Logo Thing main logo

Najczęściej czytane

Konflikt o ziemię w RPA. Jego uwarunkowania historyczne, ekonomiczno-społeczne, prawne i polityczne.

Wstęp Afrykański Kongres Narodowy rządzący w Republice Południowej Afryki od ponad ćwierć wieku ogłosił, że w ramach rekompensaty za szkody poczynione przez osoby rasy białej w przeszłości, ziemia należąca do białych farmerów ma być przejęta bez odszkodowania. Co spowodowało, że reforma rolna w demokratycznej Południowej Afryce stawiana jako przykład w tym zakresie dla innych krajów zawiodła? Czy Południowa Afryka najpotężniejszy gospodarczo kraj na kontynencie afrykańskim – członek G-20; ukazywany jako prawie wzorcowy przykład liberalnej demokracji; podzieli los swego sąsiada – Zimbabwe, który z eksportera żywności po decyzji odebrania farm prowadzonych przez białych farmerów stał się uzależniony od pomocy żywnościowej płynącej z Zachodu? Czy przejęcie farm należących do białych zniweluje nierówności międzyrasowe istniejące od ponad 300 lat, czy też okaże się początkiem schyłku potęgi RPA? Dodatkowym istotnym elementem tego konfliktu jest fakt, że biali afrykanerscy farmerzy uważający się za afrykańskie białe plemię, po 300 latach oderwania się od Europy [Harrison 1983], nie mają gdzie wrócić, jak to się stało udziałem np. kolonistów francuskich z Algierii czy angielskich z Kenii. Walka o kontrolę terytorium jest tak stara jak sama ludzkość. Konkurencja o tereny łowieckie między pierwszymi grupami istot ludzkich, które zgodnie z naszą wiedzą pojawiły się w Afryce, były niewątpliwie jednym z zasadniczych czynników ich ekspansji na inne kontynenty. Kilka stuleci przed narodzeniem Chrystusa w ten odwieczny konflikt o ziemię między plemionami zbieraczo-łowieckimi, zasiedlającymi olbrzymie i zróżnicowane obszary Afryki, wtargnął nowy aktor – ludy negroidalne zamieszkujące zachodnią część kontynentu [Posnansky 1981: 533-550]. Opanowały one sztukę wytopu żelaza, które wykorzystane dla celów militarnych (ostrza oszczepów, noże itp.) oraz zastosowane w rolnictwie (np. ostrza motyk), dały im olbrzymią przewagę nad pierwotnymi mieszkańcami wielkichpołaci Afryki. Zostali oni zepchnięci w głąb puszcz, jak Pigmeje, bądź też jak ludy San (dawniej zwani Buszmenami) na tereny półpustynne i pustynne. Proces przejmowania przez ludność negroidalną terenów zamieszkałych przez pierwotnych mieszkańców Afryki trwa praktycznie aż do czasów współczesnych. Próby ochrony obszarów zajmowanych przez plemiona pigmejskie przed ekspansją ludności negroidalnej w Republice Środkowoafrykańskiej, współcześnie podejmują np. misjonarze [Ks. Fijołek 2019]. Pigmeje traktowani są bowiem niejednokrotnie przez ludność negroidalną niewiele lepiej od zwierząt [Naipaut 2015: 171-236]. W przypadku plemion San, zepchniętych przez plemiona negroidalne na bezwodne obszary pustyni Kalahari, zostali oni przesiedleni w drugiej połowie XX wieku przez demokratyczny rząd Botswany, reprezentujący dominujące plemię Tswana, do rezerwatów na tejże pustyni[1]. Na ten spór o ziemię przegrany przez pierwotnych mieszkańców Afryki z ludami negroidalnymi, które opanowały już praktycznie całą Afrykę Subsaharyjską, nakłada się konflikt o zajmowane terytoria między samymi plemionami negroidalnymi. Najpoważniejszy z nich i tlący się w wielu rejonach do czasów współczesnych, to konflikt między osiadłą ludnością rolniczą, a plemionami pasterskimi. Echem i to bardzo krwawym tego sporu o terytoria i władzę między tymi dwiema społecznościami była rzeź ludności Tutsi (potomkowie pasterzy, który dotarli w XVI-XVII wieku) przez Hutu (plemiona rolnicze, które wyparły pierwotnych mieszkańców tych terenów – plemiona Pigmejów Twa) w Rwandzie w roku 1994 [Dowden 2008: 223-254]. Współcześnie walka o ziemię, w tym dostęp do wody, jest także ważnym źródłem konfliktów między dwoma głównymi plemionami Dinka i Nuer, zamieszkującymi najmłodsze państwo afrykańskie – Sudan Południowy. Ten kraj, który ma możliwość wyżywienia nie tylko własnej ludności ale także mieszkańców całego kontynentu, w wyniku walk wewnętrznych, jest ogarnięty pandemią głodu i znajduje się w stanie klęski humanitarnej, uznawanej przez wiele organizacji pomocowych za największą w świecie. Do walki o kontrolę terytoriów na południe od Sahary (Afryka Subsaharyjska) w XVI-XVIII wieku zaczęły się włączać nowi gracze - reprezentanci mocarstw europejskich. Doprowadziło to w wyniku tzw. Wyścigu o Afrykę (Scramble for Africa), do podziału całego kontynentu między mocarstwa europejskie, co zostało usankcjonowanej na Kongresie Berlińskim w 1884/5 roku. Kolonizatorzy wprowadzili zróżnicowaną politykę w stosunku do podbitych terytoriów, w tym także dotyczącą przejmowania ziemi należącej do tubylców przez białych [Pakenham T. 1992]. Kolonie afrykańskie były najczęściej rządzone przez niewielką liczebnie grupę przedstawicieli państwa europejskiego, za pośrednictwem afrykańskich lokalnych przywódców. Masowe osadnictwo białych i rugowanie z ziemi tubylców miało miejsce w Algierii, Kamerunie, Kenii, Zimbabwe, w regionach o sprzyjających europejczykom klimacie [Dowden 2008: 51-89]. W krajach tych proces dekolonizacji wiązał się z gwałtownymi walkami między broniącymi farm białymi osadnikami i reprezentującymi ich rządami, a oddziałami partyzanckimi dążącymi do uzyskania niezależności od kolonizatorów. Konflikt o ziemię nie skończył się jednak wraz z uzyskaniem niepodległości przez kraje afrykańskie, mimo obfitości wolnych terenów. Wbrew potocznym wyobrażeniom Afryka jest bowiem kontynentem na którym znajduje się nadal największy w skali światowej areał ziemi, który może być wzięty pod uprawę [ECA/ADF 2012: 2]. Specjaliści zgadzają się, że w Afryce aż do XX wieku, a niektórych przypadkach także obecnie, w wielu regionach istnieją znaczące rezerwy ziemi, która może być użytkowana rolniczo [Austin 2008: 1003]. Tym niemniej brak ziemi uprawnej w wielu rejonach Afryki, był i jest zarzewiem licznych konfliktów wewnątrz i między państwowych. Będą one niewątpliwie narastały ponieważ liczba ludności w Afryce, szczególnie w jej Subsaharyjskiej części gwałtownie rośnie. Afryka jest kontynentem o najszybszym wzroście ludności[2]. Prymitywne metody uprawy ziemi w połączeniu z boomem demograficznym spowodowały, że Afryka z kontynentu eksportującego żywność stała się importerem netto żywności [Badiane, Odjo and Collins (Eds) 2018: 5]. Pod władzą imperiów kolonialnych w latach 30-ych XX wieku,była eksporterem żywności, w 1950r był samowystarczalny pod tym względem, od 1980r stał się importerem żywności [ Wyk 2001: 16-17]. Wzrost produkcji żywności nie nadąża za gwałtownym przyrostem populacji. W ciągu ostatnich trzech dekad produkcja żywności na głowę zmniejszała się rocznie o 1,5% rocznie, gdy przyrost ludności w tym samym okresie wynosił 3% [Korieh 2003: 417-433]. Stagnacja produkcji rolnej, w połączeniu z eksplozją liczby ludności, jest przyczyną pandemii głodu w Afryce. W 2018 roku 256 milionów Afrykanów czyli 20% populacji było niedożywionych. Z tej liczby 239 milionów żyło w Afryce Subsaharyjskiej, zaś 17 milionów w Afryce Północnej. Co gorsze liczba ludzi niedożywionych na tym kontynenciewzrasta od 2014 roku, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w wymiarze procentowym w stosunku do całej populacji. [FAO, ECA and AUC 2020: s.XII]. Problem ten narasta w Afryce mimo różnorakich deklaracji politycznych i programów pomocowych ze strony państw rozwiniętych oraz działań podejmowanych przez rządy państw afrykańskich[3].Krajem, który zasadniczo różni się pod wieloma względami od pozostałych państw Afryki, także pod względem rozwiązywania problemów związanych z własnością ziemi, jest Republika Południowej Afryki. Ten położony na krańcu kontynentu afrykańskiego kraj zajmuje powierzchnię prawie czterokrotnie większą od Polski - 1 219 602 km2 [Republika Południowej Afryki [w:] Afryka. Popularna Encyklopedia Powszechna. Kontynenty i Państwa, 2000: 305-306]. Większość powierzchni kraju zajmuje wyżyna sięgając powyżej 1500 m. n.p.m. RPA jest relatywnie suchym krajem o średniej ilości opadów około 500 mm. Począwszy od 1652 roku, kiedy Holendrzy założyli Kapsztad, stanowiący punkt zaopatrzeniowy dla ich statków, na terenie dzisiejszej Afryki Południowej narastała konkurencja o kontrolę nad ziemią między białymi osadnikami, a miejscową ludnością – początkowo plemionami San i Khoikhoi, a następnie plemionami afrykańskimi [Gąsowski 2006]. Od przejścia od systemu apartheidu do demokracji w 1994 roku, rząd reprezentujący czarną większość podejmował różnorakie próby, aby doprowadzić do zwiększenia powierzchni ziemi w posiadaniu Afrykanów. Niepowodzenia tych programów oraz nacisk ze strony radykalnych partii spowodował, że rząd RPA zdecydował się na podjęcie działań zmierzających do zmian w konstytucji, umożliwiających przejmowanie bez odszkodowania ziemi należącej do białych farmerów. Czy katastrofalne skutki podobnej decyzji podjętej w Zimbabwe, w której zagarnięcie farm należących do białych doprowadziło do zmiany statutu tego kraju ze znaczącego eksportera produktów rolnych do państw skazanego na pomoc żywnościową, zostaną uwzględnione przez rząd RPA? Żeby zrozumieć istniejącą sytuację oraz podjąć próbę oceny ewentualnych skutków wywłaszczenia białych z ich gospodarstw należy uwzględnić czynniki historyczne, gospodarcze, społeczne, prawne i polityczne oddziaływujące na sytuację w RPA.Historyczne uwarunkowania konfliktu o ziemię w RPA Najstarszymi mieszkańcami Południowej Afryki, żyjącymi także współcześnie są plemiona San (zwane dawniej Buszmenami)[4]. Potwierdzają to najstarsze malowidła pozostawione przez nich, liczące ok. 20 tysięcy lat. Plemiona San żyjące prawie do naszych czasów na poziomie epoki kamienia łupanego zawierały sojusze, ale często prowadziły ze sobą walki o najlepsze tereny. Około 2 tysiące lat temu niektóre spośród grup San opanowały umiejętność chowu owiec i kóz, a następnie bydła dając początek grupom Khoekhoe (dawniej zwane Hotentotami). Mniej więcej w tym samym okresie, a więc na początku I tysiąclecia negroidalne ludy Bantu[5] rozpoczęły ekspansję na tereny południa Afryki wypierając z nich oryginalnych mieszkańców tych ziem – plemiona San [South Africa Yearbook 2018/19. History. The early inhabitants 2019: 2]. Ukształtowanie terenu, a przede wszystkim skąpe opady, wpływały w sposób zasadniczy na kierunki przemieszczenia i zasiedlenia przez ludy negroidalne [Republika Południowej Afryki [w:] Afryka. Popularna Encyklopedia Powszechna. Kontynenty i Państwa 2000: 305-306]. Na terenach obecnej RPA, które zajęły plemiona Bantu, po grupach San pozostały w językach plemion Zulu i Khoza jedynie tzw. dźwięki klik oraz pewne zmiany w budowie ciała tamtejszych plemion afrykańskich. Jednakże plemiona negroidalne nie zasiedliły pustyń zachodniej RPA oraz obszarów prowincji kapsztadzkiej (dzisiejsza Prowincja Przylądkowa Zachodnia i Przylądkowa Północna). Tereny te były zamieszkane aż do przybycia białych kolonistów w XVI-XVII wieku, jedynie przez plemiona San i Khoekhe [South Africa Yearbook 2018/19. History. The early inhabitants 2019: 2].Pierwszym trwałym osiedlem założonym w roku 1652 na terenie Południowej Afryki przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską VOC (Vereenigde Oost-Indisch Compagnie) był Kapsztad, który stanowił punkt zaopatrzeniowy w żywność i wodę dla statków płynących do holenderskich kolonii w Indonezji. Tereny zajmowane przez holenderską Kolonię Przylądkową powiększały się w wyniku zakupu bądź też zaboru terenów, które poprzednio wykorzystywały dla swoich stad plemiona Khoikhoi. Wyposażeni w broń palną europejscy osadnicy bez większych problemów przejmowali tereny bronione przez ludy, znajdujące się jeszcze na poziomie epoki kamienia łupanego. Tubylców dziesiątkowały także zawleczone z Europy choroby, na które nie mieli odporności, w tym szczególnie ospa. Europejscy osadnicy uprawiający ziemię byli najczęściej pochodzenia holenderskiego, stąd zaczęto ich nazywać Burami (boer- chłop po holendersku), bądź Afrykanerami[6]. Jako pracowników na tych farmach najczęściej zatrudniano ocalałych przedstawicieli plemion Khoikhoi. Potomkowie tubylców z białymi osadnikami zwani Koloredami stanowią do dnia dzisiejszego znaczącą część ludności RPA (prawie 10% ludności), w tym w szczególności terenów w południowo-zachodniej części tego kraju. Język, którym się posługiwali się Burowie – staroholenderski z naleciałościami języków tubylczych, z domieszką angielskiego, dał początek odrębnemu językowi afrikaans używanemu nie tylko przez Burów ale i Koloredów. Przejęcie Kolonii Przylądkowej przez Anglików na przełomie XVIII i XIX wieku spowodował wzrost napięć między nową władzą, a głównie holenderskimi osadnikami. Doprowadziło to w latach 1834-1840 do masowego exodusu Burów (czyli 1/4 populacji Afrykanerów) wędrówkę na północ i północny wschód na tereny niespenetrowane przez białego człowieka. Wędrówkę tę nazwano Wielkim Trekiem, a ich samych Voortrekkerami.Zbuntowani Burowie mieli ułatwione zadanie w swojej ekspansji, ponieważ tereny na północ od Kolonii Przylądkowej okazały się wyludnione w rezultacie wojen prowadzonych przez Zulusów pod wodzą Czaki, co nie oznacza, że nie dochodziło do częstych starć między Voortrekerami a okolicznymi plemionami Afrykanów [Pamiętniki prezydenta Krügera. 1903]. Całe południe kontynentu ogarnęły walki. Proces ten wywołany agresywną polityką militarną Czaki został nazwany Mfecane w języku Nguni , co znaczy 'zniszczenie', „totalna wojna”, w językach Sotho zaś – Difaquane bądż Lifaquane, co znaczy „wymuszona migracja”. Na zajmowanych w efekcie tych walk i przemieszczeń powstały nowe twory polityczne jak utworzone przez grupę Ngwane-Dlamini – państwo Suazi, plemię Basotho utworzyło państwo Lesotho, zaś Burowie kilka jednostek państwowych, z którymi najtrwalszymi okazały się dwa położone na północ od Kolonii Przylądkowej - Wolne Państwo Oranie oraz Republika Transwalu. Odkrycie diamentów na terenie Wolnego Państwa Oranie w 1867r, a dwie dekady później w 1886r olbrzymich złóż złota w Transwalu spowodowało, że Wielka Brytania zdecydowała się na zbrojne zajęcie tych terytoriów. W wyniku tych działań, z których najpoważniejszymi była wojna bursko-angielska 1899-1902 roku, doszło do podporządkowania terenów dzisiejszej Afryki Południowej władzy brytyjskiej. Znalazło to zwieńczenie w podpisaniu umowy pokojowej między Brytyjczykami, a Afrykanerami w Vereeniging w 1902r., zaś w 1910r. utworzenie Związku Południowej Afryki jako dominium brytyjskiego [Gąsowski 2006: 49-84]. Nie spełniły się nadzieje Afrykanów, że uzyskają status zbliżony do białych. Przedstawiciele czarnych elit zdecydowali się więc na powołanie w 1912 roku Narodowego Kongresu Tubylców Południowej Afryki (SANNC) poprzednika Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC). Drastyczną decyzją, ograniczającą prawa Afrykanów, była uchwalona w 1913 roku ustawa ziemska dla tubylców (Native Land Act) ograniczający prawo do posiadania ziemi przez tubylców jedynie do rezerwatów. Zgodnie z tą ustawą pięciu milionom Afrykanów przypadło 7% ziemi, gdy 349 937 białych osadników uzyskało 93% ziemi [Final Report of the Presidential Advisory Panel on Land Reform and Agriculture 2019: 15]. Ubocznym, ale zamierzonym skutkiem ograniczenia możliwości posiadania ziemi przez Afrykanów było zapewnienie taniej siły roboczej do pracy dla białych, przede wszystkim w kopalniach. W trzy dekady później zakaz nabywania ziemi objął także Hindusów (Asiatic Trading ansd Occupation of Land Act – 1943). Po zwycięstwie w roku 1948 Partii Narodowej (National Party) reprezentującej Afrykanerów i wprowadzeniu polityki apartheidu[7], jako obowiązującej w kraju, w wyniku wprowadzenia kolejnych aktów ustawodawczych, dochodziło do dalszego ograniczenia praw ludności niebiałej, w tym także ograniczanie prawa do ziemi. Kamieniem węgielnym segregacji rasowej stała się Ustawa terytorialna (Group Areas Act of 1950), która wprowadziła przymusowy rozdział zamieszkania w zależności od koloru skóry. Stała się ona podstawą do wysiedlania Afrykanów, Koloredów i Hindusów z rejonów zarezerwowanych wyłącznie dla białych. Szacuje się, że w okresie rządów aparteidu przymusowo wysiedlono 3 miliony ludzi. Wyrazem reakcji na te ograniczenia było zamieszczenie w uchwalonej przez opozycyjne do rządu grupy polityczne w roku 1955 „Karcie Wolności” (Freedom Charter) m.in. postulatu znacjonalizowania przemysłu, banków bogactw mineralnych i ziemi. Nie zmieniło to polityki rządu i w wyniku kolejnej ustawy – Bantu Self-Governance Bill z 1959r., Afrykanie mieli żyć w wydzielonych ośmiu homelandach, zgodnie ze swoją tradycją i umiejętnościami. Nie mogli w nich mieszkać biali, a jedynie Afrykanie podporządkowani wodzom plemiennym. Ci zaś, przymusowo wysiedlani z rejonów zarezerwowanych przez białych, zostali przesiedlani do homlandów, przyczyniając się do nadmiernego zagęszczenia ludności, a w konsekwencji do często rabunkowej eksploatacji ziemi i jej erozji na dużą skalę. W następnej dekadzie cztery z tych homelandów zostały przekształcone w kontrolowane przez RPA 'niepodległe” Bantustany: Transkei, Bophuthatswana, Venda i Ciskei [Gąsowski 2006: 85-209].Rekcją na potępienie polityki apartheidu przez Wielką Brytanię było zerwanie formalnych więzów z tym krajem (czyli uznanie zwierzchności monarchy brytyjskiego) i przekształcenie Związku Południowej Afryki w Republikę Południowej Afryki w 1961 roku. Protesty i strajki czarnej ludności dotkniętej zarówno pogarszaniem sytuacji ekonomicznej jak i opresyjnym prawodawstwem apartheidu doprowadziło do częstych przerw w pracy firm przemysłowych. W połączeniu z bojkotem międzynarodowym RPA rząd tego kraju zmuszony został do podjęcia rozmów z grupami opozycyjnymi. Po długich negocjacjach między rządem kierowanym przez F.de Klerka a opozycyjnymi grupami i partiami doszło w kwietniu 1994r. do demokratycznych wyborów, w których wzięli udział wszyscy obywatele kraju bez względu na kolor skóry. Bantustany zostały włączone do RPA, zaś w Rząd Jedności Narodowej ogłosił program wsparcia także poszkodowanej przez apartheid ludności wiejskiej [White Paper on Reconstruction and Development Programme, 1994: 43]. W ramach tego programu przewidziano następujące działania: zaopatrzenie w wodę i kanalizacja regionów wiejskich, pilotowe programy reformy rolnej – po jednym w każdej z prowincji, restytucja ziemi, redystrybucja ziemi, wsparcie małych gospodarstw.Sprawy związane z zapowiedzianą w 1994 roku reformą rolną zostaną omówione w kolejnych rozdziałach.Sytuacja ekonomiczna i społeczna a konflikt o ziemię.Gospodarka Południowej Afryki, w tym i sektor rolny jest nieporównywalnie lepiej rozwinięty niż w którymkolwiek państwie kontynentu. RPA jako jedyny kraj afrykański należy do grupy G-20 - najlepiej rozwiniętych państw świata. RPA zajmując tylko 3% powierzchni kontynentu i 5% populacji; odpowiada za 30% PKB Afryki oraz 84,8% PKB całego ugrupowania SADC[8]., wytwarzając 45% elektryczności konsumowanej na kontynencie afrykańskim [UNDP 2003: 253; NEPAD 2013: 15; South Africa Yearbook 2018/19.(2019) Economy, 2019: 17]. Struktura gospodarki RPA jest bardzo podobna do istniejącej w rozwiniętych krajah zachodnich i diametralnie różni się od pozostałych krajów kontynentu. Rolnictwo dostarcza tylko 2% PKB, przemysł 29,7% PKB, zaś usługi 67,5% PKB (dane z 2017r) [South Africa World Factbook, odczyt 15.11.2020].W celu lepszego zrozumienia aktualnej sytuacji ekonomiczno-społecznej i możliwych zmian związanych z deklarowanym przejęciem ziemi należącej do białych farmerów bez odszkodowania, zostanie ona przedstawiona nie tylko statyczne w wymiarze aktualnym, ale także skrótowo w ujęciu dynamicznym.Przez stulecia tym ubogim położonym na południowym krańcu Afryki regionem nie wykazywały zainteresowania rozliczne państewka arabskie, Indie czy Chiny. Podobnie traktowali tę część Afryki Europejczycy. Portugalczycy, którzy jako pierwsi opłynęli Afrykę (Bartolomeu Diaz w 1488r) i założyli kolonie na wschód (Angola) i zachód (Mozambik) od Południowej Afryki, nie podjęli próby kolonizacji tych terenów. Także Holendrzy którzy w 1652r założyli Kapsztad traktowali ten teren jako punkt zaopatrzeniowy dla statków płynących do i z ich kolonii w dzisiejszej Indonezji. Podobnie Brytyjczycy, którzy usunęli Holendrów po raz pierwszy w 1795 roku, a na stałe w 1806 roku, traktowali Kapsztad jako strategiczny punkt kontrolujący drogę morską do brytyjskich kolonii w Indiach. Dopiero odkrycie bogatych złóż mineralnych: diamentów w Kimberley w roku 1867, a następnie złota w Transwalu w roku 1886, spowodowało, że Wielka Brytania zdecydowała się na likwidację burskich państw – Wolnego Państwa Oranie oraz Republiki Transwalu i przejęła kontrolę nad tym regionem.Wiele krajów Afryki ma porównywalne z RPA, a nawet bogatsze zasoby mineralne. Specyfiką Południowej Afryki jest to, że wiele z minerałów jak np. złoto występuje w bardzo ubogich złożach (7g złota na tonę złotonośnej skały w największym na świecie zagłębiu złota Witwatersrandu) i zalega na dużych głębokościach (diamenty w głębokich kominach kimberlitowych, rudy złota wydobywane z głębokości 2-3 kilometrów), co stało się czynnikiem determinującym powstanie przemysłu maszyn i urządzeń umożliwiających wydobycie i ekstrakcję tych surowców.Trudność w dostępie do złóż i stosunkowo niewielka zawartość czystej substancji w wydobytej rudzie stanowi kluczowy czynnik do zrozumienia przyczyn niezwykłego, jak na warunki afrykańskie, rozwoju gospodarczego Południowej Afryki i jej znaczenia w świecie, ale także jeden z podstawowych elementów wyjaśniających aktualne zachowanie się najważniejszych aktorów sceny politycznej w RPA. Niska zawartość złota w zalegających głęboko złożach wymusiła wypracowanie oryginalnej techniki wydobycia i ekstrakcji, co dało początek rozwojowi przemysłu górniczego i przetwórstwa minerałów w Południowej Afryce na wielką skalę. Trudności w zmechanizowaniu prac powodowała konieczność zaangażowania w miejsce białych górników, których praca była nazbyt kosztochłonna, korzystano więc z siły ludności afrykańskiej nieraz sprowadzanej z sąsiednich krajów. Eksploatacja kopalń południowoafrykańskich wymagała znacznych nakładów kapitału, a z biegiem czasu jego koncentracji i powstania sprawnego nowoczesnego systemu bankowego, nie ustępującego standardom zachodnim [Gąsowski 2006: 39-41].Trzy czynniki - praca, kapitał, inwencja inżynierska - decydują od ponad 100 lat tak o sytuacji gospodarczej i politycznej wewnątrz kraju, jak i o znaczeniu Południowej Afryki na świecie.W okresie tak krytykowanego apartheidu ówczesny rząd nie pozwalał firmom południowoafrykańskim na transfer wypracowanego w RPA kapitału zagranicę. O koncentracji kapitału świadczyć może fakt, że największa z ówczesnych firm górniczych AngloAmerican w 1985 roku miała 54% udziału w giełdzie Johannesburga – 12 największej giełdy w świecie [Gordin 2008: 41]. W rezultacie zakaz wywozu kapitału, środki wypracowane przez ten i inne konglomeraty ze sprzedaży bogactw mineralnych były kierowane na inwestycje krajowe. Dzięki temu wybudowano infrastrukturę drogową, zdrowotną, finansową, naukową, przemysł przetwórczy, niejednokrotnie przewyższający odpowiedniki w rozwiniętych krajach Zachodu. Przykładami osiągnięć naukowo-technicznych z tego okresu były: pierwszy przeszczep serca u człowieka dokonany w Kapsztadzie, opanowanie techniki gazyfikacji węgla na skalę przemysłową[9], mimo restrykcji skonstruowanie bombę atomową. Przykłady podobnych osiągnięć z okresu apartheidu można mnożyć.O potencjale ekonomicznym i ludzkim stworzonym w okresie apartheidu świadczy dobitnie także ekspansja dużych firm południowoafrykańskich na rynki światowe po 1994 roku. Dzięki zgodzie prezydenta Mandeli, olbrzymie konglomeraty południowoafrykańskie takie jak AngloAmerican przeniosły swoje główne siedziby do krajów Zachodnich i dokonały znaczących inwestycji poza RPA [Games 2003: 1, African Development Bank 2020: 27]. Poprzez inwestycje ze środków własnych i uzyskanych na giełdach zachodnich, stały się w swoich kategoriach często czołowymi firmami w skali światowej np. górnicza firma Anglo-American, czy Browary Południowoafrykańskie (SAB), które po fuzji z konkurencyjną firmą, pod nazwą SABMiller stały się drugim producentem piwa w świecie [Gąsowski 2003: 155-166]. W rezultacie zgody rządu ANC na wywóz kapitału z RPA, uzależnienie właścicieli największych korporacji południowoafrykańskich od sytuacji wewnętrznej w RPA zmniejszyły się dramatycznie. W okresie schyłkowym apartheidu, gdy krajem wstrząsały strajki, przedstawiciele wielkiego biznesu wbrew wyraźnemu zakazowi rządu prowadzili rozmowy z przedstawicielami ANC zagranicą poszukując sposobu na uzyskanie stabilizacji w kraju [Seccombe 2013]. Obecnie firmy te dzięki zgodzie N. Mandeli na transfer kapitału zagranicę, tylko w niewielkim stopniu są uzależnione od sytuacji politycznej w RPA i ewentualnych strajków czy innych zaburzeń w funkcjonowaniu gospodarki. Zgoda na transfer kapitału z RPA, którego rząd do upadku apartheidu nie pozwolił wywieźć zagranicę, jest w ocenie autora tej analizy kluczowym czynnikiem wpływającym zdecydowanie negatywnie na obecną sytuację gospodarczą w kraju. Braku kapitału niezbędnego dla rozwoju i modernizacji gospodarki nie są w stanie zastąpić zbyt niskie oszczędności własne ludności - poniżej 17% [South Africa – The World Factbook], ani nieadekwatne do potrzeb zmienne inwestycje zagraniczne. O ile odejście po przejęciu rządu przez ANC od warunkowanych socjalistyczną ideologią postulatów nacjonalizacji gospodarki i rolnictwa zawartych w 'Freedom Charter' oraz podtrzymywanych w deklaracjach kierownictw ANC w czasie jego funkcjonowania na wygnaniu, można zrozumieć jako warunkowane realizmem polityczno-gospodarczym; o tyle zgodę na wywóz kapitału trudno racjonalnie wyjaśnić.Prognozy i nadzieje na wzrost gospodarki Południowej Afryki rzędu 6-7% rocznie, umożliwiający rozwój państwa i zaabsorbowanie rzesz bezrobotnych po zniesieniu wewnętrznych ograniczeń i międzynarodowych sankcji przeciw polityce apartheidu, nie ziściły się. W rzeczywistości PKB wzrastało średnio 2-3% rocznie, zaś w ostatnim okresie roczny wzrost PKB wyniósł: 0,6% w roku 2019, 0,7% w 2018 i 1,4% w 2017 roku [South Africa – The World Factbook].Dobitnym przykładem załamania gospodarczego i jego przyczyn może być ESKOM - parapaństwowa instytucja odpowiadająca za produkcję i dystrybucję prądu w Południowej Afryce. Po raz pierwszy w historii Południowej Afryki w roku 2007, doszło do przerwy w dostawach prądu ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami nie tylko dla gospodarstw domowych, szpitali, ale także dla gospodarki, szczególnie kopalń złota pochłaniających olbrzymie ilości energii elektrycznej [Hartleb 2008]. Po przejęciu władzy w 1994 roku przez ANC w ESKOM podobnie jak w wielu innych firmach wprowadzono politykę afirmatywną i jej kolejne mutacje, zastępując białych fachowców lojalnymi kadrami partyjnymi. W połączeniu z brakiem nowych inwestycji w sektorze energetycznym doprowadziło to do rzeczy w RPA wówczas niewyobrażalnej – przerw w dostawach prądu. Prowadzona przez ANC polityka obsadzania stanowisk sprawdzonymi politycznie, ale niekoniecznie ekonomicznie uświadomionymi kadrami, obarczona była jeszcze jednym negatywnym aspektem – korupcją od najniższego do najwyższego szczebla. Dobitnym przykładem powszechności korupcji jest trzeci czarny prezydent Jacob Zuma, przeciwko któremu jeszcze w trakcie sprawowannia urzędu rezydenta wytyczono kilkanaście spraw sądowych, w tym większość oskarżeń o charakterze korupcyjnym [Gordin 2008:254-274].Istotnym sektorem gospodarki, szczególnie na kontynencie afrykańskim, jest rolnictwo. W niektórych krajach jak np. w Liberii, Republice Środkowoafrykańskiej czy Sierra Leone rolnictwo odpowiada za wytworzenie między 50% a 70% PKB. Jeszcze większe znaczenie ma sektor rolny pod względem liczby zatrudnionych osób - między 80% a 90% w takich krajach jak Burkina Faso, Burundii, Etiopia, Gwinea, Gwinea Bissau, Malawi, Mozambik, Niger czy Rwanda [Key drivers of success for agriculture transformation in Africa 2013)]. Sektor rolny RPA, który wytwarza tylko 2% do 3% PKB i zatrudnia 7% siły roboczej diametralnie różni się od rolnictwa w pozostałych krajach Afryki. Generuje on jednakże w całym łańcuchu żywnościowym 12% PKB [South Africa Yearbook 2018/19, Agriculture, Forestry and Fisheries, 2019].Warunki glebowo-klimatyczne w Południowej Afryce, mimo ich zróżnicowania, na większości obszaru są mało sprzyjające produkcji rolnej. Często występuje okresowy bądź ciągły niedobór wody (średnia roczna opadów to tylko 500mm). Jedynie 10% powierzchni kraju zajmują grunty orne, plantacje 1%, pastwiska – 65%, pozostałe – 21% [Republika Południowej Afryki 2000: 304]. Mimo tych niezbyt sprzyjających produkcji rolnej warunków Poludniowa Afryka nie tylko wytwarza wystarczającą ilość żywności dla wyżywienia własnej populacji ale stała się znaczącym eksporterem płodów rolnych. Stało się to w dużęj mierze możliwe dzięki wsparciu rządów Południowej Afryki udzielanych rolnictwu. Utworzony w 1912 roku Bank Rolny (Land Bank) poprzez niskooprocentowane kredyty zapewniał stabilne finansowanie sektorowi rolnemu. Sieć rolniczych instytucji naukowych skupionych w Agriculture Research Council, zapewniała wsparcie południowoafrykańskim farmerom na najwyższym światowym poziomie[10]. Utworzone przy współudziale rządu Rady (Boards) poszczególnych produktów rolnych oraz wysoka ochrona celna, zapewniła farmerom południowoafrykańskim stabilne warunki produkcji rolnej. Po objęciu władzy przez ANC przyjęto bardzo liberalne podejście w gospodarce, także w sektorze rolnym. Drastycznie obniżono poziom ochrony celnej, rozwiązano Rady odpowiedzialne za rynki poszczególnych produktów rolnych, co wystawiło farmerów południowoafrykańskich na światową konkurencję. W związku z drastycznym zmniejszeniem nakładów na badania naukowe i fatalną polityką kadrową, badania rolnicze znalazły się w stanie zapaści. Tylko w roku 2001/2002 – 40% załogi z tytułem doktora (62 naukowców) zrezygnowało z pracy w rolniczych instytutach naukowych zrzeszonych w Radzie Rolniczych Badań Naukowych (Agriculture Research Council) [Bisseker 2003].Mimo tych przeciwności zaistniałych po 1994 roku produkcja rolna w RPA, jako jedynym kraju Afryki, zapewia samowystarczalność żywnościową oraz dostarczała krajowi dewiz z eksportu produktów rolnych [African Development Bank 2020: 39]. Sektor rolny uzyskał w kolejnym 2018r znaczącą przewagę eksportu (110 035 milionów randów) nad importem (76 596 milionów randów) [South Africa Yearbook 2018/19, Agriculture, Forestry and Fisheries 2019: 7]. RPA jest głównym dostawcą żywności dla sąsiednich krajów: Zimbabwe, Botswany, Lesoto, Namibii i Suazi, pokrywając prawie całkowite ich potrzeby importowe kukurydzy [FAO, ECA and AUC 2020: 53-55][11].Utrzymanie istniejącego poziomu i jakości produkcji rolnej w RPA zagrażają nie tyle zmiany pogodowe, co zaszłości historyczne siegające co najmniej 1913 roku kiedy parlament Związku Południowej Afryki uchwalił Ustawę Ziemską dla Tubylców (Land Act). Ustawa ta ograniczyła Afrykanom możliwość posiadania ziemi tylko do rezerwatów, które zajmowały 13% terytorium państwa. Temat ten zostanie szerzej omówiony w kolejnym rozdziale tej analizy.Południowa Afryka pod względem gospodarczym jak przedstawiono skrótowo w tym rozdziale nie różniła się zasadniczo od rozwiniętych państw świata. Natomiast pod względem sytuacji demograficznej i społecznej RPA boryka się z wieloma problemami typowymi dla większości krajów afrykańskich. Podobnie jak w innych państwach afrykańskich odnotowuje się boom demograficzny. Liczba ludności zwiększyła się o prawie 50% w latach 1996-2019 z 40,6 milionów do 58,8 milionów, przy jednoczesnym wzroście liczby mieszkańców miast z niewiele ponad połowy do 2/3 całej populacji w tym samym okresie [Roodt 2020: 1]. Ten gwałtowny wzrost liczby ludności, szczególnie w grupie dzieci i młodzieży, który potencjalnie w ocenie Banku Światowego stanowi tzw. dywidendę demograficzną, w wymiarze praktycznym także w RPA stanowi olbrzymi problem dla państwa, wynikający z braku przygotowania zawodowego większości tej grupy. Bezrobocie w grupie, która osiągnęła wiek produkcyjny czyli 15-34 lat jest wyższe od przeciętnej w kraju i wynosi 39,5% i w ciągu pięciu lat wzrosło z poziomu 34,2% Co gorsze przygotowanie do zawodu wśród młodych ludzi w ciągu dwudziestu lat pogorszyło się [Paton C., 2016]. Oznacza to w praktycznym wymiarze, że mimo olbrzymiego bezrobocia firmy w RPA niejednokrotnie bezskutecznie poszukują odpowiednio przygotowanych zawodowo pracowników. Dzieje się to mimo faktu, że praktycznie wszystkie dzieci uczęszczają do szkół podstawowych. Czarna młodzież ma także możliwość ukończenia szkół średnich i zdobycia wyższego wykształcenia. Doszło jednak do dramatycznego obniżenia jego jakości.Dobitnym tego przykładem może być sytuacja w utworzonej na początku XX wieku – w 1916r uczelni wyższej przeznaczonej dla czarnej młodzieży Fort Hare. Wśród jej absolwentów znajdują się czołowi politycy nie tylko południowoafrykańscy, ale także z krajów ościennych: Botswany, Zimbabwe, Zambii, Malawi [Fort Hare. History. 2020]. Niestety w rezultacie powtarzających się strajków studentów połączonych z niszczeniem obiektów i wyposażenia, władze Fort Hare były zmuszone kilkakrotnie zawieszać działalność edukacyjną uczelni z wiadomym negatywnym skutkiem dla procesu edukacyjnego [University of Fort Hare Alice campus suspends academic activities, 2020]. Określenie - Naród Tęczy (Rainbow Nation)[12] najlepiej chyba oddaje etniczne zróżnicowanie mieszkańców Republiki Południowej Afryki. O olbrzymiej dywersyfikacji etnicznej ludności zamieszkującej ten kraj świadczy wartość wskaźnika etno-lingwistycznego ELF (Index of Ethnolinguistic Fractionalization) wynosząca 0,88 [Bińkowski 2011:15][13]. Wśród 58.78 milionów obywateli południowej Afryki, aż 47,4 mil (81%) to afrykańskie ludy Bantu [South Africa Yearbook 2018/19 • Land and its people 2019: 3]. Są one z kolei podzielone na cztery grupy etniczne: Nguni, Sotho, Shangaan-Tsonga i Venda. Te z kolei składają się mniejszych grup i plemion, z których niektóre np. Khoza czy Zulu są do siebie bardzo zbliżone pod względem kultury i języka. Koloredów[14] jest 5,2 milionów, Białych – 4,7 milionów, Azjatów, głównie ludność pochodzenia hinduskiego – 1,5 milionów. Średnia wieku w 2019r wynosiła 61,5 dla mężczyzn i 67,7 lat dla kobiet. 28,8% ludności jest poniżej 15 lat. Podobnie jak w innych krajach kontynentu olbrzymim problemem jest HIV/AIDS. W 2019 roku prawie 8 milionów ludzi było nosicielami HIV. Wśród ludności w wieku 15-49 lat - 19,7% było zarażonych HIV. Ludność jest także zróżnicowana pod względem wyznawanych religii. Większość (79,8)%) należy do różnych denominacji chrześcijańskich, przy czym do najliczniejszego do Afrykańskiego Kościoła Zionu należy 15,3% ludności, ok 15% nie jest wyznawcami żadnej religii, islam wyznaje 1,5%, hinduizm – 1,2%, religie tradycyjne – 0,3%, judaizm – 0,2%, inne wyznania – 0,6%. Pod względem administracyjnym kraj jest podzielony na dziewięć prowincji.[South Africa Yearbook 2018/19, Land and its people 2 019: 3]. Na te różnice etniczno-językowe oraz religijne nakładają się różnice ekonomiczno-społeczne wynikające niejednokrotnie z głęboko sięgających uwarunkowań historycznych. Widocznym przejawem zróżnicowania tego kraju jest także uznanie 11 języków za języki urzędowe, czy istnienie trzech stolic: Pretoria – jest stolicą administracyjną, Kapsztad – parlamentarną, Bloomfontein – sądowniczą. Stabilność ekonomiczno-społeczna państwa jest poważnie zagrożona bardzo wysokim poziomem przestępczości kryminalnej, w tym szczególnie brutalnej: gwałtów, zabójstw. Szczególnie narażeni na napady są biali farmerzy. Co roku setki farm jest atakowanych zaś około 100 farmerów i członków ich rodzin ginie w takich atakach [Włoczyk, Weber 2020]. Wprawdzie Johan Burger prowadząc badania nad przestępczością w RPA doszedł do wniosku, że wbrew wielu poglądom większość napadów na białych farmerów wynikało z powodów rabunkowych. Doszedł jednak on także do konkluzji, że bycie farmerem jest ponad dwukrotnie bardziej niebezpieczne niż bycie policjantem [Burger 2013]. Z przywódców obcych państw jedynie prezydent USA – D. Trump wyraził niepokój wynikający z kryminalnych ataków na białych farmerów w RPA [Meseret E., 2020, Pompeo says South Africa land seizures would be ‘disastrous’, (onet): February 19, 2020, https://apnews.com/, odczyt 18.06.2020]. Republika Południowej Afryki należy także do krajów o jednym z największych w świecie poziomie nierówności społecznych. Wprawdzie po 1994 roku dzięki rządowym transferom socjalnym m.in. takim jak bezpośrednie wsparcie finansowe osób starszych, rodzin z dziećmi, osób upośledzonych, polepszyła się sytuacja ludzi najuboższych, jednakże jednocześnie wzrosło rozwarstwienie ekonomiczne wewnątrz poszczególnych grup rasowych[15]. Wsparcie dla najbiedniejszych grup społecznych, pochłaniające ponad połowę wydatków budżetowych rządu bez jednoczesnych zmian strukturalnych w polityce, prowadzi do radykalizacji wśród najbiedniejszych grup społecznych. Jednakże nadal ponad 50% ludności nie ma adekwatnego pokrycia potrzeb żywnościowych [Final Report of the Presidential Advisory Panel 2019:19]. Jak wynika z badań Urzędu Statystycznego RPA w latach 2006-2015 wzrosło rozwarstwienie wśród ludności czarnej z GNI 0,54 (2006) do GNI 0,57 (2015). Zmiana tego wskaźnika wynikającego ze wzrostu zamożności średniej klasy ludności niebiałej (znajdującej zatrudnienie w administracji publicznej oraz w zarządach firm), przy jednoczesnym utrzymaniu się wysokiego wskaźnika bezrobocia wśród najbiedniejszych warstw Afrykanów [UN Department of Economic and Social Affairs 2020], ma daleko idące konsekwencje polityczne, w tym i wpływające na radykalizację żądań przejęcia ziemi od białych farmerów bez odszkodowania, które zostaną omówione w kolejnym rozdziale.Sytuacja własnościowa ziemi w Afryce Subsaharyjskiej i RPAOd samego zarania ludzkości, grupy łowiecko-zbieracze przemieszczały się wzdłuż i wszerz całego kontynentu, konkurując o najbogatsze obszary łowieckie. Bardzo powoli następowała stabilizacja, związana z powstawaniem większych grup plemiennych, które stopniowo przekształcały się w coraz silniejsze twory państwowe zajmujące określone tereny. Istniejące aż do czasów nam współczesnych znaczne rezerwy ziemi w Afryce, nadającej się do użytkowania rolniczego wydają się być jednym z istotnych czynników decydujących o znacznej mobilności, czasowej, bądź permanentnej jak u plemion pasterskich, poszczególnych grup ludzkich, które prawo do wykorzystania i kontrolowania terenów traktowały w sposób bardzo zróżnicowany. Najczęściej prawo do korzystania z określonego kawałka ziemi przyznawała starszyzna wiejska bądź wódz plemienia po zasięgnięciu rady starszyzny, zaś w tworzących się państwach afrykańskich – król. Decydującym czynnikiem, który wpłynął na stosunki własnościowe ziemi w Afryce okazał się podział kontynentu na Kongresie Berlińskim w 1884-5 roku przez mocarstwa europejskie. Ingerencja imperiów kolonialnych, w sprawy własnościowe ziemi, w podbitych koloniach afrykańskich poszła dwutorowo. W krajach o klimacie sprzyjającym osadnictwu europejskiemu jak np. w Kenii, Zimbabwe czy Południowej Afryce, biali osadnicy przejmowali sami pod uprawę znaczne obszary gruntów. Korzystając z lokalnej ludności jako siły najemnej rozpoczęli na olbrzymich farmach produkcję żywności na skalę komercyjną. Regiony te w krótkim czasie stały się samowystarczalnymi pod względem produkcji żywności oraz znaczącymi eksporterami zróżnicowanych produktów rolnych i takimi pozostawały do niedawna. W regionach o klimacie mniej sprzyjającym Europejczykom pozostawiali oni najczęściej istniejące struktury własnościowe ograniczając się w zasadzie do ściągania podatków. W krajach takich jak Senegal czy Ghana władze kolonialne zachęcały wręcz lokalnych farmerów do produkcji na eksport odpowiednio orzeszków ziemnych czy kakao. Doprowadziło to do powstania znaczącej grupy bogatych czarnoskórych farmerów [Englebert, Dunn 2013]. Po uzyskaniu niepodległości przez państwa afrykańskie w dekadzie lat 60 – 70 XX wieku doszło do emigracji dobrowolnej lub wymuszonej znacznej części białych osadników (w przypadku Zimbabwe dopiero na początku XXI wieku). Doszło także do zmian własnościowych ziemi. W krajach, gdzie wprowadzono system socjalistyczny, znaczne obszary ziemi bądź nawet cała ziemia, jak w Etiopii, stała się własnością państwa. Jednakże w większości krajów Afryki utrzymuje się zróżnicowany system własności ziemi, wpływając przede wszystkim na poziom bezpieczeństwa żywnościowego i stopień zrównoważenia rozwoju gospodarek tych państw. Wyróżnić można następujące formy własności ziemi istniejące współcześnie w różnych państwach afrykańskich: własność państwowa, wspólnotowa, tradycyjna, indywidualna. [ECA/SDD 2004]. Wszystkie te formy własności ziemi występują w Republice Afryki Południowej. Sytuacja własnościowa ziemi w Republice Południowej Afryki. Jak przedstawiono to we wstępie tej analizy, tereny południa Afryki były od co najmniej 20 tysięcy lat zamieszkane przez zbieraczo-łowieckie plemiona San. Około 2 tysiące lat temu niektóre z nich opanowały umiejętności pasterskie dając początek grupom Khoikhoi. Dla tych przemieszczających się po olbrzymich przestrzeniach koczowniczych plemion, nie ziemia, ale dostęp do źródeł wody miał wartość. Wykorzystali to Holendrzy, którzy od założenia osiedlenia się w Kapsztadzie w 1652 roku poprzez zawieranie umów z lokalnymi wodzami, bądź też przy użyciu siły, przejmowali na własność kolejne obszary ziemi. Pierwotni mieszkańcy tych terenów byli wypierani coraz bardziej na północ, bądź nie mogąc prowadzić dotychczasowego trybu życia, zatrudniali się na farmach białych osadników. Ich potomkowie głównie ze związków z białymi – Koloredzi stanowią znaczącą bo liczącą ponad 5 milionów grupę ludności RPA. Plemiona San żyjące na terenach zawłaszczonych przez plemiona Bantu zniknęły całkowicie ze wschodnich i centralnych połaci Południowej Afryki. Jak przypomniał na forum parlamentu Republiki Południowej Afryki Pieter Muller – lider reprezentującej głównie białych wyborców partii Freedom Front Plus, a jednocześnie wiceminister rolnictwa w rządzie Jacoba Zumy, biali koloniści, którzy osiedli w dzisiejszych prowincjach Zachodniego Przylądka i Północnego Przylądka (obejmującej 40% obszaru współczesnej RPA), nie napotkali na tych obszarach plemion Bantu [Davies 2012]. Także między białymi kolonistami występowały sytuacje konfliktowe. Najpoważniejszym był konflikt między Afrykanerami, a brytyjską władzą Kolonii Przylądkowej. Osiągnął on apogeum kiedy Wielka Brytania zniosła niewolnictwo w 1834r. Burowie żyjący głównie w rejonach wiejskich uznali to za zamach na samą podstawę swego bytu opartego na pracy tubylców na farmach. Brytyjczycy pozbawili ich także możliwości podejmowania decyzji na szczeblu lokalnym oraz planowali przymusowy pobór do wojska. Wszystkie te czynniki spowodowały masową wędrówkę (nazwaną Wielkim Trekiem) ok. 15 tysięcy Burów w latach 1834-1840 na północ i północny-wschód, na tereny dotychczas niespenetrowany przez białego człowieka. Niektórzy z nich zawędrowali aż na tereny dzisiejszego Mozambiku, Botswany, Namibii a nawet Angoli. Burowie uciekając przed brytyjskim uciskiem kolonialnym sami stali się kolonizatorami plemion Bantu, które w trakcie wędrówki spotkali na rozległych terenach interioru. Zakaz niewolnictwa obchodzili uznając młodych tubylców zatrudnionych niejednokrotnie przymusowo na farmach za praktykantów. Oprócz wyżywienia nie płacili im praktycznie żadnego wynagrodzenia. Sytuacja Afrykanów na terenach brytyjskiej Kolonii Przylądkowej była niewiele lepsza. Celem brytyjskich władz kolonialnych było zapewnienie taniej tubylczej siły roboczej, do pracy w kopalniach i rozrastających się miastach oraz na farmach, poprzez ograniczanie możliwości posiadania ziemi przez Afrykanów. Przykładem realizacji tej polityki był uchwalony w roku 1894 dla dystryktu Glean Grey zasiedlonego przez białych i Afrykanów - Glean Grey Act, który ograniczał możliwość posiadania ziemi przez Afrykanów. Jedynie głowa rodziny Afrykanina była uprawniona do posiadania jednego gospodarstwa o określonej prawem powierzchni. Nie mogło one być podzielone, a dziedziczone tylko przez najstarszego syna. Skutkiem tej ustawy Afrykanie nie kwalifikujący się do posiadania ziemi, a więc pozostałe dzieci, zmuszeni zostali do poszukiwania pracy na farmach należących do białych, bądź znalezienia innego zatrudnienia poza dystryktem Glean Grey [The Natives Land Act of 1913, [on line:] https://www.sahistory.org.za/article/natives-land-act-1913, [dostęp:12.05.2017]. Praktycznie aż do przejścia do systemu demokratycznego w latach 90-ych XX stulecia, białe farmy w Południowej Afryce były „niezależnymi księstewkami”, w których biały pan kontrolował większość aspektów życia czarnych pracowników. Większość mieszkających na tych farmach tubylców była zatrudniona na stałe. Niektórzy tubylcy mieszkający na komercyjnych farmach, których obecność farmer tolerował, stanowiący najuboższą grupę ludności, nie mający stałego zatrudnienia, dzierżawili od białego właściciela na różnych warunkach tereny uprawne bądź pastwiska [Hall 2003]. Zwieńczeniem przepisów ograniczających posiadanie ziemi przez Afrykanów w całym Związku Południowej Afryki była uchwalona w 1913r. Ustawa Ziemska dla tubylców (Native Land Act). Ograniczała ona posiadanie ziemi przez ludność tubylczą do 7,5% powierzchni kraju, zaś w 1936r. powierzchnie tę zwiększono do 13,5%. Dodatkowo ustawa ta zabraniała białym farmerom dzierżawienia tubylcom ziemi (co było wówczas powszechną praktyką), pod groźbą znaczących kar finansowych. Kolejne ustawy takie jak Ustawa o Terenach Miejskich (Urban Areas Act) z 1923r., Ustawa o Powiernictwie Ziemi i Tubylcach (Natives and Land Trust Act) z 1936r. oraz Ustawa Terytorialna (Group Areas Act) z 1950 r. wzmocniły proces wywłaszczania z ziemi oraz segregacje w Południowej Afryce. [The Natives Land Act of 1913, https://www.sahistory.org.za/article/natives-land-act-1913, odczyt 12.05.2017]. Procesy te uległy wzmocnieniu po uchwaleniu decyzji o tworzeniu homelandów dla tubylców. Rezultatem wspierania białych obywateli przez kolejne rządy i ograniczeń w posiadaniu ziemi przez ludność tubylczą, na początku lat 90-ych XX wieku, gdy rządy przejęli przedstawiciele ludności afrykańskiej struktura posiadania ziemi układała się jak następuje: farmy należące do ludności białej - 82% oraz czarnej i kolorowej ludności 18%. Nowy rząd dążąc do poprawienia statusu ludność tubylczej, także w wymiarze ekonomicznym, podjął różnorodne próby zmiany tej sytuacji, które zostaną omówione w kolejnym rozdziale.Uwarunkowania polityczne i prawne aktualnego konfliktu o ziemię Analizując sytuację polityczną w Południowej Afryce i jej wpływu na problematykę własności ziemi, szczególna uwaga zostanie zwrócona na Afrykański Kongres Narodowy, najstarszą ale i najważniejszą współcześnie partię polityczną w tym kraju. Jednym z istotnych punktów programu ANC było przywrócenie Afrykanom ziemi odebranej im przez białych. Już po uchwaleniu Ustawy o Ziemi z 1913 roku przez parlament Związku Południowej Afryki – przedstawiciele ANC podjęli bezskuteczną próbę zmiany tej decyzji przez rząd brytyjski w Londynie. W związku z bezwzględną dominacją polityczną i gospodarczą białych następowało stopniowe ograniczanie praw ludności tubylczej. Apogeum tego procesu było przejęcie przez reprezentującą interesy Afrykanerów Partię Narodową – NP (Nasionale Party) pełnej władzy politycznej w 1948r. i wdrażanie polityki apartheidu. Afrykanie podejmowali różnorakie działania przeciwstawienia się regułom narzuconym w ramach systemu apartheidowskiego. Istotnym elementem tej walki było uchwalenie w 1955r. w Klipfontein pod Johannesburgiem, przez 3 tysiące delegatów reprezentujących różnorakie organizacje opozycyjne, w tym ANC, manifestu – Karty Wolności (Freedom Charter). Domagano się w nim utworzenia państwa demokratycznego, w którym zgodnie z zasadami socjalizmu przemysł, banki, zasoby mineralne zostaną znacjonalizowane. Ziemia miała zaś być przyznana tym, którzy ją uprawiają. Osiągnięcie celów ujętych w tym manifeście; ANC mimo stosowanych wobec jej członków represji, chciała osiągnąć na drodze pokojowej, stosując najwyżej bierny opór. Jak to ujął Albert Luthuli prezydent ANC w deklaracji „Wódz przemawia”, którą zakończył zdaniem: „Jest rzeczą nieuniknioną, że dążąc do wolności, niektóre osoby i niektóre rodziny będą musiały podjąć się przewodnictwa i będą z tego powodu cierpieć: droga do wolnoci wiedzie przez krzyż” [Gąsowski 2006: 207]. Za pokojowe działania przeciw apartheidowi Albert Luthuli został wyróżniony 11 grudnia 1961 roku Pokojową Nagrodą Nobla. Jednakże delegalizacja ANC w roku 1960 oraz narastające represje wobec ludności kolorowej spowodowały radykalizację wielu członków ANC. Powołane zostały pod przewodnictwem Nelsona Mandeli zbrojne oddziały partii – Włócznia Narodu - Umkhonto we Sizwe (MK), które 16 grudnia 1961 r podjęły działalność sabotażową w kraju. ANC przeszła do działalności podziemnej, a po aresztowaniu kierownictwa – działań poza granicami tego kraju. Działające poza krajem struktury ANC będąc pod wpływem ideologii komunistycznej deklarowały realizację wyszczególnionych w Freedom Charter działań dotyczących spraw własności ziemi, poprzez odebranie farm ich dotychczasowym właścicielom i podzielenie jej między drobnych tubylczych farmerów bądź też tworzenie olbrzymich kołchozów i sowchozów [Kepe, Hall 2016: 7-8]. Niepokoje społeczne wewnątrz kraju, w tym szczególnie szkodliwe dla gospodarki strajki, połączone z działaniami propagandowymi ANC za granicą i międzynarodowym bojkotem apartheidowskiej Afryki Południowej oraz zmęczenie białej części społeczeństwa pogarszającą się sytuacją ekonomiczną i polityczną w kraju będącą rezultatem stosowania socjotechnicznego instrumentu, dzielenie społeczeństwa na grupy rasowe w obrębie jednego kraju zwanego apartheidem, zmusiły władze RPA do podjęcia nieoficjalnych, a następnie oficjalnych rozmów z ANC i innymi partiami opozycyjnymi [Mandela 1995, London]. W rozmowach ANC z rządem podnosiła sprawę likwidacji nierówności między rządzącą białą mniejszością a resztą społeczeństwa, w tym dotyczącą własności ziemi. W przejściowej Konstytucji z 1993 roku przewidziano przywrócenie prawa do ziemi osobie bądź społecznościom wyzutym z tych praw w rezultacie działania ustaw dyskryminujących ze względu na rasę [za: Restitution of Land Rights Act 1994, Act No. 22, Government Gazetie, No. 16106, Cape Town, 25 November 1994 s. 3] . W wyniku pierwszych demokratycznych wyborów w kwietniu 1994 roku zaakceptowany został system polityczny Republiki Południowej Afryki jako demokracji przedstawicielskiej. Republika Południowej Afryki jest państwem unitarnym z rządem centralnym oraz rządami dziewięciu prowincji. Występuje wyraźny podział na władzę ustawodawczą (dwuizbowy parlament), wykonawczą (rząd z prezydentem na czele) i sądowniczą [Żukowski 2003]. Przejściową Konstytucję z 1993 roku zastąpiła przyjęta w 1996r. Konstytucja nadal obowiązująca [Konstytucja Republiki Południowej Afryki 2006]. Ta ustawa zasadnczata uważana jest przez wielu za jedną z najbardziej postępowych konstytucji w świecie [Andrews, Ellman (red), 2001]. Specyficzną cechą tego kraju w wymiarze politycznym jest dominacja od 1994 r jednej partii politycznej –- Afrykańskiego Kongresu Narodowego. ANC w kolejnych demokratycznie przeprowadzanych wyborach uzyskiwała coraz więcej mandatów w parlamencie, aż do uzyskania bezwzględnej większości głosów po wyborach 2004 roku. Większość Afrykanów uważa jąza wyrazicielkę swoich interesów zarówno w kraju jak i na forum międzynarodowym. Pozycja , jako dominującej partii RPA, nie wynika jedynie z preferencji rasowych w przeważającej mierze czarnego społeczeństwa. Jest bowiem szereg partii takich jak Inkatha, PAC, AZAPO, w praktyce składających się wyłącznie z Afrykanów, od szeregowego członka aż do najwyższych pozycji w partii. Programy wyborcze niektórych z nich są jeszcze bardziej radykalne niż ANC pod względem obrony praw Afrykanów. ANC jest natomiast nie tylko partią polityczną, ale przede wszystkim ruchem społecznym popieranym i współtworzonym przez wiele ugrupowań i środowisk. Poza RPA w niewielkim stopniu wiadomym jest, że od 1994r krajem rządzi koalicja, która nie jest weryfikowana w demokratycznych wyborach. Chodzi o koalicję z okresu walki z apartheidem czyli unię ANC z centralą związków zawodowych - COSATU (Congress of South African Trade Union – Kongres Związków Zawodowych Południowej Afryki) i Komunistyczną Partią Południowej Afryki (SACP – South African Communist Party). Jest to bardzo nietypowa koalicja z kilku względów. Przez wielu obserwatorów sceny politycznej pochodzących z RPA nie jest ona w ogóle wzmiankowana przy analizie różnego rodzaju koalicji w systemie politycznym RPA, mimo, że jest to koalicja rządząca krajem. Co bardziej zastanawiające brak wzmianek w programie wyborczym ANC o drugiej partii – SACP, wchodzącej z ANC także w skład wszystkich rządów po 1994 roku. Natomiast nie uczestnicząca formalnie w wyborach SACP, w swoich materiałach propagandowych wzywa swoich członków do popierania programu ANC i głosowania na tę partię w wyborach parlamentarnych. Największe wątpliwości z punktu widzenia zasad demokratycznych budzi jednak fakt, że ten układ koalicyjny nie został nigdy zweryfikowany w demokratycznych wyborach. Tymczasem według sondaży przedwyborczych w 1994 roku Komunistyczna Partia Południowej Afryki mogła liczyć na 1-2% głosów. Jako partnerowi w koalicji ANC przydzielił natomiast SACP - 12,5% miejsc w parlamencie po zwycięstwie 1994 roku [Klerk 1999: 337]. O penetracji i kontroli ANC przez partię komunistyczną może świadczyć chociażby to, że członkowie SACP stanowią 14% wybieralnych członków ANC [Wilson 2009]. Członkami SACP byli czarni prezydenci RPA – Thabo Mbeki i Jacob Zuma, którzy z członkostwa w Komunistycznej Partii Południowej Afryki formalnie zrezygnowali w 1990 roku [Gordin 2008: 56] Koalicja między ANC-COSATU-SACP mimo okazjonalnych zgrzytów funkcjonuje sprawnie. Bezwzględna przewaga ANC nad innymi partiami opozycyjnymi w kolejnych wyborach powoduje, że w RPA funkcjonuje de facto system monopartyjny ze wszystkimi z tego wynikającymi konsekwencjami [Southall 2006: 31-37]. Przykładem tego może być los Partii Narodowej. Założona w 1914 roku Partia Narodowa, która była autorem i w ciągu 46 lat u sterów władzy wykonawcą polityki apartheidu, samorozwiązała się w 2005 roku i przyłączyła się do swego największego przeciwnika politycznego - ANC. Długofalowe negatywne konsekwencje dominacji ANC na scenie politycznej kraju wynikają z następujących faktów:- Zwolennicy ANC w znacznej mierze to masy zależne bezpośrednio (pobierający zasiłki) bądź pośrednio (urzędnicy) od państwa.- Nowa czarna klasa średnia – są to w większości ludzie zatrudnieni na różnych szczeblach administracji centralnej i lokalnej oraz w firmach parapaństwowych takich jak ESKOM, Transnet. Swoje stanowiska osiągnęli dzięki temu, że są zgodni z programem akcji afirmatywnej, mają czarny kolor skóry, a nie w związku z posiadanymi kwalifikacjami.- BEE[16] wypromowało klasę bogatych Afrykanów, którzy swój majątek zawdzięczają głównie właściwym koneksjom politycznym z władzami ANC na najwyższym szczeblu. Grupy te nie są zainteresowane zmianą istniejącej sytuacji politycznej zapewniającej dominację ANC. Tymczasem postęp gospodarczy kraju jest możliwy do osiągnięcia, gdy parlament i administracja czują się wybrane i odpowiedzialne przed tą częścią społeczeństwa, która tworzy wartość dodaną. Według mojej oceny większość elektoratu ANC trudno zaliczyć do takiej części społeczeństwa. Występują jednak oznaki zmęczenia istniejącą sytuacją wśród wyborców. W kolejnych wyborach zmniejsza się odsetek osób głosujących, a jednocześnie maleje w liczbach bezwzględnych liczba obywateli uprawnionych do głosowania (ze względu na dużą śmiertelność powodu AIDS osób w wieku średnim oraz emigrację). Występują także inne przejawy niezadowolenia najbiedniejszej części ludności kraju aktualną polityką ANC. Biedacy oskarżają rządzące elity partyjne, że dbają bardziej o interesy biznesu niż nędzarzy. Wyrazem tego były np. zamieszki w dzielnicach nędzy, które wybuchały w 2005 roku. W wyborach do samorządów lokalnych w roku 2016 liczba głosujących na ANC spadła z 62.15% (wybory krajowe w 2014r) to 54.2% [Sparks 2016]. Zmniejszone wsparcie ANC wyraźnie stało się widoczne w 2019r. W wyborach krajowych w 2019r ANC uzyskało 57,5% głosów w porównaniu do najlepszego wyniku wyborów – 69,69% w wyborach 2004r., a więc stratę prawie 15 punktów procentowych w ciągu 15 lat [Election Resources on the Internet: General Elections in the Republic of South Africa , http://electionresources.org/za/] Narastające niezadowolenie wśród najbiedniejszych mas, które dostrzegają narastające rozwarstwienie wśród czarnej ludności wydaje się być jednym z zasadniczych czynników wysuwania otwarcie od 2007 roku przez liderów ANC propozycji wywłaszczenia białych farmerów bez odszkodowania. Dodatkowym czynnikiem stała się radykalizacja niektórych członków ANC, którzy pod przywództwem byłego szefa Młodzieżówki ANC Juliusa Malemy utworzyli partię Ruch Bojowników o Wolność Gospodarczą (Economic Freedom Fighters - EFF). Partia ta stała się trzecią pod względem liczebności partią w Parlamencie RPA [Parliament of the Republic of South Africa, https://www.parliament.gov.za/national-assembly]. Oprócz innych radykalnych haseł EFF domaga się wywłaszczenia białych farmerów bez odszkodowania. W kolejnym rozdziale zostaną omówione zagadnienia dotyczące reformy rolnej w RPA od 1994 rokuReforma rolna i jej uwarunkowania prawne Sprawa własności ziemi, ze względu na to, że do połowy XX wieku większość ludności w Południowej Afryce mieszkało w rejonach wiejskich i utrzymywało się z pracy na roli, stanowiła jeden z zasadniczych elementów programów partyjnych, zarówno partii reprezentujących białą jak i tubylczą ludność. ANC i inne partie reprezentujące ludność tubylczą dążyły od samego początku swojej działalności do przywrócenia własności ziem należącej wcześniej do plemion afrykańskich. Po pierwszych demokratycznych wyborach i przejęciu przez ANC władzy w roku 1994, program ten został przedstawiony jako program reformy rolnej. Na początku analizy dotyczącej reformy rolnej w RPA warto odwołać się do cytowanego przez rząd RPA definicji reformy rolnej wypracowanej przez Bank Światowy: „Reforma rolna w szerszym ujęciu dotyczy zarówno redystrybucji ziemi jak i reformy zasad dzierżawienia ziemi. [...]Generalnie celem reformy rolnej jest zwiększenie produkcji rolnej w wymiarze ilościowym jak i jakościowym oraz poprawienie sytuacji życiowej producentów rolnych” [https://openknowledge.worldbank.org/bitstream/handle/10986/2653/488960pub0replacement0file09780821376270.pdf?sequence=, 1 za: Land reform. www.gov.za, odczyt 20.04.2020]. System prawny RPA warunkujący sposób realizacji reformy rolnej opiera się na bazie prawa holendersko-rzymskiego ze specyficznymi dla Południowej Afryki modyfikacjami, które ukształtowały się jako efekt teoretycznych i praktycznych przekształceń pierwotnego systemu. Konstytucja RPA uwzględnia w pewnym wymiarze prawa i zwyczaje rdzennych mieszkańców, w tym poligamię (czego przykładem jest wielożeństwo byłego prezydenta RPA Jacob’a Zumy). Ustawa zasadnicza uznaje prawo zwyczajowe, ale stanowi jednocześnie, że sądy stosują je przy poszanowaniu zapisów konstytucji i prawodawstwa, które dotyczą zapisów tego prawa. Poważnym problemem prawnym pod względem nie tyle obyczajowym, co gospodarczym, jest system władania i dziedziczenia prawa do ziemi na terenach plemiennych, co wpływa na realizację reformy rolnej. Jak wspomniano w poprzednich rozdziałach polityka ANC w zakresie własności ziemi bazowała na sformułowaniach Freedom Charter z 1955r. postulujących przyznanie własności ziemi tym, którzy ją uprawiają. Natomiast opinia ANC w trakcie jej delegalizacji i działania poza granicami kraju w sprawie reformy rolnej była podzielona głównie między dwie opcje. Pierwsza skłaniała się do podziału ziemi między drobnych farmerów. Druga (będąca w większości) wzorująca się na rozwiązaniach w ZSRR, zakładała wsparcie dla dużych zmechanizowanych farm, które zostaną przekształcone następnie w farmy spółdzielcze bądź państwowe. Z kolei misja Banku Światowego doszła do konkluzji, że ponieważ małe farmy są bardziej produktywne i zapewniają większe zatrudnienie na hektar niż duże farmy; należy wspierać politykę kupna ziemi od białych farmerów na zasadach rynkowych i jej redystrybucji między małych farmerów [Kepe, Hall 2016: 7-8]. W przejściowej Konstytucji z 1993 roku, uwzględniającej interesy zarówno ustępującej władzy jak i grup dotychczas opozycyjnych, przewidziano przywrócenie prawa do ziemi osobom bądź społecznościom wyzutym z tych praw w rezultacie działania ustaw dyskryminujących ze względu na rasę bądź odpowiednią rekompensatę. W Akcie o Przywróceniu Prawa do Ziemi z 1994 roku dla realizacji tego prawa przewidziano utworzenie Komisji s.. Przywrócenia Prawa do Ziemi oraz Sądu s. Roszczeń do Ziemi. Ubieganie się o przywrócenie własności ziemi mogły, zgodnie z tą ustawą ubiegać się osoby bądź społeczności, które po 1913r. miały prawo do użytkowania ziemi formalnie bądź nieformalnie potwierdzone, powinny zostać uwzględnione prawa najemców i dzierżawców, prawa zwyczajowe jak również prawo beneficjentów umowy powierniczej bądź korzystających z ziemi przez okres co najmniej 10 lat przed wywłaszczeniem [Restitution of Land Rights Act 1994, Act No. 22, Government Gazetie, No. 16106, Cape Town, 25 November 1994 s. 3].Reforma rolna rządu po 1994 roku była jednakże bardziej złożona i nakierowana na naprawienie krzywd, których w przeszłości doświadczała ludność tubylcza w wyniku:wyzucia z należącej do niej ziemi;uniemożliwienia posiadania ziemi poza ściśle określonymi rejonami (rezerwatami/homelandami/Bantustanami) orazprzymusowych wysiedleń.Tak więc na politykę rolną rządu RPA złożyły się trzy filary:restytucja ziemi, bądź rekompensata finansowa, dla tych, których pozbawiono ziemi po 1913 r., w rezultacie implementacji Ustawy Ziemskiej dla Tubylców w 1913 roku, oraz kolejnych przepisów ją kontynuujących;redystrybucja ziemi umożliwia nabycie ziemi w celu prowadzenia produkcji rolnej, pod budownictwo bądź pod rozpoczęcie produkcji pozarolniczej;zapewnienie prawnego bezpieczeństwa dzierżawy ludności żyjącej i pracującej w rejonach wiejskich. Wprowadzane od 1994 roku regulacje prawne zapewniały szczególnie robotnikom rolnym oraz dzierżawcom wiejskim bezpieczeństwo wynajmu domów bądź ziemi na której pracują i mieszkają.[Land reform, http://www.etu.org.za/toolbox/docs/government/land.html, odczyt 12.10.2020].Nie rozwiązanie problemu reformy rolnej groziło według radykalnych ugrupowań afrykańskich, przejściem do wariantu zimbabwańskiego, czyli wyrzuceniem białych farmerów z ich ziemi [Milazi 2004]. Reforma rolna ulegała, i to znaczącym zmianom, w trakcie jej realizacji. W pierwszej fazie nakierowana była na wsparcie najbiedniejszych beneficjentów, ponieważ tylko najubożsi kwalifikowali się na uzyskanie grantów w ramach Dotacji na Osiedlenie i Zakup Gruntów czarnych obywateli (Settlement and Land Acquisition Grant - SALG). W roku 2000 administracja prezydenta T. Mbeki wprowadziła zasadnicze zmiany w polityce rolnej poprzez wprowadzenie programu grantów na Rozwój Rolnictwa poprzez Nabywanie Ziemi (Land Acquisition for Agricultural Development (LRAD) Grant), z których mogli korzystać nie tylko czarni obywatele, ale także Koloredzi i Azjaci. Przestało obowiązywać kryterium dochodów przy przyznawaniu wsparcia. Ci którzy dysponowali większymi środkami finansowymi i mogli otrzymać większe pożyczki z banku kwalifikowali się na uzyskanie większych grantów. W 2006 roku wprowadzono system dzierżawy ziemi poprzez Strategię Rozwoju Rolnictwa poprzez Aktywne Wspierania Zakupu Ziemi (Proactive Land Acquisition Strategy (PLAS). Państwo w ramach tej strategii nie przenosi prawa, do przekazywanej w ramach reformy ziemi, ale jedynie ją dzierżawi. Dodatkowo w ramach tego systemu preferencję zyskują ci, którzy będą tworzyć duże komercyjne farmy, a nie biedni potencjalni beneficjenci. Jak wykazały badania empiryczne, prowadzona przez rząd dystrybucja ziemi, zwiększyła nierówności ekonomiczne w rejonach wiejskich. Jedynie 18% farm zostało wydzierżawionych przez państwo robotnikom wiejskim, zaś 82% wydzierżawionych bogatym i politycznie dobrze usytuowanym osobom [Mtero, Gumede and Ramantsima, 2019: 7]. Ten sam trend miał miejsce w przypadku innego rządowego programu. W roku 1996 rząd zaproponował czarnym pracownikom program umożliwiający przejęcie farm, na których pracowali na zasadzie współwłasności. Jak wykazały badania przeprowadzone w 2009 roku w ramach tego programu objętych zostało ponad 100 farm, z czego 80 tylko w samej Prowincji Przylądkowej Zachodniej. Jednakże tylko w dziewięć tych specyficznych spółek wypłaciło dywidendy dla współudziałowców, z czego połowa została ponownie zainwestowana w farmę. W większości przypadków farmy były zarządzane przez białych farmerów, jak gdyby tylko oni byli ich właścicielami. W wielu przypadkach czarni pracownicy nie zdawali sobie nawet sprawy, że stali się udziałowcami farm na których pracowali [Farm equity schemes to be relaunched soon. Business Day, 2010, 11.15]. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja jeśli chodzi o produktywność farm przekazywanych czarnym farmerom w ramach reformy rolnej. Jak stwierdził w roku 2013 w Parlamencie - Gugile Nkwinti Minister s.. Rozwoju Regionów Wiejskich i Reformy Rolnej – w 90% tworzenie nowych gospodarstw, w ramach reformy rolnej, zakończyło się niepowodzeniem [Staff Reporter, Business Day, 2014.08.21]. Mimo deklarowanego zaangażowania rządu w szybką realizację reformy rolnej okazało się jednakże bardzo wolne. Między latami 1994-2018 w ramach programu reformy rolnej rząd przekazał 8,4 milionów ha. Złożyło się na to 4,9 milionów ha nabytych przez rząd i przekazanych osobom najbardziej upośledzonym ekonomicznie. Natomiast 3,5 milionów ha ziemi zostało zwróconych osobom, które zostały w poprzednim okresie wyrugowane z ziemi. Ocenia się, że stanowiło to 10% powierzchni farm komercyjnych, które zostały przekazane czarnym farmerom w ciągu 23 lat, a nie założonych w celach rządowych 30%, które miały zostać przekazane do 2014 roku czarnym farmerom [Final Report of the Presidential Advisory Panel on Land Reform and Agriculture, 04 May 2019, s.12, [on line:] https://www.gov.za/sites/default/files/gcis_document/201907/panelreportlandreform_0.pdf, [dostęp: 5.05.2020] . W 2007 roku na Krajowej Konferencji ANC w Polokwane stwierdzono, że należy zrezygnować z zasady dobrowolności w sprzedaży ziemi (willing-buyer, willing seller). Zadecydowano o wypracowaniu nowej ustawy umożliwiające wywłaszczenie bez odszkodowania. Zgodnie z tą decyzją polityczną, w parlamencie przygotowano kolejne propozycje ustawy o wywłaszczeniu bez rekompensaty w latach 2008, 2013, 2015, 2016. Propozycje te jako będące w sprzeczności z konstytucją, zostały odrzucone. Konstytucja odrzuca bowiem zasadę suwerenności parlamentu na rzecz zasady nadrzędności konstytucji (art.2). W Konstytucji z 1996r. wprowadzono zapisy, które z jednej strony zabezpieczają przed arbitralnym przejęciem własności prywatnej, z drugiej strony uwzględniają możliwość przeprowadzenia reformy rolnej. Wprowadzenia reformy rolnej możliwe jest dzięki sformułowaniom zawartym w art. 25 Konstytucji. Jednocześnie poprzez umieszczenie rt. 25 jako części Rozdziału 2 - Deklaracji Praw. Ustawa Zasadnicza zapewnia, że jakiekolwiek zmiany artykułu 25 wymaga zgody 2/3 parlamentarzystów[Final Report of the Presidential Advisory Panel on Land Reform and Agriculture, 04 May 2019 s.67]. Rządzący uruchomili w związku z patową sytuacją w parlamencie próbę zohydzenia białych farmerów wobec opinii publicznej oskarżając ich, że są rasistami bezwzględnie wykorzystującymi kolorowych pracowników, często dopuszczając się przemocy wobec nich, w tym nawet zabójstw. Przykłady dobrych relacji między farmerami i robotnikami były ignorowane. Ta stygmatyzacja białych farmerów została wykorzystana do wysuwania żądań przejmowania białych farm bez rekompensaty finansowej. W 2016 roku prezydent Zuma publicznie oświadczył, że rząd nie powinien finansować kupna „skradzionej” ziemi, której przejęcie przez białych stało się głównym źródłem nędzy, nierówności i bezrobocia. W 2017 roku poszedł w tej retoryce dalej stwierdzając, że wywłaszczenie bez rekompensaty będzie rozwiązaniem tych problemów i powinno się dokonać zmian w Konstytucji umożliwiających takie wywłaszczenie. W podobnym duchu wypowiedział się w listopadzie 2017 roku obecny prezydent kraju – Cyryl Ramaphosa [Jeffery 2019: 16]. W grudniu 2017 roku na konferencji ANC w Nasrec zalecono Parlamentowi, aby w trybie pilnym podjął prace nad zmianą konstytucji umożliwiająca wywłaszczenie bez odszkodowania. W lutym 2018r wniosek ten został zaakceptowany przez parlament. Zlecił on odpowiedniej komisji parlamentarnej do podjęcia prac nad rewizją Konstytucji, a w szczególności jej artykułu 25 „Własność” i innych zapisów konstytucyjnych jeśli to będzie konieczne tak aby stało się możliwe wywłaszczenie ziemi w interesie publicznym bez rekompensaty. Zalecono również komitetowi konsultację tej propozycji z ludnością kraju [Jeffery 2019: 4-5]. Jeszcze bardziej niż ANC zradykalizowała się partia EFF. Przywódca EFF Julius Malema posunął się do publicznie wypowiedzianej groźby: „nie wzywamy do mordu białych ludzi, przynajmniej jak na razie(...)Prawnymi właścicielami ziemi są czarni ludzie. Żaden biały człowiek nie jest prawnym właścicielem ziemi w Południowej Afryce, ani na kontynencie afrykańskim” [Goba, Jordaan 2016]. Przyczyny niepowodzenia reformy rolnej w RPA mają złożony charakter i wynikają jak to stwierdził Anthea Jeffery (2019) z następujących powodów:- po pierwsze budżet na przeprowadzenie reformy rolnej był zbyt niski i rzadko przekraczał 1% wydatków budżetowych państwa. W roku finansowym 2019/20 wydatki na pokrycie kosztów restytucji ziemi przewidziano 0,2% wydatków budżetowych rządu.- po drugie ANC akceptuje obecnie transfer ziemi na rzecz tradycyjnych przywódców bądź wspólnotowych stowarzyszeń, które są targane wewnętrznymi sprzecznościami, a nie na rzecz indywidualnych beneficjentów. Zgodnie z decyzją w sprawie Państwowej Polityki Dzierżawy i Przekazywania Ziemi (State Land Lease and Disposal Policy) z 2013r, ziemia w ramach polityki redystrybucji pozostaje własnością państwa i jest jedynie dzierżawiona farmerom zakwalifikowanym do programu redystrybucji. W takiej sytuacji farmerzy ci nie mogą zaciągać pożyczek w bankach wnosząc ziemię pod zastaw w celu pozyskania kapitału na prowadzenie gospodarstwa.- po trzecie rząd najczęściej zakłada, że przekazanie ziemi jest wystarczającym warunkiem do skutecznego prowadzenia gospodarstwa. Tymczasem równie ważne jest posiadanie środków finansowych , odpowiedniej wiedzy z zakresu zarządzania gospodarstwem, przygotowania zawodowego pracowników, niezbędnych maszyn, dostępności nawozów, środków chemicznych, paszy dla zwierząt, dostępu do wody, możliwości ubezpieczeń. Tymczasem rząd uczynił bardzo niewiele w celu udzielenia takiego wsparcia nowym farmerom.- po czwarte – w wielu przypadkach mający niewielkie doświadczenie rolnicze ludzie, którzy otrzymali ziemię w ramach redystrybucji uzyskali znikomą pomoc od państwa, dotyczącą zasad gospodarowania na ziemi. Niejednokrotnie biali farmerzy podejmowali olbrzymi wysiłek, żeby udzielić takiego wsparcia, ale nie uzyskali w tym względzie prawdziwej akceptacji rządu.- po piąte proces restytucji trawiony jest nieefektywnością i korupcją. Dodatkowym problemem jest fakt, że w momencie, gdy biali farmerzy dowiadują się, że w stosunku do ich ziemi zostało złożony wniosek o restytucję własności, są co najmniej bardzo ostrożni jeśli chodzi o dokonywanie inwestycji w takie gospodarstwo, które mogą w każdej chwili utracić. Zdarza się, że okres niepewności trwa więcej niż 20 lat, co oznacza, że przez ten czas ziemia nie jest w pełni wykorzystana rolniczo. Przedstawiciele z białych farmerów AgriSA stwierdzili, że obarczony takimi wadami proces restytucji ziemi stał się bardziej szkodliwym dla rolnictwa komercyjnego niż wojna bursko-angielska, w której Anglicy stosując politykę spalonej ziemi niszczyli doszczętnie burskie gospodarstwa łącznie z dobytkiem. Dodatkowo proces reformy rolnej wykorzystywany jest niejednokrotnie przez wysoko politycznie umocowanych członków ANC, którzy wykorzystują go do szybkiego wzbogacenia niejednokrotnie połączonego z dewastacją przejmowanych farm. Nadzwyczajny Zespół Parlamentarny, powołany w 2015 roku dla dokonania przeglądu efektywności wydawanych w związku z reformą rolną przepisów, doszedł do podobnych wniosków jak te przedstawione powyżej. Co więcej stwierdził, że koszty zakupu ziemi w ramach reformy rolnej nie są największą przeszkodą w jej realizacji oraz co istotniejsze przestrzegał przed działaniami mającymi zmienić konstytucję [Report of the High Level Panel on the Assessment of Key Legislation and the Acceleration of Fundamental Change, Cape Town, November 2017. https://www.parliament.gov.za/high-level-panel, odczyt 5.05.2019]. Jednakże zalecenia tego Zespołu zostały ze względów politycznych odrzucone i podjęto decyzję o pracy nad zmianami konstytucji, umożliwiającej przejęcie ziemi bez odszkodowania. W podsumowaniu podjęta zostanie próba oceny i możliwych konsekwencji forsowania przez rządząca ANC, decyzji o przejęciu bez odszkodowania ziemi uprawianej przez białych farmerów.Podsumowanie. Pokojowe przejście od apartheidu do systemu demokratycznego w Republice Południowej Afryki wywołało entuzjazm zarówno zagranicą[17] jak i w kraju. Oczekiwano, że pełne włączenie prawie 80% dotychczas dyskryminowanych obywateli w życie polityczne i gospodarcze kraju wywoła dynamiczny wzrost gospodarki i polepszenie życia mieszkańców RPA. Jednakże oprócz niezbędnego entuzjazmu wymaga to także nakładów kapitałowych oraz ciężkiej pracy ludzi znających swój zawód. Rzeczywistość południowoafrykańska okazała się daleka od zamierzeń – wzrost PKB zamiast oczekiwanego 6-7% rocznie, w roku 2019 przyrost PKB wyniósł 0,6%, zaś zamiast dywidendy demograficznej wynikającej ze wzrostu liczby ludzi w wieku produkcyjnym - bezrobocie wzrosło do prawie 30%, aw niektórych rejonach wiejskich do 50%. Przyczyny tego stanu są różnorakie. Za jedną z głównych należy uznać brak kapitału na niezbędne inwestycje. W związku ze zgodą kierownictwa Afrykańskiego Kongresu Narodowego na transfer kapitału zagranicę przez olbrzymie korporacje południowoafrykańskie; brakuje środków na rewitalizację infrastruktury nie mówiąc o modernizacji gospodarki. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że nadal głównymi dobrami eksportowanymi z RPA są złoto i diamenty oraz inne minerały. Oszczędności ludności wynoszące poniżej 17% i wydawane w znacznym stopniu na dobra konsumpcyjne, nie są też w stanie wypełnić luki inwestycyjnej, podobnie jak zbyt niskie inwestycje zagraniczne. Także nadzieje na wykorzystanie zwiększonej liczby młodych ludzi dla rozwoju gospodarki okazały się płonne. Mimo, że rząd ANC zapewnił wszystkim dzieciom możliwość ukończenia szkoły podstawowej, stworzył możliwości kontynuacji nauki w szkołach średnich oraz na wyższych uczelniach, liczba osób bezrobotnych, nie mających przygotowania zawodowego, szczególnie technicznego, w wymiarze bezwzględnym i procentowym wzrasta. Wprawdzie w wyniku wprowadzenia akcji afirmatywnej i jej kolejnych wersji, przedstawiciele czarnej ludności zajęli ważne stanowiska w administracji kraju, a także zarządach firm prywatnych, co przyczyniło się do powstania średniej warstwy zamożnych przedstawicieli ludności czarnej, niekoniecznie kompetentnej w realizacji powierzonych zadań. Dodatkowo kraj trawi korupcja od najniższego do najwyższego szczebla. Negatywne skutki polityki personalnej, polegające na forsowaniu partyjnie zasłużonych osób na stanowiska, pokazano na przykładzie Eskomu, który nie potrafi obecnie zapewnić nieprzerwanych dostaw prądu dla ludności i przemysłu. Polepszył się wprawdzie standard życia najbiedniejszych grup ludności, ale głównie dzięki różnorodnym rządowym subsydiom, które pochłaniają ponad 50% budżetu kraju. Narasta natomiast rozziew między najuboższymi grupami czarnej ludności, a politycznie dobrze ustosunkowaną elitą ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Minęło ponad ćwierć wieku (26 lat), gdy w wyniku demokratycznych wyborów władzę objął Afrykański Kongres Narodowy. Wyrosło w tym czasie nowe pokolenie, które nie pamięta opresji okresu apartheidu, natomiast nie dostrzega w istniejącej sytuacji politycznej i gospodarczej szans na rozwój. Powoduje to wzrost rozgoryczenia i różnorakie formy buntu wśród najuboższych warstw ludności. Wskazanie na przedstawicieli administracji i menadżerów przedsiębiorstw, jako odpowiedzialnych za niepowodzenia gospodarcze, jest co najmniej trudne dla partii, która swoimi kadrami obsadziła najważniejsze stanowiska w tych instytucjach. Takim wygodnym obiektem oskarżeń okazali się natomiast biali farmerzy, gospodarujący na około 80% gruntów rolnych w RPA. Wprawdzie już rząd Porozumienia Narodowego powstały w 1994 roku, utworzony przez ANC i Inkhatę, na które głosowała głównie czarna ludność, oraz Partię Narodową reprezentującą głównie białych wyborców, w celu zmniejszenia dysproporcji w posiadaniu ziemi między poszczególnymi grupami rasowymi, zatwierdził program reformy rolnej. Jednakże proces restytucji ziemi dla czarnej ludności przebiegał zbyt wolno, na co złożyły się zbyt małe do potrzeb środki budżetowe, ale przede wszystkim nieudolność administracji i brak wsparcia ze strony rządu dla nowych czarnych farmerów. Okazało się także, że wiele grup preferowało otrzymanie rekompensaty finansowej zamiast zwrotu przejętej przez Białych po 1913 roku ziemi. Także przeważająca większość przejmowanych w ramach reformy rolnej przez czarnych gospodarstw upadło (do 90%), a przejęta przez nich ziemia odłoguje nie dając żadnych plonów. Już w roku 2000 zmieniono także zasadniczo program reformy rolnej przez uchwalenie programu LRAD, w ramach którego kryterium wsparcia osób o niskich dochodach przestało obowiązywać. Wręcz przeciwnie osoby dysponujące większymi środkami finansowymi mogły otrzymać większe pożyczki z banku co upoważniało ich do uzyskania większych grantów niż biedakom, którzy pierwotnie mieli być przede wszystkim beneficjentami reformy rolnej.Niepowodzenia w realizacji reformy rolnej spowodowały, że już w 2007 roku na Krajowej Konferencji ANC w Polokwane stwierdzono, że należy zrezygnować z zasady dobrowolności w sprzedaży ziemi (willing-buyer, willing seller). Zadecydowano o wypracowaniu nowej ustawy umożliwiającej wywłaszczenie bez odszkodowania. W parlamencie przygotowano kolejne propozycje ustawy o wywłaszczeniu bez rekompensaty w latach 2008, 2013, 2015, 2016. Propozycje te jednakże jako będące w sprzeczności z konstytucją, zostały odrzucone.Ustawa Zasadnicza zapewnia, że jakiekolwiek zmiany artykułu 25 (zabezpieczającego przed arbitralnym przejęciem własności prywatnej, nie tylko ziemi) wymaga zgody 2/3 parlamentarzystów. Tymczasem ANC uzyskała w ostatnich wyborach tylko 57,5% i nie dysponuje wymaganym dla zmiany Konstytucji większością 3/4 głosów w parlamencie. Jak wynika z przeprowadzonej analizy decyzja o przejęciu bez odszkodowania gospodarstw należących do białych farmerów poprzez zmianę zapisów konstytucji RPA, wywołać może wiele poważnych konsekwencji, nie tylko o charakterze pozytywnym, dla rządzącej ANC ma bowiem:Wyraźnie polityczny charakter, mający na celu zyskanie wsparcia biednej ludności niebiałej.Jednakże paradoksalnie decyzja ta mająca zniwelować rezultaty rasistowskiego prawodawstwa w przeszłości, sama ma rasistowski charakter.Ustawa o Reformie Rolnej pomija znaczną część niebiałej ludności Południowej Afryki – plemiona San i Hotentotów oraz ich potomków czyli Koloredów (w RPA żyje ich aktualnie 5,2 milionów), którzy także zostali pozbawieni ziemi przez białych kolonistów. Dopiero w roku 2000 w ramach programu (LRAD) Koloredzi i Azjaci uzyskali możliwość uzyskania grantów na zakup ziemi. Nadal nie mają jednak najważniejszego prawa zawartego w tej ustawie - prawa ubiegania się o zwrot zagarniętej ziemi jak ich czarni współobywatele.Zagraża dalszym osłabieniem całej gospodarki kraju.Południowafrykański sektor rolny generuje w całym łańcuchu żywnościowym 12% PKB oraz jest znaczącym eksporterem żywności. Gospodarowanie w warunkach glebow-klimatycznych Południowej Afryki przy niedoborze wody na znacznym obszarze kraju (średnia 500 mm opadów), wymaga dużych uiejętności oraz odpowiednich zasobów kapitałowych. Większość dotychczas, przejmowanych w ramach Reformy Rolnej, gospodarstw wypadła z produkcji.Grozi wybuchem zamieszek głodowych.Mimo, że RPA jest eksporterem netto żywności oraz pomimo subsydiowania najbiedniejszych grup ludności przez rząd, znaczna część obywateli tego kraju niedojada. Spadek produkcji nieuchronnie związany z reformą rolną w warunkach RPA spowoduje wzrost ceny podstawowych produktów żywnościowych, grożąc wybuchem zamieszek, a z pewnością spadkiem popularności rządzącej partii. Zgodzić się należy z Anthea Jeffery, że decyzje o zmianie konstytucji jak i podjęcie prac nad ustawą o wywłaszczeniu, wynikają z decyzji o charakterze ideologicznym i propagandowym, a niez realnych analiz zmierzających do realizacji reformy rolnej oraz zmniejszenia poziomu biedy. Jednocześnie przyjęcie tych regulacji bardzo negatywnie wpłynie na gospodarkę kraju.[Jeffery 2019: 4]. Zmiana artykułu 25 Konstytucji RPA -mówiącego, że „własność dotyczy nie tylko ziemi” [Konstytucja Republiki Południowej Afryki 2006: 56] - może być rozciągnięte na wywłaszczenie innych środków czy majętności, np. banków, przedsiębiorstw kopalń, ze wszystkimi tego negatywnym konsekwencjami dla potencjalnych inwestorów. Nacjonalizacji takiej domaga się zresztą oficjalnie trzecia pod względem wielkości partia Ruchu Bojowników o Wolność Gospodarczą (EFF). W zaistniałej sytuacji politycznej ANC może uzyskać większość 2/3 głosów niezbędną do zmiany konstytucji, ale przez wejście w koalicję z partą Ruchu Bojowników o Wolność Gospodarczą (EFF) o skrajnie lewicowym programie. Południowoafrykańska firma Eunomix na podstawie dokładnej analizy statystyk dotychczasowych trendów w gospodarce RPA oraz działań rządu, doszła do wniosku, że jeśli nie zostaną wprowadzone radykalne zmiany w dotychczasowej polityce, to RPA w ciągu następnej dekady może znaleźć się w grupie państw upadłych [„Late-late Development,... 2020: 14]. Jak stwierdził politolog Moletsi Mbeki w książce o wymownym tytule – Architekci Nędzy (Architects of Powert), rodzony brat drugiego czarnego prezydenta RPA – Thabo Mbeki, którego trudno posądzić o rasizm, określił, że głównymi winowajcami tragicznego zapóźnienia i nędzy w Afryce są afrykańskie elity polityczne [Mbeki M. 2009]. Czy elity polityczne Republiki Południowej Afryki forsując wywłaszczenie białych farmerów z ich gospodarstw chcą się przyłączyć do tego niechlubnego klubu władców Afryki Subsaharyjskiej?Bibliografia.Africa Human Develoment Report 2003. UNDP (2003), Oxford University Press Southern Africa, Cape Town, s. 253.African agriculture, transformation and outlook (2013), NEPAD, s.15.African Development Bank (2020) African Economic Outlook 2020, s.27.Andrews P., Ellman S. (red) (2001), The Post-Apartheid Constitutions: Perspectives on South Africa’s Basic Law, Johannesburg.Austin G. (2008), The “Reversal of Fortune” Thesis and the Compression of Histoty: Perspectives from African and Comparative Economic History. Journal of International Development 20, s.1003.Bińkowski B. (2011), Rozwój krajów a zróżnicowanie etniczne – przykład Afryki Subsaharyjskiej, PCSA, Working Papers Series, s.15.Bisseker C. (2003), Agri-Research Crippled, Business Day, 05.08.2003.Burger J. (2013), Why it is more dangerous to be a farmer than a policeman in SA, “Africa Check”, 6 November 2013, [online:] https://africacheck.org/2013/11/06/why-it-is-more-dangerous-to-be-a-farmer-than-a-policeman-in-south-africa/, [dostęp 23.10.2015].Davies R. (2012), Zuma hits back at Mulder’s stance on land reform, Business Day 2012.02.16.Dowden R. (2008), Africa. Altered States, Ordinary miracles, Portobello Books, s. 223-254.ECA/ADF/8/3 (2012), Land and Africa’s Development Future: Governing the Risks and Opportunities of Large-scale Landbased Investments. Issues Paper 2, ECA/ADF/8/3, Addis Ababa, s.2.ECA/SDD (2004), Land Tenure Systems and their Impact on Food Security and Sustainable Development in Africa. Economic Commission for Africa, Addis Ababa, s. 4.Election Resources on the Internet: General Elections in the Republic of South Africa. [online:] , http://electionresources.org/za [dostęp 12.07.2020].Englebert P., Dunn K.C. (2013), Inside African Politics, Lynne Rienner Publisher, Boulder London, s. 215-216.FAO, ECA and AUC (2020), Africa Regional Overview of Food Security and Nutrition 2019. Accra s.XII, s.53-55.Farm equity schemes to be relaunched soon (2010), Business Day, 2010, 11.15.Final Report of the Presidential Advisory Panel on Land Reform and Agriculture (2019), s.12, s.15 [on line:] https://www.gov.za/sites/default/files/gcis_document/201907/panelreportlandreform_0.pdf, [dostęp: 5.05.2020].Fort Hare. History. (2020) [on line:] https://www.ufh.ac.za/About/Pages/History.aspx. [dostęp 2.5.2020].Games D. (2003), The Experience of South Afrikan Firms Doing Businedd in Africa. SAIIA, Petoria, s.1.Gąsowski A. (2003), Odpowiedź dużych firm południowoafrykańskich na procesy globalizacji. „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu”, No2(14), s. 155-166.Gąsowski A. (2006), RPA Historia Państw Świata w XX wieku, Trio, Warszawa.Goba N. and Jordaan N., (2016) EFF does not want the slaughter of white people ‘for now’, Malema says. Business Day, 7 November 2016.Gordin J. (2008), Zuma. A Biography. Jonathan Ball Publisher, Johannesburg&CApe Town , s.56.Hall R. (2003), Farm Tenure. Evaluating land and agrarian reform in South Africa series; no. 3, 2003, School of Government, University of the Western Cape, Cape Town, s. 2.Harrison D. (1983), White Tribe of Africa: South Africa in Perspective. University of California Press.Hartleb T. (2008), „Expect Tight Energy Supply for Four Years” Mail&Guardian 11 February 2008.https://openknowledge.worldbank.org/bitstream/handle/10986/2653/488960pub0replacement0file09780821376270.pdf?sequence=, 1 za: Land reform. www.gov.za, [dostęp 20.04.2020].Jeffery A. (2019), Reaching the Promised Land: an Alternative to the Report of the Presidential Advisory Panel on Land Reform and Agriculture, South African Institute of Race Relations (IRR), No 5/2019, September 2019 Issue 44 , Johannesburg, s. 16.Kepe T., Hall R. (2016), Land Redistribution in South Africa Commissioned report for High Level Panel on the assessment of key legislation and the acceleration of fundamental change, an initiative of the Parliament of South Africa, s.7-8.Key drivers of success for agriculture transformation in Africa (2013), Brussels Policy Briefing no 33., 2 October 2013, Brussels, s. 2.Klerk de F.W. (1999), The Last Trek a New Begining. The Autobiography, PAN Books, London, s. 337.Konstytucja Republiki Południowej Afryki (2006), Wojtyczek-Bonnand A., Wojtyczek K. (tłum), Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa.Korieh Chima J. (2003), Food Production and Food Cricis in Su-Saharan Africa, [w]: ed. Toyin Falala „Contemporary Africa”. v. 5., Carolin Academic Press, s. 417-433.Ks. Fijołek A., SMA (2019), (nie)wolni?. eRmedia, Piwniczna-Zdrój.Land reform, [on line:] http://www.etu.org.za/toolbox/docs/government/land.html , [dostęp 12.10.2020.Late-late Development,the Developmental State and South Africa. A Data-centric Analysis of State Performance Decline, its Causesand an Outline of the Narrow Path away from Failure (2020) Eunomix Research (Pty) Ltd., September 2020, 113 Westcliff DriveWestcliff, 2193 South Africa: s.14.Mandela N. (1995), Long Walk to Freedom, Abacus, London.Marius Roodt M., (2020), Free Facts, IRR, No2/2020, February 2020, Isssue 22, s.1.Mbeki M.(2009) Architects of Poverty, Picador Africa, Johannesburg.Meseret E. (2020), Pompeo says South Africa land seizures would be ‘disastrous’, [online:] February 19, 2020, https://apnews.com/, [dostęp 18.06.2020].Milazi A. (2004), Quick change and a two-sided coin, “Financial Mail”, 16.01.2004.Mtero F., Gumede N, and Ramantsima K. (2019), Elite capture in land redistribution in South Africa, Institute for Poverty, Land and Agrarian Studies Research Report no. 55, s.7.Naipaut V.S. (2015), Maska Afryki. Odsłony afrykańskiej religijności. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, s.171-236.Natives Land Act of 1913, [on line:] https://www.sahistory.org.za/article/natives-land-act-1913, [dostęp:12.05.2017].Pakenham T. (1992), Scramble for Africa. Abacus, London.Pamiętniki prezydenta Krügera. Cz. 1,2, (1903), / przek. Justyny Paszkiewiczównej i Antoniny Morzkowskiej, Warszawa 1903.Parliament of the Republic of South Africa, [online:] https://www.parliament.gov.za/national-assembly [dostęp 3.04.2020].Paton C. (2016), Poor education traps black youth in poverty, Business Day, 2016.04.19.Posnansky M. (1981), Introduction to the later prehistory of sub-Saharan Africa, w: G . Mokhtar (red), General History of Africa. II. Ancient Civilizations of Africa, U N E S C O, s. 533-550.Report of the High Level Panel on the Assessment of Key Legislation and the Acceleration of Fundamental Change (2017) Cape Town, November 2017. [on line:] https://www.parliament.gov.za/high-level-panel, [dostęp 5.05.2019].Republika Południowej Afryki [w:] Afryka. Popularna Encyklopedia Powszechna. Kontynenty i Państwa (2000), Oficyna Wydawnicza Fogra. Grupa Wydawnicza Bertelsman. Kraków-Warszawa , s. 305-306.Restitution of Land Rights Act (1994), Act No. 22, Government Gazetie, No. 16106, Cape Town, 25 November 1994 s. 3.Seccombe A. (2013), Business, Mandela meetings yielded pragmatism, Business Day, 2013.12.09.South Africa Human Develoment Report 2003. UNDP, (2003), Oxford University Press Southern Africa, Cape Town, s. 253.South Africa Yearbook 2018/19, , Agriculture, Forestry and Fisheries (2019), Government Communications (GCIS), Pretoria, s. 2.South Africa Yearbook 2018/19. History. The early inhabitants (2019), Government Communications (GCIS), Pretoria, s. 2.South Africa Yearbook 2018/19. Economy (2019), Government Communications (GCIS), Pretoria, s.17.South Africa. World Factbook, [online:] https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/sf.html [dostęp 15.11.2020].Southall Roger (2006), The ANC, party dominance and social reproduction, [w:] Challenges to Democracy by One-Party Dominance: A Comparative Assessment, Konrad-Adenauer-Stiftung, Seminar Report no 17, Johannesburg October 2006, s.31-37.Sparks A. (2016), Voters have given ANC an ultimatum it cannot ignore. Business Day, 17 August 2016.Staff Reporter, (2014), Business Day, 2014.08.21.UN Department of Economic and Social Affairs (2020),, Inequality in a Rapidly Changing World, World Social Report 2020, United Nations Publication, s.36.University of Fort Hare Alice campus suspends academic activities, 2020. [online:] https://www.sabcnews.com/sabcnews/university-of-fort-hare-alice-campus-suspends-academic-activities/ [dostęp 1.05.2020].White Paper on Reconstruction and Development Programme, (1994) Government Gazette no 2, 23 November 1994, s.43.Wilson Johwa, (2009), SACP readies for government role, Business Day 25 May 2009.Włoczyk P., Weber W. (2020), Rzeź białych farmerów, Historia do Rzeczy, nr 10(92)/2020, s. 26-29.Wyk van J-A. (2001), „Food for Thought?” The Politics of Food, Resources and Development in Afica, “New Zeland International Review” 26, 2 (2001) s. 16-17.Żukowski A, (2003), System konstytucyjny Republiki Południowej Afryki, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa.[1] Rugowanie plemion San z ich terenów łowieckich przez rząd Botswany został uznany przez niektórych obserwatorów zachodnich za mający znamiona ludobójstwa.[2] W roku 1960 (uznanym za początek dekolonizacji kontynentu) Afrykę zamieszkiwało 283 miliony ludności (w tym Afrykę Subsaharyjską – 220 milionów), to w roku 2019 populacja kontynentu wzrosła do 1,308 miliardów (zaś w Afryce Subsaharyjskiej ponad pięciokrotnie do 1,066 miliardów). Prognozy na 2050 rok przewidują, że w Afryce liczba ludności wzrośnie do prawie 2,5 miliarda, zaś w samej Afryce Subsaharyjskiej do 2,117 miliardów[3] Przykładowo wymienić można przyjęte przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 2000 roku program - Cele Millenijne, który zakładał wyeliminowanie skrajnego ubóstwa i głodu do roku 2015 (punkt 1 programu); czy też uchwalone przez tę organizację w 2015r - Zasady Zrównoważonego Rozwoju zakładające likwidację zjawiska głodu do roku 2030 (ujęte w punkcie 2) . O zaangażowaniu (przynajmniej deklaratywnym) w pomoc dla sektora rolnego świadczyć może uznanie przez państwa członkowskie Unii Afrykańskiej roku 2014 za rok dedykowany problematyce rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego w Afryce[4] Południową Afrykę zamieszkiwały ok 3-4 milionów lat temu homoidy – Austrolopiteki, których szczątki znajdowane są w Jaskiniach Sterkfontain niedaleko Johannesburga. Ślady człowieka rozumnego liczące około 100 tysięcy lat odkryto w jaskiniach Prowincji Przylądkowej Zachodniej.[5] Bantu oznacza „ludzi” w języku ludności tych negroidalnych plemion.[6] Historę Afrykanerów w sposób obiektywny, ale i interesujący przedstawia Hermann Giliomee w obszernej liczącej 715 stron książce „The Afrikaners. Biography of a People” Tafelberg, Cape Town 2003.[7] Apartheid – oznacza w języku afrikaans – separację, odrębność. Doktryna społeczno-polityczna, realizowana 1948–94 w Związku Południowej Afryki (od 1961 pod nazwą Republika Południowej Afryki) jako podstawa systemu państwowego.[8] SADC (Southern African Development Community - Wspólnota Rozwoju Afryki Południowej zrzeszająca 16 krajów Południa Afryki)[9] 1/3 paliw płynnych w RPA pozyskiwana jest w ten sposób, zaś technologia jest sprzedawana arabskim krajom wydobywającym ropę naftową i gaz.[10] Przykładowo wymienić można J.E.van der Plan'ka, który opracował teorię monogenicznej odporności – kluczową w hodowli odpornościowej roślin.[11] Więcej informacj nt południowoafrykańskiego rolnictwa czytelnik może znaleźć w rozdziale „Rolnictwo” w książce A. Gąsowskiego „RPA. Historia Państw Świata w XX Wieku”, Warszawa 2006, s.303-313.[12] . Termin wprowadzony przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla emerytowanego anglikańskiego arcybiskupa Kapsztadu - Desmonda Tutu..[13] Przy wartości ELF wynoszącej 0 - ludność jest całkowicie jednorodna pod względem etnicznym i językowym (np. w sąsiednim Swazilandzie), przy 1 - kraj jest całkowicie heterogeniczny.[14] Koloredzi - osoby z mieszanych małżeństw między Białymi a innymi grupami rasowymi. W przypadku Południowej Afryki głównie z ludnością hotentocką (prawie już nie istniejącą obecnie) oraz przywożoną do Kolonii Kapsztadzkiej w XVII i XVIII w ludnością azjatycką głównie z terenów dzisiejszej Indonezji.[15] Do pomiaru nierówności społecznej najczęściej używa się wskaźnika GINI (1- maksymalna nierówność, 0 – każdy jest równy pod względem zasobności ekonomicznej).[16] BEE – Black Economic Empowerment - Program Ekonomicznego Upodmiotowienia Czarnych[17] Wyrazem tego było przyznanie 1 1993 roku Pokojowej Nagrody Nobla głównym architektom tej zmiany – F.W. De Klerk i N. Mandeli.

„Japonia jest dla mnie jakby drugą ojczyzną”. Z kroniki polsko-japońskiej czasu przemian

O tym, co łączy Polskę i Japonię, i dlaczego o wiele więcej niż dawny dług zagraniczny i zamiłowanie do Chopina – opowiada Prof. Stanisław Filipek w wywiadzie z Mateuszem Kryckim.Często bywa Pan w Japonii?Po raz pierwszy odwiedziłem Japonię w roku 1975 na zaproszenie znakomitej uczelni – Tokyo Institute of Technology – w ramach rocznego Post Graduate University Course in Chemistry. W Kursie uczestniczyło 14 osób, głównie z krajów azjatyckich ale także z Ameryki Południowej (Ekwador) i Europy Wschodniej (oprócz mnie była też jedna Bułgarka). Uczelnia stworzyła idealne warunki do pracy naukowej. Każdy z uczestników kursu pracował w konkretnym laboratorium (ja prowadziłem pionierskie prace eksperymentalne nad własnościami wodorków metali w warunkach wysokich ciśnień w ramach Research Laboratory of Engineering Materials) lecz niezależnie od tego mieliśmy wspólne zajęcia, głównie z zaawansowanych technik instrumentalnych. Oprócz tego Uczelnia zorganizowała kilka wyjazdów o charakterze naukowym (Hydroelektrownia Kurobe, Zakłady Petrochemiczne w Niihama i in.), ale przy okazji pozwalały one na poznanie wielu japońskich zwyczajów, zabytków i krajobrazów. Wspominam tamten okres jako bardzo wartościowy i twórczy, w którym zrealizowałem szereg ciekawych badań naukowych uwieńczonych publikacjami w dobrych czasopismach naukowych. Równocześnie poznałem bardzo wielu wspaniałych Japończyków i nawiązałem szereg przyjaźni trwających po dziś dzień.Od tamtej pory odwiedzałem Japonię wielokrotnie w ramach współpracy naukowej, realizacji wspólnych grantów badawczych, a także uczestnicząc w konferencjach naukowych. Często wyjeżdżałem do Japonii nawet kilka razy w ciągu roku.Szczególny charakter miał mój ponad czteroletni pobyt w Japonii (w latach 1991-1995), kiedy Ministerstwo Współpracy Gospodarczej z Zagranicą zaproponowało mi stanowisko Radcy Handlowego w Tokio, odpowiedzialnego za współpracę gospodarczą pomiędzy naszymi krajami. W tym czasie bardzo sobie ceniłem dobre relacje z Ambasadorem Henrykiem Lipszycem, który znakomicie wypełniał swoją trudną misję w Japonii. Z Henrykiem przyjaźniłem się jeszcze podczas studiów na japonistyce. Jestem też bardzo wdzięczny moim współpracownikom w kierowanym przeze mnie Biurze Radcy Handlowego za zaangażowanie i rzetelną pracę. Po zakończeniu tego mojego „dyplomatycznego epizodu” powróciłem do pracy naukowej w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, gdzie pełniłem obowiązki Kierownika Zakładu a przez kilka lat Vice Dyrektora d/s naukowych. W tym czasie kontynuowałem współpracę naukową z Japonią, Niemcami, Francją, Taiwanem i innymi krajami.Czym jest dla pana Japonia i jaki jest początek pańskich więzi z krajem „kwitnącej wiśni”?W mojej rodzinie Japonia pojawiała się jako daleki, piękny i egzotyczny kraj o starej, bogatej kulturze, ciekawych zwyczajach i pojmowaniu honoru (samuraje) w sposób podobny do polskich rycerzy. Mając kilkanaście lat zacząłem ćwiczyć judo i karate. Pamiętam wrażenie jakie wywarło na mnie brzmienie komend podawanych w języku japońskim. Wcześniej znajdowałem upodobanie w nauce języków obcych; łacina i rosyjski były obowiązkowe w moim liceum a jako samouk nauczyłem się także włoskiego. Kiedy ukończyłem studia i podjąłem pracę na Politechnice Warszawskiej jako asystent, wpadłem na pomysł, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Japonii. Spotkałem się więc z Profesorem Wiesławem Kotańskim, Kierownikiem Zakładu Japonistyki i zapytałem, czy są w Warszawie jakieś kursy języka japońskiego. Profesor spojrzał na mnie i rzekł; „Jedynym miejscem, gdzie można się czegoś nauczyć jest Zakład Japonistyki UW. Proszę zdać egzamin wstępny i do zobaczenia!”.W tej sytuacji nie miałem wyjścia i egzamin wstępny zdałem. Pracując nadal na Politechnice podjąłem więc jednocześnie studia japonistyczne. Początkowo myślałem, że to przekroczy moje możliwości ale jakoś dałem radę. Pracę magisterską na temat wytwarzania japońskich mieczy z punktu widzenia metalurgii obroniłem w tym samym roku co doktorat z chemii fizycznej. Japonistyce zawdzięczam też to, co się w życiu najbardziej liczy – szczęśliwą i wspierającą się rodzinę.Japonia jest dla mnie jakby drugą ojczyzną. Mam tam wielu prawdziwych Przyjaciół i kolegów, na których się nigdy nie zawiodłem. Wędrowałem po Japonii od góry Taisetsuzan na Hokkaido po Kagoshimę na Kyushu i od Wysp Ogasawara (Bonin) po Okinawę. Wszedłem na wiele wysokich gór, w tym na najwyższe szczyty każdej z czterech największych wysp. Odbyłem trening Yamabushi w rejonie Dewa Sanzan i trzykrotnie przepłynąłem 2 km dystans przez morze do czerwonej bramy Torii unoszącej się na wodzie przed słynną Świątynią Itsukushima Jinja na wyspie Miyajima. To pływanie w intencji światowego pokoju i ochrony środowiska odbywało się w dniu 6 sierpnia bezpośrednio po rocznicowych uroczystościach w Hiroshimie. Towarzyszyli mi w tej akcji moi japońscy Przyjaciele oraz mój syn – japonista. Po przypłynięciu do Miyajimy gościł nas naczelny kapłan Itsukushima Jinja – Nozaki Guji. Przy okazji dowiedziałem się, że urodził się tak jak i ja w Roku Smoka. Podążając szlakiem Kukai (Kobo Daishi) odwiedziłem też wszystkie 88 świątyń na wyspie Shikoku, kończąc tę wędrówkę na Górze Koya, gdzie spoczywa Kukai – założyciel nurtu Shingon w japońskim buddyzmie.Pracując długie lata w Instytucie Chemii Fizycznej PAN współpracowałem z kilkoma japońskimi uczelniami (TIT, Tokyo University, Tokai University, Tokyo Rika Daigaku, Hiroshima University, Yokohama Shiritsu Daigaku i in.) oraz instytutami badawczymi (AIST). W ramach grantów JSPS prowadziłem badania w Japonii oraz przyjmowałem japońskich naukowców w moim Instytucie. Wśród wypromowanych przeze mnie doktorów oprócz Polaka, Ukrainki i Rosjanki jest też jeden Japończyk (jedyny Japończyk, jaki do tamtego czasu obronił doktorat w IChF PAN).Rok 1996 - Spotkanie "dzieci z Kobe" z "Dziećmi Syberyjskimi" w Celestynowie.Źródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatneMówi Pan o Japonii jako o „drugiej ojczyźnie”. Z tej perspektywy - jakie jest wg Pana postrzeganie Japonii w Polsce i jak Japończycy postrzegają nas?To wzajemne postrzeganie bardzo szybko zmienia się w czasie. Kiedyś wyjazd do Japonii nie był taki prosty jak dzisiaj. Teraz mamy bezpośrednie połączenie lotnicze Warszawy z Tokio co za umiarkowaną cenę pozwala Polakom podróżować do Japonii. Z drugiej strony do Polski przybywa wielu japońskich turystów.Żałuję, że wciąż zbyt mało Polaków wie o uratowaniu przez Japonię blisko 800 polskich dzieci ginących z głodu i chorób na Syberii po rewolucji bolszewickiej. Uważam, że ta niezwykła akcja humanitarna jest fundamentem naszej przyjaźni z Krajem Wschodzącego Słońca. Za sprawą władz japońskich polskie dzieci zostały przywiezione do Japonii i lądując w porcie w Tsuruga miały wrażenie, że trafiły z piekła prosto do raju. W sierocińcu Fukudenkai w Tokio w roku 1921 odwiedziła je nawet Cesarzowa Japonii co w tym czasie było rzeczą niezwykłą. Wyleczone, odżywione i otoczone troskliwą opieką dzieci zostały odwiezione do kraju japońskimi statkami. Po raz drugi Japonia pośpieszyła z pomocą Polakom (głównie polskim Żydom), którzy na początku II Wojny Światowej schronili się na Litwie uciekając przed dwoma totalitarnymi reżimami. Rezydujący w Kownie japoński konsul Sugihara Chiune wystawił im kilka tysięcy wiz japońskich (zwano je „wizami życia”), które pozwoliły wyrwać się z matni.Obydwie fale uchodźców lądowały w porcie w Tsuruga, gdzie założono dedykowane im Muzeum „Port of Humanity Tsuruga”, które 3 listopada 2020 r. przeniosło się do nowej siedziby. Dyrektor Muzeum Akinori Nishikawa, mój dobry Przyjaciel, kilkakrotnie odwiedzał Polskę, a w ubiegłym roku gościł u siebie Karola Nawrockiego, Dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. W nowej siedzibie, położonej na nabrzeżu portowym przygotował wspaniałą ekspozycję. Nadmienię, że w tegorocznej listopadowej uroczystości w Tsuruga uczestniczyło trzech ambasadorów (polski, litewski i izraelski) a Ambasador Polski wręczył Prezydentowi Tsurugi specjalny upominek. Był to dyplom Yad Vashem przyznany Antoninie Liro Dziecku Syberyjskiemu za ocalenie żydowskiego chłopca podczas niemieckiej okupacji. Anna Liro, córka Pani Antoniny, którą poprosiłem o podarowanie kopii postanowiła ofiarować Muzeum w Tsuruga cenny oryginał. Dyplom ten znalazł tam poczesne miejsce. Bardzo cieszy pamięć Japończyków o tamtych wydarzeniach ale uważam, że tym bardziej my Polacy powinniśmy o nich nie zapominać. Dlatego na bardzo wysokie uznanie zasługuje Konferencja poświęcona Dzieciom Syberyjskim zorganizowana w ubiegłym roku w naszym Sejmie przez panią poseł Dorotę Arciszewską-Mielewczyk.Rok 2020 - Otwarcie nowej siedziby Muzeum w TsurugaŹródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatneBędąc Radcą Handlowym w Tokio poszukiwałem wydawanych w Japonii albumów o Polsce, które nadawałyby się na upominki dla moich rozmówców w japońskich ministerstwach, urzędach i firmach. Niestety w japońskich księgarniach nie znajdowałem nic odpowiedniego (w przeciwieństwie do dostępnych albumów poświęconych np. Węgrom, Czechom lub Słowacji). W końcu zachęciłem japońską firmę, którą wcześniej przekonałem do zainstalowania polskich witraży w projektowanych przez nią budynkach, aby wydała album poświęcony Polsce. Moi przyjaciele zgodzili się i wysłali do Polski artystę – fotografa. W ten sposób powstał piękny album p.t. „Polska widziana oczami pewnego Japończyka”. W albumie tym znajduje się też jedno zdjęcie wykonane przeze mnie; jest to widok z mostu na Wiśle na teren budowy Centrum Manggha w Krakowie. Umieszczenie mojego zdjęcia w tym Albumie poczytuję sobie za wielki zaszczyt. Firma podarowała 200 egzemplarzy Albumu kierowanej przeze mnie placówce (tj. BRH) i od tej pory miałem znakomity prezent dla moich japońskich rozmówców. A piękne polskie witraże zaistniały w zabytkowym kościele katolickim, dwóch placówkach szkolnych oraz na komendzie policji.Myślę, że są to dobre przykłady kształtowania sposobu naszego wzajemnego postrzegania.Rok 2020 - Wręczenie dyplomu Yad Vashem Antoniny LiroŹródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatneZ perspektywy tych wielu lat bogatych doświadczeń - jak Pan ocenia współczesne stosunki polsko-japońskie? Polacy od dawna niezmiennie fascynują się Japonią, jej starą kulturą, literaturą, sztuką oraz tradycyjnymi technikami walki (judo, karate, aikido). Przeciętny Japończyk przez wiele lat powojennych postrzegał Polskę jako sowieckiego satelitę. Pomimo to wielu Japończyków znało i ceniło muzykę Chopina, uczestnicząc często w konkursach Chopinowskich. Zmiany w postrzeganiu Polski zaczęły zachodzić po wyborze Jana Pawła II (zwłaszcza po jego wizycie w Japonii) i przełomie polityczno-gospodarczym zapoczątkowanym przez Solidarność. Obecnie nasz kraj wzbudza u Japończyków coraz większą ciekawość i sympatię.Co w takim razie wpływało na ewolucję relacji Polski i Japonii do stanu obecnego? Mamy jakieś kluczowe obszary dialogu lub sporów, tzw. kluczowe momenty w tych relacjach? Jest wiele czynników, które kształtowały nasze relacje. Należałoby to jakoś uporządkować…To pomogę i pozwolę sobie zacząć od przemian ustroju politycznego i gospodarczego w obu krajach – jakie miały znaczenie? Przemiany polityczne, ekonomiczne i społeczne w Polsce w latach 80. ubiegłego wieku stworzyły wiele szans na dobrą współpracę. Niestety, nie mogły być one w pełni wykorzystane z powodu redukcji polskiego zadłużenia (z czasów rządów Gierka i Jaruzelskiego) - gwarantowanego przecież przez państwo polskie. Japonia zaakceptowała - bardzo niechętnie -to rozwiązanie ale zamroziła realną współpracę gospodarczą m.in. przez wstrzymanie kredytów i gwarancji kredytowych dla firm zamierzających inwestować w Polsce. Skutecznie to zniechęcało potencjalnych inwestorów. Pierwszym symptomem zmian tego podejścia było przyznanie kredytu Exim Banku na budowę fabryki baterii elektrycznych w Gnieźnie przez firmę Matsushita (wspólnie z Philipsem). Była to pierwsza inwestycja japońska w dziedzinie produkcji w Polsce. Miałem wielką radość i satysfakcję uczestniczyć w tym ważnym wydarzeniu, jakim było podpisanie umowy kredytowej. Ostateczne „odmrożenie” stanowiska Japonii nastąpiło w roku 1995 w wyniku wizyty w Japonii naszego Ministra Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, a ja miałem przyjemność zainicjować i koordynować tę wizytę.Czyli miał Pan swój wkład w odbudowywanie relacji z Japonią w wymierny sposób…Można tak to ująć – jako jeden z wielu Polaków i Japończyków, którzy pracowali na rzecz normalizacji. Wkrótce po tym pojawiło się w Polsce blisko 300 nowych firm japońskich. Należy jednak podkreślić, że nawet w okresie „zamrożenia” miały miejsce pozytywne działania szeregu organizacji rządowych (np. JAICA, JETRO, JSPS) i gospodarczych (Keidanren, Izby Handlowo-Przemysłowe i in.) stymulujące naszą współpracę w wielu dziedzinach.Rozwijając ten wątek - w jakim stopniu aspekty współpracy technologicznej mogły mieć znaczenie przy negocjowaniu i lokowaniu tych inwestycji zagranicznych? I – co też istotne z punktu wymiany gospodarczej - czy inwestycje te były głównie w jedną stronę – tj. z Japonii do Polski?Inwestycje były głównie kierowane z Japonii do Polski. W tym kontekście szczególne znaczenie miało wstąpienie Polski do Unii Europejskiej co stworzyło dla Japonii wiele nowych możliwości współpracy przynoszących korzyści także dla Polski. Można do nich zaliczyć podnoszenie kwalifikacji polskich osób zatrudnionych w produkcji lub administracji oraz kształtowanie japońskiego etosu pracy u polskich pracowników. Oprócz współpracy technologicznej ważną rolę spełnia współpraca naukowa.W Instytucie Chemii Fizycznej PAN, w którym pracowałem ponad 40 lat, wiele Koleżanek i Kolegów współpracowało z japońskimi naukowcami przez szereg lat. Wspomnę tu choćby o prof. Januszu Lipkowskim - długoletnim Dyrektorze Instytutu, prof. Jerzym Góreckim oraz prof. Marii Janik-Czachor. Znaczącym efektem współpracy było wdrożenie nowatorskiej metody oczyszczania gazów odlotowych z elektrociepłowni dokonane we współpracy z naukowcami japońskimi przez prof. Andrzeja Chmielewskiego - wieloletniego dyrektora Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej.Jako jeden ze szczególnie ważnych przykładów chciałbym podać współpracę pomiędzy Instytutem Wysokich Ciśnień PAN, a japońskimi ośrodkami naukowymi kierowanymi przez japońskich laureatów Nagrody Nobla (Amano, Akasaki i Nakamura) z roku 2014. Jest to zasługa osiągnięć prof. Sylwestra Porowskiego, prof. Izabeli Grzegory i ich współpracowników, których badania koncentrowały się na opracowaniu niebieskiego lasera na osnowie monokryształów azotku galu.Współpraca z japońskimi noblistami z pewnością była pewną okazją do – nazwijmy to - wymiany kulturowej i wspólnego bliższego poznania współczesności obu krajów. W tym kontekście i niejako nawiązując do jednego z pierwszych pytań o postrzeganiu- czy wzajemna opinia publiczna miała i ma wpływ na relacje polsko-japońskie? Oczywiście tak. Dlatego jest rzeczą ważną, aby wydarzenia istotne z punktu naszych wzajemnych relacji – na przykład wystawy, koncerty i inne wydarzenia kulturalne, konferencje, inwestycje, akcje charytatywne itd. - były podawane do wiadomości przez media. Dużą rolę odgrywają też wydawnictwa książkowe (np. „Mosty Przyjaźni. Polska dusza i japońskie serce” – książka napisana przez Nagao Hyodo, ambasadora Japonii w Polsce w latach 1993-1997 i przetłumaczona na język polski; wspomnę też o książkach Shunji Ozaki o Historii Warszawy, Powstaniu Warszawskim i Powstaniu w Getcie).Ostatnio przybywa coraz więcej dobrych książek o Polsce wydawanych w Japonii oraz książek o Japonii ukazujących się w Polsce. Oprócz wielu tłumaczeń literatury japońskiej warto wymienić dzieło prof. Ewy Pałasz-Rutkowskiej p.t. „Historia stosunków polsko-japońskich”. Wspomnieć należy także o studiach japonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Duża liczba kształcących się japonistów sprzyja prawidłowemu postrzeganiu Japonii w Polsce. Z drugiej strony organizowane przez Uniwersytet Muzyczny w Warszawie studia i inne szkolenia przyciągają corocznie wielu młodych, utalentowanych muzycznie Japończyków. Do lepszego poznania naszego kraju zasłużyło się wielu Japończyków. Nie sposób tutaj wyliczyć wszystkich, ale powinniśmy pamiętać o zasługach takich osób, jak Umeda Ryochu, Shozo Yoshigami, Shimao Toshio, Sato Masahiko i Yukio Kudo, czy Shinroku Saito oraz Sekiguchi Tokimasa; muszę wymienić też Yoshimi Fukami, Akinori Nishikawa i Hirohisa Uchida, Akira i Yasuko Sawaoka, Yusuke Tejima, Masatake Wada, ale też Koichi Akatsu, Masahiro Taguchi, Kunio Miyauchi, Tsuneo Okazaki, Yoshihiro Taniguchi. Są też…Z pewnością jest ich wielu…Muszę też wspomnieć o Kiyokatsu Matsumiya, Bunji Matsushita, Teruji Suzuki i Junji Kudo, Yoshiaki Ishizuka i Shoji Asada, ale też o Teruo Matsumoto, Yamamoto Michio, czy wreszcie Masakazu Miyanaga, Akiko Miwa.Tak, lista przekracza ramy tego wywiadu, ale - kończąc już - nie można też zapominać o zasługach kolejnych Ambasadorów Japonii, Dyrektorów Centrum Informacji i Kultury Japonii, Dyrektorów Biura JETRO, Japońskiej izby Gospodarczej w Polsce i wielu innych Japończyków działających w Polsce.Z drugiej strony duże uznanie należy się również Ambasadorom i Pracownikom Ambasady Polskiej oraz Instytutu Polskiego w Tokio, którzy systematycznie podejmowali i podejmują wiele ważnych inicjatyw na rzecz zacieśniania naszych dobrych relacji z Japonią.Na szczycie Asahidake 2290 m - najwyższej górze na Hokkaido w pasmie Taisetsuzan.Źródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatneMamy więc wielu konstruktorów „mostu” między Polską i Japonią. A może istnieje pewien kulturowy wspólny mianownik między nami? Może Japończyków i Polaków łączyć – na przykład - pewna religijność ?W większości religii poza transcendencją można odnaleźć wspólne elementy (wskazania/nakazy) kształtujące ludzkie postawy i stosunki społeczne. W Japonii dominuje buddyzm i shinto – katolicy stanowią około 1 % ogółu. Mówiąc o religii nie sposób nie wspomnieć o Świętym Maksymilianie Kolbe, który wiele wysiłku i pracy poświęcił miastu Nagasaki gdzie m.in. zbudował klasztor, w którym schronili się mieszkańcy po ataku atomowym w roku 1945. Jego współpracownicy, którzy pozostali w Japonii, zasłużyli sobie na wdzięczną pamięć u Japończyków. Ojciec Mirochna zbudował w pobliżu Nagasaki szpital dla dzieci upośledzonych fizycznie lub umysłowo. Szpital ten działa do tej pory. Ojciec Żebrowski (znany w Japonii jako Ojciec Zeno) organizował sierocińce, w których zapewniał bezpieczne schronienie dla japońskich dzieci osieroconych w wyniku działań wojennych. Ojciec Zeno spoczywa w pięknym widokowym miejscu niedaleko Góry Fuji. Działalność polskich misjonarzy została opisana w wielu japońskich publikacjach (także w formie komiksu). Sztuka poświęcona Ojcu Zeno została nawet wystawiona przez Japończyków w bazylice w Niepokalanowie.Czy miały miejsce jakieś istotne wydarzenia, które pomogły rozwijać wzajemne stosunki? Oczywiście. Było ich bardzo wiele. Przede wszystkim to pierwsza w historii wizyta Ich Cesarskich Wysokości w Polsce w roku 2002 oraz wizyty członków rodziny cesarskiej. Cesarz i Cesarzowa zwiedzili Kraków i Warszawę spotykając wiele wybitnych osobistości. Na przyjęciu w rezydencji Ambasadora Japonii spotkali też trójkę Dzieci Syberyjskich, z którymi długo rozmawiali. A więc po upływie 81 lat Cesarzowa Japonii ponownie spotkała się z polskimi Dziećmi Syberyjskimi. O tym wydarzeniu, a przy okazji także i o Polsce pisała wtedy cała japońska prasa.Duże znaczenie miała też oficjalna wizyta Prezydenta Wałęsy w Japonii w 1994, podczas której spotkał się z przedstawicielami japońskiego biznesu i miał wystąpienie w Keidanrenie. Na jego cześć wydane zostało przyjęcie z udziałem Cesarza i wysokich japońskich osobistości. Wizyta ta przyczyniłą się do przyspieszenia tempa normalizacji naszej współpracy gospodarczej.Bardzo ważne było także otwarcie Centrum Manggha w Krakowie z inicjatywy Andrzeja Wajdy i według projektu Arata Isozaki. W Centrum znalazła swoje miejsce kolekcja dzieł sztuki japońskiej utworzona przez Feliksa Jasieńskiego (jego pseudonim to właśnie Manggha) i zawierająca wiele bezcennych drzeworytów japońskich. Obecnie Centrum Manggha, pod kierunkiem Dyrektor Bogny Dziechciaruk-Maj, nie ogranicza się do działalności wystawowej ale prowadzi niezwykle ożywioną, wielostronną działalność na rzecz zbliżenia naszych krajów.Innym ważnym wydarzeniem była też – wspomniana już - pierwsza japońska inwestycja produkcyjna firmy Matsushita w Gnieźnie.Duże znaczenie dla rozwijania wzajemnych relacji miało także utworzenie Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Kierowana przez Rektora Jerzego Pawła Nowackiego uczelnia kształci znakomitych specjalistów w dziedzinie informatyki, którzy mają też szansę lepiej poznać japońską kulturę i japońskie realia.W swoim czasie ważną rolę spełniało Towarzystwo Polsko-Japońskie, którego działalność kontynuuje obecnie Salon Przyjaciół Japonii pod kierunkiem Prezesa – prof. Ryszarda Jabłońskiego. Salon organizuje wiele prelekcji, wystaw i innych ciekawych imprez.Założone w 2004 r. Centrum Kultury Japońskiej w Przemyślu kierowane przez Panie Igę Dżochowską i Atsuko Ogawa, także podejmuje szereg inicjatyw, organizując m.in. Festiwale Kultury Japońskiej w Rzeszowie, Jarosławiu, Krasiczynie i innych miejscowościach. Cieszę się też bardzo, że mogłem współuczestniczyć w akcji nadania Szkole w Starej Wsi w Gminie Celestynów imienia „Dzieci Syberyjskich”. Geneza tego pomysłu wynika stąd, że w roku 1996 w tej szkole mieszkały przez 4 dni dzieci z Kobe w ramach naszego projektu „Trzytygodniowe Wakacje Szlakiem Polskich Stolic”. Na terenie malowniczego kampusu pobliskiego Instytutu Wysokich Ciśnień PAN zaaranżowaliśmy ich spotkanie z czwórką Dzieci Syberyjskich. Wierzę głęboko, że wychowankowie tej Szkoły – jedynej o takim imieniu – będą promować Japonię w Polsce i Polskę w Japonii umacniając nasze przyjacielskie więzi zadzierżgnięte ponad 100 lat temu. Wspaniała działalność Pani Dyrektor Elżbiety Osuch znajduje uznanie i wsparcie ze strony Pana Wójta Witolda Kwiatkowskiego a także mieszkańców gminy i wielu innych osób. Bliskość instytutu Wysokich Ciśnień PAN stwarzać będzie celestynowskiej młodzieży szanse kształcenia w nowoczesnych dziedzinach nauki. Może z tego grona wyjdą nowi polscy laureaci Nagrody Nobla? Życzę im tego z całego serca.Możnaby wymienić jeszcze wiele innych ale nie sposób wymienić wszystkich. Rok 2005 drugie spotkanie dzieci z Kobe z Antoniną Liro - Dzieckiem SyberyjskimŹródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatneA z wydarzeń lub historii szczególnie Panu bliskich – chciałby Pan jakieś wymienić?Z tych, które zainicjowałem i w które byłem bardzo zaangażowany, mogę wspomnieć choćby współpracy pomiędzy miastem Niepołomice i jego japońskim partnerem Shihoro oraz Myślenicami i Natasho. Ta współpraca przyniosła wiele dobrych rezultatów. Tutaj wspomnę o kilku z nich. W roku 1995 wstrząśnięty skutkami trzęsienia ziemi w rejonie Kobe zwróciłem się do Burmistrza Niepołomic z prośbą o przyjęcie grupy dzieci z rodzin najbardziej poszkodowanych w tym katakliźmie. Władze Niepołomic bez wahania podjęły pozytywną decyzje. Podejmując tę akcję mieliśmy w pamięci dobro okazane 75 lat wcześniej polskim dzieciom ginącym na dalekiej Syberii. Za sprawą Burmistrza Stanisława Kracika i Wiceburmistrz Danuty Wieczorek 30. osobowa grupa Japończyków (28. dzieci, pielęgniarka i tłumaczka) spędziła piękne, relaksujące wakacje w Polsce. To niezwykle wspaniałe i serdeczne przyjęcie w Niepołomicach zapoczątkowało wiele kolejnych wzruszających i ważnych wydarzeń. Panu Stanisławowi Kracikowi i Pani Danucie Wieczorek jestem za to bezgranicznie wdzięczny. „Wakacje w Polsce” powtórzyliśmy w roku 1996 dla drugiej grupy 30. japońskich dzieci. Uczestniczyły w nich przede wszystkim niezawodne Niepołomice, a oprócz tej miejscowości także Myślenice, Kraków, Gniezno, Płock i Celestynów.Wspominałem wcześniej o uwieńczonej sukcesem promocji polskich witraży w Japonii. Te wielkie dzieła sztuki witrażowej zdobią nie tylko zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego, Szkołę Handlowo-Przemysłową i Szkołę Rolniczą w Tokio, ale także Komendę Policji w miejscowości Kumagaya oraz domy prywatne. Takie niezwykłe możliwości mogłem stworzyć polskim witrażystom dzięki wspaniałej japońskiej śpiewaczce – Yoshimi F., koncertującej w Japonii i wielu krajach Europy, w tym w Polsce. Imię „Yoshimi” pisze się dwoma znakami淑美, z których pierwszy wyraża subtelność a drugi – piękno. To imię nadane jej przez ojca – profesora architektury na Uniwersytecie Nihon Daigaku - znakomicie charakteryzuje jej osobowość. Yoshimi ma wszelkie cechy „Yamato Nadeshiko” 大和 撫子 . Było dla mnie wielkim wyzwaniem i radością podejmować i realizować wspólnie z Yoshimi rozliczne – czasem wydawać się mogło szalone - pomysły w wielkiej i małej skali. Oprócz wypromowania w Japonii polskich witraży wymienię kilka najważniejszych:Rok 2009 Yoshimi przy witrażu w kościele im. Franciszka Xawerego w Kanda (Tokio)Źródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatne- „Polish Festa” w Tokyo Dai-ichi Hotel w Sakai (właścicielem hotelu był znajomy Yoshimi) w pobliżu międzynarodowego lotniska Kansai. Podczas tej wielodniowej imprezy występował Zespół Regionalny z Myślenic a dania szykowali polscy kucharze. Dochód z Bankietu został przekazany na rzecz Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Myślenicki Zespół wystąpił później w Shihoro (partner Niepołomic) i w Tokio - w pierwszej części Koncertu Przyjaźni; w drugiej części tego koncertu wystąpił Zespół Yoshimi.- W roku 1998 Koncerty Wdzięczności Zespołu Yoshimi na trasie Celestynów-Płock-Gniezno-Kraków-Niepołomice-Myślenice w podziękowaniu za udział tych miast w wakacjach dla dzieci – ofiar trzęsienia ziemi w Kobe w r. 1995. Na koncercie w Celestynowie Zespół był oklaskiwany m.in. przez polskie Dzieci Syberyjskie.- W roku 1999 Turnee Zespołu „Dzieci Płocka” po Japonii na trasie Tokio-Koshigaya-Takaoka-Kyoto-Hiroshima - Miyajima – Kobe (blisko 2000 km). Przy tej okazji zawieźliśmy Przesłanie Wdzięczności od polskich Dzieci Syberyjskich skierowane do wszystkich Japończyków. Oryginał uroczyście wręczyłem Przesowi Japońskiego Czerwonego Krzyża.- W roku 2002 zaaranżowaliśmy występ Zespołu „Dzieci Płocka” dla Ich Wysokości Cesarza i Cesarzowej Japonii. Po uroczystym lunchu z udziałem m.in. polskiego Premiera Zespół zaprezentował przed Pałacem na Wodzie wspaniałe tańce i pieśni nagradzane oklaskami przez Parę Cesarską, .- W roku 2005, dziesięć lat po katastrofie w Kobe zaprosiliśmy ponownie „nasze” dzieci z obydwu grup, które spędziły w Polsce wakacje w roku 1995 i 1996. Teraz, będąc już dorosłymi ludźmi oglądały nasz Kraj z nieco innej perspektywy, wzruszały się spotykając po latach opiekujących się nimi Polaków, odwiedzając ponownie dawne znane miejsca, poznając też nowych przyjaciół i nowe miejscowości. Oprócz Niepołomic, Skawicy, Krakowa, Myślenic, Płocka i Celestynowa odwiedziły tym razem Toruń, Warszawę, Jarosław, Rzeszów i Przemyśl. Podczas tej wizyty w Ambasadzie Japonii miało miejsce ponowne (i niestety ostatnie) spotkanie „dzieci z Kobe” z Dzieckiem Syberyjskim.Trzeba podkreślić, że zrealizowanie tych wszystkich pomysłów nie byłoby możliwe bez bezinteresownej pomocy wielu naszych wspaniałych polskich i japońskich Przyjaciół.Rok 2005 dzieci z Kobe ponownie w NiepołomicachŹródło: Stanisław Filipek - archiwum prywatne Szlachetna inicjatywa – gratuluję. Dziękuję, także w imieniu Yoshimi i wszystkich, którzy przyczynili się do wymienionych akcji..Na koniec - łącząc przeszłość z teraźniejszością - niegdyś Japonię stawiano za wzór rozwoju gospodarczego, Polska miała podążać za nim. Obecnie mówi się, że Japonię czeka trudny scenariusz rozwojowy. Covid przyspieszył w zasadzie jego realizację, otwarcie wskazuje się na kryzys w Japonii. Co się zatem stało z tym japońskim „cudem gospodarczym”, gdzie jego owoce?Epidemia Covid-19 ogarniająca cały świat nie ominęła także Japonii i Polski, osłabiając, niestety, nasze wzajemne relacje. Liczymy jednak na to, że opracowanie skutecznej szczepionki zahamuje rozwój epidemii i sytuacja wróci do normy.W takim razie w którą stronę zmierzają relacje polsko-japońskie? Nasze wzajemne stosunki mają duże szanse nadal intensywnie się rozwijać. Istnieją ku temu bardzo sprzyjające warunki. Ograniczenia moga wynikać z silniejszego ukierunkowania Polski na współpracę w ramach Unii Europejskiej. W dziedzinie technologii nie do pominięcia jest tez duża konkurencja wobec Japonii ze strony Chin, Korei Południowej, Taiwanu i innych krajów Azji. W każdym razie jestem przekonany, że współpraca polsko-japońska otwiera dla obu Krajów wiele obiecujących perspektyw. Dotyczy to w szczególności współpracy w dziedzinie nauki, kultury i nowych technologii.Dziękuję za rozmowę Panie Profesorze.Dziękuję Panu.BIOGRAM:prof. dr hab. inż. Stanisław FilipekRocznik 1940, urodzony w Warszawie; specjalizuje się w naukach chemicznych ( syntezy gaz-ciało stałe w warunkach wysokich ciśnień, własności układów metal-wodór, konstrukcja aparatury wysokociśnieniowej) i językoznawstwie (japonistyka). Profesor emeritus, obecnie współpracuje z Instytutem Wysokich Ciśnień PAN. Odkrywca szeregu wodorków i deuterków; autor nowatorskich projektów aparatury wysokociśnieniowej. Promotor współpracy polsko-japońskiej w dziedzinie nauki, inwestycji, wymiany handlowej i kultury, a także międzynarodowych wymian edukacyjnych.Ukończył studia na AGH w Krakowie (1962) i UW (1969). Tytuł dr. uzyskał w Instytucie Chemii Fizycznej PAN w Warszawie (1978); dr hab. i profesora (tyt.) - tamże (1990 i 2006). Autor wielu publikacji, patentów. Piastował m.in. stanowisko: radcy handlowego RP w Tokio 1991-1995; pracownik Instytut Chemii Fizycznej PAN (m.in kierownik Zakładu 1998-1999 oraz 2003-2010, z-ca dyrektora ds. naukowych 1996-2003); visiting professor w Taiwan National University 2011. Realizator grantów NEDO i JSPS.Wyróżnienia: Medal im. Tadeusza Sendzimira - 2003; Złoty Krzyż Zasługi - 2005; Order Wschodzącego Słońca ze Złotymi Promieniami i Wstęgą - 2006; Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości - 2018.Członek Polskiego Towarzystwa Chemicznego - od 1970; EHPRG (European High Pressure Research Group) - Member of the Steering Committe 1987-1989; AIRAPT (International Association for the Advancement of High Pressure Science and Technology) - Member of the Steering Committee od 2003.

Czarnogórski konflikt o Cerkiew – autokefalia, czyli problem tożsamości i państwowości

W ostatnich miesiącach Czarnogórą wstrząsają demonstracje wielu dziesiątek tysięcy protestujących obywateli Czarnogóry, organizowane we wszystkich większych miastach tego małego europejskiego państwa.Bezpośrednim powodem protestów było uchwalenie przez czarnogórską Skupsztynę (parlament) 26 grudnia 2019 roku nowej "Ustawy o wolnościach religijnych", a dokładniej, jej części dotyczącej kwestii własności majątku kościelnego w Czarnogórze. Mamy tu jednak do czynienia z kilkoma poziomami sporu, z których spór o własność jest tylko pierwszym i inicjującym inne.Pierwszym zatem poziomem sporu jest spór prawny, w którym pojawia się pytanie o to, kto jest właścicielem obszernych dóbr i nieruchomości używanych przez Serbską Cerkiew Prawosławną (SCP) w Czarnogórze. Zwolennicy danej ustawy uważają, że wszystko to, co nie zostało udokumentowane jako własność Cerkwi przed 1918 rokiem, automatycznie staje się własnością państwa. Przeciwnicy ustawy zaś twierdzą, że są to dobra i nieruchomości, które były przekazywane Serbskiej Cerkwi Prawosławnej przez władców lub zamożną szlachtę jeszcze od czasów średniowiecza, więc domaganie się obecnie odpisów z ksiąg wieczystych tych majątków jest iluzoryczne.Kolejnym poziomem sporu jest poziom historyczny. Obecnie w Czarnogórze istnieją dwie cerkwie. Z jednej strony jest to Serbska Cerkiew Prawosławna z jej metropolią czarnogórsko-primorską uznająca patriarchę w Belgradzie. Posiada ona status Cerkwi kanonicznej, czyli cieszącej się uznaniem ze strony innych Cerkwi (instytucja zbliżona do uznania międzynarodowego). Z drugiej zaś strony, istnieje Czarnogórska Cerkiew Prawosławna (CCP) założona w 1993 roku. Z punktu widzenia prawa kanonicznego nie jest ona uznawana za autokefaliczną, czyli niezależną. Ma jednak poparcie obecnego państwa czarnogórskiego. Uzasadniając swoje dzisiejsze dążenie do niezależności, CCP powołuje się na faktyczną autokefalię Cerkwi czarnogórskiej ustanowionej za czasów okupacji przez Imperium Osmańskie w XVIII wieku, niemniej utraconej zjednoczeniem z Serbską Cerkwią Prawosławną po powstaniu Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców w 1918 roku. Dzisiaj, obie Cerkwie uważają się za spadkobierców średniowiecznej Czarnogórskiej Cerkwi Prawosławnej i jej dóbr w Czarnogórze. Faktem jest jednak, że CCP ma bardzo ograniczony obszar oddziaływania, słowem, pełni posługę jedynie w kilku kaplicach w Cetyniu i jednej cerkwi w Kotorze. Niemniej jednak domaga się prawa do wszystkich cerkwi i klasztorów na terytorium Czarnogóry, jakie są obecnie własnością SCP. CCP w swoim działaniu otrzymuje pełne poparcie obecnej władzy Czarnogóry z prezydentem Milo Djukanoviciem na czele.Ostatnim, ale nie mniej ważnym sporem, jest spór o tożsamość. Władze czarnogórskie uważają, że Serbska Cerkiew Prawosławna neguje istnienie, odrębnej od serbskiej, tożsamości czarnogórskiej oraz odrębność narodu czarnogórskiego. Tym samym SCP podważa prawo do istnienia niepodległej i niezależnej Czarnogóry. Traktuje to jako kontynuację tzw. wielkoserbskiej polityki wobec Czarnogórców i Czarnogóry prowadzonej przez Serbię przynajmniej od roku 1918. Kwestia ta podnoszona była również podczas referendum niepodległościowego w Czarnogórze 21 maja 2006 roku i według władz czarnogórskich została rozstrzygnięta poprzez ogłoszenie niepodległości w dniu 3 czerwca 2006 roku.Komentarz:Władze Czarnogóry próbują wzmocnić swoją legitymację oraz suwerenność i stabilność państwa, między innymi poprzez utworzenie autokefalicznej Cerkwi Czarnogórskiej, na której państwo mogłoby polegać. Słowem, mamy do czynienia z politycznie umotywowaną próbą ustanowienia autokefalii. Stronami sporu są obecny prezydent Czarnogóry Milo Djukanović, pozostający nieprzerwanie u władzy od 1988 roku były komunistyczny aparatczyk, wraz z koalicją partii skupioną wokół jego Demokratycznej Partii Socjalistów (DPS) jako dominującej siły politycznej [rozpoczęli oni proces tworzenia autokefalicznej CCP ("Ustawa o wolnościach religijnych" została przyjęta z ich inicjatywy)], oraz, z drugiej strony, Serbska Cerkiew Prawosławna walcząca o utrzymanie statusu quo. Mimo, że istnieją próby Djukanovicia i DPS oskarżania Serbii (i pośrednio nawet Rosji) o podżeganie sporu, wydają się one być pozbawione podstaw. Serbia nie jest stroną sporu, a jej umiarkowana, ale i oczekiwana przychylność wobec stanowiska SCP w sporze, nie powinna być uznawana jako zarzut. Po stronie SCP opowiadają się czarnogórskie proserbskie partie opozycyjne skupione wokół Frontu Demokratycznego (FD) Andriji Mandicia.CCP opiera swoją aspirację do autokefalii na, jak mówią, autokefalii Cerkwi Czarnogórskiej istniejącej do 1918 roku, kiedy to Czarnogóra przestała istnieć jako niezależne państwo i stała się częścią Królestwa SHS - później Królestwa Jugosławii. Pamiętać należy jednak o tym, że aby uzyskać status autokefalii, nie wystarczy, aby Cerkiew była niezależna w tym sensie, że nikt nie ingeruje w jej działalność, ale musi także być w stanie samodzielnie konsekrować swoich biskupów. CCP nigdy nie była w stanie tego zrobić i tym samym niejako odbudowywać się od wewnątrz. Uzasadnionym jest zatem główny argument Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, że CCP nigdy de facto nie była autokefaliczna.Historycznie rzecz ujmując, ustanowienie autokefalii bardzo często ma wymiar polityczny. Z wielowiekowej tradycji prawosławia można wywnioskować, że ilekroć powstawało państwo narodowe, prędzej czy później kończyło się to ustanowieniem autokefalii. Ostatnio z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Ukrainy lub Macedonii Północnej. Tamtejsze Cerkwie opowiadają się za autokefalią wbrew woli Cerkwi macierzystych (odpowiednio rosyjskiej i serbskiej). Podstawową kwestią jest podkreślenie, by nie mieć najmniejszych wątpliwości, że mamy do czynienia z naprawdę odrębnymi narodami. W przypadku Ukrainy i Macedonii Północnej wielu uważa, że ​​tak dokładnie jest. Kwestia istnienia odrębnego narodu czarnogórskiego rodzi wiele kontrowersji. Zarówno w Serbii, jak i w Czarnogórze jest wielu, którzy uważają, że tożsamość czarnogórska jest tożsamością regionalną, a nie narodową, a Czarnogórcy są częścią „korpusu etnicznego” narodu serbskiego.Jeżeli państwo Czarnogóry wspiera proces tworzenia tożsamości narodowej i państwowej poprzez udzielanie poparcia dla autokefalii, musi mieć świadomość, że ustanowienie tej tożsamości jest możliwe tylko przy jednoczesnym pogłębianiu już istniejących i niebezpiecznych podziałów w społeczeństwie. Kontynuacja takiej polityki będzie miała swoją cenę. Ewentualne zwycięstwo, wydaje się, byłoby zwycięstwem pyrrusowym. Zamiast wzmocnienia państwa zwiększyłoby tylko napięcia w społeczeństwie. Pamiętajmy, że 28% mieszkańców Czarnogóry określa się mianem etnicznych Serbów, a raptem 44% ogółu mieszkańców tego państwa to Czarnogórcy, którzy, z kolei, w ogromnej większości deklarują swoją przynależność do Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, uważając za swój język macierzysty język serbski. (Nie pozostaje bez znaczenia fakt, że około 1/4 reszty obywateli to mniejszości: Albańczycy, Chorwaci, muzułmanie bośniaccy, Turcy i inni).Należy także odnotować ostatnie wydarzenia mające miejsce podczas pandemii Covid-19, podczas których władze Czarnogóry organizowały aresztowania wielkich przeciwników wspomnianej "Ustawy o wolnościach religijnych" - najpierw metropolity SCP Amfilohija, a następnie episkopa (biskupa) Janikija, także z SPC. W sposób oczywisty próbowano politycznie wykorzystać członkostwo Czarnogóry w NATO i po cichu, z naruszeniem krajowych i międzynarodowych norm prawnych, konfiskować własność SCP. Niestety, działania te mogą doprowadzić do ponownego skupienia uwagi na Bałkanach Zachodnich w kontekście nowej destabilizacji regionu i potencjalnego wybuchu nowych konfliktów.

Walka o tron w Arabii Saudyjskiej. Nowe pokolenie u władzy

Wprowadzenie W czerwcu 2017 roku Mohammed bin Salman został uznany za oficjalnego następcę tronu i w przyszłości przejmie on władzę królewską po swoim ojcu, 85-letnim królu Salmanie. Obecnie jednak to Mohammed bin Salman, zwany także MBS, uchodzi za faktycznego władcę Arabii Saudyjskiej.Mohammed bin Salman pojawił się w polityce saudyjskiej z niezwykle obiecującymi przesłaniami. Dzięki temu zyskał sobie na początku miano „reformatora”, który miał plan zmian systemowych w sferze ekonomicznej i społecznej w państwie. Zapowiedzi o dywersyfikacji gospodarczej Arabii Saudyjskiej, tak żeby odejść od uzależnienia od eksportu ropy naftowej, pomysły zbudowania bazy turystycznej nad Morzem Czerwonym czy zwrócenie uwagi na prawa kobiet i ich udział w rynku pracy zyskały mu pierwotnie poklask na świecie.Szybko jednak okazało się, że Mohammed bin Salman jest autorytarnym i bezwzględnym politykiem, który skutecznie odsuwa od władzy zagrażające jego pozycji osoby w państwie, włączając w to członków rodziny królewskiej. Poza tym ogromne oburzenie na świecie wywołało zabójstwo dziennikarza opozycyjnego Dżamala Chaszukdżiego w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule. Według wielu teorii zabójstwo to miał zlecić osobiście Mohammed bin Salman.Celem tekstu jest przedstawienie zarysu planowanych i już przeprowadzonych zmian społeczno-politycznych i ekonomicznych zmian ustrojowych w obliczu stopniowego przekazywania władzy młodszej generacji – wnukom króla założyciela Arabii Saudyjskiej Ibn Sauda.Hipotezą postawioną w tekście jest twierdzenie, że zmiany planowane przez następcę tronu w projekcie strategicznym „Wizja 2030” oraz szereg zmian już dokonanych, szczególnie w aspekcie ograniczania kompetencji radykalnego duchowieństwa nie spowodują szybkiej transformacji społeczno-politycznej państwa z uwagi na trudny do rozbicia w krótkiej perspektywie czasowej sojusz rodziny królewskiej Saudów z radykalnymi wahhabitami, który determinuje istnienie ustroju konserwatywnego w państwie. Nie oznacza to jednak, że zmiany nie są możliwe. Z pewnością będą one następować, lecz wymaga to długiego czasu – nawet kilku dekad. Poza tym w państwie o tak silnie zakonserwowanym ustroju politycznym, jak Arabia Saudyjska trudno być „reformatorem”, co potwierdzają działania Mohammeda bin Salmana, któremu takiej etykiety, pomimo pozornych wrażeń, nie można w pełni przypisać. Stoi on za falami aresztowań wysokich oficjeli biznesu i rodziny królewskiej. Przyczyną tych działań jest podjęta przez następcę tronu walka z korupcją, jednak w rzeczywistości, nie deprecjonując przy tym polityki antykorupcyjnej, stoi za tym przede wszystkim potrzeba wzmocnienia pozycji Mohammeda bin Salmana na szczytach władzy państwowej.W analizie wykorzystano następujące metody: metodę genetyczną, która odnosi się do analizy procesu historycznego kształtowania się i rozwoju monarchii saudyjskiej; analizę dokumentów, przede wszystkim w odniesieniu do rządowego projektu „Wizja 2030”; elementy analizy systemowej, w ramach której określonym systemem w tekście jest ustrój polityczny Arabii Saudyjskiej. Wykorzystane tu zostały również elementy analizy statystycznej w aspekcie przywoływanych różnorodnych danych gospodarczych czy społecznych oraz elementy analizy predyktywnej w aspekcie podjętej próby nakreślenia przyszłego rozwoju Arabii Saudyjskiej pod rządami Mohammeda bin Salmana.Zmiany w trybie sukcesji rodziny królewskiej Saudów Rodzina Saudów oficjalnie rządzi Arabią Saudyjską od momentu jej powstania w 1932 roku. Jednak już od końca I wojny światowej Ibn Saud rozpoczął działania na rzecz koncentracji władzy w swoich rękach i poszerzał terytorium Nadżdu – prowincji, w której sprawował rządy. W owym czasie głównym jego przeciwnikiem był szarif Mekki, zwierzchnik al-Hidżazu – Husajn. Pomimo wsparcia udzielanego Husajnowi przez Brytyjczyków, Ibn Saudowi udało się pokonać oponenta i zjednoczyć wszystkie prowincje pod nazwą Arabii Saudyjskiej, na czele której stanął on sam, jako król Abdelaziz bin Saud (Zdanowski 2010 : 138-141). Król Abdelaziz panował w Arabii Saudyjskiej do śmierci w 1953 roku. Miał on 22 żony i ze związków z nimi urodziło mu się 36 synów. Aktualna liczba członków rodu Saudów (książąt i księżniczek) szacowana jest na 35 tys. (Cochran 2019 : 370)Jednak nie wszyscy synowie Ibn Sauda dostali szansę, aby zostać królami Arabii Saudyjskiej. Zgodnie z przyjętym trybem sukcesji w Arabii Saudyjskiej od śmierci Ibn Sauda obowiązywała zasada senioratu, polegająca na dziedziczeniu tronu przez najstarszego syna monarchy (seniora rodu). Tak więc po śmierci króla-założyciela Arabii Saudyjskiej, władza przechodziła kolejno w ręce jego synów. Kolejno królami Arabii Saudyjskiej byli: Saud bin Abdelaziz (1953-1965); Fajsal bin Abdelaziz (1965-1975); Chalid bin Abdelaziz (1975-1982); Fahd bin Abdelaziz (1982-2005); Abdallah bin Abdelaziz (2005-2015) i panujący obecnie od 2015 roku Salman bin Abdelaziz.Sukcesja i wyznaczenie następcy tronu stanowią niezwykle delikatny temat w samej rodzinie królewskiej Saudów, jak i wśród zwykłych obywateli. Po śmierci króla Abdallaha, transfer władzy nastąpił szybko i sprawnie. Kilka godzin po jego śmierci królem został ogłoszony jego przyrodni brat Salman, który był wcześniej ustanowionym następcą tronu. Z reguły przy tej okazji mogą pojawić się oznaki niezadowolenia licznych i wpływowych książąt rodziny Saudów. Uznano, że skoro nie pojawiły się takie sytuacje, to wskazywało to na jedność rodziny królewskiej (Al Rasheed 2018 : 14). Nic bardziej mylnego, bowiem wbrew temu co można myśleć, klan rodowy Saudów nie jest wolny od intryg, spisków i rywalizacji o wpływy i chęć posiadania pełni władzy. Rodzina królewska Saudów nie różni się w tym aspekcie niczym od wielu historycznych i współczesnych rodzin królewskich. Niedługo po wstąpieniu na tron, król Salman zmienił ustalenia przyjęte jeszcze przez króla Abdallaha i odwołał nominację księcia Mukrina bin Abdulaziza na księcia koronnego. Oznaczało to, że Mukrin nie mógł już zostać ogłoszony królem po ewentualnej śmierci króla Salmana, jak życzył sobie jeszcze za życia król Abdallah, który wskazał go jako drugiego księcia koronnego po Salmanie.W miejsce księcia Mukrina, król Salman w styczniu 2015 roku na następcę tronu powołał swojego kuzyna Muhammada bin Najefa, wnuka króla Ibn Sauda (https://houseofsaud.com). Wydarzenie to nie miało precedensu w historii Arabii Saudyjskiej, bowiem następcą tronu została osoba z następnej już generacji. Wiadomo było, że nastąpi kiedyś koniec zasady senioratu w linii synów Ibn Sauda, to jednak wielkie kontrowersje budził fakt, iż Salman zdecydował się na odsunięcie od dziedziczenia tronu swojego brata przyrodniego Mukrina, który zgodnie z zasadą senioratu był kolejnym następcą tronu.W swojej decyzji król Salman nie wytrwał długo i w 2017 roku usunął księcia koronnego Muhammada bin Najefa z linii sukcesji i zastąpił go swoim synem Mohammedem bin Salmanem, wprowadzając kolejne zamieszanie na dworze królewskim (Anishchenkova 2020 : 70). Po tej zmianie pojawiły się informacje, że nie była to samodzielna decyzja króla Salmana, ale bin Najef został odsunięty od dziedziczenia w wyniku intrygi Mohammeda bin Salmana, który miał przekonać króla, aby to jego wskazał na następcę tronu. Ponadto osoby będące blisko rodziny królewskiej ujawniły, że Mohammed bin Najef miał problem z narkotykami i dlatego został zmuszony przez króla, aby zrezygnować z roszczeń do tronu (Hubbard, Mazzetti, Schmitt : 2017). Informację tę trudno jednak zweryfikować, chociaż faktem jest, że bin Najef po zamachu na swoje życie w 2009 roku musiał zażywać silne leki przeciwbólowe na bazie narkotyków.Po nominowaniu Mohammeda bin Salmana na następcę tronu, od samego początku skupił on dużą władzę w swoim ręku. Został wicepremierem rządu i utrzymał stanowisko ministra obrony (https://english.alarabiya.net ).W imię reform: Wizja 2030 Mohammed bin Salman pojawił się w polityce z dużym przytupem. Jeszcze zanim został wskazany przez króla Salmana na następcę tronu, w 2016 roku stał za inicjatywą zapowiadającą przekształcenie Arabii Saudyjskiej przede wszystkim w sferze ekonomiczno-społecznej. Ogłoszony przez Mohammeda bin Salmana program zmian nosił nazwę „Wizja 2030”. Zawarte tam cele dzieliły się na trzy grupy: pierwsza związana z rozwojem społecznym; druga dotycząca rozwoju i zmian w zakresie gospodarki i trzecia odnosząca się do ambitnych planów narodowych1. Realizację niektórych z mniejszych celów w poszczególnych częściach zakładano już w 2020 roku.W części pierwszej zaznaczono ogromny potencjał społeczny, jaki drzemie w Saudyjczykach, który do tej pory nie był w pełni wykorzystywany z uwagi na olbrzymie dochody z eksploatacji i eksportu naturalnych surowców, głównie ropy naftowej, które wpływały na brak motywacji rozwoju w innych kierunkach.W zakresie rozwoju społecznego wskazano rozwój kulturalny i promocję państwa, w tym wzrost liczby pielgrzymów indywidualnych (Umra)2 odwiedzających święte miejsce w Arabii Saudyjskiej z 8 do 30 mln rocznie oraz podwojenie liczby miejsc znajdujących się na światowej liście UNESCO. Ponadto zakładano dynamiczny rozwój saudyjskich miast z poszanowaniem środowiska i surowców naturalnych tak, aby znalazły się one w zestawieniu 100 rozwiniętych i przyjaznych miast na świecie. Inną kwestią był zakładany wzrost wydatków rodzin saudyjskich na kulturę i rozrywkę z poziomu 2,9% do 6%. Wiązało się to z planowaną przez rząd rozbudową infrastruktury kulturalnej i miejsc rozrywki. Wskazywano również na potrzebę poprawy dbałości o kulturę fizyczną i doprowadzenie do stanu, w którym z 13% ćwiczących raz dziennie obywateli, liczba ta wzrośnie do 40%. Inną kwestią w aspekcie rozwoju społecznego była troska o rodziny saudyjskie i wychowanie dzieci. Zaplanowano większy nacisk na edukację dzieci przy wsparciu rodziców, tak aby zbudować silne i produktywne społeczeństwo. Kluczowym elementem miała być tu inwestycję w system służby zdrowia i planowany wzrost średniej długości życia Saudyjczyków z 74 do 80 lat (Vision 2030 : 17-31).W części poświęconej transformacji gospodarczej szczególną uwagę poświęcono inkluzji zawodowej kobiet. Wśród absolwentów uniwersytetów w Arabii Saudyjskiej ponad 50% to kobiety. Nie przekłada się to jednak na ich udział na rynku pracy. Z tego powodu do 2030 roku zaplanowano wzrost udziału kobiet w pracy zawodowej z istniejących ok. 22% do 30%. Docelowo ma to też być powiązane ze wzrostem udziału w PKB małych i średnich przedsiębiorstw, które według danych w 2016 roku odpowiadały jedynie za 20% PKB Arabii Saudyjskiej. Planowany rozwój gospodarczy i powołanie nowych inkubatorów przedsiębiorczości i funduszy kapitałowych pozwoliłoby osiągnąć wzrost udziału tego rodzaju przedsiębiorstw w PKB państwa do 35% (Vision 2030 : 28-39).Jednak najważniejszą kwestią wydaje się tu dywersyfikacja i restrukturyzacja całej gospodarki. Odejście od uzależnienia od eksportu ropy naftowej i wzrost eksportu innych produktów z 16% udziału w eksporcie do 50%. Wiązałoby się to z daleko idącymi zmianami strukturalnymi i wzrostem znaczenia sektora prywatnego w udziale PKB z 45% do co najmniej 65%. Wzrost inwestycji zagranicznych z 3,8% do 5,7 % PKB miałby być kolejnym elementem zakładanych zmian gospodarczych (Vision 2030 : 43-62).Część trzecia „Wizji 2030” jest ściśle powiązana z osobą Mohammeda bin Salmana i odnosi się do zmiany sposobu zarządzaniem państwem. Strategia rozwoju zakładała walkę z korupcją i transparentność działań polityczno-administracyjnych. Ponadto wskazywano na poprawę kanałów komunikacji pomiędzy rządem a obywatelami i usprawnienie rządowej platformy cyfrowej rozwijając w ten sposób e-government; wdrożenie programu rozwoju kapitału ludzkiego; doskonalenie kadry urzędniczej i efektywne wydawanie środków publicznych. Celem jest tu między innymi podniesienie wskaźnika efektywności rządu (Government Effectiveness Index) (Vision 2030 : 64-71). Podniesienie tego wskaźnika nie jest zadaniem łatwym i wymaga wdrożenia kompleksowego systemu zwiększającego efektywność w administracji publicznej i wszelkich innych sektorach rządowych. W przypadku Arabii Saudyjskiej wskaźnik efektywności rządu sukcesywnie podnosi się. W 2017 roku wyniósł on 0,26 a w 2019 – 0,31 (govdata360.worldbank).„Wizja 2030” była sztandarowym i dalekosiężnym planem rządu saudyjskiego. Ogłoszenie tego projektu pozwoliło na wykreowanie Mohammeda bin Salmana jako „reformatora” i reprezentanta młodego pokolenia książąt z rodu Saudów, którzy mieli już inne spojrzenie na funkcjonowanie państwa saudyjskiego i jego miejsce w polityce międzynarodowej.Nie brakowało też krytycznej oceny programu „Wizja 2030”. Wiele osób zadawało sobie pytanie czy gospodarcza przemiana Arabii Saudyjskiej jest w ogóle możliwa bez zmian w systemie politycznym (Al Rasheed 2018 : 16). To pryncypialne pytanie ukazuje immanentny związek pomiędzy ustrojem politycznym i systemem ekonomicznym państwa. Zatem planowany wzrost aktywności przedsiębiorców (małych i średnich przedsiębiorstw), prywatyzacja niektórych sektorów gospodarki, przyciągniecie inwestycji zagranicznych czy nawet znacznie większa inkluzja kobiet na rynku pracy oznaczałaby zmniejszenie ekonomicznych (a także politycznych) wpływów panującego rodu Saudów i zgodę z ich strony na dynamiczny rozwój gospodarczo-społeczny, który równoważyłby się z utratą dotychczasowej kontroli nad społeczeństwem być może także w aspekcie religijnym.Umacnianie władzy przez Mohammeda bin Salmana. Koniec marzeń o reformach?Kiedy Mohammed bin Salman został oficjalnym następcą tronu, szybko przeszedł do działań umacniających jego pozycję w kręgach władzy i sprawnie zaczął ograniczać aktywność wszystkich przedstawicieli rodu królewskiego i osób ze sfery biznesowej, które były jego przeciwnikami i potencjalnie mogłyby zagrozić jego pozycji w państwie.Pierwsza seria aresztowań ważnych saudyjskich oficjeli miała miejsce w listopadzie 2017 roku pod pretekstem walki z korupcją. Na kilka godzin przed aresztowaniami król Salman wydał dekret o utworzeniu specjalnego komitetu antykorupcyjnego, na którego czele stanął Mohammed bin Salman. Nowo powołana instytucja od razu dysponowała szerokimi kompetencjami. Komitet mógł wszcząć śledztwo, nakazać aresztowanie, zamrozić środki finansowe i zakazać wszelkiego przemieszczania się osoby podejrzanej o korupcję. Mając takie środki prawne ów komitet nakazał aresztowania prominentnych członków rodu Saudów. Aresztowano wówczas 11 książąt włącznie z miliarderem Alwalidem bin Talalem. Wywołało to wielkie poruszenie w Arabii Saudyjskiej i zagranicą, szczególnie w światowych centrach finansowych. Książę Alwalid stał na czele grupy inwestycyjnej „Kingdom Holding” i posiadał większościowe udziały akcji takich firm jak: Apple, Twitter, Citigroup czy Century Fox. W ocenie ekspertów krok ten miał umocnić władzę następcy tronu i uciszyć najważniejszych przeciwników, krytykujących Mohammeda bin Salmana za skupienie zbyt dużej władzy w tak młodym wieku (Kirkpatrick 2017).Faktem jest, że w ostatnich latach korupcja była dotkliwym problemem w sferze biznesowo-politycznej i administracyjnej. Mohammed bin Salman zapowiedział jej ukrócenie i większą transparentność działań biznesowych, jednak w rzeczywistości chodziło także o kontrolę nad transakcjami biznesowymi i tym samym ucięcie źródła wpływów finansowych dla osób wyjątkowo niepokornych. Działania podjęte przez Mohammeda bin Salmana miały na celu również ukazanie nowego sposobu funkcjonowania monarchii, w którym to kluczowe osoby rodu Saudów nie mogły dłużej uważać się za nietykalne (Chulow 2017a).Warto przy tej okazji wskazać, iż ograniczenie korupcji stanowiło tylko jeden z wielu postulatów deklarowanych przez następcę tronu. W wywiadzie dla „Guardiana” w październiku 2017 roku Mohammed bin Salman oświadczył, że jego głównym celem jest przekształcenie Arabii Saudyjskiej w państwo o umiarkowanym islamie, bowiem „ultra-konserwatywne państwo nie było normalne przez ostatnie 30 lat”. Według następcy tronu umiarkowany islam pozwala na otwarcie się na świat. 70% Saudyjczyków to osoby mające mniej niż 30 lat i nie należy marnować kolejnych 30 lat na walkę z radykalnymi ideami, które należy wyeliminować jak najszybciej (Chulov 2017b). W ten sposób Mohammed bin Salman rzucił wyzwanie długotrwałemu i historycznemu aliansowi pomiędzy rodem królewskim Saudów a religijnymi fundamentalistami Wahhabitami, których doktryna – wahhabizm, uznawana jest za oficjalną doktrynę religijną Arabii Saudyjskiej.Pakt Wahhabitów z Saudami trwa od 250 lat. Trudno sobie wyobrazić, aby w szybkim czasie układ ten został rozbity i zastąpiony innym w kontekście planowanych zmian przez następcę tronu. Niemniej jednak Mohammed bin Salman miał wpływ na dekret monarchy wydany w 2016 roku o ograniczeniu kompetencji Komitetowi Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu (zwany też w skrócie jako mutawwa). Ponadto przy udziale następcy tronu, król Salman mianował bardziej umiarkowanych duchownych do Rady Starszych Uczonych – najważniejszej instytucji religijnej w państwie. Należy przy tym pamiętać, że system prawa w Arabii Saudyjskiej opiera się na prawie koranicznym i próby zerwania paktu Wahhabitów z Saudami podważyłyby sens istnienia ustroju polityczno-prawnego opierającego się na prawie muzułmańskim (Barmin 2018).Druga fala aresztowań nastąpiła w marcu 2020 roku. Podobnie jak w 2017 roku, powodem były podejrzenia i oskarżenia o korupcję. Przesłuchaniu poddano 674 urzędników państwowych, spośród których zatrzymano 298 osób za „finansową i administracyjną korupcję”. Wśród aresztowanych znaleźli się obecni i emerytowani oficerowie wojskowi, oficerowie służby bezpieczeństwa, pracownicy służby zdrowia i sędziowie. Skala korupcji była szacowana na 379 mln riali (101 mln USD) (Human Rights Watch 2020).Zmiany, jakie dotychczas wprowadził Mohammed bin Salman mogą mieć charakter modernistyczny i są związane z planem rozwoju „Wizja 2030”. Jednak duży cień na działaniach następcy tronu kładą represje przeciwników politycznych wśród członków rodu królewskiego, ale i także głównych organizatorów na rzecz praw kobiet. Pomimo tego, że w 2018 roku kobiety uzyskały prawo do samodzielnego prowadzenia pojazdów, to kluczowe osoby demonstrujące w tej sprawie zostały aresztowane.W rzeczywistości najgłośniejszą sprawą, która postawiła Mohammeda bin Salmana w mocno niekorzystnym świetle był mord polityczny opozycyjnego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego, dokonany 2 października 2018 roku w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule. Po tej sprawie nad etykietą „reformatora”, jaką cieszył się Mohammed bin Salman zagranicą, pojawił się znak zapytania. Obecnie światowe media już nie wyrażają się tak pozytywnie o następcy tronu i podkreślają jego udział w represjach i domniemane wyrażenie zgody na fizyczną eliminację Chasżukdżiego.Mohammed bin Salman oficjalnie zaprzeczył jakimkolwiek związkom z zabójstwem Chaszukdżiego, aczkolwiek istnieją według dziennikarzy wiarygodne dowody wskazujące na to, że następca tronu miał pełną wiedzę na temat działań służ bezpieczeństwa (Hopkins, Kirchgaessner 2019). Następca tronu w jednym z wywiadów udzielonemu stacji PBS wskazał, że nie ponosi on odpowiedzialności za planowanie zabójstwa Chaszukdżiego i nic o tym nie wiedział. Jednak jego odpowiedzialność ma charakter instytucjonalny bowiem stało się to „pod jego nadzorem” (Booker 2019).Poza planowanymi i wdrażanymi zmianami w polityce wewnętrznej, Mohammed bin Salman zaangażował się w działania w polityce zagranicznej na rzecz umocnienia pozycji Arabii Saudyjskiej w regionie. Główną kwestią problemową w sferze bezpieczeństwa Arabii Saudyjskiej na Bliskim Wschodzie jest konflikt z szyickim Iranem, który rozgrywa się na licznych płaszczyznach w różnych miejscach w regionie.Za kluczowe miejsce sporu saudyjsko-irańskiego należy uznać Jemen, który jest ogarnięty długotrwałym konfliktem, najpierw pomiędzy szyickimi rebeliantami al-Husi a siłami rządowymi prezydenta Alego Abdullaha Saleha, a następnie pomiędzy al-Husi a zwolennikami prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego oraz secesjonistami w południowych prowincjach państwa, reprezentowanymi przez Tymczasową Radę Południa.Saudyjska kampania militarna w Jemenie rozpoczęła się jeszcze w 2015 roku. Wynikała ona z dwóch powodów: potrzeby przywrócenia władzy w Jemenie legalnemu rządowi prezydenta Hadiego i zapewnienia bezpieczeństwa Arabii Saudyjskiej na jej południowej granicy (Cochran 2019 : 374). Celów tych ostatecznie nie udało się zrealizować i Saudyjczycy uwikłali się w konflikt w Jemenie na długie lata, co dla wizerunku Mohammeda bin Salmana stało się sporym obciążeniem. Ujawniło się to szczególnie w atakach wspieranych przez Iran rebeliantów al-Husi na saudyjskie instalacje naftowe i infrastrukturę przy granicy z Jemenem (Laub, Robinson : 2020).Innym pokazem aktywności międzynarodowej Mohammeda bin Salmana była blokada Kataru. Zmontowana na szybko arabska koalicja składająca się z Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich zamknęła kanały dostaw powietrznych i jedyną lądowa granicę saudyjsko-katarską. Powodem takiego działania była zacieśniająca się współpraca gospodarcza Kataru z Iranem. Poza tym domagano się zamknięcia krytycznej wobec rządów niektórych państw arabskich i muzułmańskich stacji telewizyjnej al-Dżazira, zerwania kontaktów z organizacji uważanymi za terrorystyczne (dotyczyło to Hezbollahu) oraz zamknięcia niewielkiej tureckiej bazy wojskowej. Wystosowane żądania Katar uznawał za zamach na swoją suwerenność (Walsh 2017). Pomimo prób zagranicznych mediacji i następnie złagodzenia blokady, Katar nadal jest dotknięty przez ostracyzm ze strony wielu państw, w tym szczególnie swojego sąsiada Arabii Saudyjskiej. Dopiero pod koniec 2020 roku doszło do spotkania Jareda Kushnera - doradcy prezydenta USA z Mohammedem bin Salmanem, podczas którego zapowiedziano ostateczne rozwiązanie kryzysu w Zatoce Perskiej jeszcze przed opuszczeniem przez Donalda Trumpa urzędu prezydenta (al-Dżazira 2020).Mohammed bin Salman miał także swój udział w skandalu międzynarodowym z udziałem premiera Libanu Saada Haririego. W listopadzie 2017 roku Saad Hariri złożył wizytę w Rijadzie, podczas której został przymuszony do złożenia rezygnacji z funkcji premiera Libanu i przez prawie dwa tygodnie był przetrzymywany w Arabii Saudyjskiej wbrew swojej woli. Mohammad bin Salman był jednym z inspiratorów nakłonienia premiera Libanu do rezygnacji z uwagi na wzrastającą rolę proirańskiego Hezbollahu w Libanie, co kolidowało z interesami saudyjskimi na Bliskim Wschodzie. W wyniku inicjatywy dyplomatycznej innych państw, w tym Francji, Saad Hariri wrócił do Libanu, po czym wycofał swoją rezygnację i dalej pozostał premierem Libanu (Barnard, Abi-Habib 2017).Zakończenie Od ogłoszenia programu „Wizja 2030” minęły już cztery lata. W tym czasie Mohammed bin Salman został oficjalnym następcą tronu i szybko rozpoczął wdrażanie zmian, które zaciemniły jego początkowy wizerunek jako „reformatora” z uwagi na szeroko zakrojone aresztowania wielu jego przeciwników z rodziny królewskiej i świata biznesu. Pojawia się przy tym pytanie, czy dalekosiężne plany modernizacji gospodarczej, połączone z przemianami społecznymi i tym samym ze zmianami ustrojowymi (polityczno-prawnymi) są możliwe do zrealizowania w Arabii Saudyjskiej w relatywnie krótkim czasie, jakim jest jedna dekada?Biorąc pod uwagę 250-letni alians rodu Saudów z radykalnym ruchem wahhabitów, trudno sobie wyobrazić, aby następcy tronu, a w perspektywie czasu królowi Arabii Saudyjskiej udało się łatwo i bezboleśnie rozbić ten spetryfikowany układ polityczny. Niewątpliwie jest on w stanie naruszyć strukturę tego układu królewsko-wahhabickiego, czego dowodem było m.in. nominowanie w porozumieniu z królem Salmanem umiarkowanych duchownych do głównej instytucji religijnej w państwie, czy ograniczenie kompetencji organów religijnych (mutawwa). Z pewnością są to symptomatyczne zmiany, które mogą w dalszym czasie determinować zmiany ustrojowe. Aczkolwiek należy przy tym pamiętać, iż są to jedynie elementy zmian. Podstawą istniejącego ustroju polityczno-prawnego jest prawo koraniczne (szariat), które zawiera w sobie liczne nakazy, zakazy i ograniczenia odnoszące się do wszelkich sfer życia obywateli saudyjskich. Utrzymanie prawa koranicznego jako fundamentu ustrojowego w państwie warunkuje ograniczone możliwości wprowadzania zmian w dziedzinach społecznej, ekonomicznej i tym samym politycznej. Mohammed bin Salman, co jest zawarte w „Wizji 2030”, podkreśla wagę i znaczenie islamu w tradycji społeczno-politycznej Saudyjczyków, jednak według niego, optymalnym rozwiązaniem w przyszłości dla Arabii Saudyjskiej byłby islam umiarkowany. Taka metamorfoza systemowa jednoznacznie musi zająć wiele dekad.Utrudnieniem dla szeregu reform mogą również być działania następcy tronu na rzecz umacniania swojej władzy, które mają charakter autorytarny i są skierowane do wszelkich przeciwników księcia koronnego wśród członków rodu królewskiego bez względu na ich status i pozycję w hierarchii rodu. Po aresztowaniach pod pretekstem walki z korupcją w 2017 roku, a potem w 2020 roku, pojawiło się przekonanie, że nie ma osób „nie do ruszenia” nawet na szczytach władzy. Działania takie jednak mogą ograniczyć możliwości reform społecznych i politycznych, bowiem te mogłyby w dalszej konsekwencji uderzyć w samego następcę tronu – Mohammada bin Salmana.1 Pełny tekst programu „Wizja 2030” jest dostępny w języku angielskim na stronie rządowej Arabii Saudyjskiej: https://vision2030.gov.sa/en2 Umra – w islamie indywidualna pielgrzymka do Mekki, która muzułmanin może odbyć w dowolnym czasie w roku.Bibliografia: Al Rasheed M. (ed.), Salman’s Legacy. The Dilemmas of a New Era in Saudi Arabia, Oxford University Press, Oxford – New York 2018.Anishchenkova V., Modern Saudi Arabia, ABC-CLIO, LLC, Santa Barbara – Denver 2020.Barmin Y., Can Mohammed bin Salman break Saudi-Wahhabi Pact? “al-Dżazira” 7 stycznia 2018, [online] https://www.aljazeera.com/opinions/2018/1/7/can-mohammed-bin-salman-break-the-saudi-wahhabi-pact/ [dostęp: 04.12.2020].Barnard A., Abi-Habib M., Why Saad Hariri Had That Strange Sojourn in Saudi Arabia, “The New York Times” 24 grudnia 2017, [online] https://www.nytimes.com/2017/12/24/world/middleeast/saudi-arabia-saad-hariri-mohammed-bin-salman-lebanon.html [dostęp: 06.12.2020].Booker B., Saudi Crown Prince On Killing Of Jamal Khashoggi: ‘It Happened Under My Watch’, NPR, 26 września 2019, [online]https://www.npr.org/2019/09/26/764604566/saudi-crown-prince-on-killing-of-jamal-khashoggi-it-happened-under-my-watch?t=1607847091166 [dostęp: 05.12.2020].Chulov M., Royal purge sends shockwaves through Saudi Arabia’s elites, “The Guardian” 5 listopada 2017a, [online:] https://www.theguardian.com/world/2017/nov/05/royal-purge-shockwaves-saudi-arabia-elites-mohammed-bin-salman [dostęp: 03.12.2020].Chulov M., I will return Saudi Arabia to moderate Islam, says crown prince, “The Guardian” 24 października 2017b, [online:] https://www.theguardian.com/world/2017/oct/24/i-will-return-saudi-arabia-moderate-islam-crown-prince [dostęp: 03.12.2020].Cochran J. A., The Rise in Power of Crown Prince Mohammed bin Salman, “Digest of Middle East Studies”, 2019, vol.28, Nr 2.Government Effectiveness: Saudi Arabia , [online] https://govdata360.worldbank.org/indicators/h1c9d2797?indicator=388&viz=line_chart&years=1996,2019 [dostęp: 03.12.20].Hopkins N., Kirchgaessner S., ‘Credible Evidence’ Saudi crown prince liable for Khashoggi killing – UN report, “The Guardian”, 19 czerwca 2019, [online:] https://www.theguardian.com/world/2019/jun/19/jamal-khashoggi-killing-saudi-crown-prince-mohammed-bin-salman-evidence-un-report [dostęp: 05.12.2020].Hubbard B., Mazzetti M., Schmitt E., Saudi King’s Son Plotted Effort to Oust His Rival, “The New York Times”, 18 lipca 2017, [online] https://www.nytimes.com/2017/07/18/world/middleeast/saudi-arabia-mohammed-bin-nayef-mohammed-bin-salman.html [dostęp: 03.12.2020].Kirkpatrick D., Saudi Arabia Arrests 11 Princes, Including Billionaire Alwaleed bin Talal, The New York Times, 4 listopada 2017, [online] https://www.nytimes.com/2017/11/04/world/middleeast/saudi-arabia-waleed-bin-talal.html[dostęp: 03.12.20].Laub Z., Robinson K., Yemen in Crisis, Council on Foreign Relations, 29 lipca 2020, [online] https://www.cfr.org/backgrounder/yemen-crisis [dostęp: 05.12.2020].Muhamad bin Nayef al Saud. Profile of the Crown Prince, [online] https://houseofsaud.com/saudi-royal-family-profiles/muhammad-bin-nayef-al-saud/ [dostęp: 02.12.2020].Profile: The New Saudi Crown Prince Mohammed bin Salman, [online] https://english.alarabiya.net/en/features/2017/06/21/PROFILE-The-new-Saudi-Crown-Prince-Mohammed-bin-Salman [dostęp: 03.12.2020].Saudi Arabia: New Mass Corruption Arrests, “Human Rights Watch” 17 marca 2020, [online] https://www.hrw.org/news/2020/03/17/saudi-arabia-new-mass-corruption-arrests [dostęp: 04.12.2020].Saudi Arabia, Qatar near agreement in Gulf crisis: sources, “al-Dżazira” 2 grudnia 2020, [online] https://www.aljazeera.com/news/2020/12/2/hold-gulf-crisis-breakthrough-may-be-imminent-sources [dostęp: 06.12.2020].Vision 2030, [online] https://vision2030.gov.sa/en [dostęp: 03.12.2020].Welsh D., Wealthy Qatar Weathers Siege, but Personal and Political Costs Grow, “The New York Times” 2 lipca 2017, [online] https://www.nytimes.com/2017/07/02/world/middleeast/qatar-saudi-arabia-blockade.html [dostęp: 05.12.2020].Zdanowski J. Historia Bliskiego Wschodu w XX wieku, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2010.