Logo Thing main logo

Ostatnie wpisy

Nota

Polityczna władza wirusa, czyli jak Covid uderza w Ustawę Zasadniczą, niemiecki federalizm i wpływa na zbliżające się wybory

25.05.2021

Monika Maria BrzezińskaUniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawiee-mail: brzezinska_maria@poczta.fmORCID: 0000-0001-9278-993123 IV 2021 r. weszła w życie nowelizacja Ustawy o ochronie przed infekcjami (niem. Infektionsschutzgesetz), określana mianem „hamulca bezpieczeństwa”. Zgodnie z nowymi regulacjami (§ 28a), wprowadzono w Niemczech m.in. zakaz przemieszczania się w godz. między 22.00 a 5.00 rano, organizowania spotkań towarzyskich, również tych mających miejsce w domach prywatnych (możliwa jedna dodatkowa osoba), czy robienia zakupów bez aktualnego, negatywnego wyniku testu. Także uczniów zobligowano do kontynuowania nauki online, a pracodawców, o ile to możliwe, do przeniesienia swoich podwładnych do pracy zdalnej1.Obostrzenia mają mieć charakter przejściowy i obowiązywać jedynie wtedy, gdy w ciągu trzech kolejnych dni przekroczona zostanie siedmiodniowa lub pięciodniowa częstość zachorowalności, wynosząc odpowiednio 100 lub 165 nowych zakażeń na 100 000 mieszkańców miasta lub powiatu. Regulacje choć tymczasowe, wywołały ogromny sprzeciw opozycji, zarzucającej rządowi atak na wolności obywatelskie i niemiecki federalizm. Wśród wielu rodzi się również pytanie, czy zmiany te są konstytucyjne i nie naruszają Ustawy Zasadniczej?KomentarzPodział zadań między kraje związkowe a federację to jedna z najważniejszych zasad niemieckiego systemu politycznego. Obie płaszczyzny dysponują konstytucyjnie zagwarantowanym katalogiem własnych kompetencji, realizowanych w zależności od materii, bądź to samodzielnie bądź też w kooperacji z władzą centralną (art. 20-37 Ustawy Zasadniczej). Gwarantuje to im z jednej strony swobodę działania zgodnie z własnymi regionalnymi potrzebami, zostawiając dużą przestrzeń na różnorodność regulacji prawnych, z drugiej zaś zabezpiecza przed dowolnością i chaosem w skali ogólnopaństwowej.W dobie pandemii jednak ta „jedność w wielości” znacząco utrudnia procesy decyzyjne. Ze względu na określone procedury są one bowiem bardzo długie (wieloetapowe), przez co nie adekwatne do dynamicznej sytuacji. Proza dnia codziennego rozbija się chociażby o zasady higieny w miejscach publicznych, szczególnie uciążliwe w czasie przemieszczania się z jednego kraju związkowego do drugiego. Turyści bowiem, w przypadku niezastosowania się do panujących na terenie danego kraju związkowego regulacji, narażeni są na liczne grzywny. Ta fragmentaryzacja prawa prowadzi do chaosu i komplikuje i tak trudną walkę z pandemią.Zaproponowany zatem przez kanclerz Angelę Merkel „hamulec bezpieczeństwa” ma za zadanie skrócić rozbudowany proces decyzyjny, przekazując część kompetencji na rzecz władzy centralnej. Poszukiwania kompromisu zdaniem CDU/CSU to oznaka siły i gwarancja jednomyślności.Nie wszyscy jednak są zadowoleni z proponowanych rozwiązań. Spór o „złoty środek” i wyważenie między centralizacją a decentralizacją, znalazł swoje odzwierciedlenie także w głosowaniach w niemieckim parlamencie. Partie takie jak AfD (Alternative für Deutschland), SPD (Sozialdemokratische Partei Deutschlands) oraz Zieloni (die Grünen) zdecydowanie opowiedziały się przeciwko centralizacji zadań, uznając je za atak na wolności obywatelskie (A. Gauland, AfD), czy nieadekwatność proponowanych regulacji (Christine Aschenberg-Dugnus, die Grünen). Amira Mohamed Ali z kolei (SPD) podsumowała działania rządu jako „chwianie się od jednej awantury do drugiej” bez rozwiązywania problemu.Przesunięcie kompetencji z zakresu decyzyjnego krajów związkowych na rzecz federacji wymaga jednak nowelizacji Ustawy Zasadniczej. Ta zaś bez szerokiej zgody politycznej nie jest możliwa. Jednakże procesy centralizujące zazwyczaj inicjowane są poprzez nieformalne działania, przedostając się do systemu politycznego niejako „furtką boczną”. Tak jest i tym razem, gdyż zmiana rozpoczęła się od nowelizacji Ustawy o ochronie przed infekcjami, ale dotknęła też wielu innych aktów prawnych, o czym mówi się już niewiele.Z drugiej jednak strony, to właśnie Niemcy postrzegane są jako państwo sprawnie radzące sobie z kolejnymi falami zakażeń. Regulacje umożliwiające nie tylko krajom związkowym, ale także powiatom i gminom swobodę działania np. przy zakupie szczepionek i środków higieny, znacząco odciążyły władzę centralną, docierając bezpośrednio do najbardziej newralgicznych miejsc dotkniętych pandemią.Rozwiązania proponowane przez federalizm kooperatywny pozwalają działać najbardziej zainteresowanym, poszukiwać optymalnych dla siebie rozwiązań, nie wyręczając żadnej z płaszczyzn w jej odpowiedzialności. To aktywizuje i sprzyja scenie politycznej zwłaszcza w okresie zbliżających się wyborów do Bundestagu i zmiany na najważniejszym w państwie stanowisku kanclerza Niemiec. Już teraz deklaracje konkurentów na szefa rządu: Armina Lascheta (CDU) i Markusa Södera (CSU) są skrupulatnie analizowane oraz oceniane przez obywateli i mogą decydująco wpłynąć na poziom ich poparcia w wyborach. W dobie kryzysu awans polityczny i degradacja idą bowiem w parze, stanowiąc najlepsze narzędzie do weryfikacji polityków, a zwłaszcza ich poglądów, popularności i skuteczności w podejmowaniu działań.Czy Niemcy są gotowi na redukcję federalizmu? Pandemia pokazała duże sprzeczności w tym zakresie, ale też wskazała na konieczność rewizji systemu. Co zatem stanie się z niemiecką zasadą różnorodności, pokaże nie tylko czas, ale i zbliżające się wybory parlamentarne.Źródła:Viertes Gesetz zum Schutz der Bevölkerung bei einer epidemischen Lage von nationaler Tragweite, Bundesgesetzblatt Teil I2021Nr. 18 vom 22.04.2021.Deutscher Bundestag, Bevölkerungsschutzgesetz: Bundesweite Notbremse beschlossen, https://www.bundestag.de/dokumente/textarchiv/2021/kw16-de-infektionsschutzgesetz-834802 (09.05.2021).

Nota

Wybory do Izby Zgromadzenia Tobago w 2021 r.

19.05.2021

Trynidad i Tobago jest państwem unitarnym o ustroju republikańsko-parlamentarnym, w którym władzę ustawodawczą sprawuje dwuizbowy parlament złożony z Senatu oraz Izby Reprezentantów. W ramach drugiej największej wyspy – Tobago stanowiącej część państwa funkcjonuje jednoizbowy organ stanowiący – Izba Zgromadzenia Tobago (Tobago House of Assembly).W skład Izby Zgromadzenia Tobago wchodzi dwunastu członków pochodzących z powszechnych wyborów (wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych na czteroletnią kadencję), trzech członków mianowanych za radą Naczelnego Sekretarza (Chief Secretary) oraz jeden przedstawiciel mianowany za radą lidera mniejszości. Na czele Izby Zgromadzenia Tobago stoi Przewodniczący wybierany przez członków organu przedstawicielskiego. Głównym zadaniem Przewodniczącego jest prowadzenie obrad Izby. Naczelny Sekretarz pełni funkcję szefa lokalnego rządu, jest nominowany przez Izbę Zgromadzenia Tobago jako lider ugrupowania posiadającego większość w izbie. Realizowane przez Naczelnego Sekretarza zadania dotyczą kreowania polityki, promowania ireprezentowania Tobago.Wprzeprowadzonych w 2017 r. wyborach do Izby Zgromadzenia Tobago większość uzyskała partia Ludowy Ruch (People's National Movement PNM), która zdobyła dziesięć mandatów. Swoją reprezentację posiadała również lokalna partia Postępowi Demokratyczni Patrioci (Progressive Democratic Patriots PDP), która wprowadziła do Izby Zgromadzenia Tobago dwóch przedstawicieli.W zaplanowanych na 25 stycznia 2021 r. wyborach wzięły udział 4ugrupowania polityczne; PNM, PDP oraz Jedność Ludu (Unity of the People UTP) a także Ruch Reform Czynu Klasowego (Class Action Reform Movement CARM). Wyłącznie PNM jest ugrupowaniem o zasięgu krajowym, pozostałe trzy partie funkcjonują tylko na obszarze wyspy Tobago i odwołują się do regionalizmu.Jeden z kandydatów partii PNM – Kelvon Morris domagał się wykluczenia PDP zarzucając konkurentom nieprzedstawienie programu wyborczego. Kandydat PNM apelował do młodych ludzi o nieudzielanie poparcia PDP, której lidera Watsona Duke określił mianem Tobago Trump. Wicelider PDP – Farley Augustine w trakcie kampanii wyborczej deklarował zniwelowanie różnic w kosztach życia pomiędzy mieszkańcami dwóch największych wysp archipelagu, wskazując na 30% większy koszt towarów na Tobago. Polityk zapowiadał, że gdy PDP obejmie władze na wyspie przeprowadzona zostanie modernizacja portu w stolicy co pozwoli na import towarów bezpośrednio na Tobago. Był to jeden z elementów zapowiadanych zmian wnajwiększym mieście wyspy – Scarborough, które zdaniem F. Augustine mogło by być miastem ze strefą wolną od podatku.Dwa tygodnie przed wyborami głównym tematem kampanii stał się projekt kolejki tyrolskiej na wyspie Tobago. Będący na czele PDP politycy zarzucali liderce PNM na Tobago –Tracy Davidson-Celestine zaniedbania w sprawie realizacji inwestycji w czasach, gdy pełniła ona funkcję Sekretarza ds. turystyki i transportu. Dowodem zaniedbań miał być raport Naczelnego Audytora. W tej sprawie próbę kontaktu z lokalną liderką PNM próbował nawiązać portal Newsday. Jeden z członków zespołu PR poinformował dziennikarzy, że T. Davidson-Celestine wyda wtej sprawie oświadczenie. Krajowy lider PNM pełniący funkcję premiera Trynidadu iTobago – Keith Rowley zwrócił się do T. Davidson-Celestine mówiąc, że jedną zpierwszych rzeczy jakie powinna zrobić gdy zostanie naczelnym sekretarzem będzie ukończenie projektu kolejki tyrolskiej. Lider PNM krytykował przeciwników politycznych za próbę zdobycia głosów poprzez kierowanie zarzutów wobec politycznej konkurentki w tej sprawie.W trakcie kampanii wyborczej premier Trynidadu i Tobago stwierdził, że na wyspie Tobago PDP blisko współpracuje z będącą w opozycji (w Parlamencie Trynidadu i Tobago) partią Zjednoczony Kongres Narodowy (United National Congress UNC). Przy tej okazji K. Rowley zwracał uwagę na fakt, że PDP nie interesowała się niepokojącymi danymi z raportów Naczelnego Audytora w latach gdy rządziła UNC.Burzliwa kampania wyborcza zapowiadała zaciętą rywalizację w wyborach pomimo, że sondaże nie wskazywały na zmianę rządzącej partii. Sprawująca w państwie władzę PNM uzyskała 50,4% głosów, natomiast PDP zdobyła 48,5% głosów. Pozostałe partie biorące udział w procesie wyborczym nie odegrały roli. Wynik wyborów stał się przyczyną kryzysu konstytucyjnego w państwie. Zarówno PNM oraz PDP uzyskały po 6miejsc w Izbie Zgromadzenia Tobago, której przedstawiciele nie mogli wybrać Przewodniczącego pomimo przeprowadzenia czterech rund głosowania (dwóch tajnych idwóch jawnych głosowań). Brak porozumienia w izbie spowodował, że również niemożliwa była nominacja Naczelnego Sekretarza.Sposób wyjścia z impasu stał się kolejnym punktem zapalnym. Przedstawiciele PNM przychylali się do zmian w przepisach, natomiast opozycyjna UNC oraz PDP sprzeciwiały się takiemu rozwiązaniu twierdząc, że niepotrzebna jest ingerencja rządu Trynidadu i Tobago, a obecne rozwiązania pozwalają na uporanie się z kryzysem. Bardzo prawdopodobne było osiągnięcie porozumienia poprzez podział kluczowych stanowisk, natomiast negocjacje stanęły w miejscu. Na Trynidadzie i Tobago podejmowane są zmiany legislacyjne zmierzające do zwiększenia liczby członków Izby Zgromadzenia Tobago z 12 do 15.Wiele wskazuje na to, że PDP i PNM nie osiągną porozumienia i konieczne będzie przeprowadzenie nowych wyborów. Obawy mogą budzić kwestie związane zwyznaczeniem granic okręgów wyborczych, niebezpieczeństwo może stanowić w tej sytuacji zjawisko gerrymanderingu. Zmiana przepisów została przyjęta przez parlament i zaakceptowana przez Prezydenta Tynidadu i Tobago. Szczegółowe określenie zmian okręgów wyborczych zostanie wypracowane przez Komisję ds. wyborów i granic okręgów. Niepokojący jest fakt, że zarówno UNC oraz PDP są przeciwne zmianom wprawie, a ewentualna porażka PDP wwyborach może być przyczyną wzrostu radykalizacji jej zwolenników. W ostatnich dniach politycy PNM wyrażali oburzenie faktem, że lider PDP dopuścił się nieuczciwych praktyk związanych m.in. z przyjęciem 0,5 mln dolarów odprawy od związku zawodowego pomimo pozostania na stanowisku prezesa.Wzrost poparcia dla PDP może być przejawem niezadowolenia mieszkańców Tobago zprowadzonej przez PNM polityki. Rządząca na Trynidadzie i Tobago PNM wubiegłorocznych wyborach parlamentarnych na wyspie Tobago, uzyskała ponad 60% głosów, natomiast PDP dysponowała poparciem 38% wyborców. W ostatnich wyborach różnica pomiędzy tymi ugrupowaniami wynosiła około 2%.Nie bez znaczenia jest fakt, że politycy PDP w kampanii wyborczej zwracali uwagę na problemy niedostrzegane zperspektywy rządu Trynidadu i Tobago. Powstały kryzys oraz wyraźna zmiana sympatii politycznych mieszkańców Tobago, mogą być początkiem poważnych przemian związanych m.in. ze zwiększeniem autonomii wyspy. W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że Tobago powinno mieć większą swobodę w decydowaniu o własnych sprawach.Kwestia związana zzażegnaniem kryzysu konstytucyjnego wykracza poza wyspę Tobago i stała się problemem poruszanym na forum państwowego parlamentu. Sposób wyjścia z impasu jest przyczyną wyraźnych podziałów pomiędzy opozycyjną UNC arządzącą PNM. Trudno ocenić jak na poparcie dla PDP wpłyną niekorzystne dla lidera ugrupowania – W. Duke informacje nagłaśniane przez PNM. Wątpliwe jest, że wmyśl starego przysłowia Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta pojawi się trzeci gracz, który odegra ważną rolę wprzyszłych wyborach. Wszystko wskazuje na to, że rywalizacja na wyspie Tobago rozegra się pomiędzy PDP iPNM.

Nota

Namibia: ropa i współczesne praktyki kolonialne  

18.05.2021

Praktyki eksploatacji kontynentu afrykańskiego znane z XIX wieku – okresu imperializmu, zwłaszcza w odniesieniu do Prus, dzisiejszych Niemiec, są jak najbardziej powszechne w czasach współczesnych. Wówczas, „Niemiecka Afryka Południowo-Zachodnia” – dziś Namibia – była okupowana, dominowana i eksploatowana dla celów imperialistycznych[1].W kwietniu 2021 roku kanadyjskie przedsiębiorstwo zajmujące się poszukiwaniem ropy naftowej otrzymało licencję od Namibijskiego Ministerstwa Górnictwa i Energii na eksplorację Basenu Kavango, regionu rozciągającego się w północno-wschodniej części Namibii, a także w północno-zachodniej części Botswany.ReconAfrica, przedsiębiorstwo poszukujące ropę i gaz w Namibii i Botswanie, zawarło kontrakty z rządami tych państw. Zgodnie z informacją na stronie internetowej, inwestycja „może być bodźcem ekonomicznym, służyć do finansowania lokalnych i regionalnych miejsc pracy oraz innych korzyści społeczno-ekonomicznych, takich jak zwiększenie infrastruktury, dostęp do wody pitnej i inwestycje w ochronę środowiska i dzikiej przyrody”[2]. Nic bardziej błędnego.Kolejny region zagrożony to delta Okawango, który jest środowiskiem dla niektórych z najbardziej zagrożonych gatunków na świecie, w tym zagrożonych wyginięciem afrykańskich dzikich psów i gepardów, nosorożców białych oraz czarnych, oraz lwów.Od kwietnia 2021 roku odbywają się w Namibii zakrojone na szeroką skalę protesty obrońców środowiska naturalnego flory i fauny. Konstytucja Namibii z 1990 r. promuje ochronę środowiska. W artykule 95 wskazuje, że źródłem dobrostanu obywateli jest ochrona środowiska naturalnego[3]. Państwo ma zapewnić zgodnie z wyżej wymienionym artykułem konstytucji:„utrzymanie ekosystemów, ochronę podstawowych procesów ekologicznych i biologicznej różnorodności Namibii oraz wykorzystanie żywych zasobów naturalnych z korzyścią dla wszystkich Namibijczyków, dla zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń; w szczególności Rząd zapewni środki przeciwko dumpingowi lub recyklingowi zagranicznych odpadów nuklearnych i toksycznych na terytorium Namibii”.Tymczasem zwolennicy ochrony środowiska uruchomili kampanię #SavetheOkavangoDelta. Uważają oni, że Namibia musi poszukiwać odnawialnych źródeł energii zamiast paliw kopalnych. W dalszym ciągu organizowane są protesty.[1] Blackshire-Belay, C. (1992). German Imperialism in Africa: The Distorted Images of Cameroon, Namibia, Tanzania, and Togo. Journal of Black Studies, 23(2), 235-246.[2] ReconAfrica, https://reconafrica.com/about/[3] Konstytucja Namibii, 1990, Art. 95, https://www.constituteproject.org/constitution/Namibia_2010.pdf

Nota

Niestabilność polityczna oraz wojna domowa w Mali pogłębia kryzys humanitarny

17.05.2021

Pod koniec XIX w. Francja przejęła kontrolę nad Mali. Republika Sudanu i Senegal uniezależniły się od rządu w Paryżu w 1960 r. właśnie jako Federacja Mali. Kiedy Senegal wycofał się po zaledwie kilku miesiącach, to, co dawniej tworzyło Republikę Sudańską, zostało przemianowane na Mali. Rządy demokratyczne rozpoczęły trudny i niestabilny okres w 1991 r. po latach dyktatury. W 2012 r. nastąpił pucz wojskowy, gdzie żołnierze niskiego i średniego szczebla, sfrustrowani niekorzystnym dla wojska przebiegiem rebelii wewnątrznarodowej, obalili rządy Amadou Toumani Touré, który nomen omen także doszedł do władzy w wyniku przeprowadzenia wojskowego zamachu stanu.Wysiłków mediacyjnych podjęła się wówczas, a także podczas ostatniej rundy rozmów w 2020 r., Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS). Choć przywrócono władzę cywilną, mianując tymczasowego prezydenta Dioncounda Traoré, zaledwie miesiąc później został on dotkliwie pobity w wyniku ataku demonstrantów. Chaos w obozie władzy umożliwił islamskim bojownikom budowę twierdz, a setki tysięcy północnych Malijczyków uciekło przed przemocą w głąb kraju, a także do państw sąsiednich. Tym samym pogłębiono i tak ogromne niedobory żywności w społecznościach przyjmujących.Grupy ekstremistyczne nie wiązały się procesem pokojowym (2013-2015) grabiąc obszary wiejskie środkowego Mali, rosnąc w siłę po konsolidacji trzech głównych organizacji terrorystycznych w marcu 2017 r. Terroryści wykorzystują rywalizację etniczną w społeczeństwie malijskim, gdzie niechlubną praktyką są zabójstwa, gwałty czy porwania ludności należącej do konkurującej grupy koczowniczych plemion pasterskich czy osiadłych społeczności. Rosnąca frustracja wśród ludności, a także w obozie władzy i wojsku, doprowadziła w 2020 r. do aresztowania wybranego w 2018 r. prezydenta Ibrahima Boubacar Keïta. Obecnie organy władzy państwowej funkcjonują w ramach rządu tymczasowego powołanego przez wojskową juntę, nazywającą się National Committee for the Salvation of the People.Według różnych źródeł nawet do 6,8 mln ludności (a zatem 35% narodu) jest doświadczonych trwającym od lat kryzysem humanitarnym. Tylko w 2020 r. ponad 287 tys. osób zostało przesiedlonych (od 2018 r. aż 700 tys.) przy braku jakichkolwiek oznak spowolnienia trendu. Migracja regionalna przybiera na sile, przy czym w Mali przebywa ponad 43,7 tys. uchodźców z Burkina Faso i Nigru, także dotkniętych konfliktami. Organizacje humanitarne mają utrudniony dostęp do potrzebujących odnotowując coraz liczniejsze ataki na swoich pracowników.dr Joanna SiekieraFaculty of LawUniversity of Bergen, Norwayhttps://www.uib.no/en/persons/Joanna.Siekiera

Nota

Zmiany w Sądzie Najwyższym USA

26.04.2021

mgr Michał SkóraInstytut Nauk PrawnychUniwersytetu RzeszowskiegoDnia 26 października 2020 r. Senat USA stosunkiem głosów 52 do 48 zatwierdził nominacje Amy Coney Barrett na sędziego Sądu Najwyższego USA. Kandydatkę mianował Prezydent Donald Trump. Następnie w obecności głowy państwa, sędzia Clarence Thomas przyjął przysięgę złożoną przez nowego sędziego. Zakończyło to procedurę obsadzanie wakatu po śmierci liberalnej sędzi Ruth Ginsbur, która zmarła 18 września 2020 r. w wieku 87 lat po długiej walce z chorobą nowotworową. Sędzia Ginsburg była szczególnie znana ze swojego zaangażowania w przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć, kolor skóry i orientację seksualną, a także była ikoną ruchów proaborcyjnych.Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych (ang, Supreme Court of the United States) jest najwyższym sądem w federalnym sądownictwie USA, który składa się z prezesa Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych oraz ośmiu sędziów (od roku 1869 r.). Ponadto jednym z jego głównych uprawnień jest kontrola zgodności działania legislatywy i egzekutywy zustawą zasadniczą. Kadencja sędziego ma dożywotni charakter, co ma zapewnić pełną niezawisłość oraz apolityczność. Sędzia może orzekać do czasu swojej rezygnacji, przejścia na emeryturę, śmierci lub usunięcia z urzędu. Wybór sędziego Sądu Najwyższego stanowi jedno z najistotniejszych prerogatyw prezydenta. Zwyczajowo głowa państwa nominując kandydata kieruje się jego światopoglądem. Następnie kandydatura musi zostać zatwierdzona przez Senat. Procedurę wyboru kończy przyjęcie przysięgi przez sędziego-nominata.Sędzia Amy Coney Barrett jest najmłodszym z obecnych sędziów Sądu Najwyższego, urodziła się 28 stycznia 1972 r. w Nowym Orleanie, w stanie Luizjana. W 1997 r ukończyła prawo w Notre Dame Law School. Po studiach w latach 1997-1998 pracowała jako urzędnik sądowy w Sądzie Apelacyjnym Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Stanu Waszyngton. Następnie w 1998 roku współpracowała z legendarnym sędzią Antonim Scalii w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych Ameryki, który uważany jest do dziś za ikonę konserwatywnego podejścia do prawa. Amy Coney Barrett pracowała też jako adwokat w Waszyngtonie. Następnie została zatrudniona jako profesor prawa w Notre Same Law School. W 2017 roku została mianowana sędzią Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Siódmego (United States Court of Appeals for the Seventh Circul), gdzie orzekała do chwili nominacji, do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Prywatnie żona Jesse M. Berretta, który jest prokuratorem federalnym, a także matka siedmiorga dzieci[1]. Sędzia Berrett jako gorliwa katoliczka znana jest ze swoich konserwatywnych poglądów. Jest zdecydowaną przeciwniczką aborcji oraz społeczności LGBTQ+, czym znaczącą różni się od swojej poprzedniczki, która walczyła z dyskryminacją homoseksualistów, o równouprawnienie płci, a także była zwolennikiem nieograniczonego dostępu do aborcji. Dodatkowo Amy Coney Barrett popierała politykę antyemigracyjną prowadzoną przez Prezydenta Donalda Trumpa.Wybór Amy Coney Barrett na sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych umocnił przewagę konserwatystów w dziewięcioosobowym trybunale, co niewątpliwie może wpłynąć w przyszłości na linię orzeczniczą w sprawach dotyczących m. in. dostępu do broni, prawa do aborcji czy praw osób homoseksualnych. Sprawa jest o tyle ważna, że obecny prezydent Joe Biden, w wielu powyższych kwestiach ma odmienne zdanie od swojego poprzednika i zapowiedział już zmiany w prawie. Wymowne, jest również pierwsze orzeczenie w którym uczestniczyła nowo wybrana sędzia, które udaremniło starania organizacji ekologicznej w zakresie dostępu do dokumentów w sprawie wpływu elektrowni na środowisko naturalne. Nadmienić warto ten fakt, ze względu na ofensywną politykę prezydenta Bidena w zakresie ekologii.Tab. Aktualny skład Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych (na dzień 06.04.2021 r.)Imię i Nazwisko SędziegoNominacja WiekData zaprzysiężeniaJohn Roberts (Prezes Sądu Najwyższego)George W. Bush6629.09.2005 rClarence ThomasGeorge H. W. Bush7323.10.1991 r.Stephen BreyerBill Clinton8303.08.2006 r.Samuel AlitoGeorge W. Bush7131.01.2006 r.Sonia SotomayorBarack Obama6708.08.2009 r.Elena KaganBarack Obama6107.08.2010 r.Neil GorsuchDonald Trump5410.04.2017 r.Berett KavanaughDonald Trump5606.10.2018 r.Amy Coney BarrettDonald Trump4927.10.2020 r.[1] Na podstawie: https://www.supremecourt.gov/about/biographies.aspx (dostęp z dnia 05.04.2021 r.)

Nota

Deficyt demokracji, a wybory prezydenckie w Beninie

21.04.2021

Republika Beninu to kraj w Afryce Zachodniej określany ówcześnie jako Republika Dahomey, która istniała w latach 1958– 1975. Graniczy z Togo na zachodzie, Nigerią na wschodzie, Burkina Faso na północnym zachodzie i Nigrem na północnym wschodzie. Większość populacji żyje na południowym wybrzeżu Zatoki Beninu, w części Zatoki Gwinejskiej, wysuniętej w kierunku Oceanu Atlantyckiego. Stolicą Beninu jest Porto-Novo, ale siedziba rządu znajduje się w Kotonu, największym mieście i stolicy gospodarczej. Państwo jest uzależnione od rolnictwa oraz eksportuje przede wszystkim bawełnę i olej palmowy.Obecny ustrój polityczny państwa ma swoje podstawy w Konstytucji Beninu z 1990 r., która doprowadziła do przekształcenia państwa na system demokratyczny w 1991 roku. Ustawa zasadnicza ugruntowała wolne i uczciwe wybory. Choć administracja wyborcza jest niezależna, wciąż pozostaje zdezorganizowaną. Autonomiczna Państwowa Komisja Wyborcza (fr. Commission Électorale Nationale Autonome - CENA), początkowo mianowana tymczasowo, została przekształcona w stały organ w 2014 roku, w którym to zorganizowała wybory parlamentarne i prezydenckie.W republice Beninu panuje system prezydencki, a na jego czele stoi Prezydent Patrice Talon, który zastąpił na tym stanowisku Thomasa Boni Yayi w 2016 roku. T. Yayi rządził nieprzerwanie przez dwie kadencje od 2006 roku i zgodnie z konstytucją był zobowiązany do ustąpienia. Mimo, że miał już protegowanego następcę ze swojego kręgu politycznego, premiera Lionela Zinsou, został on niespodziewanie pokonany przez P. Talonu. Od czasu tamtej elekcji, B. Yayi zawsze występował w opozycji do urzędującego prezydenta i ostatecznie w 2019 roku opuścił Benin, po tym jak jego rezydencję przez dwa miesiące oblężało wojsko i policja.Thomas Boni Yayi ma za sobą bardzo bogatą przeszłość polityczną, zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Był on m.in. prezesem Zachodnioafrykańskiego Banku Rozwoju, prezydentem Unii Afrykańskiej, członkiem rady zarządzającej Instytutu UNESCO ds. Kształcenia Ustawicznego, szefem kilku misji obserwacyjnych ECOWAS, a także założycielem partii politycznej Forces Cauris pour un Bénin émergent, która w latach 2006-2016 dominowała na scenie politycznej w Beninie. Wydaje się, że jego ucieczka z kraju była spowodowana porażką w wyborach prezydenckich w 2016 roku i brakiem realnego wpływu opozycji na sytuacje wewnętrzną od kilkunastu lat.Obecny prezydent wygrał wybory dość niespodziewanie, a jego postulaty znacznie różniły się od tych, które są regularnie prezentowane w państwach afrykańskich. Podczas kampanii obiecywał ograniczenie kadencji prezydenckiej do pojedynczego 6-letniego okresu, zamiast dotychczasowych, maksymalnie dwóch 5-letnich elekcji. Zapowiadał także ograniczenie władzy wykonawczej głowy państwa oraz zmniejszenie liczby osób zasiadających w rządzie, ale póki co, do proklamowanych zmian, wciąż nie doszło.Warto zwrócić również uwagę na reformę wyborczą w Beninie z 2018 roku. Wymaga ona, aby kandydaci do urzędów politycznych uzyskali minimum 10% poparcia od parlamentarzystów lub burmistrzów oraz posiadali znaczny zasób finansowy (380000 EUR w przypadku udziału w wyborach prezydenckich – najwięcej na kontynencie). Odsetek poparcia wydaje się niewielki, ale partia rządząca Union Progressiste dominuje w Zgromadzeniu Narodowym oraz radach lokalnych, po kontrowersyjnych wyborach parlamentarnych z 2019 roku. Wówczas w elekcji do Zgromadzenia Narodowego (83 miejsca) wzięły udział tylko 2 partie: Bloc Républicain oraz właśnie Union Progressiste. Oba ugrupowania były związane z urzędującym prezydentem, P. Talonem. Partie opozycyjne, wspierane przez T. Yayi, nie były w stanie utworzyć koalicji i nie zostały w ogóle zarejestrowane do wyborów. Wywołało to szereg protestów, podczas których policja użyła gazu łzawiącego, aresztowano działaczy opozycji i dziennikarzy politycznych, zablokowano platformy mediów społecznościowych oraz odłączono praktycznie całą łączność internetową w państwie. Frekwencja wyniosła zaledwie 23%. Bardzo ucierpiała na tym pozycja P. Talona, a wielu polityków i działaczy zarzuciło prezydentowi autorytaryzm oraz wezwało do organizacji nowych wyborów. Co więcej, Amnesty International wydało oświadczenie potępiające falę aresztowań działaczy politycznych i dziennikarzy oraz tłumienie pokojowych protestów. Obecnie w więzieniach przebywa około 100 więźniów politycznych, w tym kilkunastu z partii opozycyjnych, którzy mogliby stanowić poważne zagrożenie dla urzędującego prezydenta w walce o kolejną kadencję.Należy podkreślić, iż kolejne wybory prezydenckie odbędą się w Beninie 11 kwietnia 2021 roku, a obecny prezydent, Patrice Talon ubiega się o reelekcje. Prawdopodobnie wygra z łatwością wybory, z powodu braku równego przeciwnika (Patrice Talon rzeczywiście wygrał wybory z wynikiem 86,37% głosów - przyp. redakcji). Wprowadzona w 2019 roku ordynacja wyborcza, brak zjednoczonej opozycji, kryzys spowodowany koronawirusem, który P. Talon wykorzystał do promocji swojej kampanii poprzez organizację masowych testów i szczepień, zapewne pozwolą mu na utrzymanie przewagi i kolejne 5 lat rządów.Politykę P. Talona bardzo trudno podsumować. Nie dokonał on przełomowych zmian w Beninie, ale też nie zaszkodził obywatelom. Podjął próbę wprowadzenia zmian w systemie wyborczym oraz zacieśnił relację z Republiką Francuską. Ograniczył też rolę armii, przy jednoczesnym skutecznym zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych. Wydaje się, że P. Talon jest w dużej mierze nieszkodliwym prezydentem, jednym z lepszych na kontynencie – jeśli brać pod uwagę większość autorytarnych rządów w Afryce, regularne zamachy stanu, zmiany konstytucji i wojny wewnętrzne. Ostatecznie Benin pozostaje słabą, ale jednak wciąż demokracją.

Nota

Dylematy szwajcarskiej soft power: Singapur czy UE?  

20.04.2021

Monika Maria BrzezińskaORCID: 0000-0001-9278-9931Szwajcaria zaczyna rewidować swoją politykę soft power, która w skomplikowanym świecie współzależności, stopniowo traci na znaczeniu. Jak powiedział w jednym z wywiadów dla NZZ am Sonntag były już prezes Banku Narodowego (Schweizerische Nationalbank) Philipp Hildebrand, stosowane do tej pory metody wywierania wpływu, zdezaktualizowały się. Coraz pilniejsze zatem wydaje się pytanie o to, w jaki sposób kraj ten chce chronić swoje interesy w ciągu najbliższych lat? Jaką powinien podążyć drogą, by nie zaprzepaścić dorobku wcześniejszych pokoleń? Jako najprostsze jawią się tu dwa scenariusze: albo członkostwo w UE, albo podążanie za singapurskim modelem. Oba rozwiązania nie wydają się idealne i budzą, zwłaszcza w debacie społecznej, szereg kontrowersji.KomentarzSzwajcaria zaliczana jest do jednego z najbogatszych państw świata (zajmuje drugie po Luksemburgu miejsce, z PKB wynoszącym 82 483 USD na osobę według danych za rok 2019). Jednak jak podkreśla Hildebrand, jej metody wywierania miękkiego wpływu tracą na znaczeniu. To czego Szwajcarii najbardziej brakuje oraz, co zdaniem byłego prezesa Schweizerische Nationalbank wymaga rewizji i nowej koncepcji, to dyplomacja finansowa. „Potrzebujemy długoterminowego planu strategicznego, podobnego do planu Singapuru”. Powinien on obejmować przede wszystkim państwowy fundusz inwestycyjny – uważa bankier.Obawy Hildebranda nie znajdują jednak, a przynajmniej na razie, potwierdzenia w opublikowanym ostatnio przez Brand Finance raporcie dotyczącym soft power. W 2021 r. Szwajcaria zajęła w nim bowiem 5 miejsce na 100 poddanych analizie gospodarek. Jest to oczywiście wypadkowa kilku uwzględnionych w badaniu czynników do których zaliczyć m.in. należy: wpływy (w tym stabilność polityczną, wysokie standardy etyczne, poszanowanie praw człowieka), wymianę biznesową, zarządzanie czy też „odporność” rynku na sytuację pandemiczną w kraju i na świecie. Globalny zatem wynik Szwajcaria, mimo trudnej sytuacji związanej z korona kryzysem, poprawiła w stosunku do ubiegłego roku, przesuwając się aż o trzy lokaty do góry.W aspekcie gospodarczym udało się Szwajcarii wzmocnić takie współczynniki jak: wpływy (awans o 2 pkt. na 11 miejsce) oraz stosunki międzynarodowe (6 pozycja i awans o 2 miejsca) w których to brano pod uwagę dyplomację, umiejętność rozwiazywania konfliktów, pomoc i wsparcie międzynarodowe oraz politykę klimatyczną.Osłabieniu jednak w porównaniu do 2020 r. uległy pozostałe kategorie determinujące globalny wynik soft power. W zakresie business & trade, w których brano pod uwagę łatwość prowadzenia biznesu, siłę oraz stabilność gospodarczą państwa, a także ulubione przez świat szwajcarskie marki, kraj ten odnotował spadek z 3 na 5 miejsce, dając się wyprzedzić USA oraz Chinom.Co interesujące Singapur w przedstawionym rankingu business & trade wcale nie wypadł najlepiej, gdyż uplasował się dopiero na 11 pozycji, choć przyznać należy, że również zdołał poprawić swoje wyniki aż o 4 pozycje. Jednak jego ogólna miękka moc nadal pozostaje na stałym poziomie (20 lokata). Skąd zatem szczególne zainteresowanie Hildebranda Singapurem? Być może dlatego, że kraj ten choć zaliczany jest do małych państw, doskonale radzi sobie zwłaszcza w takich dziedzinach jak cyfryzacja, wykwalifikowana kadra oraz budowa silnych zagranicznych mediów społecznościowych, które łączą kraj ze światowymi aktorami politycznymi. Wszystko to sprawia, iż niewielki Singapur staje się globalnym centrum finansów, biznesu, logistyki i innowacji, a jego perspektywy rozwoju w porównaniu do innych, nieustannie wzrastają.Pewną jawiącą się alternatywą dla poszukującej rozwiązań Szwajcarii wydaje się być UE, choć głosy samych jej obywateli zdają się tu być mocno podzielone. Unia bowiem nie wykazała się, zwłaszcza w okresie korona-kryzysu, ani silnym przywództwem ani zdolnościami radzenia sobie z problemami gospodarczymi swoich członków, którzy to raczej zostali skazani na poszukiwania samodzielnych rozwiązań w tej materii. Co więcej, dla samych Szwajcarów decydujący jednak pozostaje czynnik przywiązania do własnej neutralności, z której niechętnie rezygnują. Podążanie zatem za UE byłoby zwykłym lenistwem, wcale nie gwarantującym sukcesów. Szwajcarii zostaje zatem baczne przyglądanie się krajom azjatyckim, w tym być może Singapurowi właśnie.Źródła:Schweiz hat enorm an Einfluss verloren - sagt Ex-Nationalbankchef Hildebrand, Watson.ch 28 luty 2021, https://www.watson.ch/schweiz/international/537035445-ex-nationalbankchef-hildebrand-schweiz-hat-enorm-an-bedeutung-verloren?fbclid=IwAR1pDV5sylGzT0LEzqXued7ms3ygyIGDZ-9hg14eL0nW0Sn9A7KRWSVBMU4 (26.03.2021).Statista, Die 20 Länder mit dem größten Bruttoinlandsprodukt (BIP) pro Kopf im Jahr 2019, październik 2020, https://de.statista.com/statistik/daten/studie/166224/umfrage/ranking-der-20-laender-mit-dem-groessten-bruttoinlandsprodukt-pro-kopf/ (29.03.2021).Brand Finance, Switzerland, https://brandirectory.com/globalsoftpower/dashboard?page=Country+view&year=2021&metric=6&region=-1&country=52&xaxis=14&yaxis=1&size=15 (01.04.2021).The Soft Power 30, https://softpower30.com/country/singapore/ (01.04.2021).

Nota

Austria: nowy rząd, stare kryzysy

19.04.2021

Monika Maria BrzezińskaUniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawiee-mail: brzezinska_maria@poczta.fmORCID: 0000-0001-9278-9931Zaledwie dwa miesiące po ukonstytuowaniu się nowego rządu w Austrii, turkusowo-zielona koalicja ÖVP i Grünen zaczyna mierzyć się z pierwszymi kryzysami. Jak się okazuje, powodów do wzajemnych nieporozumień jest coraz więcej. Na liście korupcyjnych polityków, powiązanych z podstawioną rosyjską agentką, pojawiają się coraz to nowe prominentne nazwiska. Co więcej, Austria nie przestaje żyć sprawą wydalonych z kraju do Gruzji i Armenii trzech urodzonych w Austrii muzułmańskich dziewcząt. Do tego dochodzą głosy krytykujące obecną politykę migracyjną i azylową, która to wprawdzie stała się przedmiotem umowy koalicyjnej, ale jak pokazuje doświadczenie, w praktyce stanowi płaszczyznę dalszych tarć politycznych. Napięcia dodaje reforma systemu finasowania partii politycznych w Austrii, co do której nie ma zgody w obrębie aktualnej koalicji rządowej.KomentarzVotum nieufności i upadek rządu ÖVP (Österreichische Volkspartei) i FPÖ (Freiheitlichen Partei Österreichs) w 2019 r. oraz przedterminowe wybory w Austrii z powodu tzw. afery z Ibizy, w tym wybór kolejnego już jego nowego składu (początek 2021 r.), miały nie tylko rozwiązać kryzys, ale i odbudować autorytet oraz zaufanie do austriackich polityków. Sebastianowi Kurzowi po raz kolejny udało się uzyskać legitymizację swojej władzy na stanowisku kanclerza, mimo iż przedstawiony przez niego gabinet, utworzony we współpracy z Grünen (Zieloni), jest - jak na austriackie warunki - politycznym ewenementem, nie mającym tam jak dotąd swojego precedensu. Ze względu jednak na nieustanne różnice poglądowe między wspomnianymi partiami, rodzą się obawy o to, czy koalicji uda się przetrwać obecną kadencję.Idealny w pierwotnych założeniach strategiczny plan austriackiej sceny politycznej w zakresie odzyskiwania wiarygodności z jednej strony (ÖVP) i dochodzenia do władzy z drugiej (Grünen), okazał się w praktyce politycznym wulkanem. Rozbieżności ideologiczne, zwłaszcza w zakresie polityki migracyjnej i azylowej, nieustannie budzą kontrowersje. Nadto sytuację ostatnio zaostrzyła deportacja trzech muzułmańskich dziewcząt, którym odmówiono prawa pobytu w Austrii. Wywołało to szeroki sprzeciw społeczny, włącznie z pokojowymi protestami młodzieży oraz wystąpieniem z partii rządzącej (ÖVP) jednego z burmistrzów ze wschodniej Styrii. Powstała sytuacja mimo podejmowanych prób jej rozwiązania, nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów. Co więcej, wydalone z Austrii dzieci nie wróciły do kraju swoich narodzin, choć rozbudzona została szeroka dyskusja publiczna na temat prawa migracyjnego i praw dziecka. Powołana zaś do życia specjalna komisja parlamentarna ds. opieki nad dziećmi przy Ministerstwie Sprawiedliwości, oraz zobowiązanie rządu do rewizji aktualnych norm prawnych dotyczących procedur azylowych i prawa migracyjnego Austrii, zostały przyjęte bardzo sceptycznie. Zwłaszcza media oceniły je jako swoisty kamuflaż, mający na celu upozorowanie działań poprzez stworzenie kolejnej, nieskutecznej decyzyjnie komisji parlamentarnej.Co więcej, w połowie lutego wpłynął do Rady Narodowej (Nationalrat) wniosek opozycyjnej SPÖ o wotum nieufności wobec ministra finansów Gernota Blümela (ÖVP) podejrzanego o nielegalne finansowanie swojej partii i niezgodne z prawem powiązania ze spółką Novomatic zajmującej się branżą gier hazardowych. Padły także zarzuty o nadużycie urzędu, korupcję oraz przekupstwo. Tym razem jednak Zieloni zdecydowali się nie popierać wniosku przeciwko własnemu koalicjantowi, co sprawi, iż prawdopodobnie nie zyska on większości w Radzie Narodowej w stosunku do głosów płynących z opozycji (NEOS i SPÖ). Podejście to nasiliło zarzuty opinii publicznej wobec rządzącej koalicji o wzajemne tuszowanie afer i niepowodzeń.To nie koniec korupcyjnych oskarżeń. Również wobec byłego już ministra finansów Hartwiga Lögera (także z ÖVP) toczy się aktualnie sprawa przed Prokuraturą Gospodarczą i Korupcyjną (Wirtschafts- und Korruptionsstaatsanwaltschaft) o podejrzenie nielegalnych transferów finansowych na rzecz własnej partii. Löger pełnił funkcję przewodniczącego rady nadzorczej spółki Premiqamed, która to w latach 2017-18 miała przekazać na rzecz ÖVP 25000 euro. Sprawa jednak jest w toku, co dodatkowo podważa autorytet i negatywnie wpływa na medialny wizerunek rządzącej partii.Niejasności co do transferów finansowych na rzecz partii politycznych, wzmocnione dodatkowo kryzysem wywołanym przez Covid-19, rozpoczęły kolejną debatę nad zasadnością stawek państwowego dofinansowania partii z budżetu państwa. ÖVP wysunęła bowiem z propozycję, by ze względu na zaistniałą sytuację znacząco je obniżyć. Spotkało się to jednak z ogromnym niezadowoleniem Grünen, która z kolei nie chce pozostać przy redukcjach, ale proponuje całkowite wyeliminowanie corocznego wzrostu finansowania partii, uważając je za niezwykle wysokie. Zapowiada się zatem kolejna płaszczyzna sporów na linii turkusowo-zielonej kolacji, stawiająca jej stabilność pod dużym znakiem zapytania.

Nota

Totalitarny reżim w Erytrei, gdzie życie mieszkańców podporządkowane jest armii

16.04.2021

Erytrea to państwo w północno-zachodniej Afryce, ustanowione w 1952 r. przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako autonomiczny region w ramach ówczesnej Federacji Etiopskiej. Wcześniej kraj ten podlegał włoskiemu zarządowi kolonialnemu do 1941 r., a następnie brytyjskiej kontroli administracyjnej. Etiopia nigdy nie pogodziła się z narzuconą zewnętrznie autonomią Erytrei, a przez to i brakiem dostępu do Morza Czerwonego. Aneksja Erytrei przez władze w Addis Abebie wywołała brutalną 30-letnią walkę o niepodległość, która zakończyła się w 1991 r., gdy erytrejscy rebelianci pokonali siły rządowe.Do dopełnienia procesów demokratycznych oraz państwa prawa, władze Erytrei mające swoją siedzibę w mieście Asmara, przeprowadziły referendum niepodległościowe w 1993 r. Podczas przemian ustrojowych został powołany na stanowisko prezydent Isaias Afwerki. Jest on jak dotąd jedynym zwierzchnikiem państwa, którzy sprawuje stanowisko nieprzerwanie od prawie 30 lat. Dodatkowo jest on prezesem jedynej legalnie funkcjonującej partii politycznej People’s Front for Democracy and Justice. Jego rządy oceniane są przez międzynarodowych komentatorów, a także organizacje takie jak Amnesty International[1] czy Reporters Without Borders[2] jako wysoce autokratyczne i represyjne.Rząd Atwerskiego stworzył wysoce zmilitaryzowane społeczeństwo, realizując program obowiązkowego poboru do służby wojskowej, w ramach służby mundurowej oraz cywilnej, na czas nieokreślony. Bohater walk o niepodległość Erytrei, obecny prezydent, eliminował swoich przeciwników stosując metody przemocy oraz wykorzystując skrajną lojalność względem swojej grupy władzy. Obywatele woleli jednak ufać takim działaniom, jakoby ich los w ramach suwerennego państwa miał się wreszcie odmienić. W 1997 r. uchwalono nową konstytucję. Jednakże przepisy ustawy zasadniczej funkcjonują jedynie na papierze, nie są ani respektowane, ani implementowane w aktach wykonawczych. Reżim jest bezwzględny, kontroluje, sabotuje i zamyka do więzienia wszystkich, którzy upominają się o poszanowanie zasad konstytucji. W ramach sceny politycznej funkcjonuje jedna partia, nawet poza obrębem parlamentu, gdyż ten został rozwiązany, podobnie jak wszystkie prywatne media oraz jedyny w kraju uniwersytet.Co nie powinno dziwić to fakt, iż jedyna instytucja, która pod rządami Isaiasa Afewerkiego się stale rozwija, to wojsko. Erytrejski dyktator nieustannie utrzymuje ją podtrzymując psychospołeczne wrażenie bycia w pełnej gotowości bojowej, w razie ponownej etiopskiej inwazji (wojny graniczne miały miejsce zasadniczo stale, z małymi przerwami na zawieszenie ognia, osiągane każdorazowo siłami pokojowymi organizacji międzynarodowych na czele z ONZ). Kiedy w 2013 r. grupa wojskowych decydentów domagała się reform, została szybko wtrącona do więzienia, dokonywano także aresztowań dziennikarzy, którzy próbowali nagłośnić działania dyktatora. Wielu z nich wciąż przebywa w więzieniu. Represje na przeciwnikach politycznych nadal trwają, podobnie jak przymusowy pobór do wojska i militaryzacja państwa[3].dr Joanna SiekieraFaculty of LawUniversity of Bergen, Norwayhttps://www.uib.no/en/persons/Joanna.Siekiera[1] Por. Amnesty International, Eritrea: https://www.amnesty.org/en/countries/africa/eritrea/ [dostęp 01.04.2021].[2] Reporters Without Borders, Eritrea: https://rsf.org/en/eritrea [dostęp 01.04.2021].[3] CIA, World Factbook, Eritrea:https://www.cia.gov/the-world-factbook/countries/eritrea/#people-and-society; O. Górznski, Erytrea, czyli państwo-więzienie. Stamtąd pochodzą uchodźcy, których przyjmie Polska “Wiadomości WP” (23.07.2015): https://wiadomosci.wp.pl/erytrea-czyli-panstwo-wiezienie-stamtad-pochodza-uchodzcy-ktorych-przyjmie-polska-6027734616581249a?nil=&src01=f1e45 [dostęp 01.04.2021].

Nota

Wybory w Izraelu – neverending story

16.04.2021

23 marca 2021 w Izraelu odbyły się wybory do Knesetu. Były to czwarte wybory parlamentarne w ciągu ostatnich dwóch lat. Marcowe głosowanie nie było przełomowe. Polityczny pat wciąż istnieje, a możliwość stworzenia rządu jest bardzo mało prawdopodobna. Ostatnie lata doskonale obrazują problemy, z jakimi borykają się izraelskie elity polityczne.Izrael charakteryzuje się poważnym rozdrobieniem sceny politycznej. W Państwie Żydowskim mamy do czynienia z niskim progiem wyborczym – dziś wynosi on 3,25%. Tak niska wartość utrwala rozdrobienie partyjne. W poprzednich wyborach do parlamentu dostało się 8 ugrupowań politycznych, a po marcowych wyborach w parlamencie znajdzie się 13 partii politycznych. Reprezentują one wszystkie prądy ideologiczne oraz, co charakterystyczne dla Izraela, w skład Knesetu wchodzą również partie arabskie i ugrupowania ultrareligijne.Największą partią pozostanie prawicowy Likud z premierem Beniaminem Netanjahu (30 madatów), 17 miejsc w Knesecie będzie miała liberalna Jesh Atid Jaira Lapida, 9 posłów reprezentować będzie ultraordodoksyjną partię sefardyjskich Żydów – Szas, 8 mandatów mają Biało-Niebiescy Benny’ego Ganza, po 7 przedstawicieli mają: prawicowa Jamina Naftalego Benneta, lewicowa Partia Pracy, aszkenadyjski ultarortodoksyjny Zjednoczony Judaizm Tory oraz rosyjskojęzyczna Israel Beitenu Awigdora Liebermana. Jedno miejsce mniej (6) zdobyli politycy czterech ugrupowań: arabskiej Zjednoczonej Listy, skrajnie prawicowi religijni-syjoniści, prawicowa Nowa Nadzieja Gideona Sa’ara, lewicowa Merec, a najmniejszą reprezentację (4 parlamentarzystów) będzie miała islamistyczna, arabska Ra’am Mansura Abbasa.Jednak nie tylko rozdrobnienie partyjne wpływa na kłopoty z tworzeniem rządu. Obecną sytuację polityczną trzeba wyjaśnić podkreślając kilka elementów.Należy pamiętać, że premier Beniamin Netanjahu ma wyjątkowo duży negatywny elektorat. Ciążą na nim zarzuty korupcyjne i nadużycia władzy. W ciągu ostatnich kilku lat Izraelczycy wychodzili na ulice domagając się rozliczenia premiera. Okolicznością, która chroni lidera Likudu przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej jest fakt, że wciąż pełni urząd premiera (chociaż i tak podejmowane są próby prowadzenia wobec niego postępowania procesowego). Dla Netanjahu stanie na czele izraelskiego rządu to nie tylko kwestia władzyi prestiżu; to także sprawa jego wolności. Nie byłby on pierwszym izraelskim, prominentnym politykiem, który trawiłby do więzienia.Nie tylko izraelskie społeczeństwo ma dość władzy Bibiego. Nie „trawi” go znaczna część izraelskiej sceny politycznej. Do jego najbardziej zadeklarowanych przeciwników należą jego byli koalicyjni partnerzy: Awigdor Liberman, Benny Ganz, Jair Lapid, Naftali Bennet oraz jego były partyjny kolega Gideon Sa’ar. Każdy z nich kiedyś ufał Netanjahu i każdy z nich przekonał się, że jest się jego współpracownikiem tylko do momentu, kiedy jest to wygodne i korzystne dla lidera Likudu. Netanjahu i tych polityków dzielą więc nie tylko różnice ideowe, ale również osobiste antypatie.Jednak mimo tak ogromnego negatywnego elektoratu Netanjahu wciąż cieszy się poparciem znacznej części izraelskich wyborców. Podczas ostatniej kampanii wyborczej jego sztab podkreślał dwa spektakularne sukcesy izraelskiego premiera. Pierwszy dotyczył polityki zagranicznej. Izrael dzięki wsparciu administracji prezydenta USA Donalda Trumpa doprowadził o uregulowania stosunków dyplomatycznych z czterema państwami arabskimi. Porozumienia Abrahamowe zostały podpisane kolejno ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem, Sudanem i Maroko. Było to niewątpliwe osiągnięcie. W kampanii wyborczej to Netanjahu był przedstawiany jako ojciec tego sukcesu.Może jeszcze bardziej spektakularne było jego dokonanie na scenie wewnątrzizraelskiej. To właśnie Izrael, za sprawą premiera, stał się światowym liderem w szybkości przeprowadzonej akcji szczepionkowej. Państwo Żydowskie zapewniło sobie wystarczającą liczbę dawek pozwalającą zaszczepić znaczną część społeczeństwa. By nie było wątpliwości, kto jest mężem opatrznościowym ratującym Izrael i jego gospodarkę, Netanjahu występował w reklamach propagujących kampanię szczepień.Polityczny pat w Izraelu spowodował jeszcze jedną, całkowicie wyjątkową sytuację. Okazało się, że na scenie politycznej pojawili się nowi kingmakerzy. Języczkiem uwagi stał się Naftali Bennet i Mansur Abbas. Formacje obu polityków nie zadeklarowały się jako stronnicy któregoś z obozów. O ich wsparcie zabiegał wiec i Likud i partie opozycyjne. O dziwo bliżej do Netanjahu było arabskiej partii islamistycznej niż prawicowemu ugrupowaniu Jamina. Bennet miał za sobą czas współpracy z premierem Netanjahu. Lider Jaminy, jak sądzę, nie miał z tego okresu dobrych wspomnień. Układ polityczny w Knesecie powodował jednak, że Bennet, który w Knesecie miał jedynie 7 mandatów, zaczął marzyć o stanowisku premiera.Ostatecznie prezydent Re’uwen Riwlin dał Beniaminowi Netanjahu możliwość stworzenia rządu. Jak można było się spodziewać, misja lidera Likudu zakończyła się fiaskiem. Prezydentowi nie pozostało nic innego jak wskazać Jaira Lapida, lidera Yesh Atid - drugiej co do wielkości partii w izraelskim parlamencie. Lapid zdawał sobie sprawę, że jedyną możliwością stworzenia rządu jest powstanie koalicji, w której skład wchodziłyby formacje prawicowe, centrowe i lewicowe, politycy religijni i zwolennicy świeckiego państwa, parlamentarzyści liberałowie oraz ci, którzy deklarują się jako socjaliści. Rząd, który miałby powstać, byłby wyjątkowo (nawet jak na warunki izraelskie) niespójny jeśli chodzi o ideologię i w zasadzie łączyłaby go jedynie chęć odsunięcia od władzy Beniamina Netanjahu.Niemniej jednak rozmowy między liderami opozycji mogły przynieść efekt w postaci utworzenia koalicyjnego gabinetu. Gdy wydawało się to prawdopodobne, najpierw doszło do zamieszek żydowsko-arabskich w samym Izraelu, a od 10 maja do otwartego konfliktu pomiędzy Izraelem a rządzącym w Strefie Gazy Hamasem. 14 maja Nafatali Bennet wycofał się z rozmów z Lairem Lapidem i zdecydował, że w tej sytuacji powinien powstać rząd jedności narodowej. Sam Lapid oświadczył, że nadal będzie próbował skonstruować nowy gabinet, ale szanse na jego stworzenie znacznie zmalały. Znów na horyzoncie majaczy wizja nowych wyborów.Jednak ich wynik może ponownie otworzyć drogę do kolejnego rządu z Beniaminem Netanjahu. Nieprzejednana postawa Bibiego w walce z Hamasem znów przysparza mu zwolenników. Dla dużej części Żydów to właśnie on był, jest i pewno będzie gwarantem ich bezpieczeństwa.Może się okazać, że w Izraelu są tylko dwie możliwości – niekończące się wybory lub rząd Beniamina Netanjahu. Dla dużej części Izraelczyków oba scenariusze są tak samo niedobre.

Nota

Pierwsze demokratyczne wybory prezydenckie w Nigrze na tle konfliktów wewnętrznych

06.04.2021

Republika Nigru to państwo śródlądowe w Afryce Zachodniej, nazwane na cześć rzeki Niger. Niepodległość od Republiki Francuskiej uzyskała w 1960 roku. Zajmuje powierzchnię prawie 1 270 000 km2, co czyni go największym krajem Afryki Zachodniej, ale ponad 80% znajduje się na Saharze. Przeważa w nim populacja wyznawców Islamu, stanowiąca około 22 z 24 milionów mieszkańców. Gospodarka opiera się na rolnictwie, w tym głównie zwierzętach hodowlanych. Co ważne, na terytorium państwa znajdują się także jedne z największych na świecie złóż uranu.System polityczny w Nigrze ma charakter półprezydenckiej republiki demokratycznej, w której prezydent jest głową państwa, a premier szefem rządu. Obowiązuje również system wielopartyjny. Władzę wykonawczą sprawuje rząd, który wraz ze Zgromadzeniem Narodowym (jednoizbowy parlament Nigru) współtworzy władzę ustawodawczą.27 grudnia 2020 roku przeprowadzono wybory parlamentarne celem wybrania członków Zgromadzenia Narodowego. Od 2013 roku w skład izby wchodzi 171 deputowanych (wcześniej 113). Jednakże z uwagi na to, że aż do teraz nie przeprowadzono wyborów za granicą, obecna liczba członków to 166. Najwięcej głosów do parlamentu uzyskała partia urzędującego prezydenta: Nigeryjska Partia Demokracji i Socjalizmu (fr. Parti nigérien pour la démocratie et le socialisme), zdobywając aż 79 miejsc.Jednocześnie w tym samym terminie odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich, które wygrał Mohamed Bazoum. M. Bazoum uzyskał 39,30% głosów, a były Prezydent, Mahamane Ousmane (czwarty z kolei w latach 1993 – 1996) zajął drugie miejsce z wynikiem 16,99%. W związku z tym 21 lutego 2021 r., odbyła się między nimi druga runda, mająca na celu wyłonienie kolejnego prezydenta kraju. 23 lutego Niezależna Państwowa Komisja Wyborcza (Commission Electorale Nationale Indépendante - CÉNI) ogłosiła, że Mohamed Bazoum, były minister spraw wewnętrznych i kandydat partii rządzącej, wygrał drugą turę wyborów prezydenckich zdobywając 55,67% ważnych głosów. Frekwencja w pierwszej rundzie wyniosła 70% a w drugiej 63%.Po ogłoszeniu wyników prezydentury, które zostały zakwestionowane przez opozycję, doszło do masowych protestów. Już pierwszego dnia zginęły dwie osoby, a ponad 450 osób zostało aresztowanych. Należał do nich były szef sztabu sił zbrojnych Moumouni Boureima, oskarżony o bycie „przywódcą” demonstracji. Tylko od stycznia w ich skutek, życie straciło 250 osób. Po raz pierwszy w historii państwa doszło do przerwy w dostępie do Internetu, spowodowanych napięciami politycznymi. Wskazuje się, że Niger nie doświadczył kryzysu powyborczego na taką skalę od 1996 roku. Z drugiej strony, od czasu uzyskania niepodległości w 1960 r., nigdy nie doszło do płynnego przekazania władzy między dwoma demokratycznie wybranymi prezydentami. Wręcz przeciwnie, w państwie doszło już do czterech zamachów stanu. Ponadto 21 marca 2021 roku Trybunał Konstytucyjny w Nigrze potwierdził zwycięstwo Mohameda Bazouma w wyborach prezydenckich, co wywołało kolejną falę protestów, gdyż opozycja przedstawiła ponad 3000 wniosków wskazujących na uchybienia podczas drugiej tury wyborów. Oprócz tego, regularnie dochodzi do wykorzystywania służb bezpieczeństwa do kontroli i aresztowań opozycji, która podżega do protestów. Mimo powyższych okoliczności, 2 kwietnia 2021 r., M. Bazouma został zaprzysiężony na prezydenta Nigru.Warto zaznaczyć, że kraj stoi w obliczu kryzysu bezpieczeństwa wewnętrznego. Dodatkowych zagrożeń przysparza jego lokalizacja. W sąsiedzkim Mali trwają zmagania z terrorystami. Działające w Nigerii, Boko Haram regularnie przeprowadza ataki na terytorium Nigru, a Libia wciąż pochłonięta jest wojną. W ostatnich miesiącach Niger był celem kilkudziesięciu ataków terrorystycznych, chociażby podczas drugiej tury wyborów prezydenckich, gdy siedmiu członków komisji wyborczej zginęło w eksplozji ich pojazdu na zachodzie państwa.Mohamed Bazoum, nowy prezydent Republiki Nigru, obiecał uczynić bezpieczeństwo i edukację dwoma priorytetami swojego mandatu. Były minister spraw wewnętrznych będzie mógł polegać na 1200 żołnierzach z Czadu, którzy są rozmieszczeni na terytorium kraju, równolegle z 5100 żołnierzami Barkhane, przemierzającymi ten obszar w celu powstrzymania terroryzmu w regionie Sahelu.Obecnie Niger zmaga się z walkami wewnętrznymi pomiędzy opozycją, której liderem jest Mahamane Ousmane, a partią rządzącą z prezydentem na czele. Ponadto staje się on coraz częściej celem terrorystów, a dostępne środki bezpieczeństwa mogą okazać się niewystarczające, co czyni Niger jeszcze bardziej podatnym na wewnętrzną destabilizację.

Nota

Czy Porozumienie z Waszyngtonu oznacza nową rzeczywistość geopolityczną dla Serbii?

01.04.2021

Mimo, że "Porozumienie o normalizacji stosunków gospodarczych" między Serbią a Kosowem podpisane w Waszyngtonie 4 września 2020 roku wydaje się skupiać "tylko" na normalizacji więzi ekonomicznych przez ułatwienie dwustronnego handlu między Belgradem a Prištiną, może okazać się geopolitycznie przełomowe dla Serbii. Dlaczego?Serbia znajduje się pod silną presją dyplomatyczną mającą na celu zmianę strategiczną polityki zagranicznej opartej na jej neutralności wojskowej. Fakt, że od marca 2012 roku pozostaje kandydatem do członkostwa w Unii Europejskiej, a od stycznia 2014 roku prowadzi negocjacje akcesyjne również nie sprzyja realizacji tej strategii. Kolejną nie sprzyjającą okolicznością w kontekście bezpieczeństwa geopolitycznego jest otoczenie Serbii. Chorwacja, Węgry, Czarnogóra, Bułgaria, Rumunia, Macedonia Północna to członkowie NATO, a siły wojskowe tego sojuszu obecne są także w Kosowie (KFOR, baza Bondsteel). Z drugiej strony, Serbia jest zarówno członkiem Partnerstwa dla Pokoju (PFP) reformującym swój system wojskowy i bezpieczeństwa zgodnie ze standardami NATO, jednocześnie budując silne więzi z Euroazjatycką Unią Gospodarczą oraz Turcją. Mimo, że ostatnio udało się przyłączyć do Sojuszu Północnoatlantyckiego Czarnogórę (w 2017 roku) i Macedonię Północną (w 2020 roku), dla Stanów Zjednoczonych nowa architektura geopolityczna regionu nie zostanie zakończona bez wzięcia Serbii pod kontrolę. Dlatego w warunkach zauważalnego impasu w procesie rozszerzenia UE, proces integracji bezpieczeństwa (przystąpienia do NATO) zaczął nabierać tempa. Wydaje się, że władze Stanów Zjednoczonych zdają sobie sprawę, że nadszedł czas na geopolityczne ukształtowanie regionu zgodnie z zachodnimi interesami geoekonomicznymi i geopolitycznymi, co ostatecznie ma wyeliminować podobne rosyjskie (również chińskie) interesy w regionie. "Porozumienie o normalizacji stosunków gospodarczych" należy właśnie interpretować w ten sposób.Jednocześnie w Serbii Porozumienie znalazło się w centrum zainteresowania opinii publicznej, ze względu na charakter otwarcie kwestionujący dotychczasowe miejsce i pozycje Rosji i Chin w polityce wewnętrznej i zagranicznej Serbii. Porozumienie przewiduje m.in. dywersyfikację dostaw energii, co wyraźnie narusza strategiczne interesy Rosji w Serbii (i na Bałkanach Zachodnich). Słowem, Serbia jest zmuszona wyrzucić Rosję jako swojego strategicznego partnera z gry o dominację w regionie, ponieważ zobowiązała się do kupowania energii z Zachodu, mimo że jest ona droższa od rosyjskiej. Pod znakiem zapytania pozostaje uczestnictwo Serbii w projekcie gazociągu „Potok Turecki”, który obecnie prowadzi z Rosji tylko do Turcji i Bułgarii. Prezydent Aleksandar Vučić podczas uroczystego otwarcia projektu w Stambule na początku 2020 roku oświadczył, że Serbia dołączy do sieci w maju lub wrześniu bieżącego roku, co jeszcze nie nastąpiło, a po Porozumieniu z Waszyngtonu okaże się, czy to się ostatecznie wydarzy. Serbia zobowiązuje się również nie korzystać z chińskiej technologii 5G, chociaż prezydent Vučić zaledwie pół roku temu wysłał list do prezydenta Chin nazywając go "bratem Xi", któremu przysiągł "stuletnią i stalową przyjaźń". Z drugiej strony, najbardziej kontrowersyjnym w opinii publicznej zapisem z Porozumienia jest ten, zgodnie z którym Serbia zgadza się przenieść swoją ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy. To stoi w sprzeczności z decyzjami i interesami UE, do której przynajmniej deklaratywnie Serbia dąży, ale jest także sprzeczne z interesami państw arabskich, Turcji, Rosji, która również nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela.Niemniej jednak, otwartym pytaniem pozostaje, czy postanowienia Porozumienia nie są tylko kontynuacją już istniejącej tendencji zmiany kursu serbskiej polityki wobec najważniejszego dotychczasowego strategicznego partnera – Rosji? Na przykład, stopniowe napięcie w relacjach z Rosją można było zaobserwować wiosną roku 2020, po wybuchu pandemii COVID-19, kiedy w prorządowych mediach nadzwyczaj silnie podkreślano przybycie chińskich lekarzy i sprzętu do Serbii, podczas gdy podobna pomoc z Rosji w mediach była minimalizowana. Kolejna przykra informacja dla Moskwy pojawiła się na początku sierpnia 2020 roku, kiedy ogłoszono, że Serbia kupuje z Chin system rakietowy obrony powietrznej FK-3. Wówczas prorządowe media rosyjskie nie kryły rozczarowania, że ​​Serbia nie zamówiła rosyjskiej broni z systemu S-300. Uważa się, władze serbskie w ten sposób wysłały sygnał Moskwie, że Serbia nie jest skazana wyłącznie na dostawy rosyjskiej broni. Kolejnym sygnałem dla Moskwy była podpisana 27 sierpnia 2020 roku przez władze Serbii deklaracja UE (z 11 sierpnia 2020 roku) w sprawie wyborów prezydenckich na Białorusi, w której stwierdzono m.in., że "wybory nie były ani wolne, ani uczciwe". Wystarczy przypomnieć, że prezydent Rosji bezkompromisowo popiera prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę i publicznie udziela mu poparcia. We wrześniu 2020 roku, dzień przed rozpoczęciem ćwiczeń wojskowych "Bractwo Słowiańskie 2020" na Białorusi, Serbia zrezygnowała z uczestnictwa w nich. To tradycyjne trójstronne rosyjsko-białorusko-serbskie ćwiczenia wojskowe odbywające się regularnie od roku 2015 na przemian w państwach uczestniczących. Władze Serbii tłumaczyły swoją rezygnację naciskami z UE, która nie aprobuje współpracy z władzami białoruskimi w związku z kwestionowaną legalnością wyborów prezydenckich w tym państwie.Podsumowując. Porozumienie waszyngtońskie, zawarte za pośrednictwem strony trzeciej – Stanów Zjednoczonych, jest prawnie wiążącym dokumentem, na mocy którego Serbia pośrednio, ale de iure uznała niepodległość Kosowa (punkt 15: w ciągu roku od daty podpisania porozumienia Kosowo może zwrócić się do ONZ o możliwość przystąpienia do tej organizacji bez sprzeciwu Serbii). Nie ulega wątpliwości, że Porozumienie wpisywało się w rolę kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, mającej na celu zapewnienie mu kolejnej kadencji. Niemniej, ten akt dyplomatyczny z pewnością zmienia sytuację geopolityczną na Bałkanach Zachodnich. Nowa matryca geopolityczna zaprojektowana przez administrację amerykańską zmniejsza wpływy UE w regionie, zwłaszcza Niemiec i Francji, które będą musiały polegać w dużej mierze na Stanach Zjednoczonych w swoich dalszych działaniach w regionie.A co z Serbią? Czy rzeczywiście jakościowo wzmocniła swoje położenie geopolityczne po podpisanym porozumieniu?Zantagonizowała Rosję godząc się na dywersyfikację energetyczną (punkt 8 Porozumienia), co może stanowić duże wyzwanie dla Serbii ze względu na fakt, że Rosja ma większościowy udział w serbskim monopoliście energetycznym NIS (Nafta Industrija Srbije)Zantagonizowała Chiny ze względu na zakaz korzystania z chińskiej technologii telekomunikacyjnej (punkt 9 Porozumienia)Zantagonizowała Iran godząc się na uznanie Hezbollahu za organizację terrorystyczną (punkt 14 Porozumienia)Zantagonizowała Unię Europejską godząc się na przeniesienie ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy (punkt 16 Porozumienia).Pozostaje więc pytanie na ile coraz bardziej otwarta polityka proamerykańska zdoła zrekompensować powyższe antagonizmy? Na ile możliwe będzie utrzymywanie polityki neutralności wojskowej po Porozumieniu waszyngtońskim? Czy w obliczu nowej wyłaniającej się rzeczywistości geopolitycznej na arenie globalnej (szczególnie w nowej po-Covidowej odsłonie) warto stawiać na Stany Zjednoczone? I w końcu, na ile obecna polityka zagraniczna Serbii jest rzeczywiście do końca przemyślana, a nie jest wyrazem ad hoc podejmowanych decyzji przez mniej lub bardziej dyletanckich polityków?Wydaje się, że Porozumienie z Waszyngtonu stawia więcej pytań niż udziela odpowiedzi dla Serbii i regionu.