Logo Thing main logo

Tag: Ameryka Południowa

Nota

“Powrócimy do Qhapak Ñan”. O nowej wizji Boliwii

05.02.2021

Pośród wielości newsów, które nie napawają optymizmem – a to z uwagi na pandemię chociażby, jedno wydarzenie staje się światłem w tunelu. Wybory prezydenckie w Boliwii i wygrana Luisa Arce dają nadzieję na optymistyczne postrzeganie historii nie tylko tego kraju, regionu, ale też globalnej zmiany. Luis Arce, lewicowy polityk jako nowy prezydent Boliwii złożył przysięgę przed Kongresem na początku listopada 2020. Arce jest byłym ministrem gospodarki w rządzie Moralesa.Ostatnie miesiące Boliwii charakteryzowały się walką o władzę i destabilizacją po odsunięciu od władzy Evo Moralesa, który musiał ubiegać się o azyl polityczny w Meksyku. Oczywiście go otrzymał, jakoże aktualny prezydent Meksyku – Andres Manuel López Obrador – podziela ideały walki z establishmentem, która dokonała się w Boliwii w okresie Moralesa (2006-2019). Wówczas została uchwalona Konstytucja w 2009 r., która w preambule odnosi się do dekolonizacji instytucji państwa oraz powrotu do ciągłości i tradycji kulturowej przed podbojem[1]. Nie wszystkim jednak podobały się nowe rządu. W 2019 r. doszło do puczu prawicowo-konserwatywnej części establishmentu. Doszło do odsunięcia Moralesa od władzy. Jednakże w warunkach silnego wzburzenia społecznego oraz w wyniku wyborów powraca do władzy partia Moralesa MAS („Ruch w stronę Socjalizmu”).Jednocześnie, osobą, która winna bardziej wzbudzać uwagę jest nowy wiceprezydent Boliwii – z grupy etnicznej aymara David Choquehuanca, który wygłosił płomienny w swej treści dyskurs o powrocie do korzeni – Qhapak Ñan, czyli o obraniu „szlachetnej droga integracji, drogi prawdy, drogi braterstwa, drogi jedności, drogi szacunku dla naszych władz, naszych sióstr, szacunku dla ognia, drogi szacunku dla deszcz, drogi szacunku dla naszych gór, drogi szacunku dla naszych rzek, drogi szacunku dla naszej matki ziemi, drogi szacunku dla suwerenności naszych narodów”[2].Choquehuanca odniósł się do życia w harmonii z „widzialną” częścią Matki Ziemi (Pachamama) oraz jej duchową (Pachakama). Wtedy nastąpi powstanie żywotnej energii, co stanowi źródlo rewolucyjnej zmiany do „modyfikowania naszej historii, materii i życia jako zbieżności siły – czacha-warmi.Nowy czas – komplementarności przeciwieństw – będzie podtrzymywany energią ayllu, czyli wspólnotą, konsensusem, horyzontalnością, uzupełniającymi się równowagami i wspólnym dobrem.Oby czas zmian nastąpił nie tylko w Boliwii, ale rychło w innych częściach globu.BibliografíaKonstytucja Boliwii (Plurinational State of Bolivia's Constitution of 2009), źródło: www.constituteproject.orgDavid Choquehuanca, 2020. El discurso de la posesión del vicepresidente David Choquehuanca, 8.11.2020 r., dostęp: https://www.la-razon.com/nacional/2020/11/08/lea-el-discurso-completo-de-la-posesion-del-vicepresidente-david-choquehuanca/[1] Konstytucja Boliwii (Plurinational State of Bolivia's Constitution of 2009), źródło: www.constituteproject.orgW preambule podkreśla się:„W starożytności powstawały góry, poruszały się rzeki i powstawały jeziora. Nasza Amazonia, nasze bagna, nasze wyżyny, nasze równiny i doliny były pokryte zielenią i kwiatami. Zaludniliśmy tę świętą Matkę Ziemię różnymi twarzami i od tego czasu zrozumieliśmy wielość, która istnieje we wszystkich rzeczach oraz w naszej różnorodności jako istot ludzkich i kultur (…)”.[2] David Choquehuanca, 2020. El discurso de la posesión del vicepresidente David Choquehuanca, 8.11.2020 r., dostęp: https://www.la-razon.com/nacional/2020/11/08/lea-el-discurso-completo-de-la-posesion-del-vicepresidente-david-choquehuanca/

Nota

Wenezuela: opozycja bojkotuje wybory prezydenckie

17.12.2020

W niedzielę 6 grudnia 2020 r. w Wenezueli odbyły się wybory parlamentarne do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Zdecydowanym zwycięzcą okazała się Zjednoczona Socjalistyczna Partia Wenezueli (Partido Socialista Unido de Venezuela, PSUV) kierowana przez prezydenta Nicolasa Maduro. Głosowanie zbojkotowane zostało jednak przez główne wenezuelskie partie opozycyjne, oskarżające reżim Maduro o manipulowanie procesem wyborczym.Zgodnie z wynikami podanymi przez Narodową Radę Wyborczą Wenezueli (Consejo Nacional Electoral, CNE) partia PSUV otrzymała 67,7% głosów ważnych. Frekwencja wyniosła 31%, oddano 5,2 mln głosów. Wynik ten pozwoli partii Maduro przejąć kontrolę nad Zgromadzeniem Narodowym, jedynym organem władzy państwowej zdominowanym do tej pory przez opozycję.Zwycięstwo partii PSUV w wyborach z 6 grudnia nie budzi zdziwienia. Stanowiło ono ukoronowanie trwającego w Wenezueli od lat procesu rozkładania demokratycznych instytucji przez reżim Nicolasa Maduro. Członkowie wenezuelskiej opozycji nie mają wątpliwości, że proces wyborczy nie spełniał standardów wolności, powszechności, a nawet tajności. Wybory pozbawione były również jakiegokolwiek nadzoru ze strony niezależnych obserwatorów, jak też ogłoszone zostały w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.Skład odpowiedzialnej za organizację wyborów w Wenezueli Narodowej Rady Wyborczej powołany został przez Sąd Najwyższy, z pominięciem zdominowanego ówcześnie przez opozycję parlamentu. Nowymi członkami CNE zostały osoby bezpośrednio związane z rządem, w tym takie, na które społeczność międzynarodowa nałożyła sankcje. Aby zachować pozory pluralizmu politycznego, Sąd Najwyższy odwołał też z funkcji przewodniczących głównych partii opozycyjnych, którzy odmawiali startu w ogłoszonych przez upolitycznioną CNE wyborach. Na ich miejsce powołani zostali komisarze, również powiązani z reżimem Maduro.Wyniki wyborów parlamentarnych podważone zostały przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską. Należy pamiętać, że w wyniku kryzysu i protestów do jakich doszło w Wenezueli w 2019 r., zdecydowana większość państw zachodnich za prawowitego tymczasowego prezydenta Wenezueli uznaje dotychczasowego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Juana Guaidó. Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo określił wybory w Wenezueli mianem farsy, podtrzymując poparcie Stanów Zjednoczonych dla Guaidó. Podobne stanowisko wyraził również wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell. Uznania wyników wyborów odmówiła również Organizacja Państw Amerykańskich, potępiająca reżim Nicolasa Maduro w wystosowanej przez Stałą Radę rezolucji.Wenezuelska opozycja, dysponująca poparciem ze strony społeczności międzynarodowej, nie składa broni. Jej przedstawiciele zapowiedzieli już dalsze kroki, w tym rozpisanie referendum w sprawie odwołania Nicolasa Maduro i rozpisania nowych wyborów prezydenckich. W obliczu wygaśnięcia mandatów parlamentarnych opozycyjnych polityków nie można jednak zakładać, że scenariusz ten z pewnością będzie realizowany, a represje przeciwko niezgadzającym się z linią polityczną reżimu nie nasilą się.

Nota

Były prezydent Kolumbii w areszcie domowym

15.10.2020

Proces rozpoczął się w 2012 r., kiedy to Uribe złożył skargę przeciwko lewicowemu senatorowi partii Polo Democrático, Ivánowi Cepedzie do Sądu Najwyższego w sprawie rzekomego spisku przeciwko niemu. Według Uribe spisek dotyczył zeznań fałszywych świadków, przebywających w kolumbijskich więzieniach, które miały powiązać go z działalnością grup paramilitarnych. Jednak w lutym 2018 r. śledztwo zostało zamknięte i wszczęto dochodzenie przeciwko Uribe za domniemaną manipulację i przekupywanie świadków, za pośrednictwem osób trzecich. Mieli oni zeznawać na niekorzyść senatora Cepedy. Sędziowie uznali jednak, że Cepeda zbierał informacje w ramach swojej pracy. Sąd Najwyższy skierował wówczas podejrzenie na byłego prezydenta. W październiku 2019 r. wszczęto oficjalnie dwa dochodzenia przeciwko Uribe: jedno za rzekome wywieranie presji na byłych wojskowych, by zeznawali przeciwko Cepedzie, a drugie za wywieranie presji na byłego wojskowego, Juana Guillermo Monsalve, by wycofał się z poparcia dla grupy samoobrony w departamencie Antioquia (Autodefensas en Antioquia), którą rząd Uribe zdemobilizował w 2006 r. Paramilitarne grupy są oskarżane o naruszanie praw człowieka w trakcie ponad półwiecznego konfliktu wewnętrznego, w wyniku którego zginęło 220 tys. osób oraz handel narkotykami. W sprawie domniemanego oszustwa proceduralnego Sąd Najwyższy wezwał już 42 świadków. Zebrany materiał dowodowy, daje podstawy do postawienia w stan oskarżenia Uribe oraz członków jego rodziny za rzekomy udział w tworzeniu Autodefensas.Sprawa Uribe nie była rozpatrywana przed Komisją ds. Oskarżeń Izby Reprezentantów (Comisión de Acusaciones de la Cámara de Representantes), która jest organem właściwym do prowadzenia spraw przeciwko byłym głowom państwa. Stało się to dlatego, że Uribe chronił wówczas igmmunitet senatorski. Z tego powodu proces karny prowadzony jest w Sądzie Najwyższym.Uribe, złożył 18 sierpnia b.r. rezygnację ze stanowiska szefa partii rządzącej w Senacie, która została przegłosowana stosunkiem 82 do 12 głosów przeciw. Warto podkreślić, że po raz pierwszy uczynił to w lipcu b.r. tuż przed inauguracją Ivána Duque'a kiedy sąd wezwał go na przesłuchanie, ale wycofał się z tego kilka dni później. Jego decyzja wywołała debatę na temat kompetencji Sądu Najwyższego w zakresie prowadzenia postępowań przeciwko kongresmenom. Areszt domowy uniemożliwia bowiem Uribe powrót do pracy. Rezygnacja Uribe z członkostwa w Senacie nie oznacza w żadnym wypadku, że Sąd Najwyższy traci kompetencje do kontynuowania dochodzenia czy wezwania go na rozprawę. Proces może doprowadzić do postawienia byłego prezydenta przed sądem, a w przypadku skazania, grozi mu nawet 8 lat więzienia.Sam Uribe komentując swoją sytuację podkreśla, że jest przetrzymywany tylko na podstawie domniemań i nie ma przeciwko niemu żadnych bezpośrednich dowodów, mimo że postępowanie trwa już blisko dwa lata. Swoją sytuację wykorzystuje również do agitacji politycznej za reformą wymiaru sprawiedliwości, mającą na celu odpolitycznienie go poprzez zmianę systemu wyboru sędziów.Decyzja Sądu Najwyższego o zarządzeniu aresztu domowego dla byłego prezydenta Uribe wywołała zamieszanie nie tylko na scenie politycznej, ale również spowodowała skrajne reakcje samych Kolumbijczyków. Sprawa odnowiła stary podział w Kolumbii, konflikt między państwem, lewicowymi rebeliantami i grupami paramilitarnymi. Wielu Kolumbijczyków nadal pamięta porwania i zamachy bombowe, dlatego niechętnie akceptuje historyczne porozumienie z roku 2016, które dało byłym partyzantom 10 miejsc w Kongresie. W zamian za zeznania wielu z nich uniknęło również kary więzienia za popełnione zbrodnie. Uribe znajdował się w centrum tej dyskusji, przewodząc kampaniom na rzecz odrzucenia lub osłabienia porozumienia. Jego zwolennicy nadal postrzegają go jako zbawcę, który pomógł odwrócić losy rebeliantów za pomocą wspieranej przez USA strategii wojskowej. Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu aresztowania Uribe, jego zwolennicy z prawej strony i jego krytycy z lewej wyszli na ulice w całym kraju. Komentatorzy polityczni stwierdzili, że posunięcie to zagroziło kruchemu pojednaniu w kraju po zawarciu porozumienia pokojowego w 2016 r.Niezależnie od dalszych możliwych scenariuszy postępowania wobec byłego prezydenta kolumbijskiego, na uwagę zasługuje już samo wszczęcie postępowania w jego sprawie. Kontrowersyjna decyzja Sądu Najwyższego nie była dotkliwą w skutkach dla samego Uribe, który dobrowolnie poddał się aresztowi domowemu bez konieczności sprawowania nad nim nadzoru służ ochrony. Trzeba jednak zauważyć, że w obecnej sytuacji politycznej trudno określić działalność kolumbijskiego wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie jako prowokację. Obecny prezydent Duque, jak i większość legislatywy, wspierają bowiem Uribe. Na pewno dużym sukcesem judykatury kolumbijskiej było przeprowadzenie postępowania dowodowego i zebranie materiałów stanowiących podstawę do postawienia byłego prezydenta w stan oskarżenia. Presja wywierana na sądach kolumbijskich, także ze strony społeczeństwa, znacznie ogranicza swobodę działania aparatu sprawiedliwości. Urbe już na stałe zapisał się w historii swojego kraju. Jego kontrowersyjne działania przyniosły oczekiwane rezultaty, jednak liczne wątpliwości budzą nadal metody, którymi się posługiwał. Dla jednych jest bohaterem, inni zaś stale przypominać będą o jego nielegalnych i niehumanitarnych działaniach skierowanych na zakończenie wewnętrznego konfliktu. Ewentualne udowodnienie winy i skazanie Uribe w tym procesie nie zmieni jego wizerunku wśród Kolumbijczyków. Na pewno jednak pozwoli spojrzeć na kolumbijski wymiar sprawiedliwości jako na niezależną władzę sądowniczą, która urzeczywistnia zasadę równości i sprawiedliwości społecznej, nie stawiającą nikogo ponad prawem.