Logo Thing main logo

Droga Ugandy do pokoju, stabilności i demokracji - wywiad z dr Anną Masłoń-Oracz

Droga do wolnej i stabilnej Ugandy jest nadal usłana cierniami. Aby zapewnić stabilny i trwały pokój należy zacząć od stabilizacji na poziomie gospodarczym.  Żeby tak się stało, urzędnicy państwowi, w tym ministrowie i parlamentarzyści, muszą być wreszcie odpowiedzialni przed własnym narodem, a zatem swoimi wyborcami. Wszak Uganda to oficjalnie państwo demokratyczne, gdzie suwerenem jest naród, a nie prezydent Yoweri Museveni, który od 1986r., tj. zamachu stanu, sprawuje tenże urząd. Tylko poprzez realne reformy na poziomie instytucjonalnym, ale także kadrowym, można powstrzymać akceptowaną korupcję i powszechne na każdym szczeblu łapówki, które w ciągu ostatnich 15 lat opiewały na kwoty miliardy dolarów, a powinny zostać przeznaczone na rozwój społeczno-ekonomiczny Ugandyjczyków. Podobnie zjawisko militaryzmu, jakże charakterystyczne dla rozwijających się państw Afryki, nie tylko subsaharyjskiej, zdominowało myślenie partii rządzącej, a armii zapewniło przeznaczenie dużych środków państwowych z budżetu na wymyślone potrzeby i premie dla generałów. Oszacowano, iż wypłaty na ten cel sięgają aż 60 procent całkowitego budżetu Ugandy[1].

O rozmowę na temat tego państwa i jego drogi do pokoju, stabilności i demokracji poprosiłam dr Annę Masłoń-Oracz, pracującą jako adiunkt w Instytucie Zarzadzania, Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Specjalizuje się ona w tematyce polityki gospodarczej i ekonomii rozwoju państw Afryki Subsaharyjskiej. Ponadto do jej obszarów zainteresowań badawczych należy integracja regionalna oraz Smart Specialisation Afryki. Odbyła liczne wyjazdy studyjne do Ugandy, Rwandy, Zambii, Burundi, Tanzanii i Kenii.


JS: Pani Doktor, zanim zaczniemy poproszę o kilka słów wstępu, jako że znamy się już kilka lat i doskonale pamiętam z jakim błyskiem w oczach opowiada Pani o Afryce. Skąd się wzięła ta fascynacja?


AMO: Zaczęło się od pracy wolontariuszki w Polskiej Akcji Humanitarnej, gdzie uczyłam uchodźców z Afryki języka polskiego, a także kultury polskiej w latach 90. XX w. Potem była współpraca akademicka oraz działalność w ramach fundacji zajmujących się projektami w Afryce. Mogę także z dumą przyznać, iż doradzałam Ministrowi Gospodarki Rwandy. Byłam w wielu państwach afrykańskich, a moja fascynacja trwa nieprzerwanie od ponad 20 lat. Obecnie pracuję na SGH jako Kierownik, główny wykonawca i koordynator projektu „Jean Monnet Module on the European Union and the Contemporary Sub-Saharan Africa – an Interdisciplinary Approach – Smart Specialisation – EU Africa/AFROEU”.


JS: Ma Pani za sobą 10 lat studiów oraz 17 lat doświadczenia zawodowego, w tym w środowiskach pozaeuropejskich. Do tego ponad 100 wystąpień i prelekcji na konferencjach zarówno polskich jak i międzynarodowych, oraz publikacje w uznanych czasopismach oraz rozdziały w monografiach.


AOM: Zgadza się. Od szeregu lat związana jestem z rynkiem funduszy pomocowych UE oraz inwestycyjnych, w których to sektorach, jako ekonomista z wykształcenia, realizowałam projekty. Mogę dodać, że pełnię także funkcję wiceprzewodniczącej Zarządu Polish European Community Studies Associaton.

Nie możemy mówić o Ugandzie bez analizowania jest znaczenia w regionalnym ugrupowaniu, które rok rocznie rośnie w siłę, tj. Wspólnocie Wschodnioafrykańskiej. To właśnie wschodnia Afryka uważana jest za perłę inwestycyjną dla przedsiębiorców zainteresowanych tym kontynentem. Subregion ten jest atrakcyjny dzięki względnej stabilności politycznej, sprzyjającej kulturze biznesowej, szybkiemu wzrostowi populacji oraz korzystnej lokalizacji geograficznej. Oprócz Ugandy, do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (East African Community, EAC) należą Burundi, Kenia, Rwanda, Sudan Południowy i Tanzania. Dla lepszego zrozumienia, jak istotna na kontynencie oraz w przestrzeni międzynarodowych stosunków gospodarczych jest tak inicjatywa, posłużę się zobrazowaniem jej zasięgu. Otóż, obszar EAC, tj. jej członków, rozciągająca się na powierzchni ponad 2,5 mln km², a zamieszkuje go ok. 185 milionów ludzi. Oznacza to, iż gdyby Federacja złączyła się w jedno państwo, jej populacja byłaby druga co do liczebności w Afryce i 8 na świecie, a także największa powierzchniowo i odpowiednio 10 na świecie.  Uganda, podobnie, jak każdy kraj w Afryce Subsaharyjskiej prowadzi osobną politykę gospodarczą, co jest zrozumiałe patrząc na relatywnie świeże wspomnienia czasów kolonialnych, gdzie dopiero w 1962r. państwo to wyzwoliło się spod rządów Wielkiej Brytanii.  


JS: Sama zajmuję się współpracą regionalną na terenie basenu Oceanu Spokojnego. Mnogość i różnorodność sposobów oraz trybów współpracy na Pacyfiku są także ściśle powiązane z historyczną przeszłością kolonialną, jakże trudną do pominięcia. Mikropaństwa Oceanii wolą pozostać w jak największym stopniu niezależne, nie przekazując swoich suwerennych kompetencji organizacjom ponadnarodowym, jak ma to miejsce w Europie. Jak jest w przypadku Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej?


AMO: Coraz częstszą praktyką jest współpraca na szczeblu regionalnym i tworzenie wspólnoty regionów, które łączą silniejsze więzi gospodarcze. Wynika to z zagranicznych inwestycji, a zatem ogromnych nakładów finansowych płynących z USA, Chin oraz Europy. Oczywiście pozytywnie oddziałuje to na politykę poszczególnych państw afrykańskich, który są przecież państwami rozwijającymi się, zmagającymi się nie tylko z wdrażaniem narzędzi demokracji, ale przede wszystkim podstawowymi potrzebami cywilizacyjnymi, jak opieka zdrowotna, zapewnienie edukacji podstawowej czy bezpieczeństwo żywieniowe. Ważną zachętą dla inwestorów zagranicznych jest łatwa komunikacja językowa w regionie Afryki Subsaharyjskiej. Językiem powszechnie używanym jest angielski w związku z narzuconą kiedyś administracją przez Imperium Brytyjskie. Jednak największą zaletą jest tutaj możliwość rozmowy w lingua franca regionu, czyli suahili. Większość obywateli pięciu krajów EAC komunikuje się bowiem w tym języku. Należy w tym miejscu dodać, iż Uganda, wraz z Kenią i Rwandą, prowadzą wspólną politykę wizową. Wkrótce dołączyć do nich na Tanzania. Uważam, że to krok milowy tego regionu, niejako symbol jego prawdziwej integracji, który przyczynia się do wzrostu zainteresowania ze strony inwestorów. W 2007r. do krajów członkowskich Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej dołączyła Rwanda i Burundi, które przystąpiły dwa lata później do Unii Celnej EAC. Prezydenci wszystkich pięciu państw partnerskich w 2012 r. ogłosili nową siedzibę Wspólnoty w Aruszy, w Tanzanii. Kolejnym krokiem w wysokorozwiniętej integracji regionalnej było podpisanie w 2013r. protokołu                   w sprawie utworzenia Unii Walutowej (East African Monetary Union, EAMU). Na tej podstawie w ciągu 10 lat państwa EAC zgodziły się na realną harmonizację polityki pieniężnej i fiskalnej, a zatem i standaryzację płatności. Stopniowo będą te państwa dążyć do przyjęcia jednej, wspólnej waluty, a w ostatecznym etapie także powołania Banku Centralnego Afryki Wschodniej. W 2016r. nastąpiło najnowsze rozszerzenie organizacji Sudan Południowy.


JS: Proszę opisać, jak wygląda pozycja Ugandy na tle swoich państw sąsiedzkich, jeśli chodzi o postęp gospodarczy zważywszy jednak na problemy z rozwojem demokracji.


AMO: Uganda stoi przed licznymi wyzwaniami, które mogą wpłynąć na przyszłą stabilność, w tym gwałtownym wzrostem populacji, ograniczeniami w zakresie władzy i infrastruktury, korupcją, niedorozwiniętymi instytucjami demokratycznymi i deficytami w zakresie praw człowieka. A zatem kilka słów o historii demokracji w Ugandzie zanim przejdę do jej roli w EAC. Wielka Brytania aktywnie kolonizowała to państwo już w latach 60. XIX w. poszerzając współpracę o różne umowy handlowe aż do utworzenia Protektoratu Ugandy w 1894r. Co było jednak typowe na brytyjskiego narzucania granic to fakt, że zgrupowana w jednej jednostce państwowej wiele różnych grup etnicznych, które na co dzień ze sobą konkurowały lub po prostu pałały nienawiścią kulturową z pokolenia na pokolenie. Różnice te, czemu trudno się dziwić, przetrwały zarówno czasy kolonialne, uzyskanie niepodległości Ugandy jako „jednolitego” państwa i trwają współcześnie, o czym mogłam się na własne oczy przekonać podczas moich pobytów badawczych. Warto w tym miejscu wskazać na dwie tragedie narodowe: czasy dyktatury „Rzeźnika z Ugandy”, prezydenta Idi Amina w latach 1971-79, a także prezydentura Miltona Obote, który choć doprowadził Ugandę do niepodległości, to jego rządy nacechowane łamaniem praw człowieka, pochłonęły 100 tys. ofiar. Idi Amin z kolei był odpowiedzialny za śmierć 300 tys. przeciwników politycznych.


JS: Stąd tytuł naszego wywiadu: „Droga Ugandy do pokoju, stabilności i demokracji”.


AMO: Ta droga jest bardzo niestabilna w trzeciej dekadzie XXI w. Choć obecny prezydent Yoweri Museveni sprawuje swoje rządu od 1986r. nie możemy zapominać, iż przejął on je w wyniku krwawego, bynajmniej niedemokratycznego, zamachu stanu. Brał on także udział w wojnach domowych ku obaleniu poprzednich władców Ugandy. Słynny jest on wreszcie z przyjmowania aktywnej, tj. wojennej roli w sąsiedzkich konfliktach zbrojnych, z czego najsłynniejszym są wojny domowe (a raczej permanentny stan wojny domowej po straceniu wpływów przez metropolitalną Belgię) w Kongu.


JS: To jednak obecnego prezydenta świat Zachodu stawia jako wzór narodowego i regionalnego lidera, nową generację przywódcy afrykańskiego, który walczy z falą AIDS, przyczynia się do stabilności oraz wzrostu gospodarczego. Chociaż, to on nowelizacją ordynacji wyborczej w grudniu 2017r. zapewnił sobie praktycznie nieskończoną kadencję niwelując próg wieku kandydata na prezydenta.


AMO: I tu dochodzimy do dużych pieniędzy, jakimi dysponuje Uganda, ale także państwa Afryki Subsaharyjskiej. We wrześniu 2020r. świat obiegła wiadomość jakoby Uganda i Tanzania miały zbudować pierwszy duży rurociąg naftowy w Afryce Wschodniej. Otóż oba państwa podpisały umowę na budowę rurociągu zaledwie dwa dni po podpisaniu przez rząd w Kampali (stolica Ugandy) umowy z francuskim gigantem naftowym Total. Prezydent Yoweri Museveni i jego tanzański odpowiednik John Magufuli podpisali 13 września umowę, zgodnie z którą oba ich państwa zbudują ropociąg o długości 1445 km, wart 3,5 mld USD.


JS: Rurociąg, który będzie pierwszym tego rodzaju w Afryce Wschodniej, połączy bogaty w ropę region Hoima w Ugandzie z Oceanem Indyjskim przez port Tanga w Tanzanii. Widać obopólne korzyści dla sygnatariuszy umowy handlowej. Ok. 80% rurociągu będzie przebiegać przez Tanzanię. Oznacza to, że oczekuje się, że projekt stworzy tysiące miejsc pracy w Tanzanii. Prezydent Magufuli dodał, że kraj ten wykorzysta doświadczenie Ugandy do poszukiwania ropy w kilku swoich regionach. Jednak międzynarodowe organizacje praw człowieka alarmują, że ponad 12 tys. rodzin straci przez wykop ziemi pod rurociąg ziemię uprawną, a przez to i środki do życia. Jeszcze na miesiąc przed podpisaniem kontraktu przedłużono termin przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i społeczeństwo proponowanej rafinerii w dystrykcie Hoima. Podobnie jak w przypadku umowy dotyczącej rurociągu, projekt rafinerii z trudem się rozpoczął. Musimy tu pamiętać, że złoża zostały wykryte półtorej dekady temu. Ale kluczowy finansista wycofał się z tamtego projektu w 2016r. a Ugandzie samej trudno było przeforsować jego zasadność. Stąd współpraca sąsiedzka przynosi i będzie przynosić wymierne korzyści.


JS: W tym miejscu należy dodać, iż poprzednia umowa dotyczyła współpracy bilateralnej z Kenią. Ale wówczas Uganda wybrała alternatywną trasę powołując się na kwestie bezpieczeństwa i kosztów po stronie kenijskiej. Ostatecznie do realizacji projektu nie doszło.


AMO: Uganda, jak każde rozsądne państwo kieruje się w swoich działaniach kalkulacją zysków i strat, a ostatecznie zwiększeniem swojej konkurencyjności w regionie i na świecie. Na tle swoich partnerów z Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej posiada ona największe, poza Kenią, liczbę populacji oraz wskaźniki PKB i PKB per capita. Podobnie jak w innych państwach partnerskich, powołano na szczeblu państwowych szereg instytucji, których celem jest wzmocnienie pozycji ekonomicznej Ugandy, przyciągnięciem inwestycji zagranicznych oraz zapewnienia wizerunku stabilnego i przyjaznego inwestycjom rozwijającego się państwa, które pozwala na nieskrępowany i bezpieczny rozwój.  Za przykład takiej instytucji państwowej może posłużyć Uganda Investment Authority (UIA). Warto zauważyć, że państwo to jest najbardziej otwartym krajem na napływ kapitału, ale też osiągającym najwyższy stopień rozwoju. Jednocześnie ma ono najbardziej zdywersyfikowany eksport. Potwierdza to relatywnie wysoka pozycja w raporcie „Doing Business” Banku Światowego, gdzie zdecydowanie najlepsze rozwiązania w swoim regionie posiadają Kenia, Uganda oraz Tanzania.  


JS: A zatem może stwierdzić, iż Uganda osiągnęła już bezpieczny dla swoich mieszkańców poziom pokoju i stabilności, ale jeszcze nie demokracji?


AMO: Byłabym jednak ostrożna w tak jednoznacznym stwierdzeniu. Pamiętajmy, że naruszenia wolności zrzeszania się, zgromadzeń i wypowiedzi były kontynuowane w 2019r., szczególnie gdy władze wprowadziły nowe przepisy ograniczające działalność online i dławiące niezależne media. Rząd aresztował swoich przeciwników politycznych i blokował wiece polityczne i studenckie. Te ograniczenia dotyczące wypowiedzi i zgromadzeń, arbitralne zatrzymania i ściganie jawnych krytyków oraz brak zapewnienia przez rząd odpowiedzialności za wcześniejsze nadużycia nie wróży dobrze wyborom powszechnym w 2021r.


J.S: Dziękuję za Pani czas!


AMO: Przyjemność po mojej stronie. Dziękuję za zainteresowanie Ugandą i sprawami Afryki.


dr Joanna Siekiera
Faculty of Law
University of Bergen, Norway

https://www.uib.no/en/persons/Joanna.Siekiera  


[1]Foundation for Human Rights Initiative: https://www.fhri.or.ug/index.php/pages/whats-new/item/179-uganda-s-path-to-peace-stability-and-democracy-is-still-misty (6.12.2020).

Zdjęcie nagłówka: Kaarli Sundsmo via Pixnio

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” w latach 2019-2021

Komentarze