Logo Thing main logo

Tag: Canada

Nota

Mary Simon – pierwsza Inuitka na stanowisku gubernator generalnej Kanady

17.08.2021

Dr Marcin GabryśKatedra Studiów KanadyjskichInstytut Amerykanistyki i Studiów PolonijnychUniwersytet JagiellońskiMary Simon – pierwsza Inuitka na stanowisku gubernator generalnej Kanady 6 lipca 2021 r., po 166 dniach, które upłynęły od rezygnacji poprzedniej gubernator generalnej Julie Payette, premier Justin Trudeau ogłosił, że królowa Elżbieta II zaakceptowała jego radę, aby 30-tą gubernator generalną Kanady została Mary Simon – pierwsza osoba pochodząca z grupy rdzennej mianowaną na to stanowisko w historii. To symboliczna decyzja premiera Trudeau, dla którego relacje z ludnością rdzenną Kanady są jednym z priorytetów politycznych.BiografiaMary Simon (w języku inuktitut Ningiukudluk) urodziła się w 1947 roku w małej miejscowości Kangiqsualujjuaq położonej w pobliżu ujścia rzeki Koksoak do zatoki Ungava w północno-wschodnim Quebecu, w regionie, który obecnie nazywany jest Nunavik. Jej matką była Inuitka, a ojcem biały Kanadyjczyk pochodzący z Manitoby, który prowadził placówkę handlową Kompanii Zatoki Hudsona. Dzieciństwo Simon spędziła w tradycyjny, inuicki sposób – rodzina przez wiele miesięcy w roku prowadziła koczowniczy tryb życia, polując, łowiąc ryby i zbierając pożywienie. Jednocześnie mała Mary Simon uczyła się od swojego ojca jak wygląda południowa Kanada, co, jak sama wspomina, pozwoliło jej w dorosłym wieku korzystać z doświadczeń oraz wiedzy pochodzącej z obu światów i odgrywać rolę swego rodzaju „pomostu” między kulturami.Simon uczęszczała do prowadzonej przez władze federalne dziennej szkoły dla rdzennych mieszkańców, gdzie nauczyła się języka angielskiego. Kontynuowała swoją edukację w szkole średniej w Kuujjuaq. Następnie pracowała przez krótki okres w stacji telewizyjnej CBC Northern Service. Porzuciła ją jednak, aby skoncentrować się na działalności na rzecz ludności rdzennej, przede wszystkim Inuitów. Uczestniczyła w negocjacjach Porozumienia Zatoki Jamesa i Północnego Quebecu w 1975 r., które stało się pierwszym tzw. nowoczesnym traktatem z ludnością rdzenną w Kanadzie obejmując ziemie Cree oraz Inuitów. W 1982 r. Simon została wybrana na stanowisko prezydenta korporacji Makivik – wpływowej instytucji zarządzającej odszkodowaniami uzyskanymi od państwa przez Inuitów z Nunavik[1].Simon ma również doświadczenie związane z negocjacjami konstytucyjnymi – w burzliwym okresie lat 80. i początku lat 90. XX wieku, gdy Kanada przechodziła przez proces patriacji konstytucji, a następnie negocjacji kolejnych pakietów poprawek do ustaw zasadniczych, Simon uczestniczyła w dyskusjach reprezentując stanowisko Inuitów. Była również zaangażowana w proces powstawania Nunavut, a także doradzała Inuitom z Labradoru na drodze budowy samorządnego regionu Nunatsiavut.Kolejnym krokiem w karierze Simon był wybór w 1986 roku na przewodniczącą Okołobiegunowej Konferencji Inuitów (obecnie Okołobiegunowej Rady Inuitów - Inuit Circumpolar Council), instytucji powstałej w 1977 r. i reprezentującej około 180 tysięcy Inuitów zamieszkujących państwa arktyczne (USA, Kanadę, Grenlandię oraz Rosję). W ramach tego forum Simon była szczególnie mocno zaangażowana w ochronę tradycyjnego sposobu życia Inuitów przed zniszczeniem środowiska naturalnego. Orędowała również na rzecz odpowiedzialnego rozwoju gospodarczego.W uznaniu jej zasług w 1994 r. premier Jean Chrétien mianował Mary Simon pierwszą ambasador Kanady do spraw okołobiegunowych. Pełniła tę funkcję przez 10 lat. W tym czasie była zaangażowana w proces powstawania Rady Arktycznej, najważniejszej instytucji współpracy międzynarodowej w regionie polarnym. Simon szczególnie mocno zależało, aby przedstawiciele ludów rdzennych mieli silną pozycję i uzyskali status stałych członków Rady Arktycznej, a nie jedynie obserwatorów. Udało jej się przeforsować takie stanowisko mimo oporu negocjatorów ze Stanów Zjednoczonych. W ramach wzmacniania praw ludów tubylczych na podkreślenie zasługuje też zaangażowanie Simon w proces powstawania Deklaracji ONZ praw ludów tubylczych (UNDRIP), przyjętej w 2007 r. W okresie 1999-2002 Simon reprezentowała Ottawę również jako szefowa placówki dyplomatycznej w Kopenhadze, ustanawiając precedens w historii Kanady, gdyż po raz pierwszy ambasadorem została Inuitka.W latach 2006-2012 Mary Simon była przez dwie kadencje przewodniczącą Bractwa inuickiego (Inuit Tapiriit Kanatami) ogólnokanadyjskiego organizacji inuickiej. Skupiała się wtedy na działaniach m.in. na rzecz zwiększenia środków dla młodych ludzi z Północy, jak również związanych z ochroną środowiska naturalnego. Simon jako jedna z 5 przedstawicieli organizacji rdzennych, przyjmowała w 2008 r. przeprosiny premiera Stephena Harpera za traktowanie rdzennej ludności w przeszłości w systemie szkół z internatami. Wielokrotnie zabierała publicznie głos w sprawach kluczowych dla Inuitów, m.in. krytykowała Unię Europejską za wprowadzenie zakazu sprzedaży produktów pochodzących z fok. Działała również na rzecz poprawy jakości edukacji Inuitów – w ostatnich latach kierowała implementacją narodowej strategii na rzecz edukacji inuickiej 'First Canadians, Canadians First'. Simon pozostaje zaangażowana w sprawy dotyczące zwiększenia dostępu do służby zdrowia na północy, m.in. w zakresie pomocy psychologicznej, co ma kluczowe znaczenie wobec wysokiego wskaźnika samobójstw, szczególnie wśród młodych Inuitów. Nieustannie zachęca też Kanadę do współpracy z Inuitami, co pozwoli obu stronom zrealizować swoje najważniejsze cele.W ostatnim okresie Mary Simon pracowała dla rządu federalnego jako specjalna przedstawicielka do spraw arktycznych. Zaangażowana była w przygotowywanie strategii arktycznej ogłoszonej w 2019 r. przez premiera Trudeau, m.in. kierowała szerokimi konsultacjami z mieszkańcami obszarów północnych w ramach Wspólnego Modelu Przywództwa Arktycznego (Shared Arctic Leadership Model).Rola gubernatora generalnegoGubernator generalna pełni rolę namiestnika monarchy. Jest najstarszą instytucją polityczną Kanady, a jego powstanie wynika z faktu, że władcy ziem kanadyjskich nigdy na stałe na nich nie przebywali. Historycznie dysponowali pełną swobodą decydowania o wyborze wicekróla, jednak została ona znacząco ograniczona przez konwenanse konstytucyjne – aktualnie gubernatora generalnego powołuje monarcha za radą premiera Kanady, który wskazuje jedną kandydaturę[2]. Jego kadencja trwa zwykle pięć lat, choć może być wydłużana. Pozycja polityczna gubernatora generalnego ewoluowała wraz ze zmianami politycznymi dokonującymi się na ziemiach kanadyjskich, aby na skutek powstawania konwenansów konstytucyjnych wyeliminować gubernatora z aktywnego udziału w sprawowaniu władzy państwowej. Swoje uprawnienia gubernator generalny wykonuje obecnie wyłącznie na podstawie instrukcji (rady) premiera, odpowiedniego ministra lub całego gabinetu. Gubernator generalny stara się również za wszelką cenę uniknąć uwikłania w bieżącą politykę. W rezultacie aktualnie rola gubernatora generalnego w większości wypadków ogranicza się do funkcji czysto ceremonialnych i reprezentacyjnych, np. odczytywania napisanej przez rząd mowy tronowej czy udzielaniu sankcji królewskiej projektom ustaw. Ta funkcja ma charakter czysto formalny, gdyż nie zdarzyło się, aby którykolwiek z gubernatorów odmówił podpisu.Niemniej jednak rola gubernatora generalnego ma kluczowe znaczenie dla sprawnego przekazania władzy podczas zmiany rządów. Jego zadaniem jest przede wszystkim zapewnienie, aby zawsze istniał gabinet odpowiedzialny przed parlamentem. W sytuacji, gdy w wyborach wyłoniona zostaje większość parlamentarna, rola gubernatora generalnego ma czysto formalny charakter i polega na nominowaniu na premiera lidera zwycięskiej partii. Większą rolę gubernator generalny odgrywa, gdy żadna z partii politycznych nie osiągnie w wyborach większości parlamentarnej. W takich sytuacjach gubernator generalny może kierować się własnym wyczuciem. Wydarzenia historyczne pozwalają jednak stwierdzić, że gubernator generalny zawsze spełnia prośbę premiera o rozpisanie nowych wyborów i rozwiązanie parlamentu. Rola gubernatora generalnego rośnie w sytuacjach nagłych, np. śmierci bądź rezygnacji premiera, gdy partia polityczna nie wyłoniła jeszcze jego następcy, a także w czasie kryzysów konstytucyjnych (tak było m.in. w latach 2008 i 2009, gdy gubernator generalny zdecydował o kontrowersyjnej prorogacji parlamentu)[3]. Nie należy też nie doceniać pełnionej przez gubernatora generalnego funkcji doradcy rządu, która oznacza regularne spotkania informacyjne z premierem.KontrowersjeZgodnie z konwenansem gubernatorem generalnym zostają wymiennie osoby z grup anglofońskiej i frankofońskiej. W 1979 r. gubernatorem generalnym został Edward Schreyer, przedstawiciel tzw. trzeciej grupy etnicznej (czyli imigrantów z krajów nieanglojęzycznych). Gubernatorami generalnymido czasu mianowania Mary Simon były cztery kobiety i dwóch przedstawicieli tzw. widocznych mniejszości (visible minorities), czyli osób o innym niż biały kolorze skóry. Mianowanie po raz pierwszy w historii osoby o rdzennym pochodzeniu przejdzie z pewnością do historii[4]. Niemniej jednak nominowanie Mary Simon burzy konwenans konstytucyjny, zgodnie z którym od czasu wprowadzenia w 1969 r. oficjalnej dwujęzyczności gubernatorzy generalni mają być dwujęzyczni. Choć Simon jest dwujęzyczna (posługuje się inuktitut i językiem angielskim), to nie mówi po francusku, który jest drugim oficjalnym językiem na poziomie federalnym. Simon zobowiązała się, że nauczy się tego języka, jednakże z punktu widzenia 8 milionów mieszkańców Quebecu i francuskojęzycznych regionów pozostałych prowincji jej mianowanie budzi kontrowersyje. Słowa krytyki wobec kandydatury Mary Simon popłynęły m.in. ze strony senatora Claude’a Carignana z Quebecu i części publicystów.Jednocześnie liderzy rdzenni, m.in. Natan Obed, przewodniczący Inuit Tapiriit Kanatami, wskazują, że to właśnie bariera językowa jest jednym z powodów, dla których rdzenni kandydaci przepadali w procedurze wyboru gubernatora generalnego. Braki językowe wynikają często z systemowej bariery, związanej z konstrukcją programów nauczania w szkołach, narzucanych przez białych urzędników. To zmieniło się dopiero w ostatniej dekadzie.Warto zaznaczyć, że kandydatura Mary Simon została wybrana nie tylko po półrocznym wakacie na stanowisku gubernatora generalnego, ale i według nowej procedury. Premier Trudeau w 2016 r. nominując poprzednią gubernator Julie Payette nie korzystał z ustanowionej w 2012 r. przez premiera Stephena Harpera specjalnej ponadpartyjnej komisji eksperckiej. Samodzielny wybór byłej kosmonautki okazał się mieć negatywne konsekwencje dla premiera Trudeau. Skandal związany z traktowaniem pracowników przez Julie Payette pokazał, że jej kandydatura nie została sprawdzona w wystarczający sposób. Pomny tych konsekwencji, w marcu 2021 r. Justin Trudeau zdecydował się na powołanie komisji doradczej, na czele której stanął minister ds. międzyrządowych Dominic LeBlanc oraz szefowa służby cywilnej (Clerk of the Privy Council) Janice Charette. Komisja rozważała około setki kandydatur, a ostatecznemu sprawdzeniu poddała około 10 nazwisk. Ta wąska grupa finalistów została następnie przedstawiona premierowi do ostatecznej decyzji i przedstawieniu jej królowej Elżbiecie II.Proces pogodzenia Kanady z ludnością rdzennąMary Simon została nominowana na stanowisko gubernator generalnej w ważnym momencie w relacjach Kanady z ludnością rdzenną. Proces tzw. pogodzenia (reconciliation) w ostatnich latach uległ przyspieszeniu, do czego przyczyniły się prace Komisji Prawdy i Pojednania zakończone w 2015 r., jak również raport z dochodzenia w sprawie zaginionych kobiet i dziewcząt tubylczych (National Inquiry into Missing and Murdered Indigenous Women and Girls) z 2019 r. Co więcej, w 2020 r. Kanadąwstrząsnęły protesty związane z budową ropociągu z Alberty na wybrzeże Pacyfiku. Rok później informacjach o zlokalizowaniu grobów w pobliżu dawnych szkół z internatem wprawiła w szok opinię publiczną. Na fali tych wydarzeń, od czasu rezygnacji Julie Payette, regularnie pojawiały się głosy wzywające premiera do nominowania kandydata o rdzennym pochodzeniu. Dzięki temu proces pogodzenia mógłby przejść w kolejną fazę.Po nominacji większość liderów i instytucji ludności rdzennej wyraziło nadzieję, że nominowanie Simon wpłynie pozytywnie na proces pogodzenia (tak wypowiadał się m.in. obecny szef Bractwa inuickiego Natan Obed). Również Trudeau podkreślał, że nominacja Simon ma za zadanie burzenie barier między mieszkańcami południa i północy Kanady. Simon wydaje się rozumieć te nadzieje. W czasie ogłoszenia nominacji powiedziała, że traktuje ją jako istotny krok na drodze zwiększenia inkluzyjności społeczeństwa kanadyjskiego i obiecała, że będzie pracowała na rzecz uznania odpowiedzialności za „okrucieństwa przeszłości” i naprawy szkód wyrządzonych rdzennym mieszkańcom, w szczególności kobietom i dziewczynkom.Znamienne, że Mary Simon nie widzi konfliktu pomiędzy pochodzeniem rdzennym, a zajmowaniem pozycji reprezentant Korony – instytucji, która miała działać w najlepszym interesie ludów tubylczych, a okazała się ostatecznie odpowiedzialna za tragedię, która ich dotknęła[5]. Być może Simon widzi, że choć gubernator generalny nie dysponuje władzą polityczną, to jednak stanowisko to pozwala na inicjowanie dyskusji, jak również dokonywanie symbolicznych gestów[6]. Być może liczy na swoje unikalne doświadczenie, które może pomóc w momentach, gdy trudno o porozumienie i gdy stanowiska stron są rozbieżne.Obserwatorzy wskazują, że Simon może stać się również ważnym symbolem wskazującym, że następuje postęp w relacjach Kanady z ludnością rodzimą widoczny w otwarciu dla przedstawicieli tej grupy najważniejszych stanowisk państwowych. Nominacja Inuitki na stanowisko najwyższej przedstawicielki Korony oznacza, że po raz pierwszy w relacjach państwa z ludnością rdzenną po obu stronach pojawią się osoby będące reprezentantami kultur tubylczych, a nie kolonialnych. Młodzi liderzy ludów tubylczych zyskają dzięki temu wzór do naśladowania. Sukces procesu zasypywaniu podziałów między kolonizatorami i ludnością kolonizowaną, będzie jednak warunkowany obecnością większej liczby rdzennych osób na kluczowych stanowiskach. Choć w gabinetach premiera Trudeau zasiadało kilku ministrów o tubylczym pochodzeniu, to nie na stanowiskach bezpośrednio zaangażowanych w relacje z ludnością rdzenną, czyli na czele Ministerstwa ds. relacji Korony z ludnością rdzenną (Crown-Indigenous Relations) oraz Ministerstwa ds. usług dla ludności rdzennej (Indigenous Services). W dalszym ciągu brakuje również sędziów wywodzących się z grup rodzimych, w tym przedstawiciela ludów rodzimych w Sądzie Najwyższym.W tym kontekście warto podkreślić, że relacje Kanady z poszczególnymi grupami rdzennymi są zróżnicowane. Dużo bardziej napięty charakter mają stosunki z Pierwszymi Narodami niż z Inuitami. Wybór Inuitki stanowi docenienie silnego przywiązania tej grupy do Kanady, jej patriotyzmu i uznania suwerenności Kanady w Arktyce. Co więcej region Nunavik, z którego pochodzi Mary Simon, leży na terenie prowincji Quebec, gdzie w ostatnich dekadach odbyły się dwa referenda separatystyczne. Inuici w obu przypadkach byli przeciwni ewentualnej niepodległości Quebecu i deklarowali, że nawet w razie zwycięstwa separatystów pozostaną w Kanadzie.Nie można jednak nie zauważyć, że w ramach różnych grup ludności rdzennej w Kandzie nie ma jednolitego stanowiska na temat zasadności pojawienia się osoby o rdzennym pochodzeniu na stanowisku gubernatora generalnego. W łagodniejszej wersji krytycy podkreślają wyzwania, które łączą się z objęciem stanowiska gubernatora generalnego przez osobę o rdzennym pochodzeniu. Jednak cześć opinii jest wyraźnie negatywna. Wskazuje się, że przyjmując taką nominację osoba o rdzennym pochodzeniu wpisuje się w system, który dla wielu ludów tubylczych jest w dalszym ciągu opresyjnym systemem kolonialnym. Takie stanowisko zajęło m.in. Stowarzyszenie rdzennych kobiet Kanady (Native Women's Association of Canada). Jednocześnie część obserwatorów wydaje się przekonana, że to właśnie kobieta może mieć większą możliwość wprowadzenia zmian od wewnątrz systemu. Przypomina się, że wiele kultur tubylczych na terenie obecnej Kanady było matrylinearnych i uznawało przywództwo kobiet. Również w obecnych czasach aktywizm grup rdzennych (np. w ramach ruch Idle no more) jest w znacznym stopniu oparty na działaniach podejmowanych przez kobiety-wojowniczki. Nie do przecenienia pozostaje walor edukacyjny mianowaniaosoby o rdzennym pochodzeniu na urząd wicekrólewski. Po raz pierwszy obejmie go osoba, której językiem macierzystym jest język jednej z grup rdzennych. Simon przyniesie również ze sobą kulturę inuicką i inne spojrzenie, co może mieć znaczenie w czasie konsultacji premiera z gubernator generalną w bieżących spraw.[1] Makivik zarządza funduszami o wartości dziesiątek milinów dolarów i prowadzi działalność gospodarczą na znaczną skalę na północy Quebecu, będąc udziałowcem m.in. linii lotniczych Canadian North.[2] Warto podkreślić, że wybierając swojego reprezentanta w Kanadzie, monarcha działa jako król lub królowa Kanady, a od 1952 r. stanowisko gubernatora generalnego obejmują wyłącznie obywatele Kanady (także naturalizowani).[3] Monarcha przekazał gubernatorowi generalnemu prawo do korzystania z wszystkich prerogatyw, w tym również prawo wykorzystywania uprawnień zastrzeżonych (reserve powers). W ich ramach mieści się odmowa działania na podstawie rady oferowanej przez rząd, która byłaby całkowicie zła i sprzeczna z interesem publicznym.[4] Decyzja Trudeau nie jest jednak precedensowa w skali świata – na analogiczne stanowisko została mianowana w Nowej Zelandii Maoryska Cindy Kiro, a Koronę Kanady na poziomie prowincji reprezentowali i reprezentują wicegubernatorzy o rdzennym pochodzeniu (m.in. w Ontario, Albercie, Kolumbii Brytyjskiej i Saskatchewan).[5] Działania reprezentantów państwa Komisja Prawdy i Pojednania nazwała ludobójstwem kulturowym.[6] Gubernator jest reprezentantem Korony, a ta, zgodnie z orzeczeniami Sądu Najwyższego (m.in. w sprawie R. v. Sparrow) oraz zapisami konstytucji Kanady, w związku z wyjątkowymi historycznymi relacjami monarchy brytyjskiego z ludnością rdzenną, którą kontynuują władze Kanady, ma specjalne zobowiązania do ochrony ludności rdzennej wynikające z koncepcji „godności Korony” (honour of the Crown), w jej ramach znajdują się m.in. obowiązki powiernicze (fiduciary duty) wobec ludności rodzimej, co przekłada się na konieczność działania w jej interesie. Gubernator generalny jest spadkobiercą podejścia zapoczątkowanego przez Proklamację królewską z 1763 r., która stała się fundamentem dla późniejszych traktatów i podejścia do negocjacji z grupami rdzennymi, jak z osobnymi narodami (nation-to-nation relationship).Źródło zdjęcia: C.C. Wikimedia Commons

Nota

Proces nominowania sędziów w Kanadzie

15.01.2021

Na podstawie art. 96 Aktu Konstytucyjnego z 1867 roku formalnie to gubernator generalny (przedstawiciel monarchy) mianuje sędziów do wszystkich sądów, poza tymi stojącymi najniżej w hierarchii, tzw. sądami prowincji. Dotyczy to również 9 sędziów Sądu Najwyższego. W praktyce w tym zakresie gubernator generalny, działa wyłącznie jako wykonawca decyzji podejmowany przez gabinet federalny. A w nim największy wpływ na nominacje ma z oczywistych względów premier – jest szefem gabinetu i jego zdanie może być przeforsowane wbrew innym członkom – w konsultacji z ministrem sprawiedliwości. Tradycyjnie parlament oraz prowincje nie uczestniczyły w procesie nominacji, a minister sprawiedliwości wysłuchiwał opinii na temat kandydatów przedstawianych przez komisje złożone m.in. z sędziów i innych prawników z danej prowincji. Taka konstrukcja nominacji powoduje, że władza federalna odgrywa znaczącą rolę, co z jednej strony spełnia zamierzenia twórców konstytucji – izoluje proces od wpływu polityków na szczeblu prowincji – ale z drugiej przenosi upolitycznienie procesu na poziom wyższy i dodatkowo wyposaża premiera w ogromne uprawnienia w zakresie wyboru kandydatów.Taka tendencja była wyraźnie widoczna w czasie sprawowania urzędu premiera Kanady przez Stephena Harpera, reprezentującego Partię Konserwatywną. W czasie niemal dekady rządzenia (2006-2015) gabinet Harpera mianował 600 z 840 sędziów na podstawie artykułu 96 AK1867, co samo w sobie nie było niczym dziwnym, gdyż przez poprzednie 13 lat rządziła Partia Liberalna, która również dokonywała nominacji. Jednak w przypadku Konserwatystów upolitycznienie nominacji osiągnęło bardzo wysoki poziom, a politycy, chcąc zmienić dominującą w Kanadzie narrację polityczno-historyczną, w szczególności w zakresie tego czy ostatecznie to parlament, na mocy zasady supremacji, powinien mieć możliwość kształtowania prawa w Kanadzie w takim zakresie jak uważa to za słuszne – pomimo ograniczeń prawnych zawartych w konstytucji, w szczególności w Kanadyjskiej Karcie Praw i Wolności – decydowali się na działania, których wcześniej unikano. Przykłady, o których doniosła prasa kanadyjska, zawierały na przykład kontakty sędziów oczekujących awansu z politykami, a nawet bezpośrednie lobbowanie u członków gabinetu, który mieli wpływ na ostateczną decyzję. Media ustaliły zaś, że wybierano kandydatów, których przekonania mogły w przyszłości wspierać linię polityczną promowaną przez Partię Konserwatywną, a co najmniej ograniczyć szanse na działanie w jej wbrew.Takim działaniom sprzyjała procedura nominacji sędziów, która w Kanadzie, jak wspominałem, jest bardzo elastyczna i w większości tajna. Z jej 5 stopni, jedynie pierwszy – i to tylko do pewnego poziomu – miał charakter otwarty, w tym sensie, że reguły jego działania – a nie na przykład protokoły z posiedzeń – są jawne. 17 komisji „poszukujących” kandydatów – pierwszy stopień procesu nominacji sędziów – mają być niezależne i składają się z prawników mianowanych przez organizacje prawnicze, palestry, władze prowincji i federalnych, a także sędziów, w tym prezesa najwyższego sądu danej prowincji. W 2006 roku konserwatywny rząd Harpera usunął z komisji sędziów, dodając przedstawiciela policji, tym samym zapewniając sobie przewagę nominatów federalnych. Zmienił też system oceny kandydatów, nie pozwalając na wskazanie, którzy z nich są preferowani przez komisje. Dawało to większą dyskrecjonalność gabinetowi przy ostatecznej nominacji. Wcześniej jednak swoje rekomendacje na liście zaznaczali ci ministrowie rządu, którzy opowiadali za polityczne nominacje, tzw. patronage appointments, na obszarze, z którego zostali wybrani. Następnie oceny dokonywali kolejno, doradca ministra sprawiedliwości oraz skrajnie upartyjnione Biuro Premiera, składające się z najbardziej zaufanych i bezpośrednich doradców premiera. Ostateczny wybór zatwierdzał gabinet. Ponieważ proces jest tajny, opinia publiczna nie ma dostępu do ocen kandydatur, a nawet informacji o tym, który z sędziów znalazł się na liście przekazywanej przez komisję na pierwszym poziomie. Mimo to, rząd Harpera korzystał czasami z możliwości nominacji z pominięciem rekomendacji komisji – stosując tzw. szybką ścieżkę – gdy rekomendacje komisji nie były zgodne z oczekiwaniami rządu. Ten tryb zupełnie eliminował jakąkolwiek obiektywność procesu nominacyjnego. Zmiany z 2006 roku spotkały się z krytyczną reakcją środowisk prawnych, ale premier nie zmienił praktyki nominacyjnej, mówiąc otwarcie, co wcześniej w Kanadzie się nie zdarzało, że zamierza nominować sędziów, mających określoną „wizję świata”. Takiemu stanowisku sprzyja brak w Kanadzie zakazu bezpośrednich kontaktów polityków z sędziami.Stephen Harper wspierał swoje „reformy” sposobu nominacji sędziów sprzeciwem wobec dominacji sędziów nad parlamentem. Część środowiska kanadyjskich prawników i politologów, między innymi, Ian Brodie czy Grant Huscroft, w otwarty sposób uważało nadmierny „aktywizm sędziów” za naruszenie kanadyjskiego systemu politycznego i odwoływało się do doktryny, reprezentowanej w USA przez sędziego Antoniniego Scalia, która ograniczała możliwość interpretacji zapisów konstytucji uwzględniającego zmieniające się warunki. Orzeczenia kanadyjskiego SN umożliwiły bowiem na przykład legalizację małżeństw homoseksualnych, odwołując się do rozszerzającej interpretacji oryginalnych zapisów z 1982 roku. Partia Konserwatywna wyrażał silny sprzeciw wobec takiego rozumowania.Co ciekawe mimo takich możliwości jakie dawał premierowi Harperowi proces nominacyjny, nie udało się doprowadzić do zasadniczych zmian w kierunkach orzekania sędziów. Ale choć wśród nominatów znaleźli się sędziowie, którzy samodzielnie lobbowali o swój awans, a później orzekali w procesach, które były na pierwszych stronach gazet – vide sprawa Omara Khadra – nie ma dowodów na brak obiektywizmu w orzeczeniach. Wynikało to z braku odpowiedniej liczby sędziów, którzy wspieraliby wizję Partii Konserwatywnej. Niemniej jednak pewien określony światopogląd – bardziej konserwatywnych – był preferowany, a sędziowie o centrowych czy lewicowych poglądach nie mogli liczyć na awanse. Sam fakt, że dotychczas sędziowie okazali się bardziej odporni na nacisk polityczny, nie oznacza, że kolejny rząd nie będzie próbował posunąć się jeszcze dalej w stronniczości nominacji, próbując odwrócić trend – wystarczy tylko, aby pozostawał przy władzy wystarczająco długo. W szczególności biorąc pod uwagę fakt, że takie nominacje w większości przypadków nie mogą być ocenione przez opinię publiczną, gdyż przebiegają w ramach tajnej procedury. Tylko śledztwu dziennikarskiemu można przypisać fakt ujawnienia skrajnie upolitycznionego procesu nominacji sędziów przez Harpera – w tym osobistych spotkań z politykami. Jedynym środkiem, który może dawać nadzieję na zachowanie bezstronności przez sędziów są mechanizmy wbudowane w kanadyjską konstytucję. Omówię je w dalszej części, wcześniej jednak odniosę się do sprawy nominacji sędziów do Sądu Najwyższego.Bez wątpienia najbardziej upolityczniony proces nominacji sędziowskich w Kanadize dotyczy Sądu Najwyższego. Co ciekawe, procedura nominacyjna do SN nie była zazwyczaj przedmiotem dysksji publicznych, a nominacje były dokonywane po niejawnych konsultacjach rządu z gronem prawników – w podobnej procedurze jak ma to miejsce w przypadku pozostałych sędziów. Sytuacja zaczęła się zmieniac w ostatnim dziesięcioleciu i ewoluowała w kierunku włączenia władzy ustawodawczej – parlamentu – w proces konsultacji kandydatur na sędziów. Na przykład w 2004 roku kandydatury na sędziów Sądu Najwyższego były omawiane przez komisję parlamentarną, a minister sprawiedliwości przedstawiał je i wyjaśniał powody wyboru konkretnych osób. Dwa lata później, po raz pierwszy w historii, przed specjalną komisją Izby Gmin, która przeprowadziła publiczne przesłuchanie, stanął kandydat na sędziego SN Marshall Rothstein. Choć ostateczną decyzję podjął premier Stephen Harper, to takie podejście takie było krytykowane przez część opinii prawnej, jako upolityczniające wybór, który, nie powinien być oceniany przez parlament. Wygrał jednak pogląd, że był to sposób na zwiększenie legitymizacji sędziów poprzez zaangażowanuie opozycji oraz zwiększenie przejrzystości procesu nominacyjnego. Procedura wyglądała więc następująco: specjalny panel, złożony z prezesa SN oraz posłów z każdego klubu parlamentarnego, wybierał z listy kandydatów przedstawionych przez premiera i ministra sprawiedliwości, 3 nazwiska, z których premier ostatecznie dokonywał wyboru jednego kanadydata. Stawał on przed komisją parlamentarną, która organizowała publiczne przesłuchanie. Lista nazwisk kandydatów i debaty w specjalnym panelu pozostawały tajne. Choć procedura była bardziej otwarta niż poprzednia, to jednak w dalszym ciągu lista kandydatów zgłaszana do specjalnego panelu pozwalała na umieszczenie na niej kandydatów, których wybór byłby bliższy sercu premiera.W podobny sposób jak sędzia Rothstein zostało nominowanych jednak jeszcze tylko 3 sędziów SN. Wraz z porażką kandydatury sędziego Marca Nadona w 2013 roku – o której więcej piszę pod koniec tekstu – otwartość procesu nominacyjnego została zakończona przez premiera Harpera. W 2014 roku premier nominował sędziów Clémenta Gascona i Suzanne Côté, a rok później Russella Browna (nota bene zastepującego Marshalla Rothsteina) z pominięciem wcześniej stosowanej procedury. Opinia publiczna nie miała więc okazji zapoznania się z ich sylwetkami, jak również poznać ich stanowiska w kontrowersyjnych sprawach, przed zatwierdzeniem ich kandydatur przez premiera. Wśród powodów odejścia od częściowej jawności procedury wyboru sędziów SN wymienia się przede wszytskim osobistą niechęć premiera do sędziów SN, w szczególności jej przewodniczącej Beverley McLachlin, to wśród argumentacji popierającej powrót do sekretnego trybu wyboru, pojawiała się również chęć ochrony potencjalnych kandydatów przed przedostawaniem się informacji o tym fakcie do opinii publicznej. Mogło to zniechęcać część z potencjalnych kanadydatów.Ostatnie dwa lata, gdy u władzy pozostaje rząd kierowany przez Justina Trudeau, wskazują jednak, że procedura nominacji najważniejszych sędziów w Kanadzie podąży raczej w kierunku większej otwartości i jawności. Jest to możliwe dzięki możliwości samodzielnego zgłaszania kandydatur przez wszystkich prawników zarejestrowanych w Kanadzie, spełniających warunki ustawy oraz powołanie niezależnej od gabinetu komisji doradczej – składającej się z 4 prawników nominowanych przez stowarzyszenia prawne oraz 3 nominowanych przez gabinet – która przedstawia krótką listę 3 fo 5 kandydatur. Ostatecznego wyboru dokonuje jednak premier – i nie wiąże go obowiązek wyboru tylko spośród listy przedstawionej przez komisję. Brak pralamentarzystów w komisji doradczej stanowi zmianę w stosunku do procedury używanej przez premiera Harpera. W zamian wprowadzono szerszy proces konsultacji kandydatów z krótkiej listy, w którym uczestniczą m.in. prezes SN, organy prowincji i terytoriów, członkowie gabinetu, przedstawiciele opozycji parlamentanej oraz przewodniczący komisji w Izbie Gmin i Senacie. Wybrany kandydat uczestniczy następnie w publicznym przesłuchaniu przed komisją parlamentarną. W takim trybie w listopadzie 2016 roku premier Trudeau dokonał nominacji Malcolma Rowe, analogicznie przebiegał proces wyboru następcy obecnej prezes SN – sędziego Richarda Wagnera.Przechodząc do mechanizmów chroniących bezstronność sędziów należy wymienić artykuł 99 AK1867. Na jego mocy sędziowie są zabezpieczeni przed usunięciem z powodów politycznych. Przyczyną usunięcia może być jedynie naruszenie „godnego zachowania”, co oznacza na przykład niedołężność, złe prowadzenie się, nienależyte sprawowanie urzędu czy znalezienie się w sytuacji, której nie da się pogodzić z należytym sprawowaniem urzędu. Procedura wymaga wniosku ministra sprawiedliwości lub prokuratora generalnego i rekomendacji Rady Sądownictwa po przeprowadzonym dochodzeniu. Oceny takiego naruszenia dokonują obie izby parlamentu federalnego. Należy podkreślić, że nigdy w historii Kanady nie było przypadku usunięcia z SN lub sądu federalnego, choć procedura została uruchomiona 5 razy.Artykuł 99 to jeden z zapisów gwarantujących oddzielenie władzy sądowniczej od pozostałych dwóch gałęzi władzy i filar ustroju Kanady, nawiązującego do zasad konstytucji Zjednoczonego Królestwa. Separacja ta była wielokrotnie potwierdzana przez SN – który pełni w Kanadzie również rolę sądu konstytucyjnego ostatniej instancji – i uzdalniana koniecznością służenia przez sądy ochronie prawa, w tym praw obywatela. Aby tak działać muszą być niezależne od innych gałęzi władzy, w szczególności od kontroli przez władzę wykonawczą. Zasada taka obejmuje, na podstawie artykułu 100 AK1867, również wysokość i stabilność wynagrodzenia sędziów. Ale także zakaz kontaktu członków gabinetu z sędziami w zakresie spraw, którymi się zajmują sędziowie. Nie uregulowane pozostają, jednakże, o czym wspominałem wcześniej, kwestie spotkań i rozmów sędziów z władzą wykonawczą dotyczące innych tematów. Ta kwestia była elementem kryzysu konstytucyjnego wywołanego nominacją sędziego Marca Nandona do Sądu Najwyższego w 2013 roku i późniejsza decyzja SN o jej nieważności.Sprawę tę warto przeanalizować głębiej, gdyż jest emblematyczna dla podejścia Partii Konserwatywnej do sądownictwa w ogólności. Stephen Harper próbował w 2013 roku nominować do SN sędziego Marca Nadona na miejsce zarezerwowane dla prowincji Quebec. Zgodnie z artykułem 41(d) Aktu Konstytucyjnego z 1982 roku – drugiej części konstytucji pisanej Kanady – zmiany dotyczące składu SN wymagają specjalnego trybu, w którym jednomyślność muszą wyrazić obie izby parlamentu federalnego oraz legislatury wszystkich prowincji. Jednocześnie zgodnie z artykułem 5 i 6 Ustawy o Sądzie Najwyższym sędziowie nominowani na 3 miejsca zarezerwowane w Sądzie Najwyższym dla Quebecu muszą być albo obecnym członkiem palestry w prowincji Quebec albo sędzią Sądu Wyższego lub Sądu Apelacyjnego Quebecu. W momencie nominacji sędzia Marc Nadon nie był członkiem żadnego z tych ciał, pełniąc funkcję sędziego Federalnego Sądu Apelacyjnego. Ustawa nie wspominała, czy sędziowie tego sądu spełniają wymogi Ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczące miejsc dla prowincji Quebec, a w historii nigdy nie próbowano dokonać analogicznej nominacji.W sporze politycznym, który jak na standardy kanadyjskiej debaty politycznej, był bardzo intensywny, padały zarzuty o ingerencję prezesa SN w proces nominacji – Beverly McLachlin zarzucano, że informowała o potencjalnym problemie prawnym ministra sprawiedliwości – a z drugiej strony o jawne pogwałcenie konstytucji przez premiera. Sugerowano bowiem możliwość dokonania nowelizacji Ustawy o Sądzie Najwyższym, w takim zakresie, aby sędzia Nadon spełniał nowe wymogi. Opinie prawne były podzielone, a sprawa legalności nominacji trafiła do sądu. Jednocześnie przed wiele miesięcy sędzia Nadon, mimo złożenia przysięgi, nie mógł orzekać.Spór, po skierowaniu pytania prawnego przez władzę federalną, została ostatecznie rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy w sprawie Reference re Supreme Court Act z 2014 r. Sąd stwierdził w nim, że kandydat na członka SN z prowincji Quebec musi być albo sędzią Sądu Wyższego lub Sądu Apelacyjnego Quebecu albo adwokatem członkiem palestry tej prowincji. Sąd Najwyższy uznał również, że Sąd Najwyższy jest chroniony konstytucyjnie na mocy Aktu Konstytucyjnego z 1982 r., nawet mimo braku obecności ustawy o Sądzie Najwyższym w Załączniku do Aktu Konstytucyjnego z 1982 r. Ustawa o Sądzie Najwyższym, na podstawie zapisu art. 41(d), podlega specjalnej ochronie w zakresie jej nowelizacji. Parlament federalny nie może więc zmieniać jej zapisów samodzielnie. Mimo iż artykuł 101 AK1867 dawał parlamentowi uprawnienia do „powołania, utrzymania i organizacji Naczelnego Sądu Apelacyjnego Kanady i tworzenia innych sądów dla lepszego przestrzegania prawa Kanady” to uprawnienia do zmian w SN w formie ustawy dotyczy tylko tych części, które nie zmieniają konstytucyjnie chronionych elementów budowy Sądu Najwyższego. W rezultacie art. 101 wymaga „aby parlament federalny utrzymywał i chronił podstawowe elementy, które pozawalają Sądowi Najwyższemu pełnić obecną rolę”.Powyższa sprawa ma szczególne znaczenie, z uwagi na konflikt premiera Harpera z Sądem Najwyższym. Jego rząd przegrał w kilku ważnych sprawach przed Sądem Najwyższym, który uznał za niekonstytucyjne ustawy m.in. legalizujące prostytucję, wspomagane samobójstwo, zaostrzające kary za przestępstwa czy możliwość reformy Senatu wyłącznie przez władzę federalną. Wyrokom tym towarzyszyła stała krytyka nadmiernej aktywności sędziów, która, zdaniem rządu, naruszała uprawnienia parlamentu. Również w procesie wyboru sędziego Nadona, jak ustalili dziennikarze, rząd dążył do wyboru sędziego, który w największym stopniu byłby bliski swoimi poglądami konserwatywnemu rządowi. Gabinet próbował przepchnąć kandydaturę Nadona, wiedząc, że może doprowadzić do sporu prawnego. Następnie broniąc swojego stanowiska w tym sporze, próbował używać argumentów politycznych, oskarżając prezesa SN o ingerowanie w prawo władzy ustawodawczej do stanowienia prawa. Ostatecznie jednak, rząd zdecydował się na przesłanie sprawy do tegoż Sądu Najwyższego i podporządkował się rozstrzygnięciu. Pokazuje to z jednej strony granice, których w Kanadzie, nawet w czasie ostrego sporu politycznego władza wykonawcza nie zdecydowała się przekroczyć. Z drugiej strony widać również naocznie, jak ważne jest posiadanie niezależnego ciała, które potrafi obiektywnie ocenić spór.Jakkolwiek możemy oceniać sposób wyboru sędziów w Kanadzie, w szczególności do Sądu Najwyższego, warto pamiętać o tym, że w większości zachowali oni wysoki poziom niezależności od władzy wykonawczej. Spośród sędziów SN mianowanych przez premiera Harpera – w ciągu swoich prawie dziesięciu lat rządów nominował 7 z 9 sędziów SN – jedynie jeden z nich i to jeden raz głosował zgodnie z linią rządu. Ostatecznie w sporze premier-SN, mimo regularnych porażek rządu, nie doszło do złamania podstawowych zasad konstytucji – nikt nawet nie pomyślał o próbach „wygaszenia” kadencji sędziów SN, bądź o zmianie jego organizacji wewnętrznej. Premier Harper, nie unikał jednak bezpośredniego atakowania Sądu Najwyższego, w tym jej prezesa. Mimo wielokrotnego uznawania się za przedstawiciela „suwerena”, nie poważył się jednak na naruszenie zasady państwa prawa – podstawy systemu politycznego Kanady. W Kanadzie panuje bowiem przekonanie, że są regulacje uznane na mocy umowy społecznej w czasie uchwalania konstytucji, co w Kanadzie nastąpiło w 1867 roku oraz w 1982, których nie można przekraczać. Być może regulacje wprowadzone przez premiera Trudeau pozwolą na większe odpolitycznienie procesu nominacji sędziów do Sądu Najwyższego, niemniej zagrożenia związane z politycznymi nominacjami sędziów w sądach znajdujących się w hierarchii niżej, prawdopodobnie nie znikną.

Nota

Jak działają legislatury w terytoriach północnych Kanady w czasie pandemii COVID-19

29.08.2020

Pandemia koronawirusa COVID-19 – bezprecedensowy moment w historii świata – spowodowała zasadnicze zmiany w funkcjonowaniu parlamentów w większości krajów świata. Ograniczenia związane z koniecznością zachowywania dystansu fizycznego i trudności w przemieszczaniu się wpłynęły również na działalność kanadyjskich legislatur. Tak stało się zarówno na poziomie federalnym, jak i w trzech północnych terytoriach. Zmiany te wydają się dobrą okazją, żeby pokazać fragment systemu politycznego Jukonu, Terytoriów Północno-Zachodnich oraz Nunavut.Na tle kontrowersji związanych z hybrydowym modelem funkcjonowania federalnej Izby Gmin interesujące wydaje się spojrzenie na działanie legislatur w Jukonie, Terytoriach Północno-Zachodnich oraz w Nunavut. We wszystkich trzech północnych terytoriach legislatury zarządzają znaczącym segmentem spraw publicznych. Kontrolują również w jaki sposób podejmowane są decyzję przez władzę wykonawczą – w każdym z terytoriów funkcjonują gabinety (rządy) z premierami na czele – w tym te związane z wydatkowaniem funduszy publicznych. Rozbudowany zakres władzy posiadanej przez terytoria (zawarty jest w ustawach federalnych: Yukon Act, Northwest Territories Act oraz Nunavut Act) obejmuje kluczowe z punktu widzenia walki z COVID-19 kwestie ochrony zdrowia czy szkolnictwa. Pod tym względem terytoria niewiele różnią się od prowincji – pomimo kontrastu w ich statusie konstytucyjnym. Co ciekawe legislatury w poszczególnych terytoriach mają odmienne konstrukcje. W Jukonie deputowani reprezentują partie polityczne, a lider tej, która zdobędzie najwięcej mandatów zostaje premierem. Mamy więc do czynienia z klasycznym systemem westminsterskim, choć liczba deputowanych jest mniejsza (19). W pozostałych dwóch terytoriach zgromadzenia ustawodawcze są oparte na tzw. systemie konsensualnym, w którym deputowani wybierani są jako niezależni, bez żadnej przynależności partyjnej. Wyboru członków gabinetu oraz premiera dokonuje cała legislatura już po wyborach, bardzo często uzgadniając decyzje personalne poprzez aklamację. W przypadku Terytoriów Północno-Zachodnich system konsensualny działa od połowy lat 70. XX wieku, a w przypadku Nunavut od momentu pierwszych wyborów, które w tej najmłodszej jednostce terytorialnej w Kanadzie, odbyły się w 1999 r.Wszystkie legislatury terytorialne zostały zawieszone w momencie wybuchu pandemii COVID-19. Zebrały się tylko po to, żeby uchwalić specjalne ustawy na czas kryzysu lub przyjąć budżet, a po zakończeniu tych prac odroczyły swoje posiedzenia do jesieni. Żadne ze zgromadzeń ustawodawczych nie zdecydowało się działać na podobnej zasadzie, jak robi to federalna Izba Gmin albo na wdrożenie modelu wirtualnego, obecnego w innych państwach. Brak alternatywnych form działania legislatur terytorialnych kontrastuje również z decyzjami zgromadzeń ustawodawczych wielu prowincji (m.in. Alberty czy Ontario), które zdecydowały się na funkcjonowanie, ograniczając jednak liczebność deputowanych, którzy spotykają się fizycznie na sali obrad. Co więcej, jedynie w Terytoriach Północno-Zachodnich prowadzone są prace nad możliwością odbywania posiedzeń wirtualnych od jesieni.Zawieszenie regularnych sesji legislatur w terytoriach północnych wynika z kilku czynników. Po pierwsze, z dużego zagrożenia koronawirusem, którego rozprzestrzenienie mogło potencjalnie prowadzić do groźniejszych niż na południu skutków. Ludność w terytoriach mieszka w izolowanych osiedlach, do których dotarcie z pomocą jest utrudnione, a na miejscu nie ma wystarczającej liczby szpitali, jak też personelu medycznego. Silnie rozwinięte są kontakty w ramach rodzin, a liczba osób zamieszkujących jedno gospodarstwo domowe jest wyższa niż średnia ogólnokanadyjska (jest to skutek przeludnienia i problemów mieszkaniowych). Po drugie, elementem, który potencjalnie uniemożliwiłby pracę nawet w zredukowanym składzie przez legislatury, jest zawieszenie połączeń lotniczych na północy. Ta obiektywna przeszkoda, wobec braku dróg kołowych w znacznej części obszaru północnej Kanady, mogłaby zachęcać do połączeń on-line, jednak stan infrastruktury dostępowej do internetu jest również dużo słabszy niż w przypadku południowej Kanady (oparty o łączność satelitarną, która nie jest w stanie zapewnić takiej przepustowości oraz szybkości jak światłowody).Skutkiem zawieszenia legislatur we wszystkich terytoriach jest ukształtowanie się przewagi władzy wykonawczej nad ustawodawczą. Jest to szczególnie niepokojące, biorąc pod uwagę fakt, że w westminsterskiej wersji systemu parlamentarnego nadzorze strony posłów nad rządem jest niezbędny do prawidłowego działania całego systemu władzy. Nie we wszystkich terytoriach przewaga rządu wygląda tak samo, a co więcej nie wszędzie jest to powodem do krytyki. Przyjrzyjmy się sytuacji w poszczególnych terytoriach.JukonOstatnie wybory do jednoizbowego Zgromadzenia Ustawodawczego Jukonu odbyły się w grudniu 2016 r. Przyniosły one zwycięstwo Partii Liberalnej (Liberal Party), której przewodniczący Sandy Silver został premierem (w opozycji pozostaje Partia Jukonu (Yukon Party) oraz Nowa Partia Demokratyczna (New Democratic Party). Ze względu na wybuch pandemii COVID-19, gdy w marcu 2020 r. uchwalono budżet terytorium debata nad nim została skrócona do zaledwie trzech dni (zwykle trwa nawet miesiąc). Wszystkie partie zgodziły się na takie posuniecie, motywowane zagrożeniem epidemiologicznym. Z uwagi na fakt, że legislatura nie zdecydowała się na wprowadzenie żadnej z form wirtualnych posiedzeń deputowani będą mieli szansę na spotkanie na regularnym posiedzeniu dopiero w październiku. Premier Silver przekonywał, że opozycja otrzyma możliwość kontrolowania wydatków publicznych, jednak jak dotychczas nie zdecydowano się na powołanie specjalnej komisji, która mogłaby dać szansę na kontrolę działań rządu. Prowadzone były eksperymentalne próby wykorzystania komisji finansów publicznych (Standing Committee on Public Accounts) – doszło nawet do jednego, zdalnego spotkania 6 maja. Komisja stwierdzała jednak, że nie posiada mandatu do badania aktualnych wydatków rządu czy sposobu działania w związku z pandemią.W Jukonie widoczne jest największe przesuniecie środka ciężkości systemu politycznego w kierunku władzy wykonawczej. I to w tym terytorium taka sytuacja jest najsilniej poddawana krytyce. Wskazuje się, że nie ma możliwości nadzorowania przez deputowanych decyzji podejmowanych przez gabinet terytorialny i brakuje możliwości egzekwowania odpowiedzialności rządu m.in. w zakresie działań zapobiegających pandemii. Niektórzy krytycy uważają wręcz,że doszło do kuriozalnejsytuacji, w której system parlamentarny działa w istocie bez parlamentu. Z drugiej strony należy pamiętać,że w Jukonie, podobnie jak to miało miejsce w innych częściach Kanady, władze regularnie informowały opinię publiczną przy okazji urządzanych trzy razy w tygodniu konwencji prasowych, w których poza urzędnikami zajmującymi się bezpieczeństwem zdrowotnym, dbano również o obecność ministrów rządu.Terytoria Północno-ZachodnieOstatnie wybory do jednoizbowego Zgromadzenia Ustawodawczego Terytoriów Północno-Zachodnichodbyły się 1 października 2019 r. Ze względu na wybuchu pandemii COVID-19 w ekspresowym tempie, na posiedzeniu 16 marca przyjęto tymczasowe prowizorium budżetowe, a następnie zawieszono legislaturę. Miało to zapewnić możliwość skupienia się rządu na reagowaniu na zagrożenie koronawirusem. Od tego czasu legislatura zebrała się tylko raz się na posiedzeniu w dniach 26 maja-12 czerwca. Głównym celem stało się przyjęcie budżetu, ale w porządku obrad, poza szeregiem innych ustaw, znalazł się również projekt ustawy Bill 6. Jego celem jest próba zapewnienia możliwości kontroli władzy wykonawczej przez legislaturę w czasach pandemii. Zgodnie z tym projektem mają być możliwe prowadzenie posiedzeń przy użyciu tele- lub wideokonferencji, a także umożliwienie uczestniczenia w posiedzeniach poszczególnym deputowanym przy pomocy takich środków (o czym decydowałby spiker). Kolejne posiedzenie legislatury zaplanowane jest na 15 października. Choć również w przypadku Terytoriów Północno-Zachodnich widać dominację władzy wykonawczej nad ustawodawczą, to czynione są próby zachowania kontroli nad decyzjami rządu w sytuacji pandemii i otwarcia się na opinię publiczną. Co ważne po dwóch miesiącach, gdy zagrożenie pandemiczne zaczęło się zmniejszać, doszło nie tylko do ważnej dla systemu parlamentarnego debaty nad budżetem, szeregu innych prac ustawodawczych, ale pojawiła się nawet próba przedstawienia wniosku o wotum nieufności. Deputowani mieli więc szansę na kontrolę planów rządu i już podjętych decyzji. Nie mniej jednak, od czerwca gabinet podejmuje szereg ważnych decyzji, również finansowych, bez nadzoru ze strony legislatury. Co więcej, już kilkukrotnie nie informował o ważnych zmianach w obowiązujących regulacjach prawnych, a obowiązujący przez pewien czas zakaz wjazdu do Terytoriów budzi kontrowersje co do zgodności z konstytucją. Podkreślić należy rolę niezależnych mediów, które pełnią ważną rolę kontrolną, wychwytując niespójności w decyzjach władz. Działają również instytucje parlamentarne, takie jak komisarz ds. etyki.NunavutOstatnie wybory w Nunavut odbyły się 30 października 2017 r. Planowane na wiosnę (maj-czerwiec) 2020 r. posiedzenia legislatury w związku z wybuchem pandemii COVID-19 zostały odwołane. Decyzję podjęto dość nieoczekiwanie (choć przez aklamację), gdyż w związku zfaktem braku zakażeń na terenie Nunavut rozpoczęto już działania, aby w sposób bezpieczny zebrać deputowanych w Iqaluit. Bezpośrednim powodem odwołania było ogłoszenie pierwszego przypadku zakażenia COVID-19 w Nunavut, co jednak szybko okazało się fałszywym alarmem. W związku z faktem, że legislatura na posiedzeniu w lutym i marcu przyjęła budżet na rok fiskalny 2020-2021,rząd znalazłsię w komfortowejsytuacji, jeśli chodzi o wydatki w związku z pandemią i nie naciskał na szybkie zwołanie kolejnego posiedzenia. Niemniej jednak, choć następna sesja legislatury zaplanowana jest dopiero pomiędzy 20 października, a 5 listopada 2020 r., to specjalne posiedzenie odbędzie się wcześniej. 13 września legislatura ma przyjąć ustawodawstwo dotyczące działań związanych z pandemią koronawirusa. Zatwierdzone mają być wówczas specjalne wydatki, m.in. na pomoc liniom lotniczym Canadian North. Na deputowanych czekają też dalsze prace na ważnymi ustawami, m.in. dotyczącymi edukacji.Decyzje, które władze Nunavut podjęły w związku z pandemią są oceniane generalnie pozytywnie, szczególnie wobec faktu,że jak dotychczas nie zanotowano przypadku zakażenia COVID-19 w Nunavut. Co więcej przedstawiciele rządu i inni urzędnicy odbywali regularne konferencje prasowe informując o skalizagrożenia, a także środkach, które były wprowadzane, aby przeciwdziałać pojawieniu się wirusa na terenie Nunavut. Należy również pamiętać, że krytyka rządu w ramach system konsensualnego, szczególnie w kulturze inuickiej jest łagodniejsza niż w systemach opartych na konfrontacji partyjnej. Wśród głosów krytyki dominują te związane z polityką opłacania 14 dniowej kwarantanny w hotelach w miastach na południu Kanady dla Inuitów chcących wjechać na teren Nunavut. Co ciekawe krytyki nie uniknął sam premier Joe Savikataaq. Niemniej jednak brak regularnych posiedzeń upośledza funkcję kontrolną legislatury Nunavut. Rząd znalazł się w korzystnej sytuacji, dzięki przegłosowanemu wcześniej budżetowi, jednak ta swoboda działania może budzić niepokój wobec możliwego pogorszenia stanu gospodarki całej Kanady, od której uzależniony jest budżet tego terytorium.

Nota

Jak inuickie terytoria w Kanadzie reagują na pandemię COVID-19

17.08.2020

Spojrzenie na sposób reakcji na pandemię COVID-19 w inuickim regionie Nunavik, zlokalizowanym w północnej części kanadyjskiej prowincji Quebec, stanowi okazję do uzmysłowienia sobie ewolucji, jaka na przestrzeni ostatnich kilku dekad zaszła (i wciąż zachodzi) w systemie politycznym Kanady. Zmiany te następują w związku z odzyskiwaniem praw do samorządu przez rdzennych mieszkańców tego kraju. W przypadku Nunavik, w którym proces ten rozpoczął się najwcześniej, bo już w późnych latach 70. XX wieku, dodatkowo pozwala na obserwację konsolidację władzy regionalnej, w nowe formy, które być może pozwolą na przezwyciężenie trwającego od niemal dekady impasu i pozwolą na połączenie publicznych instytucji samorządowych oraz inuickiej organizacji o charakterze politycznym.Region Nunavik o powierzchni ponad 440 tys. km2, zlokalizowany na północ od 55. równoleżnika, zamieszkuje obecnie około 13 tys. mieszkańców, którzy w przeważającej większości (ok. 91%) mają pochodzenie inuickie. Nunavik składa się z 14 miejscowości (villages), z których największą jest Kuujjuaq (2300 osób). Samorządny region utworzono w 1975 r. na mocy Umowy Zatoki Jamesa i północnego Quebecu (James Bay and Northern Québec Agreement), w której rozstrzygnięto nieuregulowane od czasów kolonialnych kwestie własności ziemskiej na tym obszarze. Na podstawie tego dokumentu stworzono szereg instytucji władzy publicznej dla wszystkich mieszkańców (przede wszystkim rząd regionalny Kativik (Kativik Regional Government, KRG), regionalny zarząd ds. zdrowia i spraw społecznych Nunavik (Nunavik Regional Board of Health and Social Services, NRBHSS) oraz policję regionalną (Kativik Regional Police Force, KRPF) i radę szkolną (Kativik Ilisarniliriniq)), jak również powołano do życia organizację Makivik Corporation, która miała dbać o interesy polityczno-gospodarcze Inuitów, którzy byli stroną umowy (tzw. beneficjentów). Wszystkie te instytucje współpracują ze sobą (jak również władzami prowincji oraz Ottawą) przy dostarczaniu całego szeregu usług mieszkańcom, zajmując się kwestiami takimi jak środowisko, policja, rynek pracy, sprawy społeczne, m.in. opieką nad dziećmi, zasobami naturalnymi, rozwojem gospodarczym, planowaniem przestrzennym czy edukacją.Pierwszy przypadek koronawirusa na obszarze Nunavik zanotowano 28 marca w Salluit, a kolejne w Inukjuak, a przede wszystkim w epicentrum epidemii w Puvirnituq na wschodnim wybrzeżu Zatoki Hudsona, gdzie stwierdzono 14 przypadków. Wydaje się, że po prawie sześciu tygodniach udało się, zatrzymać dalsze rozprzestrzenianie koronawirusa na obszarze Nunavik. Większość przypadków okazało się niegroźnych, a osoby zakażone zaliczają się do kategorii ozdrowieńców. Także w epicentrum zakażeń – Puvirnituq – nie ma obecnie żadnego aktywnego przypadku COVID-19. Wśród przyczyn takiego rozwoju sytuacji wymienia się: szybkość i sprawność działań, uwzględnianie warunków lokalnych, jak również utrzymywanie kontaktu z władzami i instytucjami w miejscach zakażenia oraz mieszkańcami, w tym starszyzną, przy wprowadzaniu obostrzeń. Warto przyglądnąć się dokładniej tym działaniom i instytucjom, w ramach których podejmowano decyzje.Władze Nunavik przystąpiły do działań z pełną świadomością, że region ten, jak i inne izolowane obszary zamieszkiwane przez ludność rdzenną, jest szczególnie narażony na katastrofalne efekty epidemii ze względu m.in. na brak wystarczającej liczby lekarzy (w Nunavik są jedynie dwa małe szpitale (w Kuujjuaq i w Puvirnituq) a w pozostałych miejscowościach dostępna jest jedynie opieka pielęgniarska) i oddalenie od centrów pomocy medycznej (każda poważniejsze działanie wymaga kosztownego transportu lotniczego do szpitali w Montrealu). W historii epidemie niejednokrotnie dziesiątkowały Inuitów (m.in. gruźlica, różyczka czy tzw. hiszpanka). Wśród instytucji publicznych prym wiodła Marie Rochette, dyrektor ds. zdrowia publicznego (director of public health) w NRBHSS, jakrównież Jean-Pierre Larose, szef policji Nunavik i jednocześnie szef wydziału bezpieczeństwa publicznego KRG. Co ciekawe jednak pierwsza z inicjatywą wystąpiła inuicka organizacja Makivik Corporation, która już 17 marca wzywała do powstrzymania się przed podróżowaniem do Nunavik. W porozumieniu z NRBHSS rozpoczęła też proces „prześwietlania” pasażerów na lotniskach, z których odlatywały samoloty do Nunavik. Zamknięcie (lockdown) regionu miało wówczas jeszcze charakter nieoficjalny i podyktowane było chęcią jak najszybszego podjęcia środków zapobiegawczych, ale wkrótce zostało to usankcjonowane prawnie, gdy władze Quebecu ogłosiły wprowadzenie stanu wyjątkowego na swoim terytorium. Wszystkie osoby powracające do Nunavik muszą odbyć 14 dniową kwarantannę przed powrotem (beneficjenci porozumienia z 1975 r. mają ten pobyt opłacany przez Makivik), a obie linie lotnicze obsługujące loty do Nunavik – Air Inuit i Canadian North (których notabene właścicielem jest Makivik) – znacząco ograniczyły liczbę rejsów (dozwolone są transportowe loty czarterowe oraz transport medyczny i niezbędnych pracowników). Ma to kluczowe znaczenie, gdyż dotarcie do miejscowości w Nunavik jest możliwe jedynie drogą lotniczą. Władze szybko zakończyły rok szkolny (uruchomiono dodatkowo zdalne nauczanie). Wprowadzono również obowiązek dystansowania fizycznego, ścisły zakaz zgromadzeń (dotyczący nawet spotkań rodzinnych), jak również godzinę policyjną i zakaz podróżowania skuterami śnieżnymi. Było to o tyle ważne, że jednym z podstawowych problemów, z którymi borykają się północne obszary Kanady jest przeludnienie w domach, co jeszcze w większym stopniu wystawia mieszkańców na ryzyko zakażenia. Wprowadzono również ograniczenia w sprzedaży alkoholu (aby wyeliminowaać sytuacje sprzyjające transmisji wirusa), a także programy pomocy w zakupach osobom starszym i w trudnej sytuacji materialnej. Niezmiernie ważne okazało się szybkie testowanie mieszkańców na obecność koronawirusa, śledzenie kontaktów osób zarażonych, jak również zachęcanie do samoizolacji osób jedynie podejrzanych o bycie zakażonymi. W sprawnym przeprowadzeniu tych działań pomagała wojskowa formacja ochotnicza Canadian Rangers.Prace nad wprowadzeniem w życie regulacji mających chronić mieszkańców Nunavik odbywały się wielotorowo i przebiegało zgodnie z zasadami tzw. zarządzania wielopoziomowego. Zgodnie z tą koncepcją procesy podejmowania decyzji angażują aktorów, którzy pochodzą z różnych porządków polityczno-społecznych i przebiegają nie tylko na poziomie wertykalnym, ale również horyzontalnym. W przypadku pandemii COVID-19 w Nunavik najważniejsze decyzje podejmował Regionalny Komitet Doradczy ds. Przygotowania do Sytuacji Kryzysowych (Nunavik Regional Emergency Preparedness Advisory Committee, NREPAC). Ciało to działa na podstawie ustawy Quebecu Civil Protection Act, która nadała specjalne uprawnienia dyrektorowi generalnemu KRG Michaelowi Gordonowi. W jego skład weszli nie pochodzący z wyborów członkowie NRBHSS, policji KRPG oraz KRG. NREPAC, który 17 marca zebrał się po raz pierwszy w historii Nuanvik, zapewnia codzienną koordynację działań (także tych podejmowanych przez władze poszczególnych miejscowości, co pozwoliło na dostosowywanie działań do konkretnych gospodarstw domowych). Jednak już 3 kwietnia doszło do powstania szerszego ciała – grupy liderów wszystkich sił politycznych w Nunavik (Nunavik Leaders Group, NLG). W jej skład weszli przedstawiciele KRG, NRBHSS, KI oraz Makivik Corporation (Grupa składała się z Charlie Watta, Jennifer Munick, Elisapi Uitangak i Robbie’go Watta). Dołączenie Makivik zapewniało element polityczny, gdyż władze tej organizacji pochodzą z wyborów i mają bardzo silną legitymację oraz wpływy polityczne, a Makivik jest jedyną instytucją o charakterze etnicznym. Przedstawiciele NLG spotykają się dwa razy w tygodniu na wideokonferencjach i koordynują działania (m.in. podział środków finansowych z programów federalnych – choć pierwszą, opóźnioną partię podzielił samodzielnie Makivik).Nie określono czasu, na jaki powołano NLG, a wręcz zapowiedziano, że może zajmować się ona dowolnymi kwestiami po ustaniu pandemii. Być może będzie to więc remedium na kryzys, jaki nastąpił w związku z odrzuceniem w referendum z 2011 r. kolejnej próby konsolidacji systemu władzy w Nunavik. Jednym z jej przyczyn był brak zaufania do elit politycznych ze strony mieszkańców – przede wszystkim większości inuickiej – jak również brak przekonania, że nowa struktura będzie posiadała wystarczająca siłę w konfrontacji z władzami prowincji i federacji dla zapewnienia większej autonomii. Tymczasem jednym z pierwszych wniosków, jakie można wyciągnąć z działań podjętych w okresie pandemii wydaje się przekonanie, że aby utrzymać legitymizację społeczną, nowe struktury muszą nie tylko łączyć wszystkie instytucje istniejące w ramach autonomicznego regionu, ale jednocześnie utrzymać komunikację z organizacjami oraz władzami na poziomie lokalnym. W pierwszym przypadku kluczem jest zapewnienie jednolitego przywództwa politycznego i silnego nadzoru nad podejmowanymi decyzjami (co może pomóc również w prezentowaniu wspólnego stanowiska w przypadku sporu z władzami prowincji, czego przykładem może być konflikt związany z decyzją Quebecu o ponownym otwarciu kopalni niklu Raglan bez konsultacji z Inuitami). W drugiej kwestii niezbędne jest zachowanie elastyczności pozwalającej na dostosowanie działań do warunków lokalnych, co jest możliwe jedynie poprzez wielotorową współpracę i komunikację w terenie (władze poszczególnych wiosek odegrały pierwszoplanową rolę w sprawnym przeciwdziałaniu COVID-19).Choć jest jeszcze zbyt wcześnie, aby z całą pewnością stwierdzić, że liderzy w Nunavik wyciągną podobne wnioski po zakończeniu kryzysu, wydaje się jednak bardzo prawdopodobne, że pandemia COVID-19 zapoczątkuje kolejną próbę reformy systemu władzy samorządnego inuickiego regionu w północnym Quebecu.

Nota

Polityka Rządu Kanady w kontekście koronawirusa

06.08.2020

W Kanadzie pierwszy potwierdzony przypadek zachorowania na COVID-19, który wywoływany jest przez koronawirusSARS-CoV-2, odnotowano w styczniu br.Jak podało Ministerstwo Zdrowia, była to 50 - letnia osoba, podróżująca z Wuhan do Toronto.Z danych dostępnych na worldometers.info wynika, że na dzień 24 czerwca br., wKandzie zakażonych wirusem było 101, 963 osoby. Z jego powodu odnotowano 8, 454 zgony, wyzdrowiało 64, 704 osoby, a aktywnych przypadków zakażenie wirusem według danych jest 28, 805 osób[1]. W przygotowanym zestawieniu Kanada zajmuje 19 miejsce wśród państw dotkniętych pandemią koronawirusa, ustępując w liczbie zakażeń m.in.: Stanom Zjednoczonym (2,424,493), Brazylii(1,151,479), Rosji(606,881),Ukrainie (306,210), Hiszpanii(293,832), Włochom (238,833), Niemcom (192,778) czy Francji(161,267)[2].Mimo pandemii premier Justin Trudeau nie podjął decyzji o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w całej Kanadzie. Dlaczego? wynikało to z rozmów przeprowadzonych z władzami poszczególnych prowincji, ponieważ wprowadzenie takiego stanu oznaczałoby zwiększenie uprawnień rządu, na rzecz zmniejszenia kompetencji właśnie prowincji Kanady. Dlatego władze nie podjęły decyzji o jego wprowadzeniu, ale w każdej z prowincji na mocy obowiązującego w nich prawa, zostały wprowadzone stany nadzwyczajne. Rząd federalny postanowił powziąć szereg działań mających wspomóc osoby dotknięte wirusem, ale także uchronić gospodarkę przed negatywnymi skutkami wynikającymi z COVID-19. Premier J. Trudeau ogłosił, że rząd zwiększył pomoc dla przedsiębiorców z 82 do 107 mld dolarów kanadyjskich (CAD), z których w postaci 75% finansowane mają być pensje dla pracowników oraz w kwocie do 40 tysięcy CAD udzielane pożyczki dla małych firm. Powyższą kwotę rząd, postanowił przeznaczyć także na świadczenie w wysokości 2 tysięcy CAD - na okres 4 miesięcy, dedykowane osobom, które w związku z pandemią straciły pracę, a nie mają prawa do skorzystania z zasiłku. Do początku maja br., taki wniosek złożyło prawie 8 mln Kanadyjczyków co przełożyło się na wypłatę ponad 28 mld CAD. Ponadto emeryci, otrzymali wsparcie w postaci świadczenia od 300 do 500 CAD, a rząd przeznaczył na ten cel 2,5 mld CAD. Premier J. Trudeau zapewnił także pomoc wszystkim prowincjom w walce z wirusem w wysokości miliona CAD.Na podstawie danych kanadyjskiej agencji rządowej Statistics Canada z dnia 19 czerwca br., możemy zauważyć spadki praktycznie w każdym sektorze gospodarki. Sprzedaż żywności w kwietniu spadła o 13%, ponieważ wirus negatywnie wpłynął na pracę zakładów przetwórstwa mięsnego, co było spowodowane pojawiającymi się zakażeniami. W dodatku wtym samym miesiącu odnotowano spadek sprzedaży ropy naftowej o 46% spowodowany małym zapotrzebowaniem na ten surowiec. Co więcej jak podaje Statistics Canada „Sprzedaż hurtowa spadła w kwietniu o niespotykane dotąd 21,6%, ponieważ czterech na pięciu hurtowników poinformowało, że COVID-19 wpłynął na ich działalność. Łączna sprzedaż w kwietniu wyniosła 49,8 mld USD, najniższy poziom od połowy 2013 r.Podczas gdy wszystkie podsektory odnotowały spadki, niższa sprzedaż związana z samochodami stanowiła ponad 40% całkowitego spadku sprzedaży hurtowej. Sprzedaż pojazdów silnikowych, części i akcesoriów spadła o 65%, ponieważ przestoje i słabszy popyt konsumpcyjny poważnie wpłynęły na działalność”[3]. Ważną gałęzią kanadyjskiej gospodarki jest sektor rybołóstwa, który także potrzebuje pomocy, a pracuje w nim ponad 70 tys. osób. Kanada jest istotnym podmiotem na światowym rynku, ponieważ eksportuje produkty do 140 krajów. W związku z tym premier, ogłosił program dla rybołóstwa o wartości 470 mln CAD, a pieniądze mają być przeznaczone na wsparcie finansowe dla rybaków i ich załóg.Powyższe sytuacje spowodowały drastyczny wzrost bezrobocia w Kanadzie, który objął 3 mln osób. Premier J. Trudeau, zadeklarował wsparcie dla osób, które straciły pracę wzwiązku z COVID-19 oraz zapowiedział powołanie rządowego zespołu mającego przygotować swego rodzaju strategię wyjścia kanadyjskiej gospodarki z kryzysu. Nakłada to na rządzących Kanadą, którzy sprawują władzę w państwie federacyjnym o ustroju politycznym będącym monarchią konstytucyjną z parlamentarno-gabinetowym systemem rządów, obowiązek współpracy między rządem federalnym, a parlamentem. Tak było m.in. podczas prac nad wspomnianym powyżej pakietem pomocowym, kiedy to po burzliwej dyskusji parlament zaakceptował plan dla gospodarki. Kwestią sporną był jednak przepis na podstawie, którego rząd otrzymałby czasowe prawo pozwalające na pożyczanie pieniędzy oraz wprowadzanie podatków bez zgody wyrażonej właśnie przez parlament. W toku dyskusji Premier J. Trudeau ostatecznie wycofał się z tego przepisu.Gospodarka kanadyjska tak jak gospodarki innych państw znalazła się w trudnej sytuacji. Stąd w tym kontekście niezwykle ważna jest polityka władz państwowych, ponieważ bez odpowiedniego wsparcia rządowego nie tylko Kanada, nie będzie w stanie poradzić sobie ze skutkami koronawirusa. Utrzymanie miejsc pracy oraz wsparcie dla różnych sektorów gospodarki stały się priorytetami rządów na całym świecie.[1]Strona główna worldometer, Covid-19 CoronawirusPandemic, worldometers.info, https://www.worldometers.info/coronavirus/#countries (dostęp: 24.06.2020 r.)[2]Tamże.[3]Strona główna Statistics Canada, Canadian Economic Dashboard i COVID-19, https://www150.statcan.gc.ca/n1/pub/71-607-x/71-607-x2020009-eng.htm?HPA=1 (dostęp: 24.06.2020)