Logo Thing main logo

Przemiany w sercu Afryki - Burundi. Wywiad z dr. Gratianem R. Bamwenda

Dr Gratian R. Bamwenda

Obecnie Deputy Director – Gatsbyafrica

Poprzednio Consultant Textile Development Unit – Ministry of Industry and Trade

Deputy General  Director – Tropical Pesticides Research Institute


Burundi mimo swojego małego terytorium ma bardzo barwną historię społeczno-polityczną. Czy może Pan ją w skrócie nakreślić?

Zgadza się Burundi to mały kraj położony w regionie Wielkich Jezior w Afryce Środkowo-Wschodniej, o powierzchni 27 834 km². Według danych ONZ w grudniu 2020 r. liczy około 12 milionów mieszkańców, z bardzo niską medianą wieku na poziomie 17,3. W Burundi dwoma największymi grupami etniczno-społecznymi są Tutsi i Hutu gdzie Hutu stanowią znaczną większość społeczeństwa. Od zarania dziejów między tymi dwoma grupami dochodziło do konfliktów. Jednak napięcia przybrały na sile podczas gdy niemieccy i belgijscy administratorzy kolonialni faworyzowali Tutsi nad Hutu. Oczywiście obwinianie mocarstw europejskich o wszystkie postkolonialne problemy byłoby zbytnim uproszczeniem, natomiast na pewno eskalowały wiele z nich.  Od momentu uzyskania niepodległości w 1961 r. krajobraz polityczny został spolaryzowany z wieloma aktami przemocy, spowodowanych różnicami etnicznymi.  Ustrój państwa przyjął rozwiązanie monarchii konstytucyjnej, której przewodziły elity Tutsi. Hutu próbując odsunąć mniejszość Tutsi od władzy, starali się zorganizować zamach stanu, które finalnie się nie powiódł i zwiększył wpływy Tutsi. Po obaleniu monarchii przez wojsko utworzono w 1966 r. Pierwszą Republikę. Spory na tle etnicznym w 1982 r. stały się źródłem napięć i obalenia istniejącego rządu i rozpoczęcia kolejnej II Republiki z prezydenturą Jean Baptiste Bagaza. Za jego rządów doprowadzono do kontroli kościoła rzymskokatolickiego przez Tutsi, którzy uważali, że kościół faworyzuje Hutu. Kryzys w stosunku państwo-kościół stał się motywem do obalenia II Republiki poprzez zamach stanu i proklamowaniu III w 1987 r. Kolejnym prezydentem został również reprezentant Tutsi Pierre Buyoya, który przewodniczył zamachowi stanu. Podczas jego rządów utworzono nową konstytucję w 1992 r., która głownie wskazywała na konieczność posiadania w składzie partii politycznych przedstawicieli Hutu oraz Tutsi. Kolejnym etapem była organizacja pierwszych wolnych i demokratycznych wyborów w 1993 r. Przeciwko Pierre Buyoyi wystąpił Melchior Ndadaye który został pierwszym demokratycznie wybranym prezydentem Burundi. Jego początkowe decyzje dotyczyły ogłoszenia amnestii dla więźniów politycznych i ustanowienie rządu z proporcjonalnym udziałem Tutsi i Hutu. Ndadaye został zamordowany w październiku 1993 roku, po zaledwie stu dniach urzędowania. Fala przemocy która nastąpiła po tych wydarzenia zapoczątkowała wojnę domową. Wówczas przywódcy organizujący zamach stanu i członkowie rządu Ndadaye rywalizowali o władze. W 1994 r. urząd prezydenta objął przedstawiciel Hutu Cypeiren Ntaryamira, który dwa miesiące później zginął wraz z prezydentem Rwandy Juvenal Habyarimana w katastrofie lotniczej niedaleko lotniska w Kigali. Od tego momentu około 200 000 Burundyjczyków zginęło w wyniku  przemocy etnicznej między frakcjami Hutu i Tutsi. Setki tysięcy osób zostało wewnętrznie przesiedlonych lub zostało uchodźcami migrując do krajów sąsiednich.  Znaczna część uchodźców stacjonowała w obozach na terytorium Tanzanii, co również wymagało od władz  pełnej mobilizacji.  Co ciekawe do Burundi również napływali uchodźcy z Rwandy, szukający schronienia przez ludobójstwem i późniejszymi konfliktami politycznymi w kraju. Morderstwo Ndadaye wywołało ponownie represje etniczne, które ostatecznie rozwinęły się w wojnę domową. Był to poważny kryzys, który był nie mniej przytłaczający od wydarzeń w Rwandzie. Niestety najprawdopodobniej w związku z jeszcze mniejszym terytorium i liczbą mieszkańców masowe czystki etniczne w Burundi nie były tak nagłośnione jak kryzys Rwandyjski. Po interwencji ONZ dotyczącej zaprzestania pomocy i wprowadzenia godziny policyjnej utworzono rząd koalicyjny, który nie zahamował trwającego konfliktu. Ponieważ na czele rządu stanął Sylvestre Ntibantunganya z Hutu, armia dowodzona przez Tutsi przeprowadziła zamach stanu i przywróciła Buyoyę na stanowisko prezydenta. Musiał zmierzyć się wówczas nie tylko z niezadowoleniem społeczeństwa i konfliktami etnicznymi wewnątrz kraju , ale również z protestami opinii międzynarodowej i sankcji gospodarczych wystosowanych przeciwko Burundi. Dodatkowo wiele państw nie uznało jego prezydentury za legalną. Wojska Burundi, chcąc zabezpieczyć swoje granice, na krótko interweniowały w konflikcie w Demokratycznej Republice Konga w 1998 roku. Natomiast nowy rząd przejściowy, zainaugurowany 1 listopada 2001 r., podpisał porozumienie o podziale władzy z największą frakcją rebeliantów w grudniu 2003 r. i wprowadził tymczasową konstytucję w październiku 2004 r. Wdrażanie porozumienia było problematyczne, z powtarzającymi się opóźnieniami i niejasnymi perspektywami dla trwałego pokoju. Wybory w sierpniu 2005 r. Radykalnie zmieniły krajobraz polityczny Burundi. Sukces byłych rebeliantów CNDD-FDD, w tym wybór Pierre'a Nkurunziza na prezydenta 19 sierpnia, dał partii szeroką kontrole nad państwem i społeczeństwem. Jednocześnie sektor bezpieczeństwa został gruntownie zrestrukturyzowany, a bojownicy CNDD-FDD stanowią obecnie 40 procent armii. Mają one  być fundamentem zabezpieczenia przed próbami zamachów stanu, które mogłyby zakłócić proces pokojowy, a tym samym gwarantują realizację dalszych reform wymaganych na mocy porozumienia z Aruszy dla pokoju i pojednania.

Obecnie system polityczny Burundi to republika demokratyczna reprezentująca prezydenta, oparta na państwie wielopartyjnym. Prezydent Burundi jest głową państwa, szefem rządu i głównodowodzącym sił zbrojnych. Gabinet składa się z Rady Ministrów powoływanej przez prezydenta. Wbrew konstytucji były prezydent Burundi Pierre Nkurunziza został ponownie wybrany na trzecią kadencję w wyborach prezydenckich w lipcu 2015 roku. Doprowadziło to do ponownej krwawej eskalacji konfliktu wewnątrz państwowego. Władza ustawodawcza to dwuizbowy parlament z Senatem i Zgromadzeniem Narodowym, oba z pięcioletnim cyklem wyborczym. Partie polityczne są prawnie uznawane tylko gdy wykazują przynależność narodową, a nie regionalną lub etniczną. 9 czerwca 2020 roku zmarł Pierre Nkurunziza.

18 czerwca 2020 r. nowym zaprzysiężonym Prezydentem został generał Evariste Ndayishimiye.


Czy powołana w październiku 1988 r. Krajowa Komisja Zbadania Jedności Narodowej poprawiła stosunki między Tutsi i Hutu?

Do pewnego stopnia tak, ale pozostaje pewien brak zaufania i nieufności, który eskalował w latach 90-tych. Nie zdołała jednak zapobiec dalszym podziałom i napięciom między różnymi grupami jak i wewnątrz nich. Natomiast powinna wciąż intensywnie pracować nad zjednoczeniem narodu.


Czy ponad 20 aktywnych partii politycznych zakłóca czy może poprawia demokratyzację kraju?

Doświadczenia z Burundi i krajów sąsiednich pokazują, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Jednak w środowisku wieloetnicznym wiele partii politycznych daje większości obywateli możliwość uczestniczenia w procesach politycznych i demokratyzacyjnych.

Poza parlamentem istnieje wiele partii, które są tylko słabo zakorzenione w społeczeństwie, ale często reprezentują lokalne i regionalne interesy. Ich istnienie więc można lokalnie uznać za pozytywne.


Jak porozumienie z Aruszy wpłynęło na demokratyzację kraju?

 Porozumienie pokojowe z Aruszy było wynikiem intensywnych negocjacji między 20 partiami politycznymi i stowarzyszeniami. Na mediatora został wybrany (przez przywódców Afryki centralnej i wschodniej) Julius K. Nyerere, co powodowało że oczy społeczeństwa Tanzanii również był zwrócone ku Burundi. Tanzania mimo skupienia na swoim terytorium wielu grup etnicznych, nie miała problemów dotyczących braku jedności narodowej czy konfliktów wewnętrznych. Mogła to być jedna z przyczyn, dlaczego to właśnie w Tanzanii mieście Arusza na czele z Juliusem K. Nyere (uważanego za spoiwo narodu tanzańskiego) dokonano prób zakończenia konfliktu wewnętrznego w Burundi. Jego kluczowy wkład w porozumienie był oceniany zarówno pozytywnie jak i negatywnie.

Za cel porozumienia obrano  stworzenie systemu demokratycznych rządów zapewniających bezpieczeństwo mniejszościom etnicznym. Miało dodatkowo zapewnić podział władzy na szczeblu politycznym poprzez podział władzy wykonawczej między prezydentem i reprezentantów z różnych partii politycznych będących przedstawicielami różnych grup etnicznych. Prace trwały również nad zmianami w ustawodawstwie i poprawkami konstytucji. W kwestii bezpieczeństwa zależało negocjatorom na porozumieniu przewidującemu iż różne grupy zbrojne zostaną włączone do istniejącej armii w której ilość osób z jednej grupy etnicznej nie będzie mogła przekroczyć 50 procent. Działania te miały za zadanie równowagę etniczną w siłach zbrojnych, która zapobiegła by przemocy etnicznej i zminimalizowała ewentualność zamachu stanu. Ważną częścią porozumienia dotyczyła wybór nowego prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe po okresie przejściowym. Zaowocowało to wybraniem w 2005 r. Pierre Nkurunziza. Jedna części porozumienia dotyczy właśnie kwestii demokratyzacji kraju, w której ustalono zapisy dotyczące dobrego zarządzania, organizacji partii politycznych i innych instytucji wpływających na politykę. Te zasady zostały później wpisane w nową konstytucję. Można więc powiedzieć, że porozumienie z Aruszy przyśpieszyło formalną demokratyzację kraju z ustanowieniem odpowiednich i zabezpieczających zapisów prawnych przed ewentualnymi próbami odwrócenia tego procesu. Samo porozumienie bardzo poprawiło  i uchroniło funkcjonowanie  kraju przed długotrwałym chaosem. Ale funkcjonowanie rządu jest nadal słabe. Wewnętrzna spójność partii rządzącej jest nadal nieodwracalna.


Pana zdaniem - gdyby nie presja społeczności międzynarodowej, czy demokratyzacja kraju przebiegałaby tak jak obecnie, czy też byłaby bardziej pokojowa?

Udział społeczności międzynarodowej i wywieranie wpływu przez państwa partnerskie EAC jest bardzo ważne dla utrzymania pokoju i stabilności w Burundi. Jednak niektóre sankcje nakładane na Burundi, spowodowały głownie nieodwracalne skutki dla zwykłych obywateli pogłębiających ich ubóstwo. Natomiast najprawdopodobniej gdyby nie takie ostre środki, wiele działań uspakajających sytuację w Burundi mogło by obrać bardziej radykalny kierunek bądź znacznie wydłużyć się w czasie. Ponadto przedstawiciele UE i ONZ mieli swój znaczących wkład podczas prac nad Porozumieniem z Aruszy.


Czy zapisy dotyczące proporcji przedstawicieli Tutsi i Hutu w parlamencie nie pogłębiają podziałów i nie wpływają negatywnie na sytuację w kraju?

To wymaga dokładnej analizy. Zarówno wewnątrz Tutsi jak i Hutu również dochodzi do rozłamów i walki o władzę. Na pewno interdyscyplinarne badania z udziałem naukowców specjalizujących się w dziedzinie politologii, historii, antropologii i socjologii mogłoby dać interesujące odpowiedzi na to pytanie i inne pytania zadane w tym wywiadzie.  Natomiast podżeganie członków partii przeciwko pozostałym członkom lub opozycji nie pomaga. Będąc w Burundi i znając wielu Burundyjczyków nie widzi się jakiejś niechęci do innych obywateli, a wręcz wydaje się, że konflikty te przyczyniły się do skłonności zatarcia różnic  braku podziału. Wielu z nich uważa, że to „władza nie umie ze sobą rozmawiać, a nie społeczeństwo”.


Jak podział władzy zapisany w porozumieniu i konstytucji zmienił system polityczny w kraju. 

Burundi eksperymentowało z podziałem władzy jako instrumentem politycznej demokratyzacji i rozwiązywania konfliktów. Niedawna i niezwykle gwałtowna transformacja polityczna, w szczególności podczas długotrwałego procesu pokojowego, pokazuje, w jaki sposób podmioty krajowe i międzynarodowe znalazły inspirację do negocjowania i projektowania Porozumienia Pokojowego i Pojednania z Aruszy podpisanego w sierpniu 2000 r. oraz konstytucji po transformacji. Podział władzy odegrał zasadniczą rolę w osiągnięciu krótkoterminowego celu zakończenia wojny. Pozwoliło to  również na zmniejszenie  etnicznej rywalizacji politycznej i potencjalnych destabilizujących wpływów elit. Podział władzy, mierzony w odniesieniu do bardziej ambitnych celów w zakresie budowania państwowości, tj. demokracji, praworządności, odpowiedzialnego i skutecznego zarządzania, jak dotąd odegrał znaczącą rolę dzięki równej reprezentacji każdej z zainteresowanych stron. Jest to dobra droga do zakończenia na dobre konfliktu wewnątrz państwa. Natomiast różnorodność etniczna i polityczna we władzy wykonawczej i ustawodawczej nie została jeszcze w pełni wdrożona.


Czy udział Juliusa K. Nyerere'a w negocjacjach w sprawie rozstrzygnięcia sporu doprowadził do większej polaryzacji Burundi, czy do lepszej sceny politycznej?

Jak wspomniałem wcześniej udział Juliusa K. Nyerere w negocjacjach był odczytywany pozytywnie jak i negatywnie. Zespół prowadzony przez Njyerere po początkowej chęci przywrócenia obalonych instytucji demokratycznych w Burundi, zdał sobie sprawę, że w pierwszej kolejności do zakończeniu konfliktu potrzebna jest określenie przyczyny powstałego konfliktu. Następnie ich celem było opracowanie narzędzi restrukturyzacji państwa w takim sposób by zapobiec wszystkim sytuacjom, które wywołały poprzednie konflikty wewnątrz państwowe.  Zauważono wówczas iż zabójstwo prezydenta podkopało zaufanie do sił zbrojnych zdominowanych wtedy przez Tutsi. Nyerere wiedział, że konieczne jest przekonanie społeczeństwa i grup etnicznych do stanowiska iż zakończenia napięć może się udać poprzez rozmowy, negocjacje i kompromisy, będące alternatywą do działań związanych z przemocą.  Niezbędnym było wprowadzenie pluralizmu i odsunięcie kontroli wojska przez Tutsi. Początkowo Nyere chciał, żeby wszystkie zainteresowany strony miały możliwość udziału w negocjacjach. W późniejszym czasie od stołu został odsunięty Pierre Nkurunziza z CNDD-FDD za brak chęci w pojednaniu. Spowodowało to zaostrzenie relacji między ruchem Nkurunziza a zespołem mediacyjnym.  Finalnie CNDD-FDD nie podpisał porozumień. Spowodowało to ,że wiele krajów sąsiednich wdrożyło ograniczenia dla CNDD-FDD - np. ograniczenie ruchu członków CNDD-FDD przez swoje terytoria.  Istnieją głosy twierdzące, że tego typu ruch Nyerere przyczynił się do jeszcze głębszego kryzysu na scenie politycznej Burundi.  Coraz większa niechęć CNDD-FDD i ich radykalizacja w stosunku do porozumienia, była upatrywana w złej strategii prowadzenia mediacji przez Juliusa K. Nyerere. Nieugiętość Nyerere miała moim zdaniem znaczne plusy, które przyśpieszały negocjacje i ustalenia z   pozostałymi członkami porozumienia. Patrząc na zarządzanie projketem sądzę, że Nyerere odegrał znaczącą rolę przyczyniającą się iż pozostali członkowie podpisali porozumienie. Julius Nyerere zmarł w 1999 tuż przed ostatecznym podpisaniem dokumentu. Zastąpił Nelson Mandela.  


Jakie były główne postanowienia porozumienia z Aruszy? Czy były odpowiednie?

Bardzo się cieszę, że padło to pytanie bo rozszerza ono moją myśli z poprzedniej wypowiedzi dotyczącej roli Juliusa K. Nyerere. Konsultacje prowadzące do porozumienia toczyły się w pięciu komisjach. Pierwsza dotyczyła zdefiniowania charakteru konfliktu, druga demokracji i good governance, trzecia pokoju i bezpieczeństwa, czwarta odbudowy i rozwoju i ostatnia gwarancji dotyczących stosowania porozumienia.  Sam tekst dokumentu składał się z pięciu protokołów, pięciu załączników i dwóch dodatków. Nie wdając się w szczegóły prawne, które są dostępna na stronach internetowych, porozumienie przewidywało w pierwszej kolejności zobowiązani stron do doprowadzenia Burundi do pojednania poprzez ustalenie faktów dotyczących pochodzenia i natury konfliktu. Następnie zaproponowano ramy instytucjonalne dla okresu przejściowego, aby stworzyć warunki dla demokratyczniej odnowy poprzez sprawiedliwy podział władz. Kolejna część dotyczyła zakończenia działań wojennych i ustanowienia gwarancji bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli głownie poprzez reformę armii. Samo porozumienie opierało się na trzech zasadach: włączeniu wszystkich stron konfliktu (co jednak nie było przestrzegane, gdy parta CNDD-FDD wówczas zbrojna grupa rebeliantów, nie była ani stroną w negocjacjach ani sygnatariuszem porozumienia), śledzenia tempa zmian negocjacji i wskazania korzyścią płynących z rozmów i kompromisu, oraz przywróceniu praw obywatelom i uwzględnienia unikalnego modelu podziału władzy.

Zgodnie z warunkami porozumienia nowy rząd miał być kierowany przez Pierre Buoyoye (reprezentanta Tutsi) przez 18 miesięcy i Domitiena Ndayizeye (przedstawiciela Hutu) przez następne 18 miesięcy. W 2003 Ndayizeye zastąpił Buyoyę, podpisując finalnie porozumienie pokojowe doprowadzające do zakończenia wojny domowej.

W odpowiedzi czy zasady te były odpowiednie – sądzę, że tak. Dobrym rozwiązaniem było uczestnictwo innych krajów Afryski Subsaharyjskiej w negocjacjach. Często międzynarodowi obserwatorzy nie znając bardzo różnorodnej sytuacji w Afryce Subsaharyjskiej starają się przeforsować rozwiązania, które z powodzeniem zostały wdrożone w ich regionie w ich krajach. Jednak zarówno narzędzia, instrumenty jak i same rozwiązania, nie zdają egzaminu w bardzo skomplikowanych sytuacjach na kontynencie afrykańskim. Sądzę więc, że dzięki tak zróżnicowanemu zespołowi negocjacyjnemu, udało się stworzyć dokument, który zawierał spójne i skuteczne strategie ochrony, pokoju i rozwiązania instytucjonalne oparte na demokracji. Potwierdzeniem sukcesu porozumienia jest fakt, że większość z postanowień została wpisana w nową konstytucję . Jednak spokój został zaburzony ponownie w 2015 roku, kiedy Pieree Nkurunziza  łamiąc zapisy konstytucyjne, kontynuował prezydencję na trzecią kadencję.


Dlaczego prezydent Nkurunziza nie oddał władzy, wiedząc, że łamie konstytucję i prawo Burundi, co doprowadziło do pogłębienia się kryzysu politycznego?

W 2015 roku Nkurunziza wywołał poważny kryzys polityczny, kiedy ogłosił zamiar ubiegania się o trzecią kadencję prezydencką, którą zapowiadał jako ostatnią. Kontrowersje wokół postanowienia konstytucji, że prezydent może sprawować tylko dwie kadencje wyborcze rozpoczęły się kiedy Nkurunziza próbował legislacyjnie dokonać zmiany limitów kadencji. Jego starania  nie powiodły się, więc zaczął argumentować, że po zakończeniu wojny domowej został wybrany przez parlament a nie w wolnych wyborach przez społeczeństwo, stąd ta kadencja nie powinna wpisywać się w limity. Natomiast po zakończeniu dwunastoletniej wojny domowej w Burundi, po raz pierwszy został „wybrany” przez ludność w 2010 r., a zatem kwalifikował się do kandydowania w 2015 r. Burundi znajdowała się wstanie kryzysu politycznego, głównie przez manipulowanie porozumieniem z Aruszy kończącym konflikt wewnątrz państwowy. Sprawa została skierowana do Krajowego Trybunału Konstytucyjnego, który finalnie orzekł, że trzecia kadencja nie narusza konstytucji w związku z tym iż jego pierwsza kadencja nie wlicza się do limitu dwóch kadencji, gdyż tak jak argumentował Nkurunziza został wówczas wybrany przez parlament a nie przez obywateli. W prasie pojawiały się artykułu, że sędziowie zasiadający w trybunale byli zmuszeni do ogłoszenie takiego wyroku, a sędzia, który się pod nim nie podpisał, musiał uciekać z kraju.  

Przemoc, która nastąpiła po ogłoszeniu przez Nkurunzizę w 2015 roku i późniejszej wygranej w trzeciej kadencji, skłoniła ponad tysiąc ludzi do ponownej ucieczki do sąsiednich krajów. Masowe ucieczki i migracje przyczyniły się do powstania na terenie Tanzanii jednego z największych obozów dla uchodźców w na kontynencie Afrykańskim. W 2020 r. Nkurunziza ubiegał się o kolejną kadencję prezydenta. Sama jego chęć kandydowania na czwartą kadencję potwierdza jego brak poszanowania dla porozumienia z Aruszy jak i nowej konstytucji. Natomiast ciekawym tematem do już niejednokrotnie podjętej analizy jest pytanie czy każde państwo powinno kurczowo trzymać się postanowień dotyczących pogłębiania demokratyzacji?


Czy powiedziałby Pan, że Burundi jest, a jeśli nie, to czy kiedykolwiek było w pełni demokratyczne?

Burundi nie jest jeszcze w pełni demokratyczne. Przed społeczeństwie i państwem jest jeszcze długa droga do wypracowania rozwiązań, które na dobre wyeliminowałyby eskalacje napięć społecznych. Każdy kryzys w Burundi opierał się na chęci przejęcia władzy, a nie oddolnie przez obywateli. Ciężko jest powiedzieć dlaczego Burndi nie udało się zakończyć konfliktu między elitami jak i między grupami społecznymi jak w przypadku chociażby Rwandy. Mam nadzieję natomiast, że nowe rządy zmienią trajektorie polityczną kraju.


Jak prognozuje Pan dalszą demokratyzację Burundi?

Jak wskazałem wcześniej, jest jeszcze wiele pracy przed całym państwem i jego obywatelami. Obecnie Burundi dali nie może uporać się z kryzysem politycznym. W ciągu ostatnich dwóch dekach reformy instytucjonalne doprowadziły do znacznej rekonfiguracji władzy. Byli rebelianci stali się kluczowymi graczami politycznymi. Scena polityczna jest nadal podzielona, ale tarcie głownie występując wewnątrz partii. Reformy instytucjonalne dotyczące praw człowieka i zapobiegania ich łamaniu zostały wdrożone „papierowo”, natomiast wciąż nie ma skutecznych mechanizmów do rzeczywistej ochrony ofiar i instrumentów do zniechęcania do politycznego użycia przemocy. Utrzymywane jest w mocy konstytucyjne poszanowanie podziały władzy, ale bez zachowania zasad praworządności. Elity rządzące na pewno powinny odejść od używania przemocy przeciwko opozycji i społeczeństwu nie przychylnemu władzy. Ważną kwestią jest scalenie społeczeństwa w jeden naród ponad podziałami. Natomiast zakończenie konfliktów powinno rozpocząć się właśnie na poziomie elity rządzącej.



Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” w latach 2019-2021

Komentarze