Logo Thing main logo

Ostatnie wpisy

Noty

COVID–19 Testing, Reaching, And Contacting Everyone (TRACE) Act” – H.R.6666

14.07.2020

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) 11 marca 2020 roku ogłosiła światową pandemię choroby zakaźnej COVID-19, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-2. Patrząc na statystyki do 24 maja odnotowano 5273572 przypadki zachorowań, a w tym 341722 zgony na całym świecie[1]. Najwięcej przypadków możemy odnotować w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie mamy już prawie 1 mln 700 tys. przypadków.Politycy Partii Demokratycznej, a dokładnie 39 senatorów na czele z senatorem Bobby Rushem z Illinois zaproponowali 1 maja b.r. wprowadzenie nowych regulacji prawnych mających na celu poprawę walki z wirusem SARS – CoV-2 - „COVID-19 Testing, Reaching, And Contacting Everyone (Trace) Act” – H.R.6666. Projekt ustawy umożliwia Sekretarzowi Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych przekazanie 100 miliardów dolarów dotacji dla podmiotów uprawnionych do prowadzenia testów na obecność COVID-19 oraz związanych z tym działań, takich jak śledzenie i monitorowanie kontaktów osób zarażonych, za pośrednictwem mobilnych jednostek służby zdrowia, a także w razie potrzeby również w miejscach zamieszkania tych osób. Beneficjentami grantów byłyby przede wszystkim: federalne ośrodki zdrowia, szkolne ośrodki zdrowia, akademickie ośrodki medyczne oraz organizacje pozarządowe. Powyższe podmioty zatrudniałyby i szkoliły osoby do obsługi mobilnych jednostek testujących, a także udzielałyby pomocy w miejscach, gdzie dana społeczność nie ma dostępu do usług medycznych oraz hot spotach, czyli obszarach geograficznych, na którym wskaźnik zarażenia koronawirusem SARS-CoV-2 przekracza średnią krajową. Ponadto projekt zakłada, że środki na walkę z COVID-19 w razie potrzeby mogą zostać zastosowane w kolejnym roku budżetowym, w przypadku stanu nadzwyczajnego.Projekt wzbudza kontrowersje, gdyż rozwiązania zaproponowane przez senatorów Partii Demokratycznej, mogą przypominać model chiński radzenia sobie z pandemią koronawirusa i godzić w podstawowe prawa oraz wolności obywatelskie. W Chinach powszechnie wykorzystywane są programy monitorujące stan zdrowia mieszkańców. Każdy obywatel zobowiązany jest do posiadania aplikacji na swoim telefonie komórkowym, która oznacza ich jako zielone, żółte lub czerwone. Kolor zielony umożliwia przebywanie w miejscach publicznych, robienie zakupów czy poruszanie się transportem publicznym. Natomiast kolor żółty zakazuje obywatelom wstępu do miejsc publicznych, zaś czerwony oznacza przymusowy pobyt w domu pod nadzorem policji.Senator Bobby Rush odnosząc się do projektu ustawy wskazał, że „ponowne otwarcie naszej gospodarki i powrót do normalności będzie niemożliwe, jeśli nie zwiększymy wysiłków w zakresie testowania i nie wprowadzimy solidnego i powszechnego śledzenia kontaktów. Dopóki nie zdobędziemy szczepionki, która pozwoli nam pokonać tę przerażającą chorobę, jedynym sposobem na wydostanie się z tego stanu rzeczy jest śledzenie kontaktów w celu zrozumienia pełnego zakresu i głębokości rozprzestrzeniania się tego wirusa”[2]. Kongresmen Rush jest dumny, z faktu, że projekt jego ustawy otrzymał dwustronne wsparcie i ma nadzieję na jego szybkie przyjęcie przez Senat.[1] Na podstawie danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób - https://www.ecdc.europa.eu/en/covid-19-pandemic (dostęp: 24.05.2020 r.)[2] Na podstawie :https://rush.house.gov/media-center/press-releases/rush-introduces-bipartisan-legislation-to-fund-100-billion-coronavirus?fbclid=IwAR3ZhV6MwDSknlyb8yJADRYMWfayMxZHGIOiCThmbRcgfjgPNQTqA3GZtE8 (dostęp: 24.05.2020 r.)

Noty

COVID-19 w Australii i konsekwencje epidemii dla sytuacji polityczno-prawnej

14.07.2020

Australia, choć jest wyspą położoną w znacznym oddaleniu od lądu stałego, a zatem i innych państw, nie zdołała uniknąć fali zachorowań na COVID-19.25 stycznia br. pierwszy przypadek odnotowały władze stanu Wiktoria – osobą chorą okazał się mężczyzna, który przyleciał do Melbourne z chińskiego miasta Wuhan nieco wcześniej, 19 stycznia. Władze zareagowały, wdrażając specjalne procedury. Departament Spraw Zagranicznych i Handlu (czyli odpowiednik Ministerstwa Spraw Zagranicznych) ostrzegł obywateli przed podróżą do Wuhan i prowincji Hubei, wprowadzono także kontrolę sanitarną na granicach. Mimo podjętych środków nastąpił przyrost zachorowań i 20 marca władze podjęły decyzję o zamknięciu granic Australii. Podobnie jak w innych państwach wprowadzono zasadę dystansowania społecznego (od 21 marca) oraz zamknięto te formy działalności gospodarczej, które nie są niezbędne dla funkcjonowania społeczeństwa. Liczba zakażeń początkowo wzrastała bardzo szybko, następnie ustabilizowała się na poziomie około 350 przypadków dziennie (około 22 marca), by na początku kwietnia zacząć spadać. Na koniec kwietnia było to już około 20 zachorowań dziennie. W momencie przygotowywania tego tekstu w Australii odnotowano łącznie 7036 przypadków, 98 osób zmarło, natomiast 6362 wyzdrowiało; dzienna liczba zakażeń to 20 przypadków (stan na 16 maja)[1]. Przy łącznej liczbie ludności, wynoszącej niespełna 25,5 mln mieszkańców daje to zatem przeszło 90% ozdrowieńców i zaledwie 0,02% zakażeń. Można zatem stwierdzić, że Australia poradziła sobie z epidemią i jest na dobrej drodze do jej wygaszenia, jakkolwiek epidemia spowodowała różne następstwa dla sytuacji polityczno-prawnej w państwie.KomentarzWładze Australii dysponują przyjętą w 2015 r. ustawą o bezpieczeństwie biologicznym (Biosecurity Act 2015), która umożliwiła szybkie i sprawne działania po wykryciu już pierwszego przypadku choroby. Akt ten zastąpił poprzednią ustawę o kwarantannie, pochodzącą jeszcze z 1908 r. Ustawa o bezpieczeństwie biologicznym m.in. definiuje pojęcie choroby, która oznacza „a) oznaki lub objawy choroby lub zakażenia spowodowanego przez czynnik chorobowy; lub (b) zbiór objawów (…), który jest klinicznie zdefiniowany, dla którego czynnik przyczynowy jest nieznany; lub (c) czynnik chorobowy, który może powodować, bezpośrednio lub pośrednio, chorobę lub infekcję”[2].Co istotne, po odnotowaniu pierwszego przypadku zakażenia chorobą, wywoływaną przez koronawirusa,COVID-19 wpisano na listę ludzkich chorób zakaźnych, posiłkując się wspomnianą ustawą o bezpieczeństwie biologicznym. Krok ten umożliwił władzom zaostrzenie reżimu na granicach już od momentu wykrycia pierwszego zachorowania w styczniu, a zagrożenie epidemiczne stało się testem na funkcjonowanie ustawy.Decyzja o zamknięciu granic wpłynęła m.in. na sytuację zagranicznych studentów w Australii. W ostatnich latach państwo to zyskało markę „mocarstwa edukacyjnego”, Właśnie tam przyjeżdżało studiować liczne grono osób z całego świata, w tym z Azji. Kryzys, wywołany przez COVID-19 spowodował, że znaczna część studentów wyjechała, a ci którzy zostali znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Władze stanu Wiktoria zareagowały, oferując wsparcie zagranicznym studentom w wysokości 45 mln dolarów australijskich (tj. ok. 121500000 mln zł). Jednak rząd Australii przyjął odmienne podejście – premier Scott Morrison oświadczył, że zagraniczni studenci, którzy nie są w stanie się utrzymać mogą wrócić do swoich krajów. Widać tu zatem rozdźwięk między władzami Australii i stanowymi, będący następstwem wybuchu epidemii.Wybuch epidemii wpłynął na złożone stosunki Australii z Chinami. Już w kwietniu Australia zażądała od Chin transparentności w proponowanym międzynarodowym dochodzeniu w sprawie pochodzenia i rozprzestrzeniania się COVID-19. CHRL zrewanżował się za ten krok, zakazując w maju importu mięsa pochodzącego od czterech głównych dostawców z Australii. Chiny nałożyły także cło w wysokości 80% na australijski jęczmień. Australia może dotkliwie odczuć decyzję władz Chin, które są odbiorcą australijskich towarów. Czas pokaże, jak dalej potoczą się wzajemne relacje obu państw w sferze gospodarczej.[1] Dane za: Department of Health, Coronavirus COVID-19 current situation and case numbers, 16.05.2020, https://www.health.gov.au/news/health-alerts/novel-coronavirus-2019-ncov-health-alert/coronavirus-covid-19-current-situation-and-case-numbers (dostęp: 17.05.2020).[2] Tekst ustawy: Biosecurity Act 2015, https://www.legislation.gov.au/Details/C2019C00097 (dostęp: 17.05.2020).dr hab. Karina Paulina MarczukKatedra Dyplomacji i Instytucji MiędzynarodowychWydział Nauk Politycznych i Studiów MiędzynarodowychUniwersytet WarszawskiE-mail: k.marczuk@uw.edu.plORCID ID: 0000-0003-1870-7728

Noty

Ukraina: propozycja podziału administracyjnego kraju w oparciu o kryterium narodowościowe

13.07.2020

Ministerstwo Rozwoju Wspólnot i Terytoriów Ukrainy przedstawiło na swojej stronie internetowej (5 czerwca 2020 r.) projekt nowego podziału administracyjnego kraju, w tym Autonomicznej Republiki Krymu. Obecnie Ukraina dzieli się na obwody, które podzielone są z kolei na rejony. Oficjalnym powodem wprowadzenia nowego podziału administracyjnego kraju jest chęć zmniejszenia rozbieżności w parametrach istniejących rejonów. Wskazuje się istnienie rażących dysproporcji w liczbie ludności zamieszkującej poszczególne rejony, tj. w najmniejszym żyje 5.622 osób (rejon poleski) a w największym 182.100 osób (rejon charkowski). Postulowane zmiany mają natomiast doprowadzić do stworzenia mniejszej liczby rejonów z minimalną liczną mieszkańców na poziomie 150.000, co jest zgodne z NUTS3, czyli z Klasyfikacją Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych, która jest standardem geokodowania rozwiniętym w UE na potrzeby identyfikacji statystycznej (więcej danych o proponowanym podziale Ukrainy, w tym mapy, dostępnych jest na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju Wspólnot i Terytoriów Ukrainy).Szczególnie interesująco plany reformy administracyjnej przedstawiają się w kontekście obecności mniejszości narodowościowych w konkretnych częściach Ukrainy. Zakładane zmiany w podziale administracyjnym obwodu zakarpackiego doprowadzić mogą bowiem do powstania rejonów z dominującym udziałem mniejszości węgierskiej. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądać miała początkowo w obwodzie odeskim, w którym planowano zmniejszyć znaczenie ludności pochodzenia bułgarskiego. W maju wzbudziło to protesty władz w Sofii – bułgarski parlament przyjął deklarację w sprawie obrony mniejszości bułgarskiej na Ukrainie, która spotkała się ze zdecydowaną reakcją ukraińskiej dyplomacji (w odpowiedzi wskazano, że ewentualny podział administracyjny należy do wewnętrznych spraw Ukrainy). Co więcej, rada rejonu bołgogradzkiego (znajdującego się w obwodzie odeskim i będącego miejscem, w którym Bułgarzy stanowią większość ludności) uchwaliła apel do władz w Kijowie, aby nie likwidowały ich rejonu. Można jedynie domniemywać, że reakcja Sofii i przedstawicieli mniejszości bułgarskiej na Ukrainie sprawiła, iż aktualna wersja projektu zmian administracyjnych zakłada podział obwodu odeskiego na rejony, który nie tylko nie zagrozi interesom bułgarskim, ale doprowadzić może do powstania obszaru z dominującym udziałem ludności pochodzenia bułgarskiego, a częściowo również i rosyjskiego.KomentarzProponowane przez Kijów zmiany administracyjne stanowią kontynuację polityki narodowościowej władz ukraińskich. Wcześniejsze działania, których symbolem było m.in. uchwalenie (w 2019 r.) ustawy „o zapewnieniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako języka państwowego” i nowelizacja (w 2017 r.) ustawy „o oświacie” wprowadziły znaczne zmiany w funkcjonowaniu mniejszości narodowych na Ukrainie (m.in. ograniczenie nauki języka mniejszości do początkowego etapu edukacji). Władze ukraińskie zamierzały bowiem początkowo osiągnąć dwa cele. Po pierwsze, zreformować kraj pod względem administracyjnym i przygotować państwo do ewentualnej integracji z UE. Po drugie, ustanowić nowy porządek narodowościowy, który wpisywałby się w ich dotychczasowe postępowanie w obszarze oświatowym i językowym. Dyplomatyczne naciski poszczególnych państw (głównie Węgier i Bułgarii) zmusiły jednak władze w Kijowie do korekty stanowiska. Ewidentnie widać zatem, że Ukraińcy wykorzystują „kartę narodowościową” w „grze” na arenie międzynarodowej.Dotychczasowe postępowanie władz ukraińskich spotkało się (w szczególności) z bardzo stanowczą reakcją Węgrów, którzy – w odpowiedzi na politykę narodowościową Kijowa – blokują od 2017 r. ukraińskie działania w stosunkach z NATO i UE. Po podpisaniu ustawy oświatowej przez ukraińskiego prezydenta, minister spraw zagranicznych i handlu Węgier Peter Szijjarto w swoich oficjalnych wypowiedziach dał jasno do zrozumienia, że Budapeszt będzie powstrzymywał wszelkie euroatlantyckie aspiracje Kijowa. Nie może zatem dziwić, że – po pojawieniu sięinformacji o ewentualnych zmianach administracyjnych na Ukrainie i protestach władz bułgarskich – 29 maja 2020 r. doszło do spotkania szefów dyplomacji Ukrainy Dmytro Kułeby i Wegier Petera Szijjarto, który przed rozmową ze swoim ukraińskim odpowiednikiem odbył telefonicznąkonsultację z bułgarską minister spraw zagranicznych Ekateriną Zachariewą. Przedstawione wyżej kwestie pokazują znaczenie ukraińskiej polityki narodowościowej dla ewentualnej akcesji tego kraju do NATO (oraz UE). Władze ukraińskie musiały zdaćsobie sprawę, że dalsze blokowanie ich euroatlantyckich aspiracji przez Węgry przyniesie im wyłącznie straty, na które – w obliczu konfliktu z Rosjąi ochłodzenia relacji z wieloma innymi państwami z Europy Środkowo-Wschodniej – nie mogąsobie dłużej pozwolić. Obecnie dostrzec można poprawę relacji bilateralnych, o czym świadczy m.in. spotkanie w Kijowie (25 czerwca 2020 r.) delegacji obydwu państw, pod przewodnictwem ministrów Dmytro Kułeby i Petera Szijjarto, w ramach węgiersko-ukraińskiej międzyrządowej komisji ds. współpracy gospodarczej. Dowodem na swoisty reset w stosunkach węgiersko-ukraińskich może być ewentualna wizyta na Ukrainie premiera Viktora Orbana, którą zapowiedziano (pod warunkiem uzyskania porozumień satysfakcjonujących obydwie strony) 29 maja 2020 r. na ww. spotkaniu w Budapeszcie.Wskazanie konkretnego wpływu polityki władz centralnych na poszczególne mniejszości narodowe utrudnia fakt, że od 2001 r. na Ukrainie nie przeprowadzono spisu powszechnego ludności. Co więcej nie można obecnie stwierdzić, kiedy mógłby on zostać przeprowadzony. 23 stycznia 2020 r. rządowy zespół do spraw przeprowadzenia oceny liczby ludności Ukrainy przedstawił bowiem konkluzje ze swoich badań (wykonanych m.in. w oparciu o dane operatorów telefonii komórkowej), z których wynika m.in., że w 2019 r. liczba mieszkańców kraju (bez obszarów niekontrolowanych przez władze w Kijowie) wynosiła 37 milionów 289 tysięcy. Dla porównania wspomniany wcześniej spis wykazał, że na Ukrainie w 2001 r. żyło ponad 48 milionów osób. Brakuje zatem rzetelnych danych, które mogą pokazać na ile ewentualne zmiany w strukturze administracyjnej kraju wpłyną na pozycje poszczególnych mniejszości narodowych. Nie może też dziwić, że wśród ekspertów od problematyki ukraińskiej znaleźć można stanowiska mówiące wprost o tym, iż – poza chęcią uniknięcia znacznych kosztów finansowych – władzom ukraińskim nie zależy na pozyskaniu dokładnych danych o strukturze narodowościowej i językowej. Ułatwiać to ma bowiem prowadzenie polityki narodowościowej.

Noty

Rosja: referendum konstytucyjne podczas epidemii koronawirusa SARS-CoV-2

13.07.2020

Zapowiedziane przez prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina 15 stycznia 2020 r., podczas dorocznego orędzia przed Zgromadzeniem Federalnym (połączone izby parlamentu), wprowadzenie zmian w Konstytucji Federacji Rosyjskiej zostało „wstrzymane” przez wybuch pandemii choroby COVID-19 na świecie. 25 marca 2020 r. prezydent Władimir Putin, podczas kolejnego orędzia, ogłosił, że – z powodu rozprzestrzeniania się w kraju koronawirusa SARS-CoV-2 – referendum konstytucyjne, planowane pierwotnie na 22 kwietnia 2020 r., zostaje przesunięte na inny termin (wtedy jeszcze nieokreślony). Przywódca rosyjski powiedział wówczas m.in., że priorytetem dla władz rosyjskich jest ludzkie zdrowie i życie, dlatego decyzja o nowym terminie głosowania zostanie podjęta w oparciu o rekomendacje lekarzy i specjalistów z zakresu wirusologii.Koncepcję zmian konstytucyjnych należy wiązać z brakiem możliwości, na mocy obowiązującej ustawy zasadniczej, ubiegania się przez prezydenta Władimira Putina o kolejną kadencję w 2024 r. Nie może zatem dziwić poparcie przez rosyjskiego przywódcę projektu zgłoszonego (w marcu 2020 r.) przez deputowaną Dumy Państwowej Walentinę Tierieszkową (w przeszłości radziecką astronautkę), który zakłada zniesienie limitu dwóch kadencji, czyli swoiste „wyzerowanie” liczby kadencji prezydenta Federacji Rosyjskiej. Wejście w życie ww. zmian oznaczałoby w praktyce, że dotychczasowy prezydent mógłby rządzić krajem do 2036 r. (pod warunkiem zwycięstw w wyborach w 2024 r. i 2030 r.). Gwoli ścisłości sam zainteresowany, zgodnie z medialnymi doniesieniami, nie zdecydował jeszcze o swoim ewentualnym starcie w kolejnych wyborach prezydenckich. Niemniej jednak, przed wyznaczeniem nowego terminu referendum, 23 maja 2020 r. prezydent Władimir Putin podpisał dodatkowo nowelizację przepisów wyborczych. Wprowadzone zmiany umożliwiają m.in. zorganizowanie głosowania przez internet – decyzję w tej sprawie podejmuje Centralna Komisja Wyborcza. Natomiast nową datę ogólnopaństwowego głosowania, nad poprawkami do Konstytucji Federacji Rosyjskiej, prezydent Władimir Putin ogłosił 1 czerwca 2020 r. Referendum zaplanowane zostało na 1 lipca 2020 r., ale będzie można głosować wcześniej, tj. od 25 czerwca 2020 r. Rozwiązanie niniejsze zostało zaproponowane (a zatwierdzone przez Władimira Putina) przez Przewodniczącą Centralnej Komisji Wyborczej Ełłę Pamfiłową. Oficjalnym uzasadnieniem jest to, aby obywatele, w okresie epidemii, mieli większą swobodę w wyborze dnia na oddanie głosu.KomentarzPotencjalne „przedłużenie” prezydentury Władimira Putina na kolejne lata nie jest niczym nadzwyczajnym w historii Rosji. Świadczą o tym trzy główne doświadczenia państwowości rosyjskiej. Po pierwsze, funkcjonowanie systemu opriczniny, czyli polityki prowadzonej przez pierwszego cara Rosji Iwana IV Groźnego, a której celem było przede wszystkim umocnienie władzy carskiej i stłumienie jakiejkolwiek opozycji – za pomocą terroru i zastraszenia ludności. Po drugie, jest to tradycja samodzierżawia (samodierżawije), czyli samowładztwa, które odnosiło się do prerogatyw cara. Wola władcy rosyjskiego nie była w przeszłości niczym ograniczona i stanowiła jedyne źródło prawa. Obowiązująca w przeszłości doktryna uniemożliwiała zatem kontrolę władzy monarchy, a tym samym jakikolwiek udział przedstawicieli społeczeństwa w procesie zarządzania Imperium Rosyjskim. Po trzecie, wskazać należy na rządy komunistyczne po zakończeniu I wojny światowej, które na wiele lat zmieniły oblicze Rosji, w tym ugruntowały rosyjskie doświadczenie rządów silnej jednostki.Sprawowanie władzy przez Władimira Putina w kolejnych latach wpisuje się w tradycję imperialną państwa rosyjskiego, która stanowi do dnia dzisiejszego najistotniejszy element geopolitycznej identyfikacji Rosji oraz jednocześnie utożsamia dawne podporządkowanie jednostki władzy centralnej. Nie może zatem dziwić, że przywódcy rosyjskiemu zależy na tym, aby frekwencja w referendum była wysoka. Stanowiłoby to swoistą legitymizację jego przedłużonej prezydentury. Czy tak będzie w rzeczywistości? Zgodnie z wynikami sondaży przeprowadzanych przez Centrum Lewady, w miesiącach poprzedzających referendum, w marcu 54% respondentów deklarowało chęć głosowania (40% popierało wówczas zmiany, a 34% odrzucało je), w kwietniu było to już 65% uczestników badania (47% chciało głosować za, a 31% przeciw), a w majowym sondażu 66% przepytywanych osób oznajmiło, że będzie uczestniczyło w referendum (44% uznało, że akceptuje nowelizację konstytucji, a 32% stwierdziło, iż odrzuca propozycje Kremla). Nie można zatem wskazać jednoznacznie, aby pomysł Kremla cieszył się powszechnym poparciem.W Rosji brakuje realnej siły politycznej, która – kontestując proponowane zmiany – mogłaby odegrać istotną rolę w „kampanii referendalnej”. Wynika to z dwóch zasadniczych czynników. Po pierwsze, z kontroli aparatu administracyjnego, w tym służb mundurowych, przez prezydenta Władimira Putina. Po drugie, z wieloletnich rządów środowiska politycznego rosyjskiego przywódcy, które zdominowało scenę polityczną – dopuszczając do debaty publicznej przede wszystkim tzw. opozycję koncesjonowaną. Należy jednak odnotować, że zarówno przed rozpoczęciem referendum konstytucyjnego, jak w trakcie jego trwania opozycjoniści i społecznicy z różnych środowisk protestowali przeciwko założeniom nowej konstytucji (1 lipca 2020 r.). W całym kraju rosyjska policja zatrzymała (oficjalnie) kilkadziesiąt osób wyrażających sprzeciw wobec działań Władimira Putina. Za największy przejaw oporu należy uznać moskiewski marsz pamięci Borysa Niemcowa (29 lutego 2020 r.), gdzie protestowano m.in. przeciwko zmianie konstytucji.Ewentualna nowelizacja ustawy zasadniczej stanowi obecnie kluczowy projekt polityki wewnętrznej Władimira Putina. Proponowane zmiany spotykają się jednak z umiarkowanym zainteresowaniem ze strony partnerów zagranicznych. Pytany 25 czerwca 2020 r. przez dziennikarzy o stanowisko Komisji Europejskiej jej rzecznik skonstatował, że Unia Europejska uważnie śledzi doniesienia na temat przygotowania do ogólnonarodowego głosowania w sprawie zmian w rosyjskiej konstytucji, ale uznaje cały proces za wewnętrzną sprawę Rosji – z wyjątkiem jednej zmiany, która miałaby zapewnić prymat ustawy zasadniczej nad prawem międzynarodowym i decyzjami sądów międzynarodowych.Dłuższe rządy Władimira Putina oznaczałyby podtrzymanie dotychczasowych działań Rosji w polityce zagranicznej. Na obszarze postradzieckim wykorzystywano by zatem dalej do własnych celów uśpione konflikty (np. w Górskim Karabachu i Donbasie). Natomiast wobec Unii Europejskiej dalej byłaby stosowana polityka opierająca się na selektywnej współpracy (np. w obszarze energetycznym) z jednoczesnym stosowaniem wzajemnych sankcji. Z kolei stosunki Rosji z USA uzależnione będą od werdyktu amerykańskich wyborców, którzy w zbliżających się wyborach prezydenckich mogą zdecydowaćo reelekcji D. J. Trumpa lub wybrać kandydata demokratów.

Noty

Demokratyczna Republika Konga: zmiany ustrojowe, prezydentura i wolne wybory

13.07.2020

Demokratyczna Republika Konga (DRK) jest ogromnym krajem zamieszkanym przez ponad 85 milionów mieszkańców. Jego powierzchnia jest sześciokrotnie większa niż Niemcy, co jest równe ponad połowie terytorium, które obejmuje Unia Europejska. Współcześnie DRK znajduje się na skraju ubóstwa ze względu na słabość rządu, napięcia społeczne oraz sytuację sanitarno-epidemiologiczną. Ponad to widoczny jest brak ciągłości w działaniach instytucji rządowych, orazupadają wszelkie firmy zagraniczne.Po uzyskaniu niepodległości od Belgii 30 czerwca 1960 roku, pierwszym prezydentem DRK został Joseph Kasa-Vubu (kadencja: 1960–1965 Kolejną głową państwa był protegowany Belgii i USA, Mobutu Sese Seko (właśc. Joseph-Désiré Mobutu), którzy rządził w latach 1965–1997. W swojej polityce dążył do nacjonalizacji kraju. W tym czasiepaństwo to nazywało się Zair, a nazwę stolicy zmieniono z Leopoldville na Kinszasa. Kolejnym prezydentem był Laurent-Désiré Kabila (w latach 1997–2001), który został zamordowany podczas próby dokonania zamachu stanu. Następnie władzę w kraju przejął jego syn Joseph Kabila Kabange. Rządził od 17 stycznia 2001 roku do 24 stycznia 2019 roku – dwie pięcioletnie kadencje,zgodne z konstytucją kongijską. Ostatnia kadencja Kabili została przedłużona o dwa lata do czasu organizacji wyborów 30 grudnia 2018 roku, co oznacza, że był u władzy18 lat. Powszechnie uznaje się, że była to pierwsza pokojowa zmiana władzy od czasu uzyskania niepodległości, a niespodziewany wybór nowego prezydenta wywodzącego się z opozycji odzwierciedla jednak o wiele bardziej złożony proces wyborczy. Wiele elementów wskazuje na to, że mimo iż Joseph Kabila nie jest już przywódcą kraju, nadal w dużej mierze ma władzę.Przede wszystkim należy wskazać na działania, która rzucają cień na prezydenturę J. Kabili. W 2015 roku pojawiły się napięcia przed wyborami prezydenckimi, które miały się odbyć w 2016 roku i umożliwić przedłużenie jego mandatu. Kongijska komisja wyborcza wskazała, że potrzebuje dodatkowego czasu na zarejestrowanie wyborców, dlatego niemogły się one odbyć nie wcześniej niż w lipcu 2017 roku. Spowodowało to wybuch protestów w całym kraju oraz starcia demonstrantów z policją. W związku z tym kryzysem politycznym w niektórych prowincjach (m.in. Kasai Środkowym, Tanganice, Ubangi Południowym, Ituri, Kongo Środkowym) doszło do powstań i starć między grupami zwolenników. 11 października 2017 roku przewodniczący Niezależnej Narodowej Komisji Wyborczej (Commission électorale nationale indépendante – CENI), Corneille Nangaa ogłosił, że wybory prezydenckie nie odbędą się ze względu na inne głosowania w nachodzącym okresie, wybuch epidemii Eboli oraz konflikty zbrojne w różnych częściach kraju. To kolejne ich odroczenie wywołało oburzenie opozycji, a także wielu organizacji pozarządowych. Jednakże pozwoliło to na kolejne? przedłużenie mandatu Kabili aż do początku 2019 roku.Ostatecznie wybory odbyły się 30 grudnia 2018 roku, a 24 stycznia 2019 roku, nowy prezydent Félix Tshisekedi został zaprzysiężony w Pałacu Narodu w Kinszasie. Należy jednak podkreślić, że jeszcze przed zaprzysiężeniem został on zobowiązany, do zawarcia sojuszu z J. Kabilą, który w zamian za ustąpienie z fotela prezydenckiego został senatorem dożywotnim – sénateur à vie[1], zachowując wpływ na władzę w kraju. Pojawiły się głosy, że dzięki temu porozumieniu władzy został pozbawiony kandydat Martin Fayulu.Kościół katolicki, który obserwował wybory, zwrócił uwagę, że oficjalne wyniki nie odpowiadają informacjom zebranym przez jego przedstawicieli. Wyniki zakwestionował również minister spraw zagranicznych Francji Jean-Yves Le Drian. Według niego to Martin Fayulu zwyciężył. Francja, podobnie jak Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone, nie wysłała do DRK obserwatorów wyborów na miejscu. Le Drian czerpał informacje z raportu z Conférence épiscopale nationale du Congo (CENCO), która według danychwysłała do lokali wyborczych 39824 obserwatorów. Ich ocena miała dotyczyć 43% oddanych głosów. Do sytuacji odniósł się również ambasador Francji przy ONZ, podkreślając, że Unia Afrykańska powinna zadbać o to, aby wszelkie kwestionowanie wyników zostało wyjaśnione w pokojowych rozmowach. Mimo tego, że Fayulu ogłosił publicznie swoje zwycięstwo i próbował dokonać puczu wyborczego poprzez wezwanie do protestów w największych miastach, ostatecznie protest się nie rozwinął i Tshisekedi się utrzymał. Co ważne, wyniki, którymi dysponowało CENCO przedostały się do opinii publicznej. Zgodnie z nimi Fayulu wygrał, uzyskawszy 59% głosów. Należy jednak podkreślić ich sprzeczność z tymi opublikowanymi przez komisję wyborczą 10 stycznia 2019 roku, bowiem wynika z nich zwycięstwo Tshisekediego, który otrzymał 38,57% głosów. Fayulu miał zdobyć 34,8% głosów. Poszkodowany kandydat zgłosił do Sądu Konstytucyjnego skargę o sfałszowaniu wyborów, ale została ona odrzucona.Wyk. 1. Prezydenci Demokratycznej Republiki Konga (od 1960 roku)KOLEJNOŚĆPREZYDENTCZAS URZĘDOWANIA1Joseph Kasa-Vubu5 lat i 146 dni2Mobutu Sese Seko25 lat 337 dni3Laurent-Désiré Kabila3 lata 244 dni4Joseph Kabila17 lat 363 dni5Félix Tshisekediod 24.01.2019 r.źródło: opracowanie własneRada Bezpieczeństwa ONZ oświadczyła, że istnieją jedynie dwie możliwości rozwiązania sytuacji: zaakceptowanie wyników CENI i uznanie nowego prezydenta lub przyjęcie wniosku CENCO i anulowanie wyborów. Odwołanie wyborów oznaczałoby kontynuację rządów Kabili. Szefowa Misji Stabilizacyjnej Organizacji Narodów Zjednoczonych w DRK, Leila Zerrougui, po rozmowach z przedstawicielami CENCO oraz CENI, zaproponowała, aby wybory odbyły się ponownie za dwa lata. Podczas zebrania Rady Bezpieczeństwa ONZ Rosja, Chiny i Republika Południowej Afryki ostrzegły przed zagrożeniem wynikającym z odwołania wyborów, gdyż byłoby to według nich osłabienie pierwszego pokojowego wyboru władzy w DRK od sześćdziesięciu lat. Ostatecznie również Francja przyjęła i zaakceptowała wynik, ogłaszając, że należy utrzymać konsensus narodowy w celu utrzymania pokoju. Tym samym Fayulu poległ w grze dyplomatycznej, nie mogąc liczyć ani na Kościół Katolicki ani na Sąd Konstytucyjny.W ciągu ostatnich dwóch dekad społeczność międzynarodowa zainwestowała w DRK wiele miliardów dolarów, aby spróbować ustabilizować sytuację w państwie oraz skierować republikę w stronę demokratycznej, sprawiedliwej i dostatniej przyszłości. Poprzez niejasny wybór nowego prezydenta całe zaangażowanie w poprawę warunków zostało zagrożone.Obecny prezydent wskazuje na potrzebę współpracy międzynarodowej. Zależy mu także na kontynuowaniu misji MONUSCO (Misja Stabilizacyjna Organizacji Narodów Zjednoczonych w Demokratycznej Republice Konga), która rozpoczęła się 3 września 1999 roku. To dzięki współpracy z ONZ udaje się powstrzymać działania podejmowane na terytorium kraju przez grupę terrorystyczną Sojusz Sił Demokratycznych (Allied Democratic Forces – ADF). Ponadto Tshisekedi utrzymuje, że zależy mu na zaangażowaniu się w politykę rozwoju kraju oraz podtrzymanie dialogu z Rwandą i Ugandą.[1] Konstytucja Demokratycznej Republiki Konga z 2006 roku zapewnia byłym prezydentom Republiki dożywotnie członkostwo w Senacie. J. Kaliba został pierwszym w historii DRK „sénateur à vie”, po tym jak był prezydentem w latach 2001–2019.

Noty

Walki o fotel prezydencki i kryzys polityczny na Madagaskarze

10.07.2020

Po 10 latach kryzysu politycznego w 2019 roku wybrano prezydenta Czwartej Republiki Madagaskaru.Największy współczesny kryzys polityczny na Madagaskarze wybuchł w 2009 roku. Rozpoczęła go seria demonstracji, zamieszek i sporów politycznych przeciwko urzędującemu od 2002 roku prezydentowi Marcowi Ravalomananie. Był on oskarżany o korupcję, defraudację pieniędzy, dzierżawienie ziemi podmiotom zagranicznym, a także wykorzystywanie straży prezydenckiej do prywatnych celów. Przeciw niemu wystąpił burmistrz Antananarywy, Andry Rajoelina, który przy wsparciu demonstrantów w marcu 2009 roku przejął pałac prezydencki. Urzędujący prezydent był zmuszony do rezygnacji ze stanowiska i uciekł do Republiki Południowej Afryki. Rajoelina ogłosił się prezydentem 21 marca. Stanął na czele Wysokiej Władzy Przejściowej.Tab. 1. Prezydenci niepodległego MadagaskaruKOLEJNOŚĆPREZYDENTCZAS URZĘDOWANIA1Philibert Tsiranana12 lat 107 dni2Gabriel Ramanantsoa2 lata 117 dni3Didier Ratsiraka22 lata 233 dni4Albert Zafy3 lata 162 dni5Marc Ravalomanana6 lat 255 dni6Hery Rajaonarimampianina4 lata 225 dni7Andry Rajoelinaod 19 stycznia 2019źródło: opracowanie własneSpołeczność międzynarodowa, na czele z Republiką Francuską i Unią Afrykańską, potępiła to przejęcie, które zostało uznane za niekonstytucyjne i niedemokratyczne. W związku z tym w sierpniu 2009 roku w Maputo w Mozambiku rozpoczęły się negocjacje, podczas których spotkali się prezydenci: Albert Zafy oraz Didier Ratsiraka, a także Ravalomanana i Rajoelina. Ten ostatni został uznany za głowę państwa w warunkach przejściowych przed przeprowadzeniem oficjalnej elekcji. Ostatecznie prezydentom Madagaskaru (Rajoelina, Ravalaomanana, Ratsiraka) zakazano kandydowania w wyborach, które miały odbyć się pod koniec 2013 roku.Zamieszki, które wstrząsnęły Madagaskarem, trwały 4 lata. W grudniu 2013 roku na Madagaskarze zorganizowano wspólnie wybory prezydenckie i parlamentarne. Hery Rajaonarimampianina został pierwszym prezydentem Czwartej Republiki, a Rajoelina zakończył prezydenturę 24 stycznia 2014 roku. Nowa głowa państwa została zaprzysiężona w Antananarywie 25 stycznia. Był to ostatecznie koniec przejściowego rządu, a tym samym kryzysu politycznego na Madagaskarze.Kandydaci, którzy chcą startować w wyborach, muszą spełniać warunki zawarte w konstytucji Madagaskaru (być obywatelami Madagaskaru, korzystać z praw obywatelskich i politycznych, mieć co najmniej trzydzieści pięć lat i rezydować na Madagaskarze przez co najmniej sześć miesięcy). Jeśli urzędujący prezydent zdecyduje się ponownie ubiegać o urząd prezydenta, musi zrezygnować ze stanowiska sześćdziesiąt dni przed dniem głosowania. W tym przypadku jego obowiązki przejmuje prezydent senatu.Ostatnie wybory prezydenckie na Madagaskarze odbyły się w dniach 7 listopada i 19 grudnia 2018 roku. Chociaż pierwotnie, według ustaleń z 2013 roku, powinny się odbyć w maju. W pierwszej rundzie wyeliminowano ówczesnego prezydenta Hery’ego Rajaonarimampianinę, któryaby mógł kandydować, zrezygnował z urzędu 7 września 2018 roku. Ustępujący prezydent postanowił nie wspierać żadnego z pozostałych dwóch kandydatów. Zorganizowano zatem drugą rundę pomiędzy Markiem Ravalomananą i Andrym Rajoeliną. Ten ostatni wygrał z 55,66% głosów i objął urząd na 5-letnią kadencję. Frekwencja w wyborach wyniosła 48%.Mimo że wniosek o oszustwo w wyborach zgłosił obóz polityczny Ravalomanany, to Najwyższy Trybunał Konstytucyjny odrzucił go. Ponadto przewodniczący Conseil du Fampihavanana Malagasy (Rady Pojednania Madagaskaru, która została utworzona po kryzysie w 2013 roku w celu utrzymania konsensusu polityczno-narodowego), wskazał, że były to wzorowo przeprowadzone wybory, które należy zaakceptować. Rajoelina objął oficjalnie urząd 19 stycznia 2019 roku.Jednym z jego pierwszych działań politycznych była próba zmniejsza liczby senatorów. Po odrzuceniu przez Najwyższy Trybunał Konstytucyjny projektu referendum konstytucyjnego, w którym zaproponował zniesienie senatu, 22 maja 2019 roku postanowił wydać rozporządzenie zmieniające ustawę dotyczącą funkcjonowania senatu. Nowe przepisy rzeczywiście spowodowały zmniejszenie liczby senatorów z 63 do 18. Działania te, które prezydent uzasadniał chęcią wytworzenia oszczędności budżetowych, zostały skrytykowane przez opozycję.Na wyspie nadal panuje nieustabilizowana sytuacja polityczna. Kraj boryka się z ubóstwem, tymczasem na każdym szczeblu władzy króluje korupcja, a minione kampanie wyborcze, według Unii Europejskiej, należały do najdroższych na świecie.

Noty

Fidżi: polityczny chaos po zawieszeniu głównej partii opozycyjnej

04.07.2020

Dnia 26 maja b.r. sekretarz partii politycznych, Mohammed Saneem, zawiesił Partię Liberalno-Demokratyczną (Social Democratic Liberal Party, SODELPA), która od 2014 r. stanowi najważniejsze ugrupowanie opozycyjne w fidżyjskim parlamencie. W rezultacie wyborów parlamentarnych z listopada 2018 r., partia ta zdobyła niemal 40% głosów, co przełożyło się na uzyskanie przez nią 21 (tj. o 6 więcej niż 4 lata wcześniej) spośród 51 mandatów w organie ustawodawczym.Powodem zawieszenia partii było naruszenie konstytucji Fidżi z 2013 r., ustawy o partiach politycznych z 2013 r. oraz konstytucji SODELPA z 2013 r. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 23 kwietnia 2020 r. (No. HBC 296 of 2019), wybór przewodniczącego i jego zastępcy na dorocznym walnym zgromadzeniu partii w czerwcu 2019 r. uznano za niezgodny z prawem, nieważny i nieskuteczny. Uchylono wszelkie decyzje podjęte od tamtego momentu przez władze partii. W okresie zawieszenia działalności, SODELPA utraciła wszelkie prawa i przywileje określone w ustawie o partiach politycznych.Powództwo sądowe przeciwko kierownictwu partii wniosły niektóre jej skrzydła, utrzymujące, że wybory władz w czerwcu 2019 r., zostały politycznie zmanipulowane. Dwie frakcje partyjne 23 maja 2020 r. odrębnie dokonały wyboru nowego zarządu ugrupowania. Pełniący obowiązki przewodniczącego partii, Vijay Singh, oświadczył na jednym z takich spotkań, że tymczasowym liderem do czasu przeprowadzenia kolejnego walnego zgromadzenia partii lub podjęcia decyzji przez zarząd pozostanie jej dotychczasowy przywódca, Sitiveni Rabuka.Z uwagi na niezgodność podjętych ustaleń z zawieszoną konstytucją SODELPA, jak i niespełnienie przez oba zgromadzenia wymogu niezbędnego kworum, Mohammed Saneem uznał je za nieprawomocne. Wskazał jednocześnie, że przepisy konstytucji tego ugrupowania wprost regulują, iż wakat na stanowisku prezesa partii jest obsadzany w drodze mianowania jednego z wiceprezesów. SODELPA ma obecnie 60 dni (do 27 lipca b.r.) na wyjaśnienie wszelkich nieprawidłowości albo wyrejestrowanie się. Zawieszenie uniemożliwia członkom partii uczestniczenie w pracach parlamentu, znacznie utrudniając funkcjonowanie organu ustawodawczego w krytycznym momencie uchwalania nowego budżetu.KomentarzPolityczny zamęt nie jest nowym zjawiskiem na Fidżi. Sytuacja od początków istnienia tego państwa pozostaje niestabilna. W ciągu 50 lat państwowości fidżyjskiej uchwalono cztery ustawy zasadnicze, w trakcie obowiązywania których doszło do czterech zamachów stanu. Częste zmiany instytucjonalne, jak i brak solidnych ram prawnych nie umacniają procesu demokratycznych przemian ustrojowych, odbywających się w warunkach społeczeństwa podzielonego etnicznie.

Noty

Samoa: kryzys konstytucyjny wywołany przez kontrowersyjne propozycje zmian ustawy zasadniczej

02.07.2020

Bezpośrednio przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego w związku z pandemią koronawirusa (COVID-19), premier Samoa, Tuilaepa Sa’ilele Malielegaoi, 20 marca b.r. przedstawił projekty trzech ustaw: nowelizującej konstytucję (Constitution Amendment Bill 2020), ustawy o sądownictwie (Judicature Bill 2020) oraz ustawy o ziemi i tytułach (Land and Titles Bill 2020). Istotnie modyfikują one treść konstytucji, wpływając na pozycję prezesa Sądu Najwyższego i zakres jurysdykcji nadzorczej w hierarchii sądów, a także materię prawnoczłowieczą.Zgodnie z nowym prawem Sąd ds. Ziem i Tytułów zyskałby umocowanie w ustawie zasadniczej oraz status sądu apelacyjnego w zakresie tradycji i zwyczajów Samoa, bez możliwości odwołania się w przypadku naruszeń podstawowych konstytucyjnych wolności do Sądu Najwyższego. Wśród innych propozycji reform znalazły się konieczność uwzględniania zwyczaju przez sądy, wymóg powoływania w skład Sądu Apelacyjnego dwóch sędziów z Samoa i jednego z zagranicy, a także zwiększenie liczebności gabinetu do maksymalnie 14 ministrów.4 maja 2020 r., starsi sędziowie i prawnicy wyrazili swoje obawy związane z brakiem konsultacji wokół reform, które oddziałują na tradycyjne prawa Samoańczyków. 8 maja b.r. odbył się protest przed parlamentem z udziałem około 100 osób przeciwko „niekonstytucyjnym i nieuzasadnionym” zmianom, który z uwagi na obowiązujący stan nadzwyczajny, przyjął formę procesji samochodowej. W jego trakcie poinformowano zebranych o planowanych konsultacjach z przedstawicielami władzy lokalnej.Tego samego dnia Izba Adwokacka Samoa wydała obszerne oświadczenie w sprawie nieprawidłowego procesu i poważnych konsekwencji konstytucyjnych odnośnie do trzech przedłożonych projektów ustaw. Lider Narodowej Partii Demokratycznej Samoa (Samoa National Democratic Party), Valasi Togamaga Tafito, oceniając sposób ich procedowania przez premiera, określił jego styl przywództwa mianem „komunistycznego”. W kolejnych dniach do krytycznej opinii w sprawie projektów dołączyli międzynarodowi obserwatorzy praw człowieka i stowarzyszenia prawnicze, w tym Nowozelandzka Izba Adwokacka oraz Rada Praw Człowieka ONZ.KomentarzKryzys konstytucyjny na Samoa, uznawanym za jedno z bardziej stabilnych i lepiej zarządzanych państw Oceanii, ujawnia tendencje, jakich nie obserwowano od czasu uzyskania niepodległości w 1962 r. Polityczne status quo w tym od niemal czterech dekad jednopartyjnym państwie może zostać zakwestionowane. Opór wobec propozycji rządu wspiera nowa siła polityczna, Partia Najpierw Samoa (Samoa First Party), która nie zawaha się wykorzystać istniejących rozłamów w kolejnych wyborach w 2021 r.Konsultacje przed uchwaleniem ustawy o ziemi i tytułach z 1981 r. trwały 7 lat. Natomiast przyjęciu ustawy o rejestrowaniu ziem i tytułów w 2008 r. towarzyszyły liczne protesty oraz marsze sprzeciwu wobec oddzielenia Samoańczyków od zwyczajowego prawa do ziemi. W 2016 r. specjalna komisja parlamentarna, po szeroko zakrojonym procesie konsultacyjnym, zaleciła utrzymanie jurysdykcji nadzorczej Sądu Najwyższego nad Sądem ds. Ziem i Tytułów. Wyznaczona przez gabinet komisja ds. reformy prawa w październiku 2019 r. dokonała przeglądu sposobu uznania i ochrony zwyczaju w konstytucji oraz ustawodawstwie, aczkolwiek bez odwołania się do publicznych konsultacji i z wykluczeniem obecności mediów.Spory wokół nowego ustawodawstwa wiążą się z przyznaniem nieograniczonego upoważnienia komisji ds. usług sądowych do dymisjonowania sędziów bez uzasadnienia lub rzetelnego procesu, co w praktyce wyeliminowałoby udział parlamentu. Usunięcie nadzoru nad Sądem ds. Ziem i Tytułów usankcjonowałoby de facto możliwość ingerencji w tradycyjne prawo rodziny do wyboru własnych wodzów, tj. matai i realnie wzmocniłby pozycję rad wiejskich, fono. Z naruszeniem równowagi systemu, otrzymałyby one absolutne uprawnienia w sferze praw człowieka, wzmacniając skuteczność kontrowersyjnej ustawy z 2008 r.Powołanie pod koniec kwietnia 2020 r. parlamentarnej komisji do wysłuchania opinii publicznej na temat problematycznego pakietu ustaw, zahamowało tempo procesu ustawodawczego. Ocenia się to jako wygraną oponentów reform. Przedstawiciele rządu nie zachowują jednak wymogu bezstronności, lecz wywierają silną presję na obywateli. Potwierdza to, że przy braku zorganizowanej opozycji parlamentarnej, rządzący wykorzystują kryzys, aby przeforsować zmiany do konstytucji. Tymczasem stawka jest wysoka – zawzięcie broniący projektów premier traci zaufanie członków swojego gabinetu, zaś Instytut Praw Człowieka Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawników w liście z 19 maja b.r. ostrzega, że zgoda na wprowadzenie nowych przepisów może doprowadzić do wykluczenia Samoa ze Wspólnoty Narodów.

Noty

Stabilny jak Senegal – zmiany ustrojowe w Afryce Zachodniej

01.07.2020

Senegal, mimo wielu burzliwych etapów w swojej historii, jest jednym z najbardziej stabilnych krajów w Afryce, ponieważ nigdy nie doszło w nim do zamachu stanu. To republika demokratyczna (co potwierdza m.in. obecność kilku partii politycznych), która swoją całkowitą niepodległość uzyskała w sierpniu 1960 roku.Pierwszym prezydentem był Léopold Sédar Senghor, który rządził w latach 1960 – 1980. Obecnie głowa państwajest wybierana w powszechnych wyborach bezpośrednich, na okres pięciu lat, z możliwością jednokrotnego przedłużenia mandatu. Zmieniło się to kilka lat temu w wyniku referendum konstytucyjnego, które odbyło się w Senegalu 20 marca 2016 roku. Jedną z proponowanych wówczas zmian było skrócenie kadencji prezydenckiej z siedmiu do pięciu lat. Zamiany zostały przyjęte przez 62% wyborców i obowiązują od elekcji z 2019 roku. Od 2 kwietnia 2012 roku prezydentem Senegalu jest Macky Sall, który w latach 2004 – 2007 był premierem. W senegalskich wyborach prezydenckich w lutym 2019 roku M. Sall wygrał reelekcję z 58% głosów, a frekwencja wyniosła 66,27% (o 14,7% więcej niż pięć lat wcześniej).Należy jednak wskazać, że wybory prezydenckie w 2012 roku były kontrowersyjne z powodu kandydatury ówczesnego prezydenta Abdoulaye Wade’a. W lipcu 2008 roku Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło poprawkę do konstytucji przedłużającą okres kadencji prezydenckiej do siedmiu lat, podobnie jak przed przyjęciem konstytucji z 2001 roku. To przedłużenie nie miałoby zastosowania do kadencji A. Wade’a, która przypadała na lata 2007 – 2012. Jednocześnie przez tę zmianę ówczesny prezydent mógł kandydować na trzecią kadencję w 2012 roku. Wywołało to kontrowersje nie tylko w Senegalu, gdzie doszło do zamieszek i protestów, ale również w środowisku międzynarodowym. Przegrał on jednak znacznie, uzyskawszy w obu turach 34% głosów.Według najnowszych statystyk Senegal ma około 300 partii politycznych. Liczba ta wzrosła sześciokrotnie od 2000 roku. Jednakże niewiele ponad 30 z nich istnieje zgodnie z prawem i zostało zaakceptowanych przez ministerstwo spraw wewnętrznych. Zgromadzenie Narodowe jest jednoizbowym parlamentem Senegalu. Składa się ze 165 wybranych członków, którzy służą krajowi podczas pięcioletnich kadencji. System wyborczy to mieszany system większościowy, zakładający, że 90 deputowanych wybieranych jest w 35 okręgach jedno- i wieloosobowych (departamentach), a 60 miejsc jest obsadzanych proporcjonalnie na podstawie krajowego rozkładu głosów. Jest również 15 miejsc, o których decydują wyborcy zza granicy. Obecnie 125 stanowisk zajmuje Alliance pour la république – APR, która jest byłą partią urzędującego prezydenta. Drugą co do wielkości jest Manko Wattu Sénégal, popierająca byłego prezydenta A. Wade’a i zajmuje w jednoizbowym parlamencie 19 foteli.Zgromadzenie Narodowe w latach 1999 – 2001 i 2007 –2012 było częścią dwuizbowego parlamentu, przy czym senat wybierany pośrednio był izbą wyższą. Senat został zniesiony po raz drugi we wrześniu 2012 roku. Wówczas było 100 senatorów – 35 wybierano w wyborach pośrednich w departamentach, a pozostałych 65 mianowała głowa państwa. Ostatnim przewodniczącym senatu był Pape Diop, były burmistrz miasta Dakar. 19 września 2012 roku prawodawcy zagłosowali za likwidacją senatu, a ich głównym argumentem było to, że kraj może zaoszczędzić około 15 milionów dolarów.Pomimo wieloletniego rozwoju ustroju politycznego Senegalu w 2019 roku pojawiło się nowe zagrożenie. 4 maja, miesiąc po reelekcji, prezydent ogłosił zmiany w konstytucji, znosząc urząd premiera znaczną większością głosów Zgromadzenia Narodowego. Wybranych i mianowanych miesiąc wcześniej 32 ministrów i trzech sekretarzy stanu zostało oddelegowanych, a na ich miejsce powołano nowe osoby. Głowa państwa zdecydowała się na powołanie, zamiast premiera, sekretarz generalnego, który ma go wspierać w bieżących działaniach. Zniesienie tej funkcji , mające według prezydenta usprawnić funkcjonowanie państwa, spowodowało zachwianie równowagi poprzez wzmocnienie prezydenckiego reżimu. Opozycja oraz społeczeństwo obywatelskie postrzegały to jako próbę przejęcia przez Macky’ego Salla kontroli nad całym krajem. Co ważne, Senegal działał już bez premiera w latach 60. XX wieku, pod przewodnictwem L. Senghora oraz na początku lat 80. pod przewodnictwem Abdou Dioufa.Na razie, mimo zniesienia urzędu premiera, nie dochodzi do znacznych zmian w ustroju Senegalu. Nie pojawiły się również protesty lub działania, które mogłyby zaburzyć obecne funkcjonowanie administracji. Jest to wciąż państwo, które uznaje się za jeden z afrykańskich wzorów w procesie dążenia do demokratycznych wyborów, rozwijania gospodarki czy eliminowania przestępczości. Na uwagę zasługuję na pewno stała współpraca senegalskiego rządu z ONZ, a także z Republiką Francuską na polu polityki i bezpieczeństwa.

Noty

Koralowe atole na Tokelau – co stoi na przeszkodzie uzyskania niezależności do Nowej Zelandii?

28.06.2020

Tokelau znajduje się pod zwierzchnictwem Nowej Zelandii od 1926 roku, najpierw jako terytorium powiernicze, a potem od 1949 roku jako terytorium zależne. Co ciekawe, choć już w 1877 roku terytorium zwane Union Islands stało się brytyjskim protektoratem, sformalizowanym dopiero w 12 lat później, tj. w 1889 roku, nigdy na terenie wysp nie było fizycznej obecności zarządców ani europejskich rezydentów reprezentujących Imperium Brytyjskie. Stąd w opracowaniach znaleźć można komentarze, jakoby administracja kolonialistów uprawiana była powierzchownie, w bardzo małym zakresie, wpływając na codzienne życie mieszkańców koralowych atoli, którzy nie odczuwali zmiany ustroju. Nie powinno dziwić zatem, iż Tokelauczycy oczekiwali podobnej „partnerskiej” relacji z nowym państwem-opiekunem, Nową Zelandią. Formalna suwerenność Tokelau została przekazana rządowi w Wellington, na podstawie Tokelau Act z 29 października 1948 roku[1].W 1. połowie XXI wieku próżno więc dopatrywać się ostatecznego, tj. wiążącego prawnie odseparowania od siebie tych dwóch De facto i de iure luźny związek Nowej Zelandii z Tokelau, bazujący wszak jedynie na akcie wewnętrznym jednego z nich, pozwolił ukształtować relatywnie stabilny oraz niezależny ustrój polityczny, cechujący się wysokim poziomem samodzielności decyzyjnej. Tokelau, obejmujące 3 atole oddalone od siebie o 60 i 90 km, o łącznej powierzchni 12 km² zamieszkane jest przez 1647 osób. Gwarancje praw narodu tokelauńskiego do odrębnych od nowozelandzkich systemów społecznych, sądowniczych oraz gospodarczych odzwierciedlają się m.in. w funkcjonowaniu unikalnych instytucji polityki publicznej, jak krajowe ciało ustawodawcze (parlament wybierany przez radę starszych) czy rada wykonawcza. Systemy transportu morskiego (nie ma możliwości dostania się do tego kraju drogą powietrzną), telekomunikacji czy uchwalanie budżetu realizowane są niezależnie od polityki prowadzonej w Wellington.Tokelau jako wyspiarskie terytorium na Oceanie Spokojnym jest jednym z najbardziej zagrożonych przez skutki globalnego ocieplenia oraz związane z nim zmiany klimatu. W wydanym przez jego władze raporcie[2] z 20 kwietnia 2020 roku czytamy, iż całkowita ilość wszystkich gazów cieplarnianych ze wszystkich źródeł na Tokelau w 2018 roku wyniosła 3,62 kiloton dwutlenku węgla, co odpowiada około 0,005% emisji brutto Nowej Zelandii. Jest to naturalnie znacznie poniżej progu określonego w pkt 37 lit. b Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu.[3]Dalszy wzrost poziomu morza połączony z pogorszeniem się warunków klimatycznych, a przez to brakiem pożywienia, rozpoczął już wewnątrz wyspiarską migrację. Tokelauczycy jako obywatele nowozelandzcy decydują się na wychodźstwo do państwa partnerskiego, z uwagi na wypływające z tego korzyści ekonomiczne. To właśnie one stanowią główny, by nie powiedzieć jedyny powód, dlaczego po wielu latach dekolonizacji na Pacyfiku Tokelau jest wciąż zależne od innego państwa. Pomimo licznych dyplomatycznych nacisków ze strony ONZ, a także Nowej Zelandii Tokelau decyduje się pozostać w ścisłym prawnym powiązaniu ze znacznie bardziej rozwiniętym partnerem. Mieszkańcy tych koralowych atoli w Polinezji od suwerenności wolą bowiem inkasować materialne korzyści wypływające z zależności. Wyrażone jest to w zasiłkach, rozwoju infrastruktury oraz usługach publicznych. Międzynarodowe uznanie jako państwo niezależne oznaczałoby wyjście spod jurysdykcji Nowej Zelandii. To w konsekwencji wiązałoby się z utratą pomocy finansowej docierającej z Wellington.Konsultant w rządzie Tokelau, Fatu Tanasiasi, stwierdził: „Potrzebujemy rozbudowy naszej floty handlowej oraz szkół. Oczekujemy tego samego poziomu opieki zdrowotnej jaka funkcjonuje w państwie suwerennym.[4] Zarówno władze, jak i zwykli mieszkańcy wskazują, iż ich dobrobyt zależy od wsparcia państwa-protektora. Stąd też są oni niechętni względem zmiany statusu prawnomiędzynarodowego. W dyskusji nad państwowością przewija się argument jakoby osiągnięcie suwerenności mogło w konsekwencji przysporzyć szybkich i nieodwracalnych zmian ze szkodą dla narodu.Wreszcie kształtowanie polityki regionalnej, w tym wspólna polityka klimatyczna na Pacyfiku odbywa się także dzięki finansowemu wsparciu rządu nowozelandzkiemu, ale i gospodarczej niezależności, polegającej na sprzedaży licencji połowowych. Tokelau jest też członkiem głównych organizacji IGO i NGO w Oceanii. Niepodległość jest zatem nieopłacalna. Przynajmniej nie w obliczu zmian klimatycznych w 1. połowie XXI wieku.[1] Ustawa weszła w życie 1 stycznia 1949 roku.[2] Tokelau’s Greenhouse Gas Inventory, 1990-2018 dostępne na stronie rządowej Tokelau: https://www.tokelau.org.nz/Bulletin/April+2020/TOKELAUS+GREENHOUSE+GAS+INVENTORY+1990-2018.html[3] Org. tytuł: United Nations Framework Convention on Climate Change, UNFCCC podpisana 9 maja 1992.[4] D. Fickling, Pacific islanders put welfare before independence, “The Guardian” (11.06.2004).