Logo Thing main logo

Liban: wybuch saletry w porcie zwiastuje początek końca sektarianizmu?

W dniu 4 sierpnia 2020 roku w porcie w Bejrucie doszło do wielkiej katastrofy, która wisiała w powietrzu od dawna, ale której chyba w tych dniach nikt się nie spodziewał. Wybuch składowanej tam od kilku lat saletry amonowej spowodował śmierć prawie 200 osób, a ponad 6,5 tys. zostało rannych. Zniszczeniu, oprócz samego portu, uległy także znaczne kwartały miasta, w związku z czym około 300 tys. mieszkańców Bejrutu straciło dach nad głową.

Wydarzenie to można uznać za „podsumowanie” stanu funkcjonowania Libanu od czasu zakończenia krwawej wojny w tym państwie w 1989 roku i wszelkich prób jego odbudowy, które w efekcie nigdy nie doprowadziły do przywrócenia dawnego blasku Libanowi określanego mianem „Szwajcarii Bliskiego Wschodu”. Składowanie od 2014 roku zarekwirowanej w porcie 2,7 ton saletry amonowej (materiału niezwykle łatwopalnego) w pobliżu miejsc publicznych, hoteli i zabudowań pokazało, że ani rząd, ani poszczególni politycy czy urzędnicy na różnym szczeblu, włącznie z zarządem portu nie wyrażali zainteresowania tykającą w porcie w bombą, a byli skoncentrowani na realizowaniu partykularnych interesów, co w przestrzeni polityczno-administracyjnej Libanu nie jest niczym nowym. Wydarzenia z 4 sierpnia wzmogły demonstracje i protesty społeczne wymierzone w ignorancję rządu i polityków, których społeczeństwo obwiniało za swoje problemy egzystencjalne.

Katastrofa w porcie bezpośrednio doprowadziła do dymisji rządu Hassana Diaba i zapowiedzi wcześniejszych wyborów parlamentarnych. W dniu 31 sierpnia premierem został Mustafa Adib – prawnik i dyplomata, były ambasador Libanu w Niemczech, który okazał się nową twarzą libańskiej polityki i otrzymał wraz z rządem szansę na odbudowanie zaufania własnych obywateli. Czy mu się to uda? Odpowiedź wydaje się bardzo skomplikowana.

Liban zdecydowanie wymaga zmian systemowych. Trudno o takie w obliczu spetryfikowanego ustroju politycznego i nawarstwiających się problemów ekonomiczno-społecznych. Państwo to jest republiką, charakteryzuje się unikalnym ustrojem politycznym. Z uwagi na rozbudowaną mozaikę religijną (18 oficjalnych wyznań religijnych) w Libanie od początku jego istnienia wdrożono system konfesyjny, który stanowi zalegalizowaną formę sektarianizmu. I tak, prezydentem państwa jest zawsze chrześcijanin-maronita, premierem jest muzułmanin sunnita, zaś przewodniczącym parlamentu jest muzułmanin szyita. System ten od początku państwowości Libanu miał zapewniać sprawiedliwą reprezentację polityczną najważniejszym grupom wyznaniowym. Mankamentem tego systemu było to, że za wyznacznik parytetów przyjmował on powszechny spis ludności, który został przeprowadzony w 1932 roku (!). Wówczas chrześcijanie mieli większość w mandacie libańskim i parytet zostały ustalone w skali 6:5 na korzyść chrześcijan. Parytet ten został zmodyfikowany (podział pół na pół) dopiero w porozumieniu z at-Ta’if w 1989 roku, kończącym wojnę w Libanie. Następnie zmiany te zostały wprowadzone do konstytucji, chociaż do chwili obecnej nigdy nie przeprowadzono tam kolejnego spisu ludności. W rezultacie w 128 osobowym parlamencie (Madżlis an-Nuwwab) połowa miejsc jest zarezerwowana dla chrześcijan, zaś druga połowa dla muzułmanów.

Aktualnie szacunki demograficzne wyraźnie wskazują na znaczną przewagę społeczności muzułmańskiej w Libanie (wraz z Druzami – ok. 66% ludności) w stosunku do chrześcijan, których przyjmuje się, że jest ok. 33%. Zatem wyraźnie widać, że chrześcijanie pomimo mniejszej liczebności niż muzułmanie posiadają istotne przywileje w systemie politycznym Libanu. Budzi to sprzeciw m.in. szyitów, którzy czują się w tym systemie niedoreprezentowani i tym samym zmarginalizowani. Z tego powodu część szyitów zamiast libańskiego rządu darzy większą lojalnością polityczno-militarne ugrupowanie Hezbollah („Partia Boga”), które od kilku dekad tworzy strukturę „państwa w państwie”.

Sektarianizm i utrwalony system polityczny jest jednak niezwykle newralgicznym tematem. Żadna z partii czy grup religijnych nie jest skłonna podejmować publicznej debaty na ten temat. Protesty społeczne cyklicznie odbywające się w Libanie od 2019 roku wymierzone w skorumpowanych polityków i klientelizm uderzają bezpośrednio w libański sektarianizm, który od dawna już stał się obciążeniem dla całego społeczeństwa i uniemożliwia rozwój Libanu i z roku na rok ciągnie to państwo ku społeczno-politycznej niewydolności i ekonomicznej zapaści. Szczególnie młode pokolenie bierze udział w protestach i deklaruje niechęć do sektarianizmu. Potwierdzają to wyniki badań społecznych w grupie wiekowej 18-35 przeprowadzone w listopadzie i grudniu 2019 roku w miastach Libanu przez Rashad Center for Cultural Governance i Fundację Adyan. Na podstawie tych badań 77% ankietowanych uznało, że w Libanie religia powinna być oddzielona od polityki (państwa), a ponad 85% opowiedziało się za likwidacją parytetów religijnych w polityce i administracji państwowej. Jednak materia spetryfikowanego ustroju politycznego skutecznie opiera się głosowi i dążeniom młodego pokolenia i trudno wskazać, iż nowy rząd poczyni realne kroki ku zmianie istniejącego systemu, który występuje od początku państwowości Libanu.





Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” w latach 2019-2021

Komentarze