Logo Thing main logo

Ostatnie wpisy

Nota

Chilijczycy wypłacają swoje oszczędności emerytalne

15.01.2021

Kiedy w lipcu 2020 r. w związku z trudną sytuacją gospodarczą spowodowaną epidemią koronawirusa, Kongres upoważnił Chilijczyków do wypłaty 10% ich oszczędności emerytalnych, ustawodawcy zapowiedzieli, że będzie to działalnie jednorazowe. Sytuacja jednak powtórzyła się na początku grudnia, a gdyby nie interwencja Trybunału Konstytucyjnego miałaby miejsce i po raz trzeci.Wydaje się iż pomimo sprzeciwu ekspertów zwyciężył polityczny oportunizm, a politycy wykorzystali niepokoje społeczne związane z pandemią, jak i obawy, głównie klasy średniej, dotyczące nowego modelu prywatnych emerytur. Klasa średnia w Chile jest w rzeczywistości owocem „cudu gospodarczego” jaki kraj przeszedł w ciągu ostatnich kilku dekad. Po przezwyciężeniu skrajnego ubóstwa w 1970 r. i uspokojeniu szalejącej, ponad 300% inflacji z 1974 r., kraj przeszedł szereg reform gospodarczych, w tym wprowadzenie 20% podatku VAT, liberalizację stóp procentowych i prywatyzację banków. Następnym krokiem było utworzenie prywatnego systemu emerytalnego w 1981 r. co zapewniło solidną podstawę do długoterminowych inwestycji w kraju. W latach 1986 – 2013 PKB Chile rósł średnio o 5,4% rocznie, co doprowadziło do powstania dzisiejszej klasy średniej, która obecnie (według danych Banku Światowego) stanowi aż 65% populacji. Chociaż podstawowy, prywatny system emerytalny w Chile był siłą napędową wspomnianego cudu gospodarczego. Chilijscy pracownicy obowiązkowo wpłacali 10% swoich dochodów do sprywatyzowanych funduszy emerytalnych zarządzanych przez Administradoras de Fondos de Pensiones (AFP), które inwestują pieniądze i wypłacają emerytury, gdy mężczyźni i kobiety osiągają odpowiednio 65 i 60 lat. Obywatele narzekają jednak iż wypłaty są jednak niskie, a większość emerytów otrzymuje ułamek swojego poprzedniego wynagrodzenia (około 80% z nich otrzymuje emerytury poniżej płacy minimalnej).Zamiast próby reformy systemu, Kongres wybrał jednak rozwiązanie krótkoterminowe. Zdaniem ekspertów, lipcowe i grudniowe wypłaty części oszczędności emerytalnych, są wyrazem lekkomyślności polityków i stanowią atak na funkcjonowanie chilijskiego systemu zabezpieczenia społecznego i rozwoju gospodarczego opartego na długoterminowych oszczędnościach. Według Fernando Larraína, dyrektora generalnego Stowarzyszenia AFP, prawie jedna trzecia z 11 milionów chilijskich emerytów może nie mieć żadnych oszczędności emerytalnych po drugiej wypłacie części swoich oszczędności. System obejmuje jednak też tzw. „filar solidarnościowy”, czyli dodatkowe świadczenia socjalne dla osób z niskimi oszczędnościami. Takie osoby będą zatem mogły liczyć na świadczenie w wysokości około 240 dolarów miesięcznie.KOMENTARZ:Chilijska klasa średnia jest niezwykle złożona kulturowo, przesiąknięta pragmatyzmem i stabilnością gospodarczą lat 80-tych oraz dojrzałością polityczną i instytucjonalną lat 90-tych. Chilijczycy z klasy średniej są dumni z tego, że nie są uzależnieni od korzyści państwowych. Sondaż Center of Public Studies (CEP) wykazał, iż 64% klasy średniej w Chile uważa, że ​​sukces pochodzi z osobistej inicjatywy i odpowiedzialnej etyki pracy. Kryzys społeczny i ekonomiczny wywołany przez COVID-19 wstrząsnął jednak tym indywidualizmem i Chilijczycy obawiają się, że pandemia może zniweczyć ich postęp. Około 40% klasy średniej uważa że są narażeni na utratę swojego statusu.Według ekspertów, wskutek wycofania części oszczędności, straty dla mężczyzn i kobiet wynoszą odpowiednio 17,4% i 21,2% ich emerytur. Szacuje się, że obie zatwierdzone już wypłaty usuną z systemu 30 miliardów dolarów, przy czym całkowite wydatki socjalne kraju wynoszą około 50 miliardów dolarów rocznie.Jakby tego wszystkiego było mało, administracja prezydenta Sebastiána Piñery pozostaje w martwym punkcie, blokowana przez groźby opozycji i coraz bardziej zakorzeniony w Kongresie populizm. Dlatego wysiłki mające na celu wydanie bodźca fiskalnego w wysokości 73 miliardów dolarów, unikalnego wśród krajów Ameryki Łacińskiej, jak również potencjalne inwestycje w wysokości 2,5% PKB w bezpośrednie transfery dla rodzin, pozostają prawie niewidoczne. Trwający proces reform konstytucyjnych, zapoczątkowany protestami w 2019 r. może dać Chile drugą szansę na przywrócenie porządku tak aby system spełniał potrzeby i oczekiwania obywateli.Aby nie wypaść z toru stabilnego rozwoju gospodarczego, Chile musi teraz postępować ostrożnie, odrzucając cudowne i szybkie rozwiązania, a trzymając się polityki wstrzemięźliwości i wytrwałości ostatnich trzech dekad.

Nota

Razem. Uczyńmy Europę ponownie… słabą? Bilans UE po pół roku niemieckiego przywództwa

06.01.2021

Dobiega końca trzynasta już prezydencja Niemiec w Unii Europejskiej, której przyświecało hasło: Razem. Uczyńmy Europę ponownie silną. Rozpoczynając przewodnictwo w Radzie UE, Berlin zapowiedział położenie szczególnego nacisku na priorytetowe według niego kwestie, a mianowicie m.in. na trwałe pokonanie pandemii Covid-19, ożywienie gospodarcze, silniejszą i bardziej sprawiedliwą Europę oraz Europę wspólnych wartości.Warto nadmienić, iż z berlińskim przywództwem w Unii Europejskiej wiązano liczne nadzieje. Wynikały one z faktu, iż Niemcy są największym i najsilniejszym państwem członkowskim, o najwyższym indeksie wpływów politycznych i gospodarczych w regionie, mocno powiązanym z gospodarkami europejskimi i światowymi. Liczono zatem, iż chcąc chronić swój potencjał, Niemcy otoczą szczególną pieczą również UE, co dodatkowo uwierzytelniało ten kraj w oczach pozostałych państw. Jaki zatem pozostaje bilans niemieckich rządów w Unii Europejskiej?KomentarzNiemcom wprawdzie nie udało się trwale pokonać pandemii, ale nauczeni doświadczeniem pierwszego lockdownu, przygotowali się do niej znacznie lepiej niż prezydencja Chorwacji. W ramach zmagań z Covid-19, przy współpracy międzyinstytucjonalnej, UE udało się zrealizować ambitny plan ochrony przed wirusem. W tym celu zawarto m.in. sześć umów umożliwiających zakup szczepionki przeciwko Covid-19, zwiększono środki finansowe w ramach instrumentu Covax, którego celem był sprawiedliwy i powszechny dostęp do szczepionek, zakupiono za kwotę 12 mln euro roboty dezynfekujące, przekazane następnie szpitalom w całej Europie. Nadto uruchomiono pierwszy etap działań zmierzający do utworzenia Europejskiej Unii Zdrowotnej, której zadaniem miało być szybsze i łatwiejsze reagowanie w sytuacjach pandemicznych z jednej strony, z drugiej zaś dążenie do stworzenia unijnych norm prawnych w dziedzinie bezpieczeństwa zdrowotnego. W końcu też, co przyjęto z wielkim entuzjazmem, 1 grudnia wydano dwóm firmom: BioNTech/Pfizer i Moderna warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu opracowanych przez nie szczepionek przeciwko Covid-19. W sumie UE na koniec niemieckiej prezydencji w walce z pandemią poszczycić się może zebraniem 36 mld euro w ramach tzw. Drużyny Euro, wydatkowaniem kwoty ponad 7 mld euro na odzież oraz sprzęt ochronny, a także na respiratory czy też niezbędne leki stosowane na oddziałach intensywnej terapii. Na ile jednak wszystkie te działania okażą się skuteczne, a szczepionka bezpieczna (o czym już się nie wspomniana), pokaże dopiero czas.Drugą istotną kwestią, na której w sposób szczególny zależało Niemcom, była sprawa walki z kryzysem gospodarczym. Ochrona pracodawców i pracobiorców oraz próba pokonania szybko rosnącego bezrobocia, zaowocowała przygotowaniem planu odbudowy Europy, w ramach którego utworzono nadzwyczajny fundusz Next Generation (750 mld euro). Powołano do życia także szereg innych programów tj. Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (560 mld euro), REACT-EU (50 mld euro), rozwój obszarów wiejskich (15 mld euro), czy instrument wsparcia wypłacalności (26 mld euro) o łącznej sumie 2364 mld euro, czyli znacznie więcej niż uczyniły to USA czy Chiny.W ramach unijnego instrumentu SURE Rada przyznała także 16 państwom pomoc finansową w formie pożyczek (w sumie w wysokości 87,4 mld euro), których założeniem było zmniejszanie bezrobocia. Programem objęte zostały m.in. Włochy (27,4 mld euro), Hiszpania (21,3 mld euro) oraz Polska (11,2 mld euro).Nadto stojącej na czele prezydencji niemieckiej kanclerz, udało się zahamować (choć już nie obniżyć) wzrost bezrobocia w UE i utrzymać stopę bezrobocia na poziomie 7,6% (X 2020). Porażką natomiast okazał się realny produkt krajowy brutto (PKB) UE, który w stosunku do II kwartału w 2020 r., pogorszył się, zaliczając spadek o 11,4%.O ile w kwestiach organizacyjnych i gospodarczych, udało się Berlinowi utrzymać spójność UE, to jednak już w ramach preferowanych wartości po raz pierwszy na taką skalę odnotowano wyraźne pęknięcie, jeśli nie rozłam. Zawetowanie przez Polskę i Węgry projektu budżetu na lata 2021-2027, jako akt sprzeciwu wobec ingerowania Unii w ich sprawy wewnętrzne, spowodowało nie tylko zablokowanie środków finansowych dla całej 27, ale skłóciło również państwa członkowskie między sobą. Część z nich bowiem (wprawdzie nieoficjalnie), zaczęło sprzeciwiać się brukselskiemu dyktatowi, część zaś patrząc z perspektywy własnych trudności gospodarczych, ostro skrytykowało oba kraje za brak subordynacji i egoizm.Dodatkową czarą goryczy dla państw takich jak Węgry czy Polska stał się sztandarowy, stanowiący ewenement w skali działań UE, program równości płci, który niemiecka prezydencja, przy współpracy Komisji Europejskiej, szeroko promuje. Strategia LGBT+, wpisana w program niemieckiego przywództwa w UE, a szeroko promowany i rozwijany przez Ursulę von der Leyen, sprawiła, iż w kwestiach wartości, UE zaczęła biec różnymi torami.Podsumowując, tempo przeobrażeń i działań UE w związku z epidemią Covid-19, a także sporem okołobudżetowym i ingerowaniem w prawa wewnętrzne państw członkowskich (np. w kwestie poziomu ochrony życia), może przyczynić się do centralizacji wielu zadań i przenoszenia ich z poziomu kompetencji dzielonych (zwłaszcza w zakresie zdrowia publicznego, badań i rozwoju technologicznego), w obszar działań wyłącznych UE. Wprawdzie wymagać to będzie zmian traktatowych, ale mając na uwadze unijną praktykę decyzyjną, cały proces i tak zwykle rozpoczyna się od nieformalnych wpływów, a dopiero potem finalizuje zmianami w zakresie prawa.Droga niemieckiej prezydencji wyraźnie pokazała, iż UE opowiada się za Europą pieniądza, jako wartości podstawowej oraz tzw. „złotych cugli” jako narzędzia dyscyplinującego biedniejszych, a nie za wspólnotą wartości i jednego ducha.Monika M. BrzezińskaUniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawiee-mail: brzezinska_maria@poczta.fmORCID: 0000-0001-9278-9931

Nota

Konstytucyjne trzęsienie ziemi na Słowacji

05.01.2021

W grudniu 2020 r. uchwalono na Słowacji kilku istotnych zmian konstytucyjnych, które swoim zasięgiem należą do najważniejszych od 1992 roku, więc od czasu, kiedy Konstytucja Republiki Słowackiej została przyjęta. Konieczność zmian konstytucyjnych została zapowiedziana już bezpośrednio po powołaniu obecnej koalicji czterech partii, z czego jedną – antysystemową populistyczną partię Zwykli Ludzie i Niezależne Osobowości (Obyčajní ľudia anezávislé osobnosti) można określić jako quasikoalicję zrzeszającą kilka partii i aktywistów lokalnych. Właśnie tę partię, która była zwycięzcą wyborów, reprezentuje premier Igor Matovič. Obecna koalicja rządząca zdobyła w lutym tego roku większość konstytucyjną w Radzie Narodowej Republiki Słowackiej (Národná rada Slovenskej republiky). Jednak spadek popularności jej poszczególnych członków oraz wewnętrzne konflikty stwarzają groźbę jej poważnego kryzysu, dlatego jej przedstawiciele dążą do uchwalenia reform, które proklamowali jako swoje cele polityczne, w jak najszybszym trybie. Najważniejszym celem była zmiana systemu sądownictwa i systemu ubezpieczenia emerytalnego.Koalicja dysponująca podobną większością konstytucyjną na Słowacji rządziła tylko w latach 1998 – 2002, kiedy to jej łącznikiem był strach przed powrotem autorytarnego i prorosyjskiego byłego trzykrotnego premiera Vladimíra Mečiara (1990–1991, 1992–1994 i 1994–1998) oraz perspektywa uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej (UE) i Sojuszu Północnoatlantyckim (NATO). Wtedy doszło do pierwszej istotnej zmiany w 1999 roku, co umożliwiło bezpośrednie wybory prezydenta, ale również ograniczenie zakresu jego kompetencji. Druga zmiana miała miejsce w 2001 roku i jej celem było stworzenie warunków konstytucyjnych dla wejścia Słowacji do Unii Europejskiej, włącznie z uznaniem pierwszeństwa prawa unijnego przed ustawodawstwem krajowym.Jednym z haseł przewodnich obecnej koalicji rządzącej była walka z korupcją. Deklarowanym celem reformy sądownictwa było zapobieżenie, lub raczej zminimalizowanie korupcji, według mediów i części obozu politycznego, ogarniającej zwłaszcza wymiar sprawiedliwości. Kluczowym krokiem było dokonanie podziału systemu władzy sądowniczej. Zamiast układu „piramidy z jedynym szczytem”, którego funkcję odgrywał Sąd Najwyższy Republiki Słowackiej (Najvyšší súd Slovenskej republiky), od 1 stycznia 2011 r. powstanie paralelnie równoważny Najwyższy Sąd Administracyjny Republiki Słowackiej (Najvyšší správny súd SR, Art. 141, paragraf 1 Konstytucji Republiki Słowackiej). Najwyższy Sąd Administracyjny rozpocznie swoją działalność w pełnym zakresie dopiero od 1 sierpnia 2021 r. Jego stworzenie było przedmiotem wieloletnich dyskusji. Najwyższy Sąd Administracyjny będzie miał siedzibę w Bratysławie oraz trzy niższe instancje administracyjne w Nitrze, Żylinie oraz w Koszycach. Twórcy reformy inspirowali się obecnym stanem w Republice Czeskiej, gdzie również po 2003 roku stworzono Najwyższy Sąd Administracyjny, przy czym na poziomie pierwszej instancji większość kwestii rozpatrywanych jest na poziomie krajów (na Słowacji i w Czechach odpowiednik polskich województw). Przyjęto więc „częściowo oddzielony model”. Mimo że przyjęcie tego kroku nie wywołało większych konfliktów, część ekspertów wyraża wątpliwości odnośnie do jego funkcjonowania, skoro Najwyższy Sąd Administracyjny (nazywany też potocznie „mały trybunał konstytucyjny”) powstanie wskutek wyłonienia odpowiedniego kolegium z Sądu Najwyższego. Przewiduje się, że będzie na nim pracowało ok. 30 sędziów, jednak obecnie w tym kolegium pracuje tylko 22 aktywnych sędziów. Z nich tylko 15 – 16 wyraziło chęć przejścia do nowej instytucji w aktualnych warunkach, które nie gwarantują możliwości automatycznego przejścia, jak odbyło się to w Czechach. Przewiduje się też uzupełnienie składu sądu prawnikami z środowiska zewnętrznego. O pozycje prezesa nowego Najwyższego Sądu Administracyjnego będzie mógł ubiegać się również prawnik bez praktyki w sądownictwie.Struktura Najwyższego Sądu Administracyjnego odpowiada intencjom kolejnej reformy, jaką jest zmiana „mapy sądownictwa”. Jej treścią jest redukcja liczby sądów. Sądy pierwszej instancji dotychczas mieściły się w siedzibie 54 z 79 okresów (okres to odpowiednik polskiego powiatu), według nowej reformy ich liczba powinna się zmniejszyć prawie o połowę. Więc, zamiast 54 sądów pierwszej instancji powstanie 30 sądów obwodowych. Zamiast ośmiu sądów drugiej instancji, znajdujących się w siedzibach krajów, powstaną trzy – w mieście Trnava (50 km od Bratysławy) dla Słowacji zachodniej, w Bańskiej Bystrzycy w centrum Słowacji oraz w Preszowie dla wschodniej części państwa, więc nie w najważniejszych centrach trzech regionów. Siedzibę sądu apelacyjnego więc utraci nie tylko Bratysława jako stolica państwa czy Koszyce jako drugie największe miasto Słowacji, ale również Żylina. Minister sprawiedliwości Mária Kolíková argumentuje, że kluczowym kryterium nowej struktury sądów powszechnych jest „transparentność” i powiększenie wydajności i jakości pracy sądów, jednak nie ich dostępność fizyczna, która, jej zdaniem, „nie powinna być mantrą”.Reforma sądownictwa przynosi też dalsze zmiany, między innymi wprowadzenie cenzusu wieku dla sędziów. Dla sędziów sądów powszechnych to będzie 65 lat, na ich prośbę z możliwością przedłużenia do 68 lat. W przypadku sędziów Trybunału Konstytucyjnego (Ústavný súd Slovenskej republiky) wprowadzono cenzus 72 lat. Kolejne zmiany wprowadzono przy kreowaniu Rady Sądowej (Súdna rada) jako organu samorządu sądów, gdzie wprowadzono klucz regionalny, przy czym rząd, parlament oraz prezydent nie mogą do tego organu nominować sędziów. Przy wyborach członów Trybunału Konstytucyjnego wprowadzone zostały mechanizmy, zapobiegające jego zdominowaniu przez przedstawicieli jednej opcji politycznej. Wprowadzona została też możliwość weryfikacji majątków sędziów.Jednak reforma Trybunału Konstytucyjnego wywołała też znaczny konflikt polityczny między koalicją i opozycją. W ostatniej chwili włączono klauzulę, na podstawie której Trybunał utracił możliwość rozpatrywania zgodności aktów konstytucyjnych z Konstytucją. Skoro na podstawie Konstytucji RS jej zmiana, czy też przyjmowanie nowych aktów konstytucyjnych wymaga zgody co najmniej trzech piątych wszystkich posłów, ten krok wywołał obawy opozycji zpotencjalnego zagrożenia implicytnego materialnego jądra Konstytucji, włącznie gwarancji demokratycznego charakteru państwa. Przed zaakceptowaniem takiej zmiany ostrzegali również eksperci prawni, włącznie z prezesem Trybunału Konstytucyjnego Ivanem Fiačanem. „Jest to zabezpieczenie przed demontażem praworządności pod pozorem konstytucji, tzn. w sposób formalnie konstytucyjny i prawny”, konstatował w swoim wystąpieniu parlamentarnym. Ważność sprawy podkreśla fakt, że było to historycznie drugie wystąpienie przedstawiciela tej instytucji w parlamencie słowackim.Peter Kubina, doradca prezydent Zuzany Čaputovej, określił istnienie takiej gwarancji jako „broń jądrową”, która powinna w skrajnych wypadkach zapobiec zmianie charakteru państwa. W analogicznym duchu wypowiedział się również przewodniczący Komitetu Helsińskiego ds. Praw Człowieka w Słowacji Kálmán Petőcz. Poseł opozycyjnych socjaldemokratów Boris Susko ostrzegał przed potencjalnymi konsekwencjami np. przedłużenia obecnie obowiązującego stanu nadzwyczajnego (núdzový stav – odpowiednik stanu klęski żywiołowej w Polsce) do końca kadencji obecnego parlamentu. Według niego, nic by się nie stało, skoro „nie byłoby ubezpieczenia chroniącego konstytucyjność”. Na podstawie inicjatywy przewodniczącego Komisji Konstytucyjno-Prawnej Rady Narodowej Milana Vetráka złagodzono problematyczny punkt. Trybunał Konstytucyjny utracił więc możliwość oceniania aktów konstytucyjnych na podstawie Konstytucji, jednak może rozpatrywać ich zgodność z traktatami międzynarodowymi i konwencjami. W przypadku groźby uzurpacji władzy więc może oceniać takie posunięcia pod względem międzynarodowych konwencji dotyczących ochrony praw człowieka.Partie koalicji rządzącej krytykowali praktykę „przyklejek” przy przyjmowaniu aktów legislacyjnych, tzn. pośrednich zmian przepisów prawnych przy przyjmowaniu ustaw, które nie są z odpowiednim przepisem związane merytorycznie. Ta obietnica stała się również częścią kwietniowego exposé rządu. Jednak razem z reformą sądownictwa, wbrew pośredniej krytyki ze strony prezydent Čaputovej, zostały przyjęte posunięcia dotyczące reformy systemu ubezpieczenia emerytalnego, postulowane przez konserwatywną partię Jesteśmy Rodziną (Sme rodina), która jest drugim najsilniejszym ugrupowaniem koalicyjnym. Jedną z nich jest zniesienie poziomu najwyższego wieku emerytalnego 64 lat, uchwalonego przez poprzednią koalicję. Reformy te wywołały sprzeciw związków zawodowych, skoro według nich pogłębiają nierówność w systemie emerytalnym. Sposób, jakim dokonano zmian konstytucyjnych, krytykowała również wpływowa organizacja pozarządowa Via Iuris, promująca zasady praworządności, z którą w przeszłości współpracowała również prezydent Čaputová. Organizacja krytykowała przyjmowanie zasadniczych zmian w szybkim trybie i bez dyskusji, co wywołało „wątpliwości co do realizacji idei państwa prawa i demokratycznego stanowienia prawa”.Słowacka reforma konstytucyjna, uchwalona 9 grudnia 2020 r., zamiast integrować społeczeństwo, doprowadziła do pogłębienia podziałów politycznych i społecznych. Wywołała krytykę nie tylko ze strony opozycji i związków zawodowych, ale również ze strony tych środowisk, które w przeszłości popierały zmianę władzy po dwunastu latach rządów partii Smer – socjaldemokracja. Kolejny konflikt wywoła prawdopodobnie posiedzenie parlamentu pod koniec grudnia, skoro koalicja dąży do przyjęcia takich zmian konstytucyjnych, które umożliwią jej dowolne przedłużenie stanu klęski żywiołowej (tylko z dodatnią aprobatą parlamentu), mimo że ten powinien się 29 grudnia 2020 r., po upływie trzech miesięcy od jego ogłoszenia skończyć. Jest to politycznie wrażliwa kwestia, skoro jego częścią jest i zakaz masowych zgromadzeń, przy narastającym niezadowoleniu społecznym z polityki obecnej władzy.Juraj Marušiak Institute of Political Science, Slovak Academy of Sciences, Bratislava, Slovakia.[1] Programové vyhlásenie vlády Slovenskej republiky na obdobie rokov 2020 – 2024. Bratislava: Národná rada Slovenskej republiky. https://www.nrsr.sk/web/Dynamic/DocumentPreview.aspx?DocID=477513[2] Škrobák, Ján. Najvyšší správny súd (takmer) realitou. Comenius : odborný blog, 11. 12. 2020. https://comeniusblog.flaw.uniba.sk/2020/12/11/najvyssi-spravny-sud-takmer-realitou/[3] Prušová, Veronika. Nadšenie zo vzniku Najvyššieho správneho súdu tlmia obavy, či tam bude mať kto súdiť. DenníkN, 3. 12. 2020. https://dennikn.sk/2170758/nadsenie-zo-vzniku-najvyssieho-spravneho-sudu-tlmia-obavy-ci-tam-bude-mat-kto-sudit/[4] Reforma súdnej mapy má zvýšiť kvalitu atransparentnosť rozhodnutí súdov. Pravda.sk, 23. 11. 2020. https://spravy.pravda.sk/domace/clanok/569591-reforma-sudnej-mapy-ma-zvysit-kvalitu-a-transparentnost-rozhodnuti-sudov/, Valček, Adam. Kolíková: Neviem, kde zostanú pracoviská súdov, ale bude to známe vpredstihu. Sme.sk, 16. 12. 2020. https://domov.sme.sk/c/22555568/kolikova-ako-sa-zmeni-sudna-mapa-dochdzanie-zlucovanie-sudov.html[5] Prušová, Veronika. Sústupkami, ale prešla. Kolíková presadila zmenu ústavy, sudcom dôkladnejšie preveria ich majetky. DenníkN, 9. 12. 2020. https://dennikn.sk/2177333/s-ustupkami-ale-presla-kolikova-presadila-zmenu-ustavy-sudcom-dokladnejsie-preveria-ich-majetky/?ref=list[6] Kubina, Peter. Prečo (ne)zobrať ústavnému súdu jeho jadrovú zbraň? DenníkN, 30. 11. 2020. https://dennikn.sk/2165239/preco-nezobrat-ustavnemu-sudu-jeho-jadrovu-zbran/?ref=list[7] Petőcz, Kálmán. Ústavná väčšina neznamená neomylnosť. DenníkN, 4. 12. 2020. https://dennikn.sk/2172085/ustavna-vacsina-neznamena-neomylnost/?fbclid=IwAR064LUduWoTfNLfGfIdAdkuklSZ30S8XSQhBdn78RdOnbTe2uRxrAFPm-Y[8] Prušová, Veronika. Sústupkami, ale prešla. Kolíková presadila zmenu ústavy, sudcom dôkladnejšie preveria ich majetky. DenníkN, 9. 12. 2020. https://dennikn.sk/2177333/s-ustupkami-ale-presla-kolikova-presadila-zmenu-ustavy-sudcom-dokladnejsie-preveria-ich-majetky/?ref=list[9] Programové vyhlásenie vlády Slovenskej republiky na obdobie rokov 2020 – 2024. Bratislava: Národná rada Slovenskej republiky. https://www.nrsr.sk/web/Dynamic/DocumentPreview.aspx?DocID=477513[10] Čaputová kritizuje pokusy ozásadné zmeny Ústavy bez poctivej debaty. Sme.sk, 3. 12. 2020. https://domov.sme.sk/c/22547667/caputova-kritizuje-pokusy-o-zasadne-zmeny-ustavy-bez-poctivej-debaty.html[11] Onuferová, Marianna. Krajniak dostal do ústavy rodičovský bonus aj princíp, že materská nemá znižovať dôchodok. Ruší sa aj dôchodkový strop. DenníkE, 9. 12. 2020. https://e.dennikn.sk/2177575/krajniak-dostal-do-ustavy-rodicovsky-bonus-aj-princip-ze-materska-nema-znizovat-dochodok-rusi-sa-tiez-dochodkovy-strop/[12] Homola, Miroslav. Odborárom sa nepáči Krajniakova reforma dôchodkov. Hrozia aj štrajkom. Pravda.sk, 24. 11. 2020. https://ekonomika.pravda.sk/ludia/clanok/569679-nazivo-odborari-k-navrhu-ustavneho-zakona-o-dochodkoch-z-dielne-ministra-prace/[13] Via Iuris kzmene Ústavy SR. Via Iuris – strona internetowa, 5. 12. 2020. https://viaiuris.sk/aktuality/via-iuris-k-zmene-ustavy-sr/

Nota

Argentyna: restrukturyzacja zadłużenia

04.01.2021

Rząd lewicowego prezydenta Alberto Férnandeza ogłosił we wtorek 4 sierpnia 2020 roku wstępne porozumienie osiągnięte z największymi wierzycielami w sprawie restrukturyzacji 65 milionów dolarów argentyńskiego długu. Deklaracja ta stanowi istotny krok w wychodzeniu tego państwa z trwającego od lat kryzysu zadłużeniowego.Rozmowy pomiędzy rządem Argentyny, reprezentowanym przez ministra ekonomii Martína Guzmána, a amerykańskimi wierzycielami trwały od momentu objęcia władzy przez Alberto Férnandeza w grudniu 2019 roku. Prezydent obiecał renegocjację zobowiązań zaciągniętych za czasów wcześniejszych administracji, w tym zapadających w 2020 roku obligacji skarbu państwa, wyemitowanych podczas wcześniejszych restrukturyzacji. Pierwsza propozycja porozumienia, wystosowana przez Guzmána w kwietniu 2020 roku, nie została przyjęta przez wierzycieli. Państwu groziło kolejne już w historii bankructwo, a negocjacje były wielokrotnie przedłużane. Oferta wystosowana przez rząd w sierpniu, znacznie korzystniejsza od poprzedniej, określona została przez prezydenta Férnandeza jako „maksymalny możliwy do podjęcia wysiłek”. Po długich rozmowach zaakceptowana została ona przez obligatariuszy, którzy zgodzili się na tzw. rolowanie obligacji. Restrukturyzacja 65 milionów dolarów argentyńskiego zadłużenia polegać ma na zastąpieniu starych obligacji nowymi, których zapadalność przypadałaby na kolejne lata. Rozpoczęcie spłacania zobowiązań rozpocząć miałoby się już po roku po podpisaniu porozumienia, nie zaś po trzech latach, jak przewidywała kwietniowa oferta. Zwiększono również wysokość wypłat dla samych obligatariuszy – za każdego dolara zobowiązania Argentyna płacić będzie wierzycielom 54,8 centów. Jeśli ogłoszone 4 sierpnia porozumienie zyska poparcie większości inwestorów, Argentyna nie tylko nie będzie zmuszona ogłosić kolejnego technicznego bankructwa, ale również uniknie ponownej izolacji na rynkach obligacji.Komentarz:Nie ulega wątpliwości, że czynnikiem wpływającym na pozytywny rezultat negocjacji rządu z wierzycielami była panująca w świecie pandemia COVID-19 oraz jej prognozowane skutki społeczne i gospodarcze w Argentynie. Koronawirus znacznie pogorszył sytuację ekonomiczną państwa, od 2018 zmagającego się z recesją. Szacuje się, że tylko w 2012 r. argentyńska gospodarka skurczy się o 12%. Znacznie wzrosną też wskaźniki ubóstwa i głodu. Widmo pogłębienia kryzysu gospodarczego, jak również nieuchronny kryzys społeczny doprowadziły do zmniejszenia oczekiwań inwestorów. Obok argumentów pragmatycznych pojawiać się zaczęły również argumenty moralne. W warunkach pandemii trudno jest bowiem polemizować z argentyńskim rządem stawiającym zdrowie publiczne i bezpieczeństwo socjalne obywateli ponad wszelkimi innymi zobowiązaniami.Wstępne porozumienie z amerykańskimi wierzycielami nie wyczerpuje argentyńskich wysiłków w zakresie restrukturyzacji zadłużenia. Całość argentyńskiego zadłużenia szacuje się bowiem na około 323 miliardy dolarów, z czego połowa to długi wobec zagranicznych inwestorów. Jedną z kluczowych obietnic wyborczych Alberto Férnandeza była renegocjacja warunków spłaty kredytu w wysokości 57 milionów dolarów przyznanego Argentynie w 2018 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Rozmowy te cały czas trwają. W 2021 roku ministra Martína Guzmána czekają również negocjacje z Klubem Paryskim, któremu Argentyna winna jest 2,1 miliarda dolarów.

Nota

Rząd przejściowy w Mali oraz nadchodzące wybory prezydenckie i parlamentarne

31.12.2020

Mali znajduje się od kilku lat w bardzo trudnej sytuacji politycznej, ekonomicznej, militarnej oraz społecznej. Dość powiedzieć, że państwo ani teoretycznie, ani praktycznie nie funkcjonuje. Brak jest stałego rządu, armia w brutalny sposób próbuje przejąć władzę, a do tego organizacje terrorystyczne walczą z koalicją państw Europy na terytorium kraju. Oprócz tego, od 1968 roku do dnia dzisiejszego w Bamako doświadczono czterech zamachów stanu, które całkowicie zmieniały struktury polityczne. Do teraz Mali nie potrafi udźwignąć ciężaru odbudowy państwa, a nie wydaje się, aby przyszłość była choć trochę lepsza. W połowie sierpnia doszło do próby przejęcia władzy przez wojsko, która okazała się udana.Główną przyczyną puczu były napięcia pomiędzy prezydentem Ibrahimem Boubacar Keïtą a oficerami armii, którzy nie byli zadowoleni z tego w jaki sposób zarządza on armią, reaguje na ataki grup bojowników na ludność i bazy wojskowe oraz dopuszcza do korupcji w najważniejszych strukturach państwowych.Od wybuchu wojny domowej w 2012 roku, setki malijskich żołnierzy zginęło w starciach, zasadzkach, bombach ukrytych w samochodach, eksplozjach min oraz zaplanowanych zabójstwach. Brutalna i nieposkromiona agresja, która pochłonęła wielu malijskich żołnierzy, została niezauważona przez ówczesnego prezydenta. Nie doszło zweryfikowania danych zabity, oddania hołdów lub pochówku z honorami. Nie dotrzymano także rządowych obietnic dotyczących fundamentalnych zmian w strukturach armii i planowaniu militarnym, które wówczas na chwile uśmierzyły ból tysięcy rodzin. Dlatego też w 2019 roku, setki żon i dzieci zabitych żołnierzy demonstrowało w Ségou i Séparé, aby potępić brak reakcji rządu na powtarzające się ataki i zażądać większych funduszy dla wojskowych.Niezadowolenie w armii przez lata postępowało, dlatego też czterech wyższych wojskowych Assimi Goïta, Malick Diaw, Ismaël Wagué oraz Sadio Camara zdecydowali się na przejęcie władzy w państwie. Mimo, że pierwsze strzały w ramach puczu rozpoczęły się 18 sierpnia w malijskiej bazie wojskowej Kati, położonej piętnaście kilometrów od Bamako, to już 19 sierpnia ówczesny prezydent zrezygnował z urzędu. Tym samym władzę w państwie przejął Komitet Narodowy Zbawienia Ludu (fr. Comité National pour le Salut du Peuple - CNSP). Organ miał być odpowiedzialny za okres przejściowy i przeprowadzenie nowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych w ramach „obywatelskiej przemiany politycznej”. Tego samego dnia Assimi Goïta został przewodniczącym Komitetu Narodowego, a wiceprzewodniczącym Malick Diaw. 21 września CNSP wyznaczyło Bah N'Dawa, na tymczasową głowę państwa. 25 września przywrócono władzę konstytucyjną, mianując go oficjalnie na Prezydenta Mali. Co ważne, był on ministrem obrony od 28 maja 2014 roku do 10 stycznia 2015 roku, gdy panował jeszcze Ibrahim Boubacar Keïta.Należy wskazać, że ECOWAS, Unia Afrykańska, Stany Zjednoczone, Francja oraz Rosja potępiły pucz w Mali. 19 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się w trybie pilnym, aby omówić kryzys w państwie. Następnie jednogłośnie zatwierdziła rezolucję potępiającą zamach stanu oraz wzywającą żołnierzy do powrotu do koszar i niezwłocznego uwolnienia wszystkich zatrzymanych. Tego samego dnia Unia Afrykańska zawiesiła członkostwo Mali, a prezydent Francji Emmanuel Macron zażądał zwrotu władzy cywilom. Przewrót został jednak podtrzymany.Oficjalnie 1 października 2020 roku opublikowano w dzienniku urzędowym tzw. „kartę przejściową”, która ma umożliwić przeprowadzenie kolejnych, wolnych wyborów. Postanowiono, że ani prezydent - Bah N'Dawa, ani wiceprezydent - Assimi Goïta okresu tymczasowego, nie mogą startować w kolejnych wyborach prezydenckich. Ponadto podkreślono, że okres przejściowy nie może trwać dłużej niż 18 miesięcy[1]. W związku z powyższym, prawdopodobnie w 2021 roku odbędą się zarówno wybory prezydenckie jak i parlamentarne. Z uwagi na trwające misje antyterrorystyczne w regionie Sahelu oraz współpracę na linii Europa – Afryka, będzie to bardzo ważny etap w historii Mali.[1] Journal Officiel de la Republique du Mali, Decret N°2020-0072/Pt-Rm du 1er Octobre 2020 Portant Promulgation de la Charte de la Transition, 1er Octobre 2020, Special N°17.

Nota

Tonga: Polityczny wstrząs na szczytach władzy na zakończenie 2020 roku

30.12.2020

Justyna Eska-MikołajewskaUniwersytet Ekonomiczny w Krakowiejustynaeska.25@gmail.comORCID ID: https://orcid.org/0000-0001-7681-2425Dnia 9 grudnia b.r. Przewodniczący Zgromadzenia Ustawodawczego (Speaker of the Legislative Assembly), Lord Fatafehi Fakafanua, otrzymał wniosek w sprawie wotum nieufności wobec premiera Pohivy Tu’i’onetoa. Złożył go deputowany z grona Reprezentantów Ludu dla wyspy Tongatapu (People's Representative for Tongatapu), Semisi Sika, wskazując na szereg kwestii, w tym m.in. brak planu działań w związku z pandemią koronowirusa (COVID-19), kosztowny i budzący wątpliwości w zakresie wyboru dostawców i podwykonawców projektów plan robót drogowych, a także selektywną pomoc finansową z budżetu państwa, w tym dotowanie niektórych mediów pomimo utrzymywania państwowych usług radiowych i telewizyjnych.Zgodnie z art. 50B ust. 2 Konstytucji Tonga z 1875 r. (po raz ostatni nowelizowanej w 2016 r.) dopuszcza się możliwość wniesienia wniosku o wotum nieufności wobec premiera, o ile zostanie on złożony po upływie 18 miesięcy od dnia wyborów powszechnych i nie później niż na 6 miesięcy przed datą kolejnej elekcji. Wniosek skierowany został do Stałej Komisji ds. Przywilejów (Privileges Committee) z zamiarem przeprowadzenia standardowej procedury weryfikacyjnej celem zapewnienia jego zgodności z Regulaminem (Rules of Procedure).Podczas ostatniego w tym roku posiedzenia organu ustawodawczego, które odbyło się 10 grudnia, Spiker Izby oficjalnie poinformował o złożeniu wniosku, wskazując na możliwość ustosunkowania się do jego treści i przedstawienia stosownej odpowiedzi przez szefa rządu. Z tej racji, że ostatnie wybory powszechne na Tonga odbyły się w listopadzie 2017 r., złożenie rzeczonego wniosku może zgodnie z konstytucyjnymi wymogami nastąpić między 5 a 14 dniem od jego wpłynięcia. W związku z trwającą przerwą świąteczną wstępny termin rozpatrzenia wniosku został wyznaczony dopiero na 12 stycznia 2021 r.Tymczasem w dniu 11 grudnia 2020 r. minister sprawiedliwości i więziennictwa oraz wicepremier, Sione Vuna Fa’otusia, zrezygnował z pełnionych funkcji w rządzie. Jest on jedną z 10 osób, członków Partii Demokracji (Paati Temokalati, PTOA), założonej przez byłego premiera, a jednocześnie aktywnego działacza ruchu demokratycznego, Samuela ʻAkilisi Pohivę, które złożyły podpis pod wnioskiem o wotum nieufności wobec urzędującego premiera. Dymisja wicepremiera, jednego z czołowych działaczy ruchu prodemokratycznego, przypieczętowuje trwający od kilkunastu dni przewrót polityczny w tym mikropaństwie. Na przełamanie obecnego impasu na szczytach władzy w Tonga trzeba będzie poczekać jeszcze co najmniej kilka tygodni.KomentarzW tym niepodległym od 1970 r. państwie dopiero na początku XXI w. przeprowadzono reformy i zapoczątkowano proces demokratyzacji, m.in. zastępując Tajną Radę gabinetem, ustanawiając wybór premiera przez parlament, a także ograniczając prerogatywy monarsze do działań podejmowanych za radą premiera. W 2010 r. skład Zgromadzenia Ustawodawczego poszerzono do 26 członków, spośród których 17, tzw. Reprezentantów Ludu, wyłanianych jest w drodze bezpośrednich wyborów. Pozostałych 9 wybierają z własnego grona przedstawiciele rodów arystokratycznych (Nobles of Tonga), a maksymalnie 4 osoby wyznacza król. Zarówno Spiker Izby jest wybierany spośród deputowanych (i to z tej arystokratycznej części), jak i premier, który następnie dokonuje wyboru ministrów swojego gabinetu, formalnie powoływanych przez monarchę.Wysłanie do parlamentu listu przez jednego z deputowanych ujawnia de facto głęboko zakorzenione obawy dotyczące praktyk i procedur rządowych w tej młodej, choć znanej ze swojej stabilności, demokracji. Wniosek w sprawie wotum nieufności wobec premiera złożył Sēmisi Sika, wieloletni parlamentarzysta, który wspierał demokratyczne przemiany w tym państwie, a na przełomie września i października 2019 r. czasowo pełnił nawet obowiązki premiera. Obecny układ sił w parlamencie, w ramach którego Partia Demokratyczna Przyjaznych Wysp (Democratic Party of the Friendly Islands, DPFI) dysponuje 12 miejscami w organie ustawodawczym, wyjątkowo sprzyja obaleniu premiera. Dwóch spośród dziewięciu przedstawicieli arystokracji, posiadających mandaty parlamentarne i wchodzących w skład gabinetu, przebywają obecnie za granicą.Reformy konstytucyjne i polityczne podjęte przed wyborami powszechnymi w 2010 r. utorowały drogę mieszkańcom Tonga do bardziej reprezentatywnych i odpowiedzialnych rządów. Paradoksalnie, tą instytucją ustrojową, która jako jedna z pierwszych zrozumiała sens prodemokratycznych protestów w państwie, była monarchia. Obecny stan demokracji nadal pozostaje wadliwy, co obrazuje chociażby niedoreprezentowanie kobiet w parlamencie czy też praktyki korupcyjne na szczytach władzy. Coraz celniej jednak punktują to rzecznicy przemian, którzy powinni dobrze rozważyć dalszy kierunek reform, jeśli faktycznie dążą do umocnienia demokracji w tej ostatniej minimonarchii konstytucyjnej na Pacyfiku.

Nota

Wenezuela: opozycja bojkotuje wybory prezydenckie

17.12.2020

W niedzielę 6 grudnia 2020 r. w Wenezueli odbyły się wybory parlamentarne do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Zdecydowanym zwycięzcą okazała się Zjednoczona Socjalistyczna Partia Wenezueli (Partido Socialista Unido de Venezuela, PSUV) kierowana przez prezydenta Nicolasa Maduro. Głosowanie zbojkotowane zostało jednak przez główne wenezuelskie partie opozycyjne, oskarżające reżim Maduro o manipulowanie procesem wyborczym.Zgodnie z wynikami podanymi przez Narodową Radę Wyborczą Wenezueli (Consejo Nacional Electoral, CNE) partia PSUV otrzymała 67,7% głosów ważnych. Frekwencja wyniosła 31%, oddano 5,2 mln głosów. Wynik ten pozwoli partii Maduro przejąć kontrolę nad Zgromadzeniem Narodowym, jedynym organem władzy państwowej zdominowanym do tej pory przez opozycję.Zwycięstwo partii PSUV w wyborach z 6 grudnia nie budzi zdziwienia. Stanowiło ono ukoronowanie trwającego w Wenezueli od lat procesu rozkładania demokratycznych instytucji przez reżim Nicolasa Maduro. Członkowie wenezuelskiej opozycji nie mają wątpliwości, że proces wyborczy nie spełniał standardów wolności, powszechności, a nawet tajności. Wybory pozbawione były również jakiegokolwiek nadzoru ze strony niezależnych obserwatorów, jak też ogłoszone zostały w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.Skład odpowiedzialnej za organizację wyborów w Wenezueli Narodowej Rady Wyborczej powołany został przez Sąd Najwyższy, z pominięciem zdominowanego ówcześnie przez opozycję parlamentu. Nowymi członkami CNE zostały osoby bezpośrednio związane z rządem, w tym takie, na które społeczność międzynarodowa nałożyła sankcje. Aby zachować pozory pluralizmu politycznego, Sąd Najwyższy odwołał też z funkcji przewodniczących głównych partii opozycyjnych, którzy odmawiali startu w ogłoszonych przez upolitycznioną CNE wyborach. Na ich miejsce powołani zostali komisarze, również powiązani z reżimem Maduro.Wyniki wyborów parlamentarnych podważone zostały przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską. Należy pamiętać, że w wyniku kryzysu i protestów do jakich doszło w Wenezueli w 2019 r., zdecydowana większość państw zachodnich za prawowitego tymczasowego prezydenta Wenezueli uznaje dotychczasowego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Juana Guaidó. Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo określił wybory w Wenezueli mianem farsy, podtrzymując poparcie Stanów Zjednoczonych dla Guaidó. Podobne stanowisko wyraził również wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell. Uznania wyników wyborów odmówiła również Organizacja Państw Amerykańskich, potępiająca reżim Nicolasa Maduro w wystosowanej przez Stałą Radę rezolucji.Wenezuelska opozycja, dysponująca poparciem ze strony społeczności międzynarodowej, nie składa broni. Jej przedstawiciele zapowiedzieli już dalsze kroki, w tym rozpisanie referendum w sprawie odwołania Nicolasa Maduro i rozpisania nowych wyborów prezydenckich. W obliczu wygaśnięcia mandatów parlamentarnych opozycyjnych polityków nie można jednak zakładać, że scenariusz ten z pewnością będzie realizowany, a represje przeciwko niezgadzającym się z linią polityczną reżimu nie nasilą się.

Nota

Wygrana Bidena – zmiana w podejściu do stosunków z Kubą

12.12.2020

Cztery lata prezydentury Donalda Trumpa pokazały, że państwa na kontynencie amerykańskim począwszy od Meksyku kończąc na Chile i Argentynie nie mają dla prowadzonej przez niego polityki większego znaczenia poza względami gospodarczymi. Stany Zjednoczone straciły na wizerunku jako kolebka demokracji i potencjalny sojusznik.Prezydent Trump opowiadał się za polityką twardą i bez kompromisów wobec władz w Hawanie, tym samym administracja prezydenta wycofała się z normalizacji stosunków dyplomatycznych pomiędzy państwami do jakiej doprowadził Barack Obama, a co było przedstawiane za jego jeden z największych sukcesów. Trump przywrócił sankcje gospodarcze a także zaostrzył ograniczenia dotyczące podróżowania pomiędzy państwami. Prowadząc kampanię wyborczą nasilił sankcje wobec wyspy, aby wzmocnić swój elektorat wśród starszego pokolenia konserwatywnych amerykanów kubańskiego pochodzenia mieszkających głównie na Florydzie. Kubańskie władze dawały ewidentny wyraz swojego niezadowolenia wobec polityki Trumpa, czego przejawem były zarzuty, że rząd amerykański nadal działa jako państwo zbójeckie czy, że lekceważy prawo międzynarodowe. Kubańczycy patrzyli z nadzieją na nadchodzące wybory w Stanach Zjednoczonych licząc, że zwycięstwo Joe Bidena może przywrócić zerwane relacje.Biden podczas wystąpienia w ramach kampanii wyborczej w Miami na Florydzie krytykował stosunek Trumpa do Kuby. Wskazywał wtedy, że podejście administracji nie działa, a Kubie nie jest bliżej do wolności i demokracji niż cztery lata wcześniej. Dodał również, że aktualnie jest więcej więźniów politycznych, tajna policja jest brutalna jak zawsze a Rosja nadal odgrywa główną rolę na Kubie. Słowa te przypominały wystąpienie Obamy, który odwiedził Hawanę w 2016 roku. Powiedział wtedy, że to co robiły do tej pory Stany Zjednoczone nie działało. Musimy mieć odwagę przyznać się do tej prawdy. Polityka izolacji zaprojektowana na czas zimnej wojny nie ma sensu w XXI wieku.Wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych wskazują na wygraną kandydata Demokratów - Joe Bidena. Rezultat ten zapewne nie spodoba się konserwatywnym kubańskim imigrantom dla których Biden jest synonimem socjalizmu, a słowo to jest dla nich najgorszym z możliwych. Z 95-98% przeliczonych głosów na Florydzie w trzech hrabstwach (Palm-Beach, Broward i Miami-Dade) skupionych w okolicach Miami, gdzie zamieszkuje najwięcej imigrantów z Kuby wynika, że wygrał Biden. Przewaga ta wprawdzie nie jest znacząca poza hrabstwem Broward (29,8%) i wynosi w hrabstwie Palm-Beach (12,8%) oraz Miami-Dade (7,3%) to jest to zaskakujący wynik, pomimo, że Trump wygrał na Florydzie w 20 hrabstwach (na 32) różnicą 3,4% przy 98% przeliczonych głosów i uzyskując w tym stanie 29 głosów elektorskich.Dla kubańskich władz wygrana Bidena to powód do radości. W dniu 8 listopada 2020 roku Prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel Bermúdez z nadzieją napisał na twiterze: zdajemy sobie sprawę, że naród amerykański wybrał nowy kierunek w wyborach prezydenckich. Wierzymy w możliwość budowania konstruktywnych stosunków dwustronnych przy jednoczesnym poszanowaniu naszych różnic. Rząd na Kubie szacuje, że stracił prawie 5,6 miliarda dolarów między kwietniem 2019 a marcem 2020 roku w wyniku sankcji amerykańskich, w porównaniu z 4,3 miliarda dolarów w poprzednim roku.KomentarzPonowna elekcja Trumpa prawdopodobnie oznaczałaby kolejne cztery lata zaostrzonych sankcji Stanów Zjednoczonych wobec Kuby, podczas gdy wielu kubańczyków oczekiwała dalszego otwarcia relacji pomiędzy państwami jakie były za Obamy.Z wypowiedzi Bidena wynika, że po wygranych wyborach prezydenckich będzie chciał kontynuować politykę Obamy. Nie wiadomo jest jednak dokładnie czy i na jakich warunkach miałaby ta współpraca przebiegać.Wygrana Bidena i jego polityka prowadzić może jedynie do tego, że cała Ameryka Łacińska odzyska silnego i strategicznego partnera, a reputacja Stanów Zjednoczonych zostanie odbudowana po zmianach, które wprowadził Trump. Amerykanie latynoskiego pochodzenia opowiadają się bardziej za polityką Demokratów a niżeli Republikanów, kubańscy imigranci stanowią wyjątek w tej grupie.Normalizacja stosunków dyplomatycznych oraz zdjęcie sankcji gospodarczych z Kuby, podobnie jak to miało miejsce za prezydentury Obamy powinny w szerszym zakresie zacieśnić współpracę pomiędzy państwami.Niewykluczone, że większa otwartość administracji nowego prezydenta w węższym zakresie w perspektywie czasu przyczyni się do poprawy warunków bytowych mieszkańców Kuby, rozwoju gospodarczego, infrastruktury i rynku turystycznego oraz pozwoli na swobodne podróżowanie pomiędzy Kubą i Stanami Zjednoczonymi.

Nota

Burkina Faso: terroryzm i wybory 2020

09.12.2020

W niedzielę 22 listopada 2020 roku odbyły się wybory parlamentarne i prezydenckie w zachodnioafrykańskiej republice Burkina Faso. Były to drugie wybory, które odbyły się od czasu zamachu stanu i obalenia 27-letnich rządów Blaise Compaoré w 2015 roku. Wybory zgodnie z oczekiwaniami zakończyły się zwycięstwem w pierwszej turze urzędującego prezydenta Rocha Marca Christiana Kaboré, który zdobył 53,49% głosów oraz prezydenckiego ugrupowania Ludowy Ruch na rzecz Postępu[1], którego kandydaci zdobyli 55 na 127 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym[2]. Natomiast główny kontrkandydat urzędującego prezydenta Zephirin Diabré zdołał uzyskać 29,65% głosów[3]. Politycy opozycji od początku kampanii wyborczej oraz już po ogłoszeniu wyników wskazywali na możliwości fałszerstwa oraz nieprawidłowości podczas wyborów. Jednak ostatecznie zaakceptowali oni ich wyniki [„Burkina Faso’s Kaboré wins re-election, according to full preliminary results” 2020]. Kwestia bezpieczeństwa była głównym problemem, który zdominował wybory powszechne w Burkina Faso. Kwestia ta jest związana z działalnością w krajach Sahelu organizacji terrorystycznej tzw. Państwa Islamskiego (ISIS/ISIL), Al-Kaidy oraz pozostałych, lokalnych muzułmańskich grup terrorystycznych, chociażby takich jak Ansarul Islam[4]. W rezultacie, Burkina Faso stała się nowym epicentrum terroryzmu w tym regionie. Dotychczas państwo to, w odróżnieniu od sąsiednich Mali lub Nigru, zdawała się być wolna od islamskiego terroryzmu. Lecz od kilku lat wyżej wspomniane organizacje regularnie infiltrują terytorium państwa dokonując zamachów terrorystycznych (największe w 2016 i 2017 roku w Wagadougu, stolicy Burkiny Faso czy zabicie 14 żołnierzy sił rządowych zaledwie miesiąc przed wyborami) oraz rekrutując nowych bojowników do swoich organizacji, zwłaszcza wśród członków marginalizowanej grupy etnicznej Fulani [„Burkina Faso holds elections amid fear of attacks” 2020]. W efekcie, grupa etniczna Fulani stała się celem ataków sił rządowych oraz organizacji samoobrony „Koglweogo”, składającej się głównie z członków dominującej grupy etnicznej Mossi[5]. Stało się to kolejnym czynnikiem destabilizacji państwa, prowadząc do możliwości powstania konfliktów etnicznych [„When the Soldiers Meant to Protect You Instead Come to Kill” 2020].Infiltracja terytorium Burkiny Faso przez organizacje islamskiego terroryzmu, doprowadziła do utraty kontroli nad niektórymi obszarami państwa (głównie północ) przez rząd centralny oraz migracji wewnętrznych i zewnętrznych osób zamieszkujących zagrożone części kraju. Szacuje się, że swoje miejsca zamieszkania musiało opuścić około 1 miliona osób, a na emigrację na przykład do sąsiedniego Wybrzeża Kości Słoniowej (WKS) udało się około 3,5 miliona osób z czego 1,7 ma prawo głosu [„Burkina Faso election takes place amid jihadist threat” 2020].Pierwsze problemy związane z bezpieczeństwem przeprowadzenia wyborów pojawiły się jeszcze podczas procesu rejestracji wyborców. Na skutek braku możliwości rejestracji na obszarach, na których rząd centralny utracił swoją kontrolę oraz wysokiej liczby migrantów wewnętrznych, 166000 nowych wyborców nie zostało zarejestrowanych [„In Burkina Faso’s election, security concerns and disenfranchised voters” 2020]. W stosunku do poprzednich wyborów z 2015 roku, łącznie nie zarejestrowano około 417465 wyborców [„Surrounded by war, Burkinabe civilians have votes taken away” 2020].W efekcie, pojawiły się wątpliwości co do sensu przeprowadzenia wyborów prezydenckich w takich warunkach. Sugerowano również zorganizowanie ich w innym terminie. Niemożność wzięcia udziału w wyborach dla tak dużej liczby wyborców, mogłoby podważyć legitymację samych wyborów. Ostatecznie, 25 sierpnia 2020 roku członkowie Zgromadzenia Narodowego przyjęli projekt ustawy o zmianie ordynacji wyborczej, której postanowienia przewidują, że w przypadku „siły wyższej lub wyjątkowych okoliczności” należycie stwierdzonych przez Radę Konstytucyjną, skutkujących niemożnością zorganizowania wyborów na części terytorium, wybory są uznawane za ważne na podstawie wyników z tylko tych lokali wyborczych, które zostały otwarte [„Burkina Faso: inquiétudes autour d'un projet de loi modifiant le code électoral” 2020]. Nie ulega wątpliwości, że wprowadzone zmiany w praktyce ułatwiły reelekcję R.M. Kaboré oraz osłabiły prawdopodobieństwo zakwestionowania wyborów przez opozycję z powodu nieotwarcia części lokali wyborczych. Obszary kraju, w których wybory nie mogły zostać przeprowadzone to głównie terytoria zamieszkiwane przez ludność grupy etnicznej Fulani, wrogiej prezydentowi R.M. Kaboré na skutek ataków sił rządowych oraz organizacji samoobrony „Koglweogo”. Co więcej, jeszcze w lipcu 2018 roku Zgromadzenie Narodowe uchwaliło projekt ustawy zmieniającej prawo wyborcze, tak aby utrudnić oddanie głosu w wyborach członkom diaspory. Na skutek tej zmiany zakazano używania powszechnej wśród emigrantów karty konsularnej – jako dokumentu tożsamości (będącego jednocześnie dokumentem rejestracyjnym podczas wyborów), wydawanego przez ambasadę obywatelom zarejestrowanym w jej jurysdykcji [„Burkina Faso’s Elections to Proceed Without the People” 2020]. Jedyną możliwością rejestracji stał się paszport, który kosztuje 200$ lub kwotę odpowiadającą średniej wysokości miesięcznego czynszu w Wagadugu [„Burkina Faso’s Elections to Proceed Without the People” 2020]. Nie wszyscy ze względów materialnych mają możliwość wyrobienia takiego dokumentu. Zmiana ta w założeniu miała uniemożliwić udział w głosowaniu emigrantom z Burkiny Faso, którzy są uznawani za krytycznych wobec rządów R.M. Kaboré [„Burkina Faso’s Elections to Proceed Without the People” 2020]. Na przykład w przywoływanym już przykładzie WKS spośród 980 000 posiadaczy karty konsularnej tylko 300 000 posiada krajowy dowód tożsamości, a 100 000 paszport [„Burkina Faso’s Elections to Proceed Without the People” 2020].Ostatecznie na podstawie oficjalnych danych organu odpowiedzialnego za przeprowadzenie wyborów: Commission Electorale Nationale Indépendante (CENI), do utworzonych list wyborców dodano 2,3 miliona osób, a łącznie na listach wyborców znalazło się ich 5,5 miliona [„Surrounded by war, Burkinabe civilians have votes taken away” 2020]. Aby umożliwić głosowanie migrantom wewnętrznym, powstały komisje wyborcze w zamieszkiwanych przez nich obozach [„Surrounded by war, Burkinabe civilians have votes taken away” 2020]. Rozmieszczono dodatkowe siły bezpieczeństwa, jednak dotyczyło to głównie Wagadugu. Przedstawiciele CENI wykorzystywali nawet helikopter, aby dostać się do jak największej liczby komisji wyborczych [„In Burkina Faso’s election, security concerns and disenfranchised voters” 2020]. Mimo to, w około 3000 komisjach wyborczych, wybory ze względów bezpieczeństwa wcale się nie odbyły [„Burkina Faso’s Kaboré wins re-election, according to full preliminary results” 2020]. Przez co, prawie 400 000 osób zostało pozbawionych możliwości zagłosowania. Nawet te komisje wyborcze, które zdołały otworzyć się jeszcze w niedzielę rano, niemalże natychmiast musiały ewakuować się z uwagi na zagrożenie terrorystyczne [„Burkina Faso election takes place amid jihadist threat” 2020]. Sytuacja ta dotyczyła zwłaszcza tych części kraju, nad którymi rząd centralny stracił kontrolę. Dżihadyści w dniu wyborów wydali komunikat zgodnie z którym, grożono śmiercią lub okaleczeniem wszystkim osobom, u których stwierdzą, że wzięli udział w wyborach powszechnych[6] [„Burkina Faso election takes place amid jihadist threat” 2020].Mimo rzeczywiście istniejących zagrożeń terrorystycznych, głosowanie ostatecznie przebiegło spokojnie. Nie zanotowano żadnych poważniejszych incydentów. Nie ulega jednak wątpliwości, że organizacje terrorystyczne skutecznie utrudniły przeprowadzenie wyborów, a prawdopodobieństwo zamachów było jak najbardziej realne. Całościowo zarejestrowano około 5,5 miliona wyborców, z czego zagłosowało ponad 3,3 milionów. Skuteczny częściowy paraliż wyborów, przez zagrożenia spowodowane działalnością terrorystów islamskich, stanowi w ich rękach istotny argument wskazujący ludności Burkina Faso na słabość instytucji państwa, ułatwiając jednocześnie rekrutację do tych organizacji. Ponadto mobilizuje to dżihadystów do dalszych ataków terrorystycznych oraz rozwoju swojej działalności na terytorium państwa. Zagrożenie bezpieczeństwa stało się także motywem dla rządzących elit politycznych związanych z prezydentem R.M. Kaboré, do wprowadzenia takich zmian w kodeksie wyborczym, pod pozorem których reelekcja prezydenta stała się zdecydowanie łatwiejsza. Podobne rozwiązania miały już miejsce chociażby w WKS, Ghanie, Gwinei czy Mali [„Burkina Faso’s Elections to Proceed Without the People” 2020]. Sytuacja związana z wyborami jednoznacznie pokazuje, że największymi wyzwaniami podczas drugiej kadencji R.M. Kaboré staną się: kwestia bezpieczeństwa, zażegnanie zagrożenia terrorystycznego oraz przywrócenie spójności, a także stabilności państwa. Historia praktyka polityczna Burkiny Faso, naznaczona częstymi zamachami stanu oraz niestabilnością wskazuje, iż będzie to skomplikowane i rozłożone w czasie zadanie.Bibliografia:2020,BurkinaFasoelectiontakesplaceamidjihadistthreat,[online:] https://www.bbc.com/news/world-africa-55014928 [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,BurkinaFaso’sElectionstoProceedWithoutthePeople,[online:] https://globalriskinsights.com/2020/11/burkina-fasos-elections-to-proceed-without-the-people/ [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,BurkinaFasoholdselectionsamidfearofattacks,[online:] https://www.aljazeera.com/news/2020/11/22/polls-open-in-burkina-faso-for-election-marred-by-violence [dostęp: 7 grudnia 2020].2020, Burkina Faso: inquiétudes autour d'un projet de loi modifiant le code électoral, [online:] https://www.rfi.fr/fr/afrique/20200826-burkina-changement-code-electoral-projet-loi-polemique [dostęp: 7 grudnia 2020].2020, Burkina Faso’s Kaboré wins re-election, according to full preliminary results, [online:] https://www.france24.com/en/africa/20201126-burkina-s-kabor%C3%A9-wins-re-election-according-to-full-preliminary-results [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,ElectionGuide:BurkinaFaso(electionfor:AssembléeNationale),[online:] https://www.electionguide.org/elections/id/2819/ [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,ElectionGuide:BurkinaFaso(electionforpresident),[online:] https://www.electionguide.org/elections/id/2501/ [dostęp: 7 grudnia 2020].2020, In Burkina Faso’s election security concerns and disenfranchised voters, [online:] https://www.thenewhumanitarian.org/news-feature/2020/11/2/africa-burkina-faso-elections-security-voters-extremist-groups [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,Surroundedbywar,Burkinabecivilianshavevotestakenaway,[online] https://www.aljazeera.com/news/2020/10/6/amid-insecurity-voters-cannot-register-for-burkina-faso-polls [dostęp: 7 grudnia 2020].2020,WhentheSoldiersMeanttoProtectYouInsteadCometoKill,[online:] https://www.nytimes.com/2020/06/22/world/africa/burkina-faso-terrorism.html[dostęp:7 grudnia 2020].[1] Mouvement du peuple pour le progrès (MPP).[2] Szczegółowe wyniki wyborów do Zgromadzenia Narodowego znajdują się na stronie:https://www.electionguide.org/elections/id/2819/ [dostęp: 10 grudnia 2020]. [3] Szczegółowe wyniki wyborów prezydenckich znajdują się na stronie:https://www.electionguide.org/elections/id/2501/ [dostęp: 10 grudnia 2020].[4] Nazwa oznacza dosłownie „Obrońcy Islamu”. Organizacja terrorystyczna założona na północy Burkina Faso przez pochodzącego z grupy etnicznej Fulani islamskiego kaznodzieję Malama Ibrahima Dicko.[5] Grupa etniczna prezydenta R.M. Kaboré.[6] Takim dowodem stał się ślad atramentu na palcu, którego odcisk wykorzystywany jest zamiast podpisu na liście wyborców.

Nota

Brazylijski sklep i (mityczna) kwestia rasowa

09.12.2020

W 2020 roku, w przededniu Dnia Świadomości Osób Czarnoskórych obchodzonego w Brazylii 20 listopada, doszło do wydarzenia, które wzburzyło opinię publiczną największego państwa Ameryki Łacińskiej. W położonym na południu kraju mieście Porto Alegre doszło do incydentu w jednym z supermarketów sieci Carrefour, którego ochroniarze pobili ze skutkiem śmiertelnym 40-letniego czarnoskórego mężczyznę, João Alberta Silveirę Freitasa. Tego samego dnia w Internecie pojawiło się nagranie umieszczone przez jednego ze świadków zdarzenia, na którym widać napastników wymierzających ciosy ofierze i odpychających żonę Freitasa, próbującą osłonić leżącego na ziemi mężczyznę. Po chwili widać podjeżdżającą karetkę pogotowia i ratownika medycznego bezskutecznie podejmującego akcję reanimacyjną. Nagranie w ciągu kolejnych dni było szeroko komentowane przez brazylijskie media i wywołało lawinę reakcji w mediach społecznościowych. Doszło również do kilkudniowych protestów i ataków na sklepy francuskiej sieci w kilku największych miastach Brazylii, m.in. w São Paulo, Rio de Janeiro, Belo Horizonte, Brasílii czy Porto Alegre. Śmierć czarnoskórego mężczyzny powiązano z uprzedzeniami rasowymi – najważniejsze brazylijskie dzienniki domagały się wyjaśnienia, czy agresja białych ochroniarzy motywowana była kolorem skóry ofiary. Do zdarzenia odnieśli się również czołowi brazylijscy politycy z prezydentem Jairem Bolsonarem i wiceprezydentem Hamiltonem Mourão na czele. Ten ostatni, choć jednoznacznie potępił sprawców czynu, pytany przez dziennikarzy o problem rasizmu stwierdził, że nie istnieje on w Brazylii, można natomiast mówić o próbach „importu” problemu rasowego do kraju. W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Bolsonaro, który nie skomentował zabójstwa Freitasa, zaś pytany o rasizm odparł jedynie, że jest daltonistą, gdyż dla niego wszyscy Brazylijczycy mają ten sam kolor skóry. Przywódca przy okazji szczytu finansowego G20 skrytykował natomiast protesty przeciwko rasizmowi w Brazylii stwierdzając, że taki problem w Brazylii nie istnieje.Reakcja obu polityków stanowi kolejną odsłonę tzw. mitu demokracji rasowej. Spopularyzowany na początku XX wieku zakładał on, że Brazylia, przez stulecia doświadczająca mieszania się ras, na które panowało większe przyzwolenie społeczne niż to miało miejsce w koloniach brytyjskich, bardziej humanitarnie traktująca niewolników (teza obalona przez historyków w drugiej połowie XX wieku), zakazująca dyskryminacji rasowej w swoich konstytucjach już od końca XIX wieku, a tym samym wdrożenia rasizmu zinstytucjonalizowanego, znanego z USA czy RPA, była miejscem, w którym pokojowo współegzystowali przedstawiciele różnych ras, a rasizm nie występował. I choć tak postrzegali Brazylię m.in. przybywający z wizytą na początku XX wieku aktywiści afroamerykańscy z USA, obraz ten zdekonstruowano w drugiej połowie XX wieku. Socjologowie poddając analizie pozycję społeczną, sytuację ekonomiczną i bezpieczeństwo osób czarnoskórych w Brazylii, którzy w większym stopniu narażeni byli na przemoc ze strony policji, zwrócili uwagę na większą skalę ubóstwa, nierówny dostęp do edukacji czy opieki medycznej i marginalizację osób czarnoskórych. W tym okresie zaczęto także dostrzegać niedowartościowanie kultury afrobrazylijskiej i powszechny brak wiedzy o dziedzictwie afrykańskim. Do zakrojonych na szerszą skalę działań państwowych, które miałyby poprawić sytuację osób czarnoskórych, zwalczać uprzedzenia rasowe i uświadomić obywatelom wpływy afrykańskie w kulturze brazylijskiej doszło jednak dopiero na początku XXI wieku. W okresie prezydentury Luiza Inácia Luli da Silvy (2003-2010) i Dilmy Rousseff (2011-2016) z lewicowej Partii Pracujących w 2003 roku powołano Specjalny Sekretariat Polityk Promujących Równość Rasową (SEPPIR), w 2010 roku przyjęto Statut Równości Rasowej. W szkołach wprowadzono obowiązkowe lekcje poświęcone kulturze afrobrazylijskiej i historii Afryki. Wdrażano także programy mające na celu zwiększenie dostępu do usług z zakresu ochrony zdrowia dla czarnoskórych Brazylijczyków czy edukacji na poziomie uniwersyteckim. Systemy kwotowe wprowadzono również w konkursach publicznych na stanowiska w administracji państwowej. Po 2019 roku, pod rządami Jaira Bolsonara, dalszy rozwój polityk zwalczających dyskryminację rasową stracił jednak impet. Przejawia się to m.in. w ograniczaniu instytucjom odpowiedzialnym za wdrażanie tych polityk środków finansowych. SEPPIR, dysponujący w 2012 roku budżetem wysokości 5 mln reali, w 2019 roku otrzymał do dyspozycji jedyne 800 tys. reali. Również polityka kadrowa nowej administracji wzbudza zastrzeżenia. Dyrektorem Fundacji Palmares, jednej z najważniejszych instytucji kultury promujących dziedzictwo afrobrazylijskie, został Sérgio Camargo, który zaprzecza istnieniu rasizmu strukturalnego i relatywizuje historię niewolnictwa w Brazylii oraz krytykuje postać Zumbi, jednego z najważniejszych czarnoskórych bohaterów narodowych. W państwie, w którym 56,2% ludności według ostatniego spisu z 2019 roku identyfikuje się jako czarni (pretos) lub mulaci (pardos), reakcja władz na wydarzenia z 19 listopada 2020 roku może tym samym wzbudzać poważne obawy o stosunek decydentów do kwestii zwalczania rasizmu i przyszłość programów mających na celu zapewnienie wszystkim obywatelom Brazylii równego traktowania i poszanowania ich fundamentalnych praw.

Nota

Wybory parlamentarne na Trynidadzie i Tobago w 2020 r.

09.12.2020

Trynidad i Tobago jest republiką parlamentarną znajdującą się w Ameryce Południowej na czele której stoi prezydent. Władzę ustawodawczą sprawuje dwuizbowy parlament złożony z Senatu liczącego 31 senatorów oraz Izby Reprezentantów złożonej z41przedstawicieli. Kadencja prezydenta oraz parlamentu trwa 5 lat. Przedstawiciele Senatu są mianowani przez prezydenta; kandydatura 16 osób jest konsultowana z premierem, 9kandydatów powinno charakteryzować się niezależnością, natomiast 6 senatorów nominowanych jest po konsultacjach z liderem opozycji.Izba Reprezentantów wybierana jest w wyborach demokratycznych, które odbywają się w formule większościowej. Państwo podzielone jest na 41 jednomandatowych okręgów wyborczych z których 39 znajduje się na wyspie Trynidad, natomiast 2 okręgi wyborcze obejmują wyspę Tobago. Kandydować w wyborach mogą obywatele, którzy ukończyli 18 rok życia oraz przebywają w państwie od co najmniej 2lat bezpośrednio przed datą nominacji do wyborów lub w tym dniu zamieszkują Trynidad i Tobago. Czynne prawo wyborcze posiadają osoby które ukończyły 18 rok życia, zamieszkują wdanym okręgu wyborczym od co najmniej 2 miesięcy przed datą wyborów oraz są obywatelami Trynidadu i Tobago lub Wspólnoty Narodów, przebywającymi na terytorium Trynidadu i Tobago przez okres co najmniej 1roku. Obradom Izby Reprezentantów przewodzi spiker, który może pochodzić z grona parlamentarzystów lub być wybrany z zewnątrz, który wraz z wyborem staję się członkiem Izby Reprezentantów.Premier Keith Rowley 3 lipca 2020 r. ogłosił, że dzień nominacji kandydatów przypadnie na 17 lipca, natomiast głosowanie odbędzie się 10 sierpnia. Na Trynidadzie iTobago funkcjonuje kilkanaście partii politycznych z których tylko dwie realnie liczą się w walce o władzę; rządząca w latach 2015-2020 partia Ludowy Ruch (People's National Movement PNM) oraz Zjednoczony Kongres Narodowy (United National Congress UNC). O członkostwo w parlamencie ubiegało się 150 kandydatów z 19ugrupowań politycznych, a prawo do głosowania przysługiwało 1,1 mln obywateli. Prowadzenie kampanii wyborczej było utrudnione przez światową pandemię koronawirusa, polityczne wiece organizowano za pośrednictwem Internetu.W kampanii wyborczej głównymi tematami poruszanymi przez opozycję były problemy gospodarcze związane z spadającym w ostatnich latach PKB, problem przestępczości oraz nielegalna migracja tysięcy Wenezuelczyków na Trynidad i Tobago. Liderka opozycji Kamla Persad-Bissessar zarzucała rządzącej partii ataki na przedstawicieli opozycyjnych środowisk, jej zdaniem próbowano zastraszyć działaczy opozycji. Przed wyborami komisarz policji ujawnił, że jednemu z czołowych polityków grożono śmiercią. Lokalne media poinformowały, że groźby były skierowane przeciwko liderce głównej partii opozycyjnej K. Persad-Bissessar. Nie był to pierwszy przypadek gróźb skierowanych wobec przewodniczącej UNC. Podobne incydenty miały miejsce przed wyborami w 2010 r.Lider rządzącej partii K. Rowley oskarżał opozycję o rasistowskie konotacje wspotach wyborczych. Urzędujący premier w trakcie wirtualnego spotkania swojej partii domagał się usunięcia spotu w którym Afro-Trynidadka błagająca o jedzenie otrzymała banany. Liderka opozycji K. Persad-Bissessar odpierała oskarżenia podkreślając, że nie widziała kontrowersyjnych spotów oraz stwierdziła nie są to materiały jej ugrupowania, a cała sytuacja ma na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów. W trakcie kampania wyborczej poruszenie wywołała rezygnacja Nafeesy Mohammed z członkostwa w partii PNM. N. Mohammed w przeszłości pełniła funkcję wiceprzewodniczącej partii.Przed wyborami K. Persad-Bissessar apelowała o obecność międzynarodowych obserwatorów w trakcie wyborów. Obawy opozycji budziła pandemia, która mogła negatywnie wpłynąć na frekwencję, według liderki opozycji lekarze namawiali społeczeństwo do pozostania w domach. Niektóre środowiska polityczne apelowały o przełożenie wyborów w związku postępującą pandemią. Przedwyborcze sondaże wskazywały na niewielkie różnice w poparciu dla dwóch głównych partii politycznych.Pomimo apeli opozycji oraz działań trynidadzkiego rządu w trakcie wyborów nie pojawili się międzynarodowi obserwatorzy. K. Rowley podkreślał, że zaprosił obserwatorów z Wspólnoty Narodów oraz Wspólnoty Karaibskiej jednak ze względu na koszty oraz obostrzenia spowodowane pandemią choroby COVID-19 nie doszło do ich przybycia. W wyborach zaplanowanych na 10 sierpnia wzięło udział mniej obywateli niż w 2015 r. Frekwencja wynosiła 58,8 %, natomiast w 2015 r. do urn poszło 67,3% osób uprawnionych do głosowania. Przed godziną 23:00 lider PNM K. Rowley ogłosił zwycięstwo w wyborach. Partia urzędującego premiera zdobyła 22 mandaty, natomiast opozycyjna partia UNC uzyskała 19 mandatów. Liderka opozycji żądała ponownego przeliczenia głosów w pięciu okręgach wyborczych. Komisja wyborcza dokonała analizy jednak poczynione ustalenia wykazały nie wielkie różnice w liczbie oddanych głosów, które nie miały wpływu na podane wcześniej wyniki. Nowy rząd w którym ponownie funkcję premiera pełni K. Rowley został zaprzysiężony 19 sierpnia przez pełniącą urząd prezydenta Paule-Mae Weekes.Wybory parlamentarne na Trynidadzie i Tobago przeprowadzone w 2020 r. odbywały się w cieniu pandemii, natomiast prowadzona kampania wyborcza została zdominowana przez bieżące tematy polityczne. Władzę utrzymała partia PNM ale opozycyjna partia UNC zyskała dwa mandaty w stosunku do poprzedniej kadencji parlamentu. Pomimo problemów gospodarczych spowodowanych spadkiem cen energii oraz pandemią rządząca do tej pory partia PNM utrzymała władzę. Politycy tego ugrupowania deklarowali dążenie do zwiększenia eksportu usług energetycznych oraz uproszczenie procedur związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. W kampanii wyborczej nie dominowały tematy związane z zmianami ustrojowymi co wskazuje na stabilność obecnych rozwiązań ustrojowych. Proces wyborczy przebiegał bez większych problemów wodróżnieniu od sytuacji, która miała miejsce w Gujanie. Niepokojąca może być nieobecność zagranicznych obserwatorów. Na Trynidadzie pojawiły się stwierdzenia, że ich udział w kontrolowaniu wyborów jest częścią dziedzictwa kolonialnego.Rząd Trynidadu i Tobago musi zmierzyć się z trudnymi wyzwaniami, które są związane z problemami gospodarczymi ale i z nielegalną migracją uchodźców z pogrążonej wchaosie Wenezueli. Realizacja działań związanych z rozwojem gospodarczym może być skomplikowana w obliczu światowej pandemii oraz trudnej sytuacji gospodarczej Trynidadu i Tobago, która w ostatnich latach ulegała pogorszeniu. Większość głosujących obywateli tego wyspiarskiego państwa ponownie zaufała partii PNM. Przed politykami tego ugrupowania stoi trudne zadanie, potknięcia mogą skutkować utratą władzy w kolejnych wyborach.

Nota

Gwatemala: protesty przeciwko cięciom budżetowym.

27.11.2020

W sobotę 21 listopada 2020 r. setki Gwatemalczyków wyszło na ulice stolicy protestując przeciwko uchwalonemu przez Kongres budżetowi na rok 2021. Przyjęta ustawa budżetowa zakłada znaczne cięcia wydatków na pomoc socjalną, w tym ograniczenie wysokości wypłacanych zasiłków, środków na walkę z niedożywieniem dzieci, edukację i ochronę zdrowia. Jednocześnie zwiększa ona środki na wydatki własne gwatemalskich parlamentarzystów. Bulwersujący okazał się również tryb negocjacji budżetu, które odbywały się w sposób niejawny dla opinii publicznej.W trakcie zaplanowanej przez media społecznościowe demonstracji doszło do szeregu incydentów, w tym podpalenia części budynku parlamentu. Grupa protestujących studentów postawiła też przed Kongresem gilotynę. Policja użyła siły przeciwko demonstrantom, rozpylając jednocześnie gaz łzawiący. Doszło do licznych aresztowań, a kilkanaście osób odniosło obrażenia. Protestujący domagali się nie tylko zawetowania przyjętego budżetu, ale wręcz dymisji prezydenta państwa, Alejandra Giammattei. Sam prezydent Giammattei potępił wydarzenia w stolicy, zapowiadając pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich dopuszczających się aktów wandalizmu.Wsparcie dla protestujących wyraził natomiast wiceprezydent Gwatemali, Guillermo Castillo. Nie tylko wezwał on do zawetowania budżetu przez głowę państwa, ale również zaproponował prezydentowi wspólną dymisję dla dobra kraju. Otwarcie krytycznie wobec budżetu na 2021 r. wypowiedzieli się również przedstawiciele gwatemalskich organizacji broniących praw człowieka oraz kościół katolicki.Komentarz:Przyjęcie kontrowersyjnego budżetu stanowiło jedynie punkt zapalny, ukazujący skalę społecznego niezadowolenia i braku zaufania dla władzy w Gwatemali. W państwie panuje powszechne rozczarowanie postawą elit politycznych, w tym szczególnie prezydenta Alejandra Giammattei, z wykształcenia lekarza medycyny. Protestujący wielokrotnie podkreślali, że rząd nie radzi sobie z pandemią koronawirusa i nie oferuje wsparcia finansowego ofiarom huraganów, które przetoczyły się niedawno przez kraj z ogromnym natężeniem. Redukcja środków na ochronę zdrowia, przy jednoczesnym zwiększeniu uposażeń parlamentarzystów, jedynie utwierdziła demonstrantów w przekonaniu, że państwo nie jest zainteresowane pomocą własnym obywatelom.Problemem Gwatemali, wielokrotnie podnoszonym w trakcie protestów, jest również powszechnie panująca w państwie korupcja i brak skłonności organów państwowych do walki z tym procederem. Warto podkreślić, że w wyniku masowych protestów w 2015 r. do dymisji podał się ówczesny prezydent Gwatemali, Otto Pérez Molina, wraz z wiceprezydentką Roxaną Baldetti i całym gabinetem. Zarówno Pérez Molina jak i Baldetti przebywają obecnie w więzieniu, oskarżeni w licznych sprawach o korupcję.