restrykcji. Wielu Argentyńczyków, szczególnie mieszkańców stołecznego Buenos Aires, jest już zmęczonych izolacją, a rosnąca ilość zakażeń COVID-19 w sierpniu, (dzienna liczba zakażeń nie spadała poniżej 5 tys. przypadków) pogłębia społeczną frustrację. Warto podkreślić, że poparcie dla protestujących w warunkach pandemii wyraził przebywający w Europie były prezydent Mauricio Macri. Został on mocno skrytykowany przez obecny rząd, wysuwający trudne do polemiki argumenty o zagrożeniu epidemicznym w trakcie spontanicznie organizowanych protestów.Argentyna jest jedynym państwem Ameryki Łacińskiej, w którym na poziomie federalnym nie obowiązuje skargowy model postępowania sądowego. Konieczność zmiany obowiązującego modelu, w którym to sędziowie wszczynają sprawy i prowadzą dochodzenia, sygnalizowana jest w Argentynie od lat. Nie ulega wątpliwości, że państwo to potrzebuje reformy w kierunku zagwarantowania większej transparentności, bezstronności i apolityczności wymiaru sprawiedliwości. Pod znakiem zapytania pozostaje jednak okres, w którym zdecydowano się wprowadzić projekt do Kongresu. Pojawiające się zarzuty o interesowności rządu stawiają prezydenta Alberta Fernándeza przed dużym wyzwaniem. Musi on przekonać społeczeństwo, że proponowana ustawa nie jest projektem politycznym, a konieczną do przeprowadzenia zmianą. Kluczem do sukcesu będzie absolutna transparentność działania i odpowiednio poprowadzona kampania informacyjna. W warunkach pandemii, gdy społeczeństwo skupione jest na innych wyzwaniach, będzie to podwójnie trudne zadanie.

Nota

Argentyna: trudna walka z koronawirusem

16.07.2020

Ze względu na rozległe kontakty i powiązania społeczne z Europą, Argentyna była jednym z pierwszych państw latynoamerykańskich dotkniętych COVID-19. Pierwszy przypadek zakażenia w kraju zanotowano 3 marca, a już 7 marca ogłoszono śmierć pacjenta – pierwszej ofiary pandemii w regionie Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Urzędujący od grudnia 2019 r. lewicowy prezydent Alberto Fernández z dnia na dzień stanął przed ogromnym wyzwaniem – powstrzymania epidemii w drugim co do wielkości państwie regionu, gdzie ponad 90% ludności mieszka w miastach, stanowiących idealne środowisko dla rozprzestrzeniania się wirusa. Działania podjęte zostały szybko. W ciągu nieco ponad tygodnia od pierwszej śmierci podjęto decyzje o zawieszeniu lotów i zamknięciu granic dla cudzoziemców. 20 marca rozpoczęła się w Argentynie obligatoryjna, „twarda” kwarantanna. W domu pozostać mieli wszyscy poza niezbędnymi dla działania państwa urzędnikami i pracownikami kluczowych sektorów. Wyjść z domu można było jedynie do najbliższych miejscu zamieszkania aptek oraz sklepów z żywnością i produktami pierwszej potrzeby. Przestrzegania zakazu cyrkulacji po ulicach pilnowały służby całodobowo patrolujące ulice. Ścisła kwarantanna była kilkukrotnie przedłużana – realne łagodzenie obostrzeń w większości prowincji rozpoczęto 10 maja, lecz w najbardziej dotkniętym epidemią obszarze metropolitarnym Buenos Aires izolacja nadal jest utrzymywana. Prezydent Alberto Fernández i Szef Gabinetu Ministrów Santiago Cafiero wielokrotnie podkreślali, że wprowadzenie obligatoryjnej kwarantanny na terenie całego kraju istotnie przyczynia się do wypłaszczenia krzywej zachorowań i pozwala uniknąć zapaści systemu ochrony zdrowia. Wypowiedzi te oparte były na analizie tzw. wskaźnika podwojenia zakażeń – podstawowego narzędzia metodologicznego stosowanego w Argentynie w walce z wirusem. Wprowadzając obligatoryjną kwarantannę, wskaźnik ten wynosił około 3 dni. Na początku maja natomiast, na podwojenie liczby przypadków potrzebo było ponad 20 dni. Trzeba jednak pamiętać, że zagrożenie koronawirusem w Argentynie rozkłada się bardzo nierównomiernie. Na kilkanaście tysięcy wykrytych zakażeń, 90% dotyczy obszaru metropolitalnego Buenos Aires (stolicy państwa i otaczającej ją prowincji o tej samej nazwie), potocznie określanego jako AMBA. Nowych zachorowań nie notuje się już na znacznej większości terytorium państwowego, a w części słabo zaludnionych prowincji południowych i północno-wschodnich całościowa liczba przypadków nigdy nie przekroczyła 5 osób. Władze argentyńskie mają świadomość konieczności prowadzenia walki z epidemią w oparciu o dwie prędkości – odmiennych dla AMBA i dla reszty państwa. Nie ma też wątpliwości, że szczyt zachorowań jeszcze przed Argentyną. W czerwcu na południowej półkuli zaczyna się bowiem kalendarzowa zima, okres zwiększonej zapadalności na choroby zakaźne.Komentarz:Epidemia koronawirusa stanowi pierwszy poważny sprawdzian polityczny dla urzędującego od grudnia 2019 r. lewicowego prezydenta Alberto Fernándeza. Jego działania w obliczu zagrożenia oceniane są przez Argentyńczyków wysoko – zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w kwietniu, prawie 90% społeczeństwa określa je jako bardzo dobre lub dobre. Jest to znaczny wzrost poparcia w porównaniu z początkiem roku, kiedy aż 40% obywateli oceniało prezydenta negatywnie. Epidemia stanowi więc dla Fernándeza szansę na konsolidację władzy prezydenckiej i zyskanie autorytetu również wśród wyborców partii opozycyjnych.Mimo ograniczenia zasięgu występowania epidemii na terenie większości kraju, nie należy bagatelizować faktu koncentracji zakażeń na obszarze AMBA. Poważnym problemem jest wzrost zachorowań w ubogich dzielnicach, tzw. barrios humildes. Do rozprzestrzeniania się wirusa na tych obszarach przyczyniają się duża gęstość zaludnienia oraz złe warunki sanitarne, w tym często brak dostępu do bieżącej wody. Zakażenia w barrios stanowią ponad 1/3 wszystkich przypadków wykrytych w stolicy. Liczba ta będzie rosnąć. Co więcej, ze względu jednak na niewystarczające testowanie, dane te uznać można za zaniżone.Zakaz wychodzenia z domu wyraźnie wpływa na sytuację ekonomiczną mieszkańców ubogich dzielnic, z których znaczna część pracuje w sektorze nieformalnym. Zmuszeni do kwarantanny mieszkańcy barrios humildes nie mają środków pozwalających na przeżycie. Szacuje się, że liczba Argentyńczyków zależnych od pomocy w zakresie żywnościowym wzrosła w ostatnich miesiącach z 8 do ponad 11 milionów osób.Obok wzrostu wskaźników ubóstwa, epidemia koronawirusa może doprowadzić w Argentynie do trwałego pogłębienia się istniejącej już przepaści edukacyjnej w społeczeństwie. Wprowadzone przez rząd zalecenia dotyczące zdalnego nauczania w dużej mierze pozostają martwą literą. Zgodnie ze statystykami, prawie połowa Argentyńczyków nie ma komputera ani dostępu do szerokopasmowego Internetu – wśród najuboższych wskaźnik ten sięga natomiast 60%.